Wyszukaj: Wyświetlanie wyników dla tagów 'dlareb' .

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • TABLICA OGŁOSZEŃ
    • F.A.Q.
    • Kuchnia mistrza Protazego
    • Poligon
  • REKRUTACJE RPG
    • Rekrutacje: Fantasy
    • Rekrutacje: Modern
    • Rekrutacje: Inne konwencje
  • SESJE RPG: FANTASY (HEROIC & DARK, HISTORYCZNE)
    • Oficjalne Systemy RPG
    • Niezależne i autorskie
  • SESJE RPG: MODERN (URBAN FANTASY & HORROR)
    • World of Darkness
    • Inne systemy i sesje autorskie
  • SESJE RPG: INNE KONWENCJE
    • Future
    • Supermoce i superbohaterowie
    • Inne
  • FORUMOWE RPG: STRATEGIE
    • Rekrutacje: Strategie
    • Karczma: Strategie
    • Forumowe strategie
  • CIEŃ PRZESZŁOŚCI
    • Cień przeszłości
    • Cień Przeszłości: Hala Szkoleniowa
  • KOMNATA RPG
    • Karczma
    • Kuźnia
    • Tablica sławy
  • WSPÓLNA SALA
    • Gospoda
    • Wieści z szerokiego Świata
    • Księga Zlotów i Konwentów
    • Biblioteka Aleksandryjska
    • Współpraca i Reklamy

Kalendarze

  • Rekrutacje
  • Urodziny
  • Inne

Blogi

  • Myśli Zebrane Asterki!!
  • Iskry
  • Pitbullek
  • Szkicownik Mroczek
  • Skórzany kajecik
  • Zakurzona teczka

Kategorie

  • Artykuły - Inne
  • Artykuły - RPG

Kategorie

  • Files

Znaleziono 1 wynik

  1. The Brave one Odprawa nie należała do przyjemnych, chociaż musiał przyznać, że spodziewał się tego. Przed nim odprawił się Allesh i kontrolerzy wydawali się tak zdziwieni tym że widzą przed sobą twi’leka że sprawdzali go trzy razy i nie byli do końca skłonni puścić nawet po potwierdzeniu z centrali. Allesh jak to Allesh, wydawał się pozornie nieprzejęty zamieszaniem, wesoło podrywał obie kontrolujące go panie oficer ostatecznie przekonując je że to naprawdę nie jest żaden przekręt. Odszedł chyba nawet z numerem jednej z nich. Po tym przedstawieniu Chiss mógł się spodziewać problemów. Nie były one jednak aż tak wielkie jak u jego młodszego brata. Dokumenty Dlara sprawdzono dokładnie, ale obyło się bez potwierdzania ich w centrali. Kiedy wzrok kontrolerek padł na imię mistrza obie wymieniły porozumiewawczo spojrzenia i puściły go dalej. Odszukanie właściwego promu wśród kilkudziesięciu stojących w hangarze nie zajęło mu wiele czasu. Kiedy podszedł bliżej dostrzegł drobne modyfikacje silników, które pozwalały maszynie poruszać się w atmosferze niemal tak sprawnie jak przeciętny myśliwiec. Ktokolwiek modyfikował to maleństwo chciał dostosować je do szybkich zwrotów i skręcających żołądek akrobacji. W środku zaś czekała na niego istna menażeria. Przy ścianie siedział KelDor zaciskając szponiaste dłonie na kolanach. Obok niego przycupnęła Duroska, tak jak większość przedstawicieli swojej rasy wydawała się smutna, może przez dziwnie wykrzywione usta, a może przez niebieską skórę, trudno powiedzieć. Za to siedząca naprzeciwko niej Miralanka miała zdecydowany wyraz twarzy. W kącie przycupnęła drobna, posiniaczona dziewczyna z opaska na oczach. Pięć łącznie z nim. Brakowało jednej osoby. Zjawiła się po kwadransie, wielki, czarny wookie wyraźnie zirytowany wpadł przez drzwi po czym zatrzasnął je za sobą z hukiem. Był wściekły, to nie ulegało wątpliwości. W tym składzie wyruszyli na Korriban. Kana Tarrid była falleenką, młodą, nie mogła być wiele starsza niż oni, jednak już nosiła blizny, nawet z nimi wydawała się ładna jak na swoją rasę. Oczekiwała na nich już na płycie lądowiska przechadzając się po jego płycie niecierpliwie. Chód miała sprężysty, ruchy pewne, sprawiały że czerwony, dopasowany pancerz wyglądał zarazem majestatycznie jak i groźnie. Towarzyszyła jej eskorta czterech obcych o twarzach przykrytych kościanymi maskami, Kaleesh, tak chyba nazywała się ta rasa. Byli uzbrojeni po zęby. - Baczność - oznajmiła zimno i coś w jej głosie sprawiło że natychmiast wszyscy wyprężył się jak struny. Minął ich pilot, który opuścił właśnie prom. Jeden z Kaleesh ruszył w stronę maszyny, pozostali ścian stali za plecami falleenki mierząc akolitow zimnym, ale i ciekawski spojrzeniem. - Jestem Kana Tarrid, mój mistrz wielki Darth Malgus, polecił mi nauczyć was co to znaczy być Sith. Patrzyła na nich z lodowatą ciekawością, jak naukowiec na próbki badawcze. Jeden z Kaleesh podał jej małą skrzynkę. Otworzyła ją i wyciągnęła w ich stronę tak żeby mogli zobaczyć zawartość. Sześć miedziano-czerwonych odznak z wytłoczonym sztyletem mieniło się w słońcu. - Powinnam dać każdemu z was po jednej na znak że należycie do tego miejsca i do Darth Malgusa. - spojrzała po nich a wzrok jej fioletowych oczu był nieodgadniony. Zatrzasnela pudełko i wręczyła je jednemu z Kaleesh. Ten skłonił przed nią głowę i razem ze wspolplemiencami odszedł do promu. Tymczasem Kana patrzyła twardo na akolitów. - W życiu Sith nigdy niczego się po prostu nie dostaje. - oznajmiła kiedy za ich plecami z szumem silników prom poderwał się do lotu. - Jeśli chcecie coś mieć musicie to wydrzeć dla siebie. - Wskazała gestem Akademię, wielką piramidę z kamienia, która górowała nad nimi wszystkimi. - Na moje słowo przez najbliższe trzy dni będziecie mieć tam schronienie. Tyle mam jeszcze dla was cierpliwości, nie będzie jej więcej. Oczekuje że w ciągu tygodnia odnajdziecie i odzyskać to co wasze. Niech Moc wam służy. Odwróciła się na pięcie I ruszyła w stronę wielkiej piramidy, która w słońcu mienila się czernią i czerwienią. Ponad jej ramieniem dało na horyzoncie nad Doliną Mrocznych Lordów znikała mała kropka promu a w.niej ich przyszłość ukryta w małej skrzyneczce.