Wyszukaj: Wyświetlanie wyników dla tagów 'erix' .

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • TABLICA OGŁOSZEŃ
    • F.A.Q.
    • Kuchnia mistrza Protazego
    • Poligon
  • REKRUTACJE RPG
    • Rekrutacje: Fantasy
    • Rekrutacje: Modern
    • Rekrutacje: Inne konwencje
  • SESJE RPG: FANTASY (HEROIC & DARK, HISTORYCZNE)
    • Oficjalne Systemy RPG
    • Niezależne i autorskie
  • SESJE RPG: MODERN (URBAN FANTASY & HORROR)
    • World of Darkness
    • Inne systemy i sesje autorskie
  • SESJE RPG: INNE KONWENCJE
    • Future
    • Supermoce i superbohaterowie
    • Inne
  • FORUMOWE RPG: STRATEGIE
    • Rekrutacje: Strategie
    • Karczma: Strategie
    • Forumowe strategie
  • CIEŃ PRZESZŁOŚCI
    • Cień przeszłości
    • Cień Przeszłości: Hala Szkoleniowa
  • KOMNATA RPG
    • Karczma
    • Kuźnia
    • Tablica sławy
  • WSPÓLNA SALA
    • Gospoda
    • Wieści z szerokiego Świata
    • Księga Zlotów i Konwentów
    • Biblioteka Aleksandryjska
    • Współpraca i Reklamy

Kalendarze

  • Rekrutacje
  • Urodziny
  • Inne

Blogi

  • Myśli Zebrane Asterki!!
  • Iskry
  • Pitbullek
  • Szkicownik Mroczek
  • Skórzany kajecik
  • Zakurzona teczka

Kategorie

  • Artykuły - Inne
  • Artykuły - RPG

Kategorie

  • Files

Znaleziono 1 wynik

  1. Mężczyzna, dysząc ciężko, oparł się o ścianę budynku na przedmieściach Fresno, po czym zaczął wyrzucać z siebie Słowa. Jeszcze trochę i dotrze do San Francisco a tam, może, będzie bezpieczny. Tam podobno spełniały się marzenia. W tej chwili miał jedno, chciał przeżyć i być może, jeśli będzie miał szczęście, powiedzieć komuś, że jego Ymera nie jest tym za kogo go uważano. * * * Choć za mną - powiedział wyciągając dłoń do dziewczynki. Dziecko podniosło się, z zaskoczeniem stwierdzając, że nic go nie boli. - A mama? - Zapytała oglądając się niepewnie na drzwi do pokoju. - Nie martw się, Ellie. Ona już cię nie skrzywdzi. - Odparł rudowłosy chłopak. - Choć ze mną, a wszystko będzie dobrze. - Skłamał. Mała podała mu rękę i pozwoliła się poprowadzić do okna. - Czy ja umarłam? - Zapytała marszcząc brwi. - Jesteś aniołem? - Śmierć nie istnieje. - Odparł śmiejąc się. - Choć pokażę ci coś wspaniałego. - Dodał wychodząc przez okno. Ellie wyskoczyła za nim. Od ziemi dzieliło ich osiem pięter. Nic im się nie stało. Śmierć była tylko iluzją jak cała reszta kreacji. Jeszcze tylko osiemdziesiąt pięć, pomyślał. Osiemdziesiąt pięć osób i będziesz po właściwej stronie lustra, siostrzyczko. W jego oczach spadały gwiazdy. * * * Weszli do wwewnętrznego sanktuarium. Pomieszczenie pełne było światła księżyca sączącego się przez okna w dachu i szklane ściany. Tak jasnego, jakby słońce stało w zenicie. Woda spływała po ścianach, szemrząc pod szklaną posadzką. Kwiaty pnące się po ścianach i tulące do podłogi rozwijały się na ich widok, wzdychając w uwielbieniu . Posągi Powierników, wyrzeźbione z kamienia księżycowego tworzyły krąg wokół Księżycowego Drzewa w którego korzeniach skrywały się migotliwe, szepczące do nich, cienie. A pośród tego wszystkiego stała ona. Piękna i chłodna niczym promień księżycowego światła. Ci którzy ją kiedykolwiek ujrzeli, dobrowolnie oddawali jej swe ciała, umysły, serca i dusze. Jej dar był równie potężny, lecz subtelniejszy, niźli dar Anandy. U jej stóp tuląca się do niej Wilczyca i ocierająca się o jej stopy Czerwona Księżniczka. Tuż obok pod drzewem dwójka Sidhe, z których jedno miało wkrótce zginąć, śniących na posłaniu z księżycowego blasku. Terry instynktownie odwrócił wzrok. Ile jeszcze uda mu się unikać ujrzenia swojej Ymera? Jego spojrzenie padło na najmłodszą członkinię ich Familii. Nastka poczuła się dziwnie. Zupełnie inaczej niż przy Annu. To wrażenie. Jakby jej coś odebrano. To ja powinnam tam stać - zaszeptało coś w duszy Anastassi. Uosobienie Pamięci miał wrażenie, że pamięć dziewczyny wyjątkowo pracuje wyjątkowo intensywnie, starając się ujarzmić i odebrać niepotrzebne jej wspomnienia. I jeśli już o tym mówimy, dlaczego miał przy niej to nieznośnie wrażenie deja vu? Lidia poczuła radość i lęk jednocześnie. Jej serce śpiewało na widok ukochanej Anii, ale jednocześnie wiedziała, że Jej obecność oznacza, iż wkrótce będzie musiała odebrać komuś życie. Anni z nieskończonym wdziękiem wstąpiła między swoje potęgi kładąc im dłoń na głowie, niczym matka witająca swoje dzieci. Lód, który zdawał się otaczać serce i umysł Chrisa, chłód, który wypełniał jego ciało, zdawały się topnieć w obecności jego Pani. Zamiast tego jego serce wypełniał budzący na nowo żar Miłości. Mimowolnie dotknął swoich warg, czując na nich echo pocałunku Asha. Alice zaparło dech w piersiach. To nie było jak ujrzenie po raz pierwszy Annu. Nie było subtelnego dotyku i pożerających wszystkiego cieni. To było pochłaniające ją inferno. Utkana z Światła, postać Pani Metamorfozy, której blask odbijał się w oczach Ludzkości na zawsze miała wryć się w każdą cząstkę jestestwa Alice. Nie można było ujrzeć ich Ymera i nie pragnąć oddać jej się całkowicie. Jej dotyk na włosach Pani Cieni palił i koił jednocześnie. - Powiernicy - odezwała się Anni. - Wiele się zdarzyło. Utraciliśmy Jamesa. Utraciliśmy Charlesa. Nasze serce płacze na wspomnienie tego co ich spotkało. Nie możemy nawet w spokoju ich opłakać, gdyż Wrogowie wciąż nękają nasze Sanktuarium. Nasze nowe Powierniczki są już na miejscu. Nadszedł czas działania. Terry. - Zwróciła się do wciąż unikającego patrzenia na nią Terry'ego. Przez sekundę Nastka, która dopiero teraz rozpoznała w nim, porwanego przez nią i Alice, dyrektora Excruciańskiej szkoły, miała wrażenie, że za chwilę zobaczy identyczną scenę jak z Anandą i Melchiorem. Sama myśl starczyła by poczuła jak w jej w duszy budzi się iskra sprzeciwu. Jednak Anni nie uczyniła żadnego gestu by zmusić Powiernika Pamięci do zwrócenia na nią wzroku. - Terry. - Powtórzyła Anni. - Wykonaliście zadanie, choć nie przypominam sobie bym ci zlecała sprowadzenie Imbrium do naszego sanktuarium. Tym razem wybaczę ci jednak tą niesubordynację. Po śmierci strażnika naszego Sanktuarium potrzebujemy kogoś kto go zastąpi. Poza tym... Ethanie! Śmierć Charlesa oznacza, że u Anandy nie jest bezpiecznie. I tak jak nie pochwalam w pełni układu mego brata z nim, to jest nam potrzebny u niego ktoś zaufany, kto będzie w stanie sobie poradzić ze wszystkim, co może tam spotkać. Ty jesteś tym kimś. Doprowadź do ładu swoje sprawy tutaj i przygotuj się do zostania naszym ambasadorem w Śnie Miasta. Pod twoją nieobecność, ktoś oczywiście będzie musiał przejąc obowiązek zajmowania się utrzymaniem sprawiedliwości w naszym domu. Jestem pewna, że wybierzecie właściwie. Jest jeszcze jedna sprawa. John został tymczasowo zatrzymany w Piekle. Co oznacza, że dopóki nie wróci, ktoś inny musi pełnić rolę naszych dłoni i oczu poza Sanktuarium. Ty - zwróciła się do Alice - całkiem nieźle poradziłaś sobie z zadaniem, które wyznaczył ci mój brat. Wydaje się, że możesz zastąpić naszego szpiega idealnie. To wszystko. Wróćcie do mnie kiedy już wszystko ustalicie. - Powiedziała kucając by ukryć twarz w futrze wilczątka.