Ferr-kon

Bohaterscy Gracze
  • Ilość dodanej zawartości

    8318
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Ferr-kon

  1. Przepraszam że się kłócę, ale czy to nie powinno być Wits i Empatia? Bo mi na Wits właśnie zależało o.o EDIT W synsie że cieszyłbym się jakbym mógł wiedzieć czemu Inteligencja a nie Wits, tak na przyszłość :'D bo Inteligencję rozumiem jako takie bardzo książkowe podejście, a Wits to spryt i intuicja nie?
  2. Generalnie czytałem o tym trochę i mi się wydaje, że to nie jest takie proste ale myślę, że to złożony dylemat filozoficzny dla kłaków i fajnie będzie to porozkminiać TRUDNE PYTANIA MI ZADAJESZ Czy mamy już Deed Name? A tak to rzucę info jutro Dokładnie tak. W sensie, planowałem w narracji zaznaczyć, że to taka kulminacja dogłębnego poznania Siostry jako osoby, przejrzenie jej na wylot, na tyle na ile była w stanie to zrobić
  3. Stała tam w czarnej sukni, woalce najwyższej którą dostała od męża i roniła godne łzy, jak można było po niej oczekiwać. Młoda pani z dobrego domu okazywała swój szacunek i smutek w taki sposób, w jaki młoda pani z dobrego domu powinna go okazywać. Cicho, pięknie, łagodnie. Ale w sercu... W sercu była gdzie indziej. Pomocna Dłoń Ten nieszczęsny jeleń nic jej nie zrobił, ale rozerwała go z taką złością, jakby to on był odpowiedzialny za jej los. I w swoich oczach to właśnie Jego widziała w tym w połowie zjedzonym byku i sprawiało jej to nieokiełznaną przyjemność. Ludzi nie wolno było zjeść i nigdy nie przeszło jej przez myśl pomyśleć inaczej. Prawo płynęło w jej żyłach i odkąd pierwszy raz zerwała z siebie ludzką skórę czuła jak świadomość nietykalności ludzkiego mięsa przenika ją do kości. Ale wyobraźnia pozwalała przetrwać chłodne noce. Świeża krew spływała po jej nagim ciele, młodym, pięknym, nadal rozgorzałym w chłodzie nocy. Upolowały go razem, za jej radami, mając jedynie Matkę Lunę za świadka, razem zaczęły go jeść, a potem razem znalazły w swoich ramionach ukojenie i spokój. Połowę nocy spędzili jako Urhan, połowę jako Hishu. Byli razem, w każdej chwili. Czuła się wolna. Czuła się prawdziwa. Czuła ze taka jest jej natura. - Siostro... - Siostra Cieni była starsza, ale w jej oczach była najpiękniejsza. Mentorka, przyjaciółka, wyciągnęła do niej dłoń, w której jeszcze przed chwilą spoczywało serce jelenia. Ciepła jeszcze krew dotknęła jej ust, a dłoń przesunęła się na policzek... Jej dotyk zdawał się przywracać ją z długiego snu, którym było jej codzienne życie. Zaplątanie ludzi w sieci, londyńskie życie, bycie dobrą żoną, jeszcze lepszą gospodynią, nasłuchiwanie, odrywanie się od siebie i swojej prawdziwej natury. Jaka była prawdziwa natura Elodotha? Czy był wilkiem i człowiekiem? Czy może nie był ani jednym, ani drugim, wiecznie zawieszonym w limbo odosobnienia, w którym każda przewijająca się twarz była jednocześnie odbiciem i narzędziem. Wiecznie w ruchu. Wiecznie poza zasięgiem rąk. Ale z nią czuła się z kimś. Siostra Cieni mówiła jej, że poczuje to samo ze swoją watahą, że nie będzie czuła się sama wiecznie, ale jej ciężko było w to uwierzyć. Zresztą, zawsze umykały jej słowa mądrości, zawsze umykały jej rady. Nigdy nie umykało jej złote spojrzenie jej oczu. Dotyk przyjaciółki zacisnął się na jej policzku, paznokcie przebiły się przez jej delikatną skórę, ale ona nawet zdawała się tego nie zauważyć. Była twardsza niż na to wyglądała, to właśnie Siostra o to zadbała. Przewyższająca ją stojąca postać rzuciła się na nią, tak jak wilk rzucał się na swoją ofiarę chcąc zadać ostatni cios. Upadły na zimne poszycie, znowu, a usta starszej wilczycy znalazły się tuż przy jej gardle, grożąc, ale też rozgrzewając, lepiej niż jakakolwiek łowy, lepiej niż jakikolwiek ogień... Jednak po chwili ich twarze spotkały się. Czuła, że gdy ich spojrzenia się łączą, morze próbuje pochłonąć słońce, ale tak jak woda nigdy nie może pochłonąć awatara Heliosa, tak one nie mogły być nigdy wiecznie razem. Rozumiała to. Nie przeszkadzało jej to. Obie wiedziały na czym to polega i obie czuły się szczęśliwe w tym krótkim momencie, rzadkim ale intensywnym przeżyciu, po którym musiały wrócić do zwykłej szarej rzeczywistości. Nie był im dane być ze sobą, ale ta świadomość, zgoda na te uczucie, szacunek między nimi, czynił to jeszcze bardziej żywym i prawdziwym. Jednak mimo że to był ich czas i nie powtórzy się przez długie miesiące, być może już nigdy, ona pragnęła tylko jednej rzeczy. Zrozumieć ją. Poczuć ją. Zobaczyć ją. Ich usta spotkały się na krótką chwilę w pocałunku, ciała złączyły, rozdzielone tylko krwią ich ofiary... Ale gdy spojrzały sobie znowu w oczy, uznała że nie może tego tak zostawić. Nie może już nigdy więcej mieć tej okazji. Próbowała ją przejrzeć, spojrzeć za maskę, którą widziała zawsze na jej twarzy, przez bursztyn jej oczu zajrzeć do duszy. Chłonęła jej zapach, jej dotyk, każde drobne słowo, które Siostra Cieni kiedykolwiek wypowiedziała w jej obecności i to wszystko prowadziło do tego momentu. - Kim jesteś... - wyszeptała tylko. Chciała ją zrozumieć i przez to sama stać się silniejsza.
  4. Fair enough! Piszę posta w takim razie i mam nadzieję, że dostanę odpowiedź zanim go napiszę - sesja jest 18+ czy raczej staramy się trzymać PG13? EDIT: Mam cichą nadzieję, że nie pojechałem jakimś hardym ekstremum o.o" ale to bardzo ważna scena dla mojej postaci, kontrast między tym a tym co będzie pokazywać tak na co dzień będzie wielki.
  5. Hm, myślę że w takim razie najpierw ogarnę mechanikę żeby wiedzieć w czym będzie najlepsza, a potem napiszę posta ale mam jutro wolne, więc będzie czas! Z innej beczki, mam już swoją piękną panią w trzech najbardziej charakterystycznych formach
  6. Ja to póki co się próbuję zdecydować czy pójść dramatycznie, czy bardziej w to, w czym chcę żeby moja postać była najlepsza... A to nie jest jakoś przesadnie dramatyczne
  7. Pastor Albert prowadzący pogrzeb jest wilczej krwi, ale w dużej mierze ją odrzuca i chociaż ma jakąś bardzo mikrą wiedzę o istnieniu wilkołaków, uważa to za bycie kuszonym przez Szatana. Nie zmieniało to faktu, że bardzo przyjaźnił się z nasza mentorką, nie wiedząc o jej prawdziwej naturze, a jest też sercem i duszą biedniejszych warstw miasteczka. Praktycznie cała rodzina Trenchów. Zmieszana z mieszczaństwem arystokracja, właściciele manufaktury która zatrudniała ogrom mieszkańców do tej pory, największe ofiary budowanej właśnie fabryki. Nadal ogromnie szanowani w mieście, bo zawsze byli zainteresowanie jej rozwojem i interesami społeczności, wielu burmistrzów było Trenchami, ale wypieranie manufaktur przez fabryki im nie sprzyja i z roku na rok robią się ubożsi, nie chcąc zawieść swoich pracowników. Nasza mentorka pochodziła z tej rodziny, była uznawana za dziwaczkę i odludka, ale to nadal rodzina, a Trenchowie nie zostawiają swoich. Wśród wyższych sfer mocno im się oberwie za to, że przyszli na ten pogrzeb, ale Trenchów to nie obchodzi. To dobrzy, uczciwi ludzie, szczególnie matrona rodu. Niespecjalnie przepadają za moją rodziną. Hans Michel, Niemiec z pochodzenia, pisarz który przyjechał do miasteczka lata temu szukając inspiracji (i ludzie gadają, że uciekając przed prawem) i już tu został. Roztrzepany, zaniedbany paranoid, ale zainteresowany folklorem. Nie był z nasza mentorką jakoś specjalnie blisko, znali się - ciężko powiedzieć w jakich okolicznościach się poznali - ale przyszedł, siedział z boku i zdawał się być dziwnie tym wszystkim wstrząśnięty. Sporo ludzi go w mieście nie lubi i teraz, z jakiegoś powodu, zaczyna się tego obawiać jeszcze bardziej. Dużo losowych ludzi. Ludzi, którzy wisieli jej przysługę, albo byli jej dłużni życie. Młodych, starych, biednych, bogatych, kobiet, mężczyzn... Ludzie gadają, że ona zawsze potrafiła załatwić każdy problem, a co bardziej przesądni gadali, że jest wiedźmą, bo czasem jak się z nią pogadało i ktoś sprawiał problemy - szczególnie wszyscy ci obleśni mężczyźni wciskający łapy nie tam gdzie trzeba - znikał w lesie i nigdy nie wracał. Co prawda generalnie nikt nie powinien chodzić po okolicznych lasach, bo tu dużo ludzi ginie, ale ona była najłatwiejsza do obwinienia. Albo podziękowania.
  8. Czego słuchałem do czytania podręcznika. Ten post będzie mocno edytowany dopóki ktoś mi nie odpisze EDIT Powinienem spać Naprawdę Mam pracę D;
  9. Chris Słuchanie ekipy było dużo przyjemniejsze, niż wtrącanie się w ich planowanie. Miał wrażenie, że gdyby zaczął coś sugerować, mogłoby to zostać odebrane za rozkazy, więc wolał po protu mieć ich na oku... Chociaż zostawianie Billy nie brzmiało jak najlepszy pomysł, rozumiał jej podejście. Stąd mogła lepiej pomóc, szczególnie jakby miała się rozpętać strzelanina, a tutaj na pewno nikogo nie było. - Trzymaj - sięgnął do pasa i wyciągnął z niego Silverguna, obracając w ręce i podając jej kaburą - Tu masz zabezpieczenie. I nie marudź tylko bierz. Nawet jeśli nie potrafiła strzelać, wolał żeby oddała do kogoś kilka strzałów z cichej broni, niż żeby miała czekać aż ktoś do niej podejdzie. Zresztą to i tak było bardziej dla niego niż dla niej. Mniej się martwił. Kiedy weszli do następnego pomieszczenia, trzymając przed sobą broń rozejrzał się szybko, po czym gestem wskazał, że zmierza w kierunku kolejnego pomieszczenia. Palcem zasugerował, żeby ktoś dyskretnie zajrzał przez szybę do kolejnych pomieszczeń, ale może nie ktoś kto ma całkiem charakterystyczny hełm. Póki sprawdzał kolejne pomieszczenie, które miało dość małe drzwi i raczej nie było w środku tłumu ludzi, reszta mogła sprawdzić ten pokój i przygotować się na wypadek gdyby zauważyli coś przez szybę.
  10. Polecam ogarnięcie TvTropesów dla Chronicles of Darkness i wilkołaka. Spoilerów tam nie ma, ale tak świetnie tłumaczy jakie mieć podejście do settingu o rany. W ogóle mówiłem, że się jaram? EDIT: Moge poprosić o temat z inspiracjami?
  11. Znaczy, wiesz, jest trochę rzeczy które trzeba obgadać Meta chociaż wydaje mi się, że sporo z nich mozna zrobić narracyjnie. Ale wiesz, podzielić się rolami, stworzyć npców, opowiedzieć o swoich postaciach wzajemnie (w kontekście robienia więzi w ekipie) i tak dalej ale w sumie masz jakąś wizję, to już siedzę cicho Idąc dalej - poczytałem sobie o Drzwiach i O RANY jak się cieszę że biorę Elodotha, to będzie chyba najfajniejszy system do grania manipulującą postacią ever. I tym bardziej jaram się robieniem sieci zależności od zera. Myślę że wezmę tylko kontakty i Status (Najbardziej Szanowana Rodzina w Mieście) plus może coś odzwierciedlającego małżonka. Pytanie do @Marta, @mroczek, @Kiopi - wolicie grafiki na portrety czy zdjęcia? Bo sam rozważam czy brać to co napisałem, czy się rozejrzeć za jakąś aktorką.
  12. Ja dziś na pewno coś wrzucę i chyba już stary post zostawię i go po prostu zignorujcie Generalnie zabieram się za ogarnianie teraz, ale najpierw szysko porządnie ogarnę coby nie było takich potknięć
  13. Czyliiii to będzie tak: Preludium -> Tworzenie karty -> Tworzenie watahy? EDIT: Myślę czy nie spróbować sił w tworzeniu ładnych avków. Na pewno nie będą tak ładne jak avki innych forumowych (prawie napisałem furomowych i mnie to rozbawiło) artystów, ale jak macie jakieś portrety, to zapodajcie :3 i szczerze mówiąc, mam pomysł jak zrobic wariant na każdą formę, więc jak dacie ludzki, mieszany i wilczy to ja zrobię fajne rzeczy :3
  14. Myślę, że obie opcje są w porządku I naprawdę się podjarałem małym miasteczkiem. Myślę, że szycie sobie Elodothowej sieci od zera będzie dużo ciekawsze niż startowanie z rozwiniętą. Jeśli mogę zaproponować - może warto by było (może już po stworzeniu postaci) zrobić jakieś takie cztery rzeczy na temat postaci, po jednej na punkt Renown + jakaś jedna rzecz z której jesteśmy znani z naszego fałszywego, ludzkiego życia? EDIT: Imo to się fajnie zgra tak z mechaniką postaci (no bo jakoś ten renown zdobyliśmy już) i pomoże nam wiedzieć na ile znamy swoje postacie. A tworzenie wspólnie watahy wypełni luki powiązań proszęproszęproszę zróbmy watahę podręcznikowo.
  15. Też bym wolał UK, ale personalnie bym się skłaniał ku dużemu miastu... Chociaż... Kurcze, to mogłoby być fajne, bo moja postać mogłaby pochodzić z tego miasta, potem przenieść się do dużego miasta mężąc się z bogatym przemysłowcem, a teraz ten przemysłowiec może zakładać fabrykę w tym mieście i wróciła w swoje rodzinne strony D: Oszczędziłoby mi to trochę największego problemu jaki miałem z robieniem mechaniki póki co, czyli zrobienia kontaktów tak żeby miała pozycję o której myślałem Plus mogę dodać więcej motywów rodzinnych. Okej, UK + miasteczko na prowincji brzmi super
  16. KLĄTWA WILKOŁAKA PRZEŁAMANA WRESZCIE SIĘ UDAO DOSTAŁEM SIĘ I Z EPICKĄ EKIPĄ AAAA (wracam do życia wreszcie <3)
  17. Ech, nie mogę się zebrać do pisania w tym tygodniu bo mam stresy życiowe :/ ale się zbieram w garść.
  18. Auć =_= tak się kończy pisanie po nocach. Już miałem nadzieję, że niczego nie zrabąbałem. Post zostanie poprawiony wkrótce.
  19. Czuję niepokój, zgłaszajcie się ludzie, taka fajna sesja no ;_;
  20. Chris Póki kamery były na miejscu, wolał nie robić nic. Przykucnął, obserwował, trzymał ręce na broni i czekał na swój moment. Billie była świetna w swojej robocie, Kay pamiętała o zwiadzie, świetnie. Mógłby z nimi pracować na stałe, taka ekipa rzadko się trafiała. - Te kamery mnie niepokoją... Będziemy musieli wyłączać je jedna po drugiej? Zajmie nam to cały dzień. Młoda - zwrócił się do Billie - Zakładam że wiesz co robisz, ale nie mogłabyś puścić jakiejś czystki? Czy po prostu walimy kamery, alleluja i do przodu? Ty dajesz tu rozkazy teraz. Nie chcę służyć za rozrywkę dla jakiegoś trolla na emeryturze gapiącego się w nagrania z kamer.
  21. Sugestia na przyszłość: Co Wy na to, żeby zrobić oddzielny temat w którym będziemy notować nasz plan działania? Bo to chyba łatwiejsze niż szukać planu w starych postach
  22. Ja najpewniej tuż po Tobie odpiszę.
  23. Myślę, że się rozumiemy tylko mamy problem z definicjami łatwiej mi to opisać tak jak opisałem, niż to streszczać do tego czy to konflikt zewnętrzny czy wewnętrzny. Każdy konflikt postaci jest wewnętrzny w moim mniemaniu. Ale w tym kontekście mogę się zgodzić, że jest zewnętrzny, chociażby w kwestii tego, że u każdego Elodotha jest te rozdarcie pomiędzy tym jak dba o swoje więzi i jak je wykorzystuje, prawda? Więc tworzy sieć w obrębie istniejącego systemu, ale mając pobudki kompletnie od tego systemu niezależne. W sumie chyba stąd mi się związek z Iron Masterami podoba. Bo Iron Master, jeśli ta dychotomia pomiędzy chęciami a możliwościami się rozchodzi, zmienia cały system. Myślę że trafne wobec premise'u sesji Właśnie najbardziej łączy ją to w jaki sposób była wychowana, jak bardzo musiała wyrzec się siebie żeby przetrwać (as in: dobra córka z dobrego rodu, która na dobrą sprawę sprzedaje się żeby wzmocnić wpływy rodziny, a potem udawanie, że jest wzorową żoną żeby utrzymać status quo i bezpieczeństwo). Może konkretniej (bo to raczej brzmi jak to, co ją od świata ludzi oddala xD) - ma poczucie, że musi trzymać się tego, żeby nie stracić kontroli i jest trochę uzależniona od tej kontroli. W sensie, jeśli odda się w pełni swoim pragnieniom i instynktom, straci bezpieczeństwo. Straci to, co daje jej przewagę w łowach, ale też to co nadaje jakąś stabilizację jej życiu. Ale też ją unieszczęśliwia. Och ironio losu. Co do Touchstone'ów - dopiero ogarnąłem co to. Wiesz, to się wszystko na pewno wyklaruje jak już siądę do robienia postaci cieszę się, że jest coś takiego jak touchstone'y, na pewno pomoże wyszlifować ostateczną wersję postaci. The Religion, z przykładowych, może być jednym z jej Touchstone'ów, chociaż pewnie zrobiłbym też jakiś autorski do towarzystwa. EDIT: Jeszcze dodam tylko jedno - ona się troszczy o ludzi. Życie miała ciężkie, była zmuszana do robienia tego, czego nie chciała, musi być dobrą żoną dla człowieka, którego nienawidzi... Jej instynktem jest pomóc innym. Ciężko powiedzieć czy to kwestia jej faktycznego instynktu Elodotha i Iron Mastera, czy szczerej troski i współczucia, czy tego że daje jej to poczucie spełnienia. Taka... Matka. O. EDIT: Szukałem portretu i miałem takie "O nie, na pewno nie znajdę niczego co będzie mi pasować, o nie, będę się męczył dniami i nocami). A tu proszę: Chyba 15 minut mi to zajęło.
  24. Trochę jedno i drugie. W tym sensie, że to jest konflikt właśnie tego co wewnętrzne i naturalne z tym co zewnętrzne i nienaturalne. Żeby operować w ustalonych systemach (a jako Iron Master mocno operuje w ludzkich systemach) musi zgodzić się na tą represję. I pełna otwartość z tym co dla niej ważne i co nią porusza nigdy nie może być do końca uwolnione, bo zawsze są tego negatywne konsekwencje (chociażby naruszenie sieci koneksji która pomaga jej w łowach). Czyli w sumie bardziej wewnętrzny. To czego chce vs to czego musi się trzymać. Mam nadzieję, że nadążasz " EDIT: Ten dualizm właśnie świetnie się zgrywa z Elodothem stąd raczej będę sie trzymał tej kombinacji, ale mogę negocjować jakby się kilku Elodothów dostało. EDIT2: W sumie pierwotnie chciałem iść dokładnie w to co napisałaś w kontekście konfliktu wewnętrznego, ale uznałem że to będzie ciekawsze i bardziej pasujące do już jako tako ogarniętego wilkołaka.
  25. Aż sobie odświeżyłem regulamin w kwestii podwójnych postów... To na początek coś na klimat. Albo inny klimat ale też klimat. I jeszcze dodatkowy klimat. Bo w końcu jeszcze klimat nie jest ustalony 1. Aspekty epoki, które Was interesują: Szczerze mówiąc to wszystko o czym wspomniałaś! Chociaż w kontekście tej postaci rozwój nauki, ruch sufrażystek i generalne przemiany społeczne (z religią w to włączoną) będą na pewno najbardziej pożądane. To jest w ogóle ciekawa epoka i generalnie ten nadrzędny motyw przemiany jako takiej, wejścia w nowy świat, który rządzi się nowymi zasadami jest tutaj dla mnie najbardziej interesujący. 2. Konflikt, który ma napędzać Waszą postać, co widziałybyście/widzielibyście jako główne źródło dramy i emocji: Świat znany, tradycyjny, ułożony i człowiek znany, tradycyjny i ułożony. Religia, purytanizm, uznany schemat społeczeństwa. Wygoda tego co znamy, gra ze skomplikowanymi, ale znanymi zasadami które można wykorzystać. Bycie dobrą żoną, które daje wygody i moc (chociaż nadaną i ograniczoną, ale nadal moc w obrębie nadanych granic). Bycie cnotliwą i godną pochwały i szacunku. ...versus... Pierwotna natura rzeczy, która jest chaotyczna ale prawdziwa. Miłość, pożądanie, bez granic i bez nadania z góry. Wiedza, prawdziwa wiedza, nie podyktowana i dostosowana do utrzymywania ładu który wszyscy znamy i który pomaga nam wygodnie usadzić się w znanym schemacie i nie myśleć. Wolność. Zasady nie te nadane przez człowieka, ale zasady które rządzą chaosem rzeczywistości która nas otacza. Bunt. Jeśli to troche niejasne, to generalnie chodzi mi o emocjonalną represję vs emocjonalną otwartość + klasyczne problemy Elodotha z zasadami. 3. Jakim wilkołakiem chciałybyście/chcielibyście być. Elodoth, Iron Master. I to, rzekłbym, podręcznikowa! Z jednej strony zachowująca ludzkie pozory, wilk w ludzkiej skórze, dobra, żona, z którą każdy chce pokazać się na salonach, ale z drugiej rozrywana przez jej pierwotną naturę i wykorzystująca całą tą otoczkę do manipulowania zmianą i oczywiście... Do łowów. Do tego najprawdopodobniej wyczuje, że to jest idealny czas na postęp. I społeczny, i naukowy (lub przemysłowy, jeszcze zdecyduję które z tych będzie ciekawsze).