Wyszukaj: Wyświetlanie wyników dla tagów 'czas wolny' .

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • TABLICA OGŁOSZEŃ
    • F.A.Q.
    • Kuchnia mistrza Protazego
    • Poligon
  • REKRUTACJE RPG
    • Rekrutacje: Fantasy
    • Rekrutacje: Modern
    • Rekrutacje: Inne konwencje
  • SESJE RPG: FANTASY (HEROIC & DARK, HISTORYCZNE)
    • Oficjalne Systemy RPG
    • Niezależne i autorskie
  • SESJE RPG: MODERN (URBAN FANTASY & HORROR)
    • World of Darkness
    • Inne systemy i sesje autorskie
  • SESJE RPG: INNE KONWENCJE
    • Future
    • Supermoce i superbohaterowie
    • Inne
  • FORUMOWE RPG: STRATEGIE
    • Rekrutacje: Strategie
    • Karczma: Strategie
    • Forumowe strategie
  • CIEŃ PRZESZŁOŚCI
    • Cień przeszłości
    • Cień Przeszłości: Hala Szkoleniowa
  • KOMNATA RPG
    • Karczma
    • Kuźnia
    • Tablica sławy
  • WSPÓLNA SALA
    • Gospoda
    • Wieści z szerokiego Świata
    • Księga Zlotów i Konwentów
    • Biblioteka Aleksandryjska
    • Współpraca i Reklamy

Kalendarze

  • Rekrutacje
  • Urodziny
  • Inne

Blogi

  • Myśli Zebrane Asterki!!
  • Iskry
  • Pitbullek
  • Szkicownik Mroczek
  • Skórzany kajecik
  • Zakurzona teczka

Kategorie

  • Artykuły - Inne
  • Artykuły - RPG

Kategorie

  • Files

Znaleziono 2 wyniki

  1. ***** -Tatooooo! – usłyszałeś po raz pierwszy dziecięce nawoływanie -Tatoooooooo! – usłyszałeś po raz drugi dziecięce nawoływanie -Tatooooooooooo! – usłyszałeś po raz trzeci dziecięce nawoływanie To słowo słyszałeś codziennie, odkąd wróciłeś z tunelów Obserwatorów. Minęły dopiero dwa dni, a wciąż nie mogłeś się jeszcze do tego przyzwyczaić. Małe boginki wody były rozkosznymi potworami, jak je nazywała Felere. Peerree i jej siostry miały swoje humorki i zdążyły już je pokazać. Służki przeklinały pod nosem, gdy musiały tego samego dnia zmywać powstałą wielką kałużę, kiedy to twoje córki postanowiły poeksperymentować ze wrodzonymi zdolnościami, a miały czym się popisać. Władza nad żywiołem wody nie zawsze była stabilna. Twoje czwarte dziecko, Shadyon obserwował to wszystko z wyraźnym znudzeniem w oczach i kręcił głową nad głupotą przybranego rodzeństwa. Mała Shadya nie należała do grzecznych dzieci. Ostatnia przecierana zupka, którą próbowałeś ją nakarmić wylądowała na twoich włosach, a to wszystko za sprawą niekontrolowanego cienistego przeniesienia. Najważniejszą nagrodą były słowa „kochamy cię, tatusiu” powtarzane co wieczór przez trzy, małe boginki. Shadyon nawet tego nie okazywał. Trzymał po prostu dystans, a ocalona Shadya nie umiała jeszcze mówić. Słysząc nawoływanie córek, ruszyłeś biegiem do komnaty, którą wyznaczyła im Felere. Owe pomieszczenie było na tyle obszerne, że mogło pomieścić nawet i dziesiątkę dzieci. Już pierwszego dnia zorganizowaliście kilka łóżek, zabawki, małe wanienki i ubrania. - TATOOOOOOOOOOO! Kolejny wrzask dobiegł z komnaty. Z hukiem otworzyłeś drzwi i zobaczyłeś swoje córki. Całe, bezpieczne i uśmiechnięte. - Co się stało tatusiu? – zapytała Pearr – Dlaczego tu przybiegłeś? – dodała - Spóźniłeś się o minutę – wtrąciła się Peorra - Miałeś dzisiaj gorszy czas – rzuciła Peerree - Znowu robiły te swoje durne zawody. Chciałem im trochę pomóc i pokazałem im to – powiedział Shadyon, a następnie przekształcił swoje usta w pięć oślizgłych, wijących się macek łupieżcy umysłu. Boginki pisnęły i skrzywiły się z wyjątkiem Pearr - Czy to są jego siusiaki? – zapytała -Nie – odparł krótko Shadyon – To są moje macki i jak zadasz jeszcze raz takie głupie pytanie to zjem twój mózg – rzucił, wrednie się uśmiechając - Tatoooo! – pisnęła przerażona Pearr i przytuliła się do twojej nogi. ***** Felere Levirr przeszła samą siebie, gdy pozwoliła twoim nowym podopiecznym oraz towarzyszom broni zamieszkać w swoim domu. Ishtarka nawet nie narzekała na tłok, który się zrobił w jej domu. Czarodziejka najczęściej przesiadywała w swym gabinecie, pochylona nad dokumentami, mapami czy listami. Widziałeś ją jak cały czas pracuje nad sprawą, ale nie można było ją określić jako totalną pracoholiczką. Felere przybywała z wami na posiłkach i nawet zamieniła kilka słów z nowymi domownikami. Wystarczył jeden dzień Pearr z cesarzową Chad’Nasad, by mała boginka była wpatrzona w starszą elfkę jak w obrazek. - Kiedyś tatusiu będę jak ciocia Felere – wyznał twój szkrab. Jedna ze służek pani przyniosła ci liścik. Otworzyłeś go i rozpoznałeś pismo Levirr. Wiadomość była następująca. Jak znajdziesz nieco czasu, przyjdź do mojego gabinetu. Chcę ci kogoś przedstawić. Felere Wiedziałeś, że twoja przyjaciółka nie lubi czekać. Zostawiłeś dzieci pod tymczasową opieką Yanery, która wymyśliła zabawę w „wojowniczki i księżniczki” i wciągnęła w nią Pearr, Perree i Peorrę oraz Shadyę. Wchodząc do gabinetu zauważyłeś siedzącą za biurkiem Felere oraz siedzącą naprzeciwko niej mroczną elfkę o ciemnej skórze, spiczastych uszach i białych włosach zaczesanych w kok. Odziana w fioletową suknię z długimi rękawami ozdobionymi złotym haftem nieznajoma miała naburmuszony wyraz twarzy. Oczywiście nie zapomniała o głębokim dekolcie na którym spoczywał medalion z zielonym, ogniskowanym kryształem. - A więc to on – powiedziała elfka i skierowała swe spojrzenie na ciebie. - Zgadza się. Maren Kras’kotha, mój główny sojusznik i przyszły wybawca Shadovlandu – odparła Felere – Xilaya Desmond, matrona z Sylvenorry, moja stara przyjaciółka i nasza nowa sojuszniczka – dodała przedstawiając ci swojego gościa – Xilaya ma pewne informacje na temat ludzi siedziby demonów, które wspierają cesarzową Shadovlandu - Właściwie mam dla was dobry trop. Jeden z głównodowodzących Adramelecha jest Asmodeusz i włada czymś, co jest określane jako Serce Otchłani. Ten artefakt tworzy sieć portali, by sprowadzać demony. Jeżeli uda nam się to zdobyć i zniszczyć będziemy mieli jeszcze większe szanse – odpowiedziała Xilaya - Xilaya będzie nas wspierać w dostaniu się do środka – odparła Felere - Słyszałam, że macie chwilę przerwy w działaniach więc sugeruję, abyśmy się dobrze poznali – powiedziała Demond i przypatrywała się tobie - Maren, chętnie dotrzyma ci towarzystwa i oprowadzi po mieście – podrzuciła pomysł Felere
  2. ...w deszczu. W gorący letni dzień, nawet jedna kropla chłodnego deszczu przynosiła ukojenie dla każdego utrapionego ciała. Szum ulewy towarzyszył im od godziny, wcześniej łagodnie ostrzegając o swojej obecności, a później kojąc strudzonych samurajów, na ich drodze do turnieju. Niestety, gdy Słońce zaczęło powoli chylić się ku zachodowi, przyjemny deszczyk zamienił się w porządną ulewę, zmuszając ich do przyspieszenia kroku. I czy była to intuicja, czy znajomość otoczenia, czy może przeznaczenie, siedmiu samurajów znalazło schronienie w postawionej między licznie rozrzuconymi w prowincji Kyuukai skałami świątyni kami górskich ścieżek, zbudowanej właśnie by dać schronienie podróżnym, których zaskoczyć może taka sytuacja. Pierwsza na miejsce przybyła Yoriko ze swoim ojcem, który prawie natychmiast zaczął chrapać gdzieś w kącie - w pewnym sensie pomagając reszcie znaleźć te schronienie. Reszta przybyła niedługo później, mimo że nie spotkała się na szlaku. Siedmiu samurajów - w tym jeden starszy i śpiący - miało spędzić ze sobą ciepłą noc wśród skał Kyuukai. Oprócz śpiącego samuraja, jednym z siedmiu był skorpion z mon rodziny Bayushi z tyłu swojej zbroi. Czy to przez maskę, która skrywała jego prawdopodobnie młodą twarz, czy przez skrytą naturę nie mówił wiele, polegając w rozmowie na Seisuke, swoim kompanie który towarzyszył mu w tej podróży. Deszcz powoli przestawał ich zagłuszać a niebo rozpogodziło się zapowiadając kolejną, ciepłą noc...