Wyszukaj: Wyświetlanie wyników dla tagów 'savage worlds' .

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • TABLICA OGŁOSZEŃ
    • F.A.Q.
    • Kuchnia mistrza Protazego
    • Poligon
  • REKRUTACJE RPG
    • Rekrutacje: Fantasy
    • Rekrutacje: Modern
    • Rekrutacje: Inne konwencje
  • SESJE RPG: FANTASY (HEROIC & DARK, HISTORYCZNE)
    • Oficjalne Systemy RPG
    • Niezależne i autorskie
  • SESJE RPG: MODERN (URBAN FANTASY & HORROR)
    • World of Darkness
    • Inne systemy i sesje autorskie
  • SESJE RPG: INNE KONWENCJE
    • Future
    • Supermoce i superbohaterowie
    • Inne
  • FORUMOWE RPG: STRATEGIE
    • Rekrutacje: Strategie
    • Karczma: Strategie
    • Forumowe strategie
  • CIEŃ PRZESZŁOŚCI
    • Cień przeszłości
    • Cień Przeszłości: Hala Szkoleniowa
  • KOMNATA RPG
    • Karczma
    • Kuźnia
    • Tablica sławy
  • WSPÓLNA SALA
    • Gospoda
    • Wieści z szerokiego Świata
    • Księga Zlotów i Konwentów
    • Biblioteka Aleksandryjska
    • Współpraca i Reklamy

Kalendarze

  • Rekrutacje
  • Urodziny
  • Inne

Blogi

  • Myśli Zebrane Asterki!!
  • Iskry
  • Pitbullek
  • Szkicownik Mroczek
  • Skórzany kajecik
  • Zakurzona teczka

Kategorie

  • Artykuły - Inne
  • Artykuły - RPG

Kategorie

  • Files

Znaleziono 4 wyniki

  1. * Temat z informacjami o zasadach Savage Worlds i miejsce na mechaniczne rozgrywanie walk.
  2. 1846 5. dzień Miesiąca Pieśni Hotel Captain’s Chair Dzielnica Destylarni Powietrze pachniało tutaj inaczej. Mogło się wydawać, że Dunwall jest jednym wielkim organizmem, albo - mechanizmem - jak uwielbiały podkreślać nagłówki brukowców. Zunifikowanym, silnym, odpronym na przeciwności mechanizmem. Perłą w koronie cesarstwa. Metropolią, która przed laty oparła się Szczurzej Zarazie. Symbolem zjednoczonego państwa. To nie była prawda. Nie do końca w każdym razie. Tutaj, w Dzielnicy Destylarni na Bulwarze Johna Claveringa powietrze pachniało inaczej niż w innych częściach miasta. Jeden głęboki wdech nie pozostawiał złudzeń, że Dunwall nie jest jednolite. Ożywcza bryza ciągnąca od nabrzeża morskiego dodawała energii i wyostrzała apetyt. Rzeka Wrenhaven, otaczająca całą dzielnicę malowniczym meandrem, utrzymywała odpowiedni poziom wilgotności, a rejsy wypoczynkowe po Wrenhaven reklamowane były jako najlepsze remedium na astmę. Żyć, nie umierać. - jak mawiał Aleksy Berlioz, słynny literat, zamożny na tyle, by móc pozwolić sobie na apartament w Dzielnicy Destylarni. Oczywiście, mawiał zanim nieopatrznie nie stracił życia w przykrym wypadku, nie zauważając nadjeżdżającego powozu szynowego, który z precyzją chirurga oddzielił jego pełną górnolotnych sentencji głowę od korpusu. Gdyby jednak Aleksy Berlioz częściej opuszczał dystrykt najbogatszych, wiedziałby, że nie wszędzie żyje się tak dobrze. Na przykład w Zatopionej Dzielnicy powietrze wciąż pachniało rozkładem. Mimo że od Szczurzej Zarazy minęła już niemal dekada. Zapach zbutwiałego drewna, mokrych murów i sierści szczurów wciąż były nie do wytrzymania. Niezależnie od tego, jak wielkie podatki ściągała cesarzowa Emily Kaldwin, by inwestować w odnowę niegdysiejszego centrum finansowo-przemysłowego, jakim była Zatopiona Dzielnica. Jeszcze inaczej powietrze pachniało w Dzielnicy Krawców. Nigdy nie miała dobrej renomy, to prawda, ale odkąd odkryto, że tran wielorybi, po odpowiednim przetworzeniu staje się silnym narkotykiem, okazała się całkiem zamożnym dystryktem. Czarny rynek zawsze generuje zyski. Żadne bogactwa nie zniwelują jednak zapachu tranu: agresywnego, nieprzyjemnego, uderzającego w nozdrza. Nie, Dunwall nie było jednolite. Ale ich to przecież wcale teraz nie obchodziło. Siedzieli na osłoniętym tarasie hotelu Captain’s Chair wdychając świeże, morskie powietrze. Świtało, a wokół budynków unosiła się lepka, ożywcza mgła, zwiastująca ciepły dzień. Kelner nalewał herbatę z imbryka, przemykając wokół gości jak cień. Trybiki stojącego zegara poruszały się miarowo, koła zębate odmierzały kolejne minuty. Przybył punktualnie. Kelner, który przemykał wokół zgromadzonych jak cień, teraz ulotnił się jak cień. Zostali sami: Kruki, cesarski obrońca Corvo Attano i dźwięk gongu zegara, wybijający pełną godzinę. 20 dni wcześniej 1846 13. dzień Miesiąca Klanów Dunwall Tower Komnaty Cesarzowej Młody, gładko ogolony rudzielec wydawał się kwintesencją ruchu. Chodził w tę i z powrotem, wydeptując wyraźną ścieżkę w miękkim i bez wątpienia horrendalnie drogim dywanie w komnacie cesarzowej. Szybkie ruchy nie pasowały do jego spiętej, wyprostowanej sylwetki, dopasowanego i skrojonego na miarę uniformu, ani do mechanicznej prawej ręki, przytwierdzonej do korpusu czarnym, skórzanym pasem. Gdzie ona jest? Och! Wiedział doskonale, gdzie ona jest! Gdzieś na dachach Dunwell Tower ucieka od monotonii obowiązków. Pewnie wymknęła się ze swoich komnat, by umknąć tym nudnym starcom z Parlamentu, którzy znowu chcieli przedyskutować kwestię rozlokowania ścian światła przed budynkiem. A może to przez ten projekt, dotyczący zwiększenia wież strażniczych na obrzeżach miasta, który ciągle leżał nietknięty? Wspominała przecież, że wciąż nie jest pewna, czy powierzenie znaczącej części ochrony miasta zmechanizowanym wynalazkom jest takim doskonałym pomysłem. Tak, w takich momentach Emily wymykała się na dachy Dunwall Tower, by poobserwować panoramę miasta, odpocząć od papierkowej roboty i trudnych wyborów. Dźwięk otwieranego okna nie był głośny, ale sprawił, że mężczyzna, jakby automatycznie, zatrzymał się i stanął na baczność. - Wasza wysokość! - wykrzyknął z pomieszaniem ulgi i zdenerwowania, kiedy Emily Kaldwin z gracją wylądowała na dywanie. - Dachy nie są odpowiednim miejscem dla waszej wysokości. - stwierdził żałośnie, wciąż wyprostowany jak struna. Emily wzruszyła ramionami, rzucając niedbale płaszcz na oparcie krzesła. - Wychodki też nie są odpowiednim miejscem dla waszej wysokości, a przecież muszę z nich korzystać. - uśmiechnęła się tym uśmiechem, który wydawał się miły, ale kończył wszelkie dyskusje. Zresztą, jej rozmówca najwyraźniej nie zamierzał w dyskusje wchodzić. Westchnął tylko ciężko. - Lord Protektor czeka w komnacie bawialnej. - rudzielec zakomunikował rzeczowo, pozbywając się z twarzy wszelkich emocji. Widocznie fakt, że Emily jest cała i zdrowa przywrócił go do prawidłowego rytmu. - Dziękuję, Konradzie. - cesarzowa skinęła głową, energicznie ruszając do wyjścia. Konrad Malloy, były Rewident, gwardzista na usługach jej wysokości patrzył jak sylwetka Emily znika za drzwiami. I, na bogów, nie zgarbił się ani odrobinę. - Doigra się. Kiedyś naprawdę się doigra. - mruknął do siebie, ściągając brwi, co nadało jego twarzy poważny wyraz. Zbyt poważny. Nie pasujący do mężczyzny w jego wieku. Promienie zachodzącego słońca odbijały się od metalowej konstrukcji, zastępującej rękę. Trybiki poruszyły się, kiedy Konrad Malloy sięgnął po płaszcz cesarzowej, składając go z pedantyczną dokładnością. Być może, gdyby zwalczył zamiłowanie do porządku, zauważyłby, że słońce, jakby na chwilę zaszło, a w komnacie zrobiło się odrobinę ciemniej. Być może, zauważyłby, że przez ościeżnicę, w której przed chwilą pojawiła się Emily wygląda zakapturzona postać. Być może, zauważyłby kuszę skierowaną w jego stronę. Ale nie zauważył. I kiedy tak stał tyłem do okna, poczuł tylko dziwne ukłucie w szyję. Zanim zorientował się, że to wcale nie był jakiś uporczywy insekt, zawartość strzałki usypiającej dostała się do krwioobiegu. Nie zdążył nawet krzyknąć, kiedy upadał na podłogę. 1846 5. dzień Miesiąca Pieśni Hotel Captain’s Chair Dzielnica Destylarni Corvo Attano rozsiadł się wygodnie na profilowanym fotelu. W bladym słońcu poranka wyglądał na zmęczonego. Zresztą, czy kiedykolwiek tak nie wyglądał? Posiwiałe już lekko włosy miał zmierzwione, jak zawsze, ponadtygodniowy zarost, jak zwykle, żył własnym życiem, a większe i mniejsze zmarszczki okalały jego oczy. Uwydatniły się, kiedy się uśmiechnął. - Ze wszystkich mian, jakimi was obdarzają, najbardziej lubię Kruki. - odchylił się wygodnie na fotelu. Rzeczywiście, lubił to miano, powtarzał je często i wcale nie przeszkadzało mu, że wymyślili je przeciwnicy Lojalistów, wyrażając się o współpracownikach Corvo z nieukrywaną pogardą. Wszak większość z nich nie posiadała nawet tytułów szlacheckich, nie mówiąc już o doświadczeniu wojskowym. Po prawdzie, część miała nawet przeszłość dość szemraną, ot co! Z takimi nigdy nic nie wiadomo. Lord Protektor, przywykły do niechęci arystokracji, która swojego czasu okrzyknęła go przecież Zamaskowanym Przestępcą, nic sobie z tego jednak nie robił. Kruki mu się podobały i tyle. Cóż, Corvo Attano może był odważny, zdeterminowany i pełen poświęceń, ale za cholerę nie miał gustu. - Przejdę do rzeczy od razu i powiem to tylko raz. Nigdzie tego nie zapiszę i nie nagram na audiografie. - to była jego standardowa formułka. Hasło, po którym nie pozwalał, by ktoś mu przerywał. Nawet nie musiał sprawdzać, czy słuchają uważnie. Słuchali. - Jak wiecie, dokładnie dwadzieścia dni temu odnotowaliśmy próbę włamania do komnat cesarzowej. Próbę, dodajmy, udaną i niezwykle, jakby to ująć... specyficzną. - skrzywił się, sięgając po filiżankę i odsłaniając piękny pistolet z ornamentowanym, mosiężnym uchwytem. - Od razu wykluczyliśmy chęć bezpośredniego zamachu. Po pierwsze dlatego, że włamywacz wybrał moment, w którym Emily nie było w komnacie, a po drugie dlatego, że obecnego tam gwardzistę uraczył strzałką usypiającą. Nie zamierzał zabijać. Uprzedzając wasze pytanie: z komnaty nic nie zniknęło, nawet najdrobniejsza kosztowność. Wręcz przeciwnie… - nozdrza mu zadrgały. Niektórzy już rozpoznawali ten tik. Corvo był poruszony, tak właśnie zdradzał swoje wzburzenie. - Pojawiło się tam coś, czego wcześniej nie było. Ktoś podrzucił Emily przesyłkę. Zamilnkął. Odstawił na stół szklankę z filiżanką i otarł usta serwetką. A potem wstał nagle, podchodząc do drzwi prowadzących na taras. Wyciągnął za fraki kelnera, który jeszcze przed chwilą ulotnił się jak cień po przyniesieniu herbaty. Wszystko trwało sekundy, a po chwili podsłuchujący nieszczęśnik leżał na wznak na posadzce, po tym jak Corvo zdzielił go porządnie ornamentowanym, mosiężnym uchwytem pięknego pistoletu i starannie zamknął drzwi. Nie mieli pojęcia jak go zauważył. Jasne, był Lordem Protektorem, ale na bogów, czy Lord Protektor dostaje w pakiecie umiejętność przenikania wzrokiem ścian? Corvo nie dał im czasu na snucie hipotez. Stanowczym ruchem ręki uspokoił zgromadzonych. - Zajmę się nim później. - pistolet na powrót wylądował w kaburze. - Musicie wiedzieć, że śledztwo dotyczące tego, kto włamał się do komnat cesarzowej, jest dla mnie obecnie priorytetem. Znajdę włamywacza. - powiedział to tonem tak spokojnym i pewnym, że nikt nie miał wątpliwości, żę tak się w końcu stanie. - Od was chcę czegoś innego. Waszym zadaniem będzie ta nieszczęsna przesyłka. Honor for All Hej! Witajcie drodzy Czytacze i Wszyscy Zainteresowani Bardziej lub Mniej! Witajcie po tym być może przydługim wstępie, będącym w swej istocie znaczącą częścią openingu pierwszej przygody w planowanej sesji Dishonored. Pisanie sprawiło mi czystą radość, jaram się przy tym niemożebnie i chciałabym, żebyśmy razem zanurzyli się w bogaty świat Dishonored! Poniżej technikalia i najważniejsze informacje. Kim są postaci graczy? Kim tylko chcecie, ale przede wszystkim - współpracownikami Lorda Protektora, ojca cesarzowej, człowieka równie kochanego, co nienawidzonego - Corvo Attano. Jesteście zaufanymi ludźmi, specjalistami do zadań… specjalnych, których Corvo starannie sobie wyselekcjonował. Co to oznacza? A no to, że musieliście popisać się czymś, co cesarskiego obrońcę urzekło, albo co czyni wasze postacie niezwykle cennym nabytkiem. Może ktoś z was prowadził szemrane interesy w jednej z biedniejszych dzielnic miasta i chłonąc plotki poznał kulisy zamachu na cesarzową? Może ktoś z was stał się jednym z najbardziej obiecujących studentów Akademii Filozofii Naturalnej i zasłynął jako zdolny wynalazca? A może ktoś z was wykazał się niezwykłą odwagą ratując mieszkańców z płonącej kamienicy, a wasz heroiczny czyn nie pozostał niedostrzeżony? Pozostawiam wam tutaj otwartą furtkę i chcę podkreślić, że wasze postaci nie musiały działać na szeroką skalę. Musiały natomiast zrobić coś, co zwróciło uwagę Corvo. Corvo nazywa was Krukami i to dobrze oddaje charakter waszej pracy. Pracujecie incognito, wypełniając powierzone zadania. Należycie do nielicznej grupy zaufanych mu ludzi. Nie pojawiacie się w Dunwall Tower, nie zasiadacie na ucztach u boku cesarzowej. Jesteście mieszkańcami Cesarstwa, prowadzącymi swój własny żywot i wynajmowanymi, kiedy przychodzi na to pora. I chociaż żyjecie poza głównym nurtem cesarskich spraw, to jesteście ludźmi zaufanymi i rzetelnymi. Słowem - Corvo wie, kogo werbuje. Czy postaci graczy muszą się znać? Nie, nie muszą. Słyszeli o osobie i znają podstawowe informacje na swój temat. Mogli się spotkać kilka razy przed misją, żeby dogadać szczegóły, ale nie wymagam na starcie rozbudowanych relacji. Oczywiście, zakładam, że okażecie dobrą wolę, żeby się dogadać, ale do nawiązywania przyjaźni nie zmuszam. Jeśli ktoś ma taką ochotę - to droga otwarta, przyjmę to nawet z drżącym z zadowolenia serduszkiem, ale nie jest to wymagane Czy znajomość gry jest konieczna? Nie, w żadnym razie. Tak jak wspominałam w poście, dotyczącym badania rynku, nie stawiam wymogu znajomości gry, bo gra to przede wszystkim świat, w który można się wklimacić grając, ale też świat bardzo dobrze opisany na wiki Dishonored. Ja początkowo buszowałam wyłącznie po angielskiej, ale jakoś szybko zorientowałam się, że polska jest prawie identyczna. Znaczy, przetłumaczono w niej chyba wszystko, co znajduje się na wiki anglojęzycznej, więc jeśli ktoś ma problem z językiem/woli czytać po polsku to naprawdę na spokojnie można. Wymagana jest za to znajomość świata przedstawionego i, jak wspominałam, ogólny dobry feeling steampunku. Nikogo nie będę z niczego odptywać i w razie wszelkich niepewności/wątpliwości czy pytań walcie śmiało, ale po prostu wychodzę z założenia, że dobrze jest znać świat, w którym się gra. Czas i miejsce akcji Akcja sesji rozpoczyna się między wydarzenami z pierwszej i drugiej części gry. Mamy rok 1846, a więc jest już dziewięć lat po Szczurzej Zarazie (akcja pierwszej odsłony rozgrywała się w roku 1837). Po śmierci Jessamine Kaldwin opiekę nad młodą Emily Kaldwin przejął Corvo Attano, sprawując funkcję cesarskiego doradcy, aż do osiągnięcia przez nią pełnoletności. Obecnie Emily ma 20 lat, jest władczynią ogólnie akceptowaną, uznawaną za rozsądną, choć czasem nieprzejadnaną, co, oczywiście, nie wszystkim przypada do gustu. Jeśli zaś chodzi o miejsce akcji, to oczywiście, Corvo związany jest przede wszystkim z Dunwall, więc znacząca część waszych działań w przyszłości będzie się tutaj rozgrywała, jednak pierwszą misję zaczniecie w drodze do Morley - najmniejszej i najbardziej zbuntowanej politycznie wyspy Cesarstwa, która została przez nie podbita jako ostatnia. Morley w swoim klimacie wzorowane jest trochę na obiegowym wyobrażeniu o Szkocji - pochmurnej, mglistej i szarej, ale jednocześnie urzekającej widokami. Słynie między innymi z sadów jabłkowych i wrzosowisk łagodnych stoków górskich porośniętych przez orchidee. Mechanika Gramy na Savage World (dzięki, Marta!)! Od razu się przyznam, że jest to dla mnie pierwsze zetknięcie z podręcznikiem, ale wertuję go sumiennie od kilku dni, więc mam nadzieję, że jakoś sobie wszyscy poradzimy. Sawydże przypadły mi do gustu, bo są dość elastyczne i ładnie do Dishonored pasują. Nie wymagały nawet wielu zmian na poziomie konstruowania karty postaci. Szczegóły odnośnie tego, jak zaadaptowałam sposób rozgrywania inicjatywy w walkach itd. podam w odpowiednim temacie sesyjnym. Podstawą jest podręcznik główny (dostępny po polsku), ale jeżeli chcecie posiłkować się innymi, na przykład przy wymyślaniu przewag i zawad to nie ma problemu. Z tym, że musicie mi podesłać ich dokładny opis ze wskazaniem z jakiego podręcznika go wzięliście. Okej, to teraz najważniejsze! Jak w zasadzie ma wyglądać rozpiska mechaniczna karty postaci na zdishonoredowanych Sawydżach? Rasa - w Dishonored wcielacie się w ludzi, to jasne. W związku z powyższym zaczynacie grę z jedną, darmową przewagą. Jeśli jednak chcecie pokombinować trochę bardziej, możecie wykorzystać system tworzenia ras i wybrać dla swojej postaci, zamiast darmowej przewagi, dwa punkty zdolności. Przykładowo, jeśli stwierdzacie, że wasz bohater pochodzi z mroźnej Tyvii, zamiast wybierać przewagę, możecie dać mu +2 do opierania się warunkom naturalnym (warte jeden punkt) oraz, na przykład, odporność na trucizny lub choroby (jeden punkt). Nadwyżkę punktów można niwelować punktami ujemnymi, ale nie przesadzajcie w tej zabawie, jeśli już się na nią zdecydujecie Współczynniki - rozdzielacie punkty według wytycznych w podręczniku. Przewagi i zawady - tak jak wspomniałam - możecie posiłkować się przewagami i zawadami zawartymi w innych podręcznikach, jeśli dacie mi wcześnij znać, co i jak, żebym klepnęła. To, co jest tutaj ważne to to, że bohaterowie nie mają mocy nadprzyrodzonych, toteż wszelkie przewagi z nimi związane odpadają. Jeśli chodzi o zawady, tutaj znajdziecie listę zmienionych zasad i zawad zakazanych. Ekwipunek - tutaj chciałabym tylko informację, czy zabieracie ze sobą w podróż coś specjalnego. Pamiętajcie, że jedziecie na misję, na którą wysyła was Corvo, a to oznacza, że zapewni wam potrzebne wyposażenie (dokumenty na przejazd, apteczki, pożywienie, leki, uśmierzające ból, czy odtruwające organizm, zapas amunicji itd.). Jeśli jednak chcecie mieć ze sobą coś specjalnego (pięknie zdobiony sztylet-pamiątkę po dziadku? papugę, powtarzającą podstawowe słowa? lunetę? dodatkowy rewolwer?) to w granicach rozsądku pozwalam na wszystko. Chodzi wszak nie tylko o praktyczne przeznaczenie, ale i, żeby ekwipunek określał wasze postaci. Wzór karty postaci Avatar - fajnie, jakby avatary były w miarę jednolite stylistycznie. Ogólnie nie specjalnie trawię arty mangowo-animcowe i niezbyt mi do świata pasują, ale poza tym feel free Imię i nazwisko Wiek - co wam w duszy gra, ale w granicach rozsądku. To znaczy, chciałabym jednak, żeby postaci wyszły poza wiek dziecięco-nastolęcy, tak osiemnaście w górę byłoby okej i, żeby nie były zbyt wiekowe, bo starość generuje jednak określone problemy i trudności Pochodzenie - Corvo jeździ po świecie. Sam pochodzi z Serkonos i jest pierwszym imigrantem, pełniącym funkcję Lorda Protektora, także nie widzę przeciwwskazań, żeby wasze postaci pochodziły spoza Gristolu. Corvo mógł was z równym powodzeniem odkryć w Tyvii, co w Morley, tutaj nie ma problemu. Jedyny warunek to taki, że postaci urodziły się i wychowały w granicach Cesarstwa (z jasnych, politycznych względów). Pomysły na ucywilizowanego członka plemienia, zamieszkującego Kontynent Pandazyjski nie będą przyjmowane. Charakter Historia - może być w punktach, może być zwarta opowieść, i absolutnie nie musi być długa Ogólnie - pozostawiam to Wam. Dla mnie najważniejsze jest, żeby w historii zawarte było w jaki sposób nawiązaliście relacje z Corvo. Stosunek do świata - w jaki sposób wasi bohaterowie zapatrują się na postępującą ekspansję wynalazków? co sądzą o mechnizowaniu się przestrzeni miast? jak się w tym wszystkim odnajdują? jak reagują na krzykliwe artykuły w gazetach, że w niedalekiej przyszłości zmechanizowane konstrukty będą bronić porządku na ulicach miast? jaki mają stosunek do religii? co sądzą o kulcie Odmieńca? a co o Kongregacji Wszechludzi? jaki jest ich stosunek do rządów cesarzowej i do przykrych wydarzeń związanych z zabójstwem Jessemine Kaldwin? Ot, szczypta naprawdę podstawowych informacji, które jakoś ulokują bohaterów w kontekście świata przedstawionego Mechanika (głównie na tym etapie interesują mnie przewagi i zawady) Chciałabym, żeby koncepty były jawne. Jasne, nie musicie dzielić się swoimi tajemnicami i pełną historią czy stosunkiem do świata z innymi, ale dzięki temu wszyscy będą wiedzieć, jakie typy postaci zostały zaklepane i, myslę, to dobra okazja, by off game zapoznać się z postaciami współgraczy. Liczba graczy: 3-4. Tak po prawdzie najbardziej optymalna jest dla mnie czwórka śmiałków. Nie chciałabym tej liczby przekraczać, ale przy mniejszej też widzę fajne możliwości. Ogólnie - nie róbcie zbyt wielu kart, nie chcę nikogo odrzucać Termin końca rekruty: 18.07, update: 24.07 Jak widzicie - czasu jest sporo. Z tym, że od 14-16 praktycznie nie będę dostępna, bo się przeprowadzam i trzeba się w nowym lokum ogarnąć. Tak więc, jeśli mielibyście jakieś Ogromnie Ważne Kwestie Do Przedyskutowania to nie zostawiajcie ich proszę na ostatnią chwilę! Plus, do osiemnastego myślę, że ładnie sobie już do końca Sawydże w głowie poukładam, więc ten dłuższy termin jest też terminem na moje ostateczne ogarnianie mechaniki. W razie wszelkich pytań walcie śmiało! <3 Chętnie odpowiem na wszystkie, tym bardziej, że zakładam, że o milionie rzeczy zapomniałam! I w ogóle, jesteście super, jeśli to wszystko przeczytaliście! W sumie nawet, jeśli nie przeczytaliście to i tak jesteście edit: Wszystko, czego wymagam odnośnie znajomości świata Dishonored znajdziecie tutaj:
  3. -Ile minęło? -Bo ja wiem? Ze 2 tygodnie... -Dyskutowali między sobą strażnicy głównej bramy Białej Grani. -Szykuje się coś większego, miejmy nadzieje że Smocze Dziecię w końcu się ujawni. -Ja już straciłem nadzieje, sam wi... -Wypowiedź strażnika przerwał krzyk jego kolegi z południowej strażnicy. -SMOK! ZBLIŻA SIĘ OD POŁUDNIA! - Rozległ się dźwięk dzwonów sygnalizacyjnych – WSZYSCY DO BRONI!!! - W jednym momencie zapanował chaos, ludzie uciekali w popłochu wpadając na siebie. Większość starała dostać się do Smoczej Przystani, gdzie mogli bezpiecznie się schornić. Pozostali zaś uciekali do piwnic własnych domów, gdzie nie było już tak przytulnie. Straż jednak zachowała zimną krew, nikt nie panikował, każdy wiedział gdzie ma być i co ma robić. Każdy szybko zajął swoje miejsce, po czterech łuczników na każdej z trzech strażnic południowego muru, piętnastu następnych ukrytych zaraz za murem, czekających aż smok przeleci. Dwa odziały wojowników po dwudziestu męży, jeden pod dowództwem Irileth, ukryty pod dachem sklepu Belethora, drugi, z Kodlakiem Białowłosym na czele, chował się przy zachodniej kuźni. -Łucznicy, pełna gotowość! - Krzyknął strażnik który dowodził odziałem dystansowym. -Baszty teraz! - Strzały poszybowały w niebo, lecz tylko 3 z nich trafiły cel. -Jeszcze raz! Mury, cel środek, 3 metry na zachód, pełna gotowość! - Pociski po raz kolejny przemierzały niebo, tym razem z większą dokładnością, lecz wschodnia baszta była zbyt daleko aby strzały w ogóle doleciały do smoka. Łucznicy pod murem wedle rozkazu wcelowali kawałek na zachód od środkowej strażnicy. Bestia pędziła z zawrotną prędkością, nie zwracając zbytnio uwagi na przelatujące strzały. -Teraz! - Wydarł się dowódca ile sił w płucach, zeskakując z baszty. -FUS RO DAH! - Rozległ się Krzyk smoka wycelowany w środkową strażnice. Dwójka strażników zdołała zeskoczyć razem ze swoim kapitanem, mimo to siła Krzyku wbiła ich w mur. Ciało ostatniego nieszczęśnika wylądowało na dachu karczmy. W tym samym czasie łucznicy pod murem wypuścili strzały, trafiając niemal idealnie, prawie każda ze strzał przeszyła brzuch celu. Smok zawył, po czym wylądował na dachu kuźni, pod którą chował się jeden z oddziałów. Kuźnia zatrzęsła się, a wojownicy przykucnęli przestraszeni. -Wszyscy cisza. - Powiedział szybko Kodlak, na co nikt nawet nie ważył się drgnąć. Irileth obserwowała wszystko z za rogu sklepu. Zrozumiała że jeśli nic nie zrobi to zaraz będzie nie ciekawie. Wyskoczyła na środek drogi machając rękami i krzycząc. -Hej, paskudo! Tutaj jestem! - W ślad za nią ruszyło siedmiu wojowników. Udało się, smok patrzał prosto w ich stronę. Wzbił się w powietrze i skierował w stronę grupy wojowników. Zawisnął w powietrzu, kilka metrów przed nimi. -Uciekać... - Powiedziała sparaliżowana przez strach Irileth. Smok począł palić wszystko co miał przed sobą, włącznie z osobami które nie zdążyły odskoczyć na bok. Łucznicy ponowili atak, mieli dużo czasu, a cel był nie ruchomy. Piętnaście strzał wbiło się w bok bestii, a ta zawyła okropnie spadając na ziemie. -Do ataku! -Wrzeszczał Kodlak. Dwudziestu wojowników jak jeden mąż ruszyło na poczwarę. Ta jednak zamachnęła się ogonem, rozrzucając wojów na lewo i prawo. Od przodu nacierali już żołnierze Irileth. Smok widząc to zrozumiał że nie ma szans, szybko stanął na nogi i rozpościerając ogromne skrzydła wzbił się w powietrze. Podmuch był na tyle silny by poprzewracać szarżujących strażników. Korzystając z okazji bestia odleciała na północ, goniona przez pojedyncze strzały... *** Witam serdecznie w mojej pierwszej sesji RPG. Oczywiście pierwszej rozgrywanej jako MG. Wybrałem TES ponieważ jest to uniwersum które znam najlepiej jeśli chodzi o światy fantasy, a najlepiej znam właśnie Skyrim, w dodatku, nie wiedzieć czemu, mam ostatnio straszną zajawkę na smoki, więc nie mogło być inaczej Chciałbym też bardzo podziękować LinnyChan za podsunięcie pomysłu na mistrzowanie, Vonenowi za podsuniecie mechaniki oraz L'riotowi za podesłanie konwersji skyrim na SW, dzięki jeszcze raz Jak już pisałem jest to moja pierwsza sesja na stołku MG, więc postanowiłem że będzie to luźna gra. Co to oznacza? W skrócie tyle że raczej Was nie uśmiercę, walki nie powinny być trudne (po za smokami) i postaram się by gra była nastawiona na akcję (czytaj epickie zabójstwa). Jeśli okaże się że będzie Wam za łatwo, a ja nie będę miał problemów z mistrzowaniem to oczywiście postaramy się podnieść poziom trudności. Będę również otwarty na propozycję graczy. To chyba tyle jeśli chodzi o “luźną grę”. Może przedstawię Wam krótko świat oraz Wasze zadanie: E4 202, czyli rok po przebudzeniu się smoków, oba Smocze Dziecięta nie żyją, przez ten czas smoki bardzo urosły w siłę, chodzą pogłoski o kilku przypadkach zabicia smoka wraz z wchłonięciem jego duszy przez Smocze Dziecię, lecz za każdym razem opis bohatera był inny, a później już nikt nigdy go nie widział... Skyrim jest pogrążone w strachu, większość obywateli już straciła nadzieję, aby smoki kiedykolwiek zostały pokonane. Wioski praktycznie nie istnieją, wszyscy uciekają do dużych miast gdzie mogą liczyć na schronienie. Pogłoski o zabójstwach smoków były jednak prawdziwe, a Smocze Dziecięta zostały zatrzymane na Wysokim Hrothgarze. Siwobrodzi wiedzą że pojedynczy Dovahkiin nie da sobie rady, dlatego postanowili stworzyć drużynę która położy kres smokom. Jest jednak problem, prastary zwój został zniszczony, a więc i krzyk przepadł. Dlatego też drużyna musi odnaleźć prastare artefakty potrzebne do rytuału, który pozwoli stworzyć nowy Krzyk. Pytania jakie za pewne by się pojawiły: Jak będzie wyglądać mechanika? Mechanika to Savage Worlds przełożona na TES V, linki do wszystkiego znajdziecie na dole w spoilerze. Muszę znać mechanikę? Teoretycznie tak, praktycznie nie wymagam do tego, jednak zalecam przeczytać broszurę “Jada Próbna” oraz obejrzeć filmik podany w spoilerze, bardzo szybko zrozumiesz jak działa system. Dodatkowo aby stworzyć postać będziesz potrzebować przynajmniej zajrzeć do broszury. “Nie znam uniwersum” Tego również nie wymagam, wystarczy że z grubsza wiesz o co chodzi. Przez apokalipsę w postaci Alduina i spółki świat został zmieniony, więc tak na prawdę nikt nie może powiedzieć że “zna świat” Ile mam czasu na odpis? Wydaje mi się że 48 godzin dla graczy oraz 48 godzin dla MG będzie najlepszym rozwiązaniem, jeśli jednak ktoś zgłosi że go nie będzie 3-4 dni to prawdopodobnie poczekamy “Nie widzę opisanych krzyków” Booo… Nie zostały opisane… Mam pomysł na to, ale dogadam to jeszcze z graczami, jak oni by to widzieli. Wszystkie miejsca będą takie same jak w grze? Nie, znalibyście układ ruin, wiedzieli gdzie co jest pochowane, a to zepsuje całą zabawę. Takie rzeczy jak ruiny będę tworzył sam, mogą mieć taką samą nazwę, być w tym samym miejscu, ale na pewno nie będą wyglądały jak w grze. Miasta, będą nie mal identyczne, mogą trafić się małe zmiany. Jak stworzyć kartę postaci? Na początek wysyłacie mi tyle: Avatar Imię: Rasa: (wszystkie podane w konwersji skyrim do SW) Płeć: Pochodzenie: (może być zależne od rasy, ale nie musi) Znak zodiaku: (tutaj jeszcze możemy się umówić że rzucimy na to kostką, ponieważ to nie od Was zależy kiedy się rodzicie, ale to jak już chcecie. Znaki podane są w konwersji skyrim do SW) Historia: (jak chcecie to się rozpiszcie ) Tego wymagam na początek, resztę możecie uzupełnić później, ale jeśli ktoś zna mechanikę, albo nie ma co robić, to już może zrobić całą kartę (szablon w spoilerze) Przyjmę 3-4 osoby, raczej nie przewiduję dochodzenia do sesji, ale jeśli faktycznie ktoś odpadnie, albo będę miał 3 osoby, to może zgodzę się na dodanie członka ostrzy. Rekrutacja trwa do 7 listopada, bądź zebrania 4 osób. Jeśli o czymś zapomniałem to dorzucę to w EDIT oraz poinformuję komentarzem EDIT Nowa zasada, każdy może zgłosić do 3 postaci Materiały:
  4. Wytwórnia Panda&Słodziaki spółka z.o.o (zaiste, z.o.o !) ma zaszczyt przedstawić... ♫ Mroźny wiatr późnej jesieni wzmagał się chwilami; polatywał po ziemi, snuł się po uliczkach Londynu,zderzał o mury stare. Ustawał też, nie raz i dwa jakby nadsłuchując. Kroków śpiesznych, uderzeń o bruk; stuk, stuk stuk, stuk. Wśród ciszy nocy dochodziły też zza horyzontu głuche, przeciągłe grzmoty. Naraz oblała ziemię blada, zwodna poświata. To zza burzowych chmur gęstych, wyłonił się.. Sierp niespodziany, wąski, ostry. Spoza kłębu chmur wyjrzał i zawisł na skraju nieba jak ten znak. Znak zgrozy. Zwiastun. Jego poświata spłynęła na ulice. Powiało smutkiem i ponurością, dla tego kto wiedział, kto znał... cenę zwycięstwa... ale zaszeleściło też złowrogo, z ciemnego zaułka. Cienie zatańczyły tajemniczo, na powierzchni zimnych ścian. Poświęcenie. Wygrana Bitwa, lecz nie wojna. Choć do niedawna wydawało się inaczej. Poświęcenie... Makoto, Ami, Minako, Rei, Usagi... Postać zatrzymała się. Potrząsnęła uszami, próbując szybko wziąć się w garść. Dobrze wszak słysząc to, co dla ludzkich zmysłów było niesłyszalne. Znów ten szelest. Znów grzmot, pozornie tylko zwiastujący burzę. On oznaczał coś więcej. Ślepia potrafiły odnaleźć drogę w mrokach. I choć koci wzrok ostrzejszy był od człowieka, nie widziała... nie widziała wroga. Ale Czuła. Jego obecność. To coś ją śledziło. Nie było więc czasu do stracenia. Pokonując strach, pędem przebiegła uliczkę. Umiejętności jej pomóc mogły w zlokalizowaniu Kolejnych, lecz... czy mogła zaufać swym zmysłom? Zawiodły ją tak daleko od domu... tak daleko... Nieistotne. Luna musiała odnaleźć tych, którzy mieli chronić Świat. Przebudzić. * * * Sailor Moon: London Legacy ♪ Zapraszam do udziału w rekrutacji! Słowem wstępu chciałam podziękować Nadii która podesłała mi pierwszy odcinek nowej Sailor Moon i rozbudziła stare sentymenty. To lekka, wakacyjna sesja. Liczę na trochę humoru, zabawą konwencją i widowiskowość. Szukam od 1 do 3 graczy. Tempo zostanie ustalone z chętnymi, choć ze swojej strony chciałabym zaproponować: 3 dni dla graczy 3 dni dla MG. #For Love and Justice, the pretty sailor suited soldier Sailor Moon! W tej sesji chętni zagrają uczniami elitarnego Imperial College London. Dostać się do niego można zdając albo wyjątkowo ciężkie egzaminy wstępne i decydując się płacić wysokie czesne, albo dostaje się miejsce jeśli jest się wyjątkowo zdolnym stypendystą (np. kimś z osiągnięciami w sporcie, nauce, finalistą olimpiad wszelakich). Opcja trzecia - jest się dzieciakiem z bogatego domu albo ma się wpływowego tatusia, albo ktoś w rodzinie ma spore znajomości. Opcja wymiany między uczelniami na rok akademicki może być - warunek jednak taki, by była to szkoła o podobnej renomie. Co najmniej trzy miesiące uczycie się już tu. W czasie roku akademickiego można pomieszkiwać w akademiku, o ile dom rodzinny znajduje się daleko stąd. Oczywiście, obowiązkowym jest nosić tu mundurek, bo mundurek musi być. Aktualnie mamy lata 90te, więc proszę to brać na poprawkę w czas obmyślania postaci. Stamrfony z nielimitowanym dostępem do internetu i gps odpadają. Komputery i elektronika jest, ale nie powszechna i fabularnie trzeba wytłumaczyć posiadanie drogich "zabawek". Narodowość dowolna. Przebudzanie i uświadomienie nastąpi w sesji. Dziwnym zbiegiem okoliczności jesteście Strażnikami/Strażniczkami Ziemi i Wszechświata przed Nowym Zagrożeniem, tylko jeszcze nie zdajecie sobie z tego sprawy. #Moon Prism Power, Make Up! Obowiązkowo wymagam znajomości uniwersum, minimum kilka odcinków mangi/anime by wiedzieć o co chodzi. Oficjalny kanon w tej sesji to tylko seria Classic. Proszę zapomnieć o wszystkim co miało się stać w kolejnych. Wiki przyjacielem zapominalskich. Mechanika z której będziemy korzystać to Savage Worlds. Na tej stronie można pobrać darmowe materiały, z czego najważniejszym jest pdf Darmowa Jazda Próbna , zbiór zasad tego systemu. Absolutna podstawa i każdy chętny się z tymże zapoznaje. To tylko 16 stron A4. Podręcznik Główny zaraz po nim, świętość. Dopuszczam także niektóre materiały z Ściąga Przewag i Zawad, Sztuki Walki, Zmierzch Bohaterów. Proszę jednak trzymać się zasad uniwersum i nie tworzyć elfa szlachcica co się urwał z Zasiedmiogórogrodu. Gramy uczniami Imperial College London. Ludźmi. Obawiam się że by stworzyć Czarodziejkę/Wojownika należy sięgnąć do materiałów zawartych w pełnej wersji podstawki do Savedżów, ponieważ Mocy jest w darmowych materiałach tylko kilka przykładów. Gdyby ktoś chętny nie miał dostępu do pełnego podręcznika, mogę służyć pomocą przy doborze. Pomysły autorskie rozważam, więc o ile w żadnych materiałach nie znajdziecie tego co chcecie, proszę się zgłosić. Proszę stworzyć bohatera rangi Nowicjusz z już 10cioma punktami doświadczenia. Jak ja wyobrażam sobie zrobienie Czarodziejki/Magicznego Wojownika w Savage Worlds? Zdolności nadprzyrodzone(Supermoce), nieco zmienione od standardu, bowiem na start chcę wam dać nie jedną a dwie moce początkowe, przy zachowaniu 20 punktów do wykorzystania. Jeśli ktoś zechce inaczej zbudować swojego bohatera, droga wolna oczywiście. Oczywiście, chciałabym by chętni rozpisali moce swoich bohaterów, by pasowały do klimatu. Wybieramy sobie planetę i żywioł(y). Proszę by wybory się nie dublowały i były ogłaszane publicznie. PLANETY WSZYSTKIE DOSTĘPNE. KSIĘŻYC ZBANOWANY! NIEODWOŁANIE. Nawet mnie żelkami nie przekupicie. Czego dokładnie wymagam? Tutaj mniej więcej szablon zgłoszenia: Pominięcie czegoś = nieważne zgłoszenie. Proszę nie słać mi partiami i obiecywać że potem się uzupełni, nie przyjmuje takowych wymówek. Deadline: 16.07.2014 12:00:01. Oprócz tego, prośba - jeśli ktoś planuje robić znajomych z Imperial College London, proszę by informacje o nich umieszczał publicznie. Reszta ma również prawo ich znać. #For saving the Earth.. and eating cheesecake! Organizacyjnie, rozbiłam scenariusz na kilka epizodów, mam rozpisane poszlaki i wrogów; jak w serialu/anime czekają was starcia i spotkania, między nimi będą przeskoki czasowe i gramy do 12 września 2014r. Od 13 września, bez względu na to w jakim miejscu znajduje się akcja, zaczyna się Wielki Finał od którego zależeć będą losy całego Uniwersum. Tak więc, im więcej się dowiecie/zdobędziecie doświadczenia/ odkryjecie, tym lepiej. MG stworzy dla swoich graczy temat w którym będą mogli, jeśli zechcą, tworzyć własne scenki, odgrywać czas wolny, czy spotkania towarzyskie. Temat ten będzie głównie dla graczy, bo od ich inicjatywy zależy jakość/częstotliwość interakcji pomiędzy członkami drużyny i NPCami, czy wypełnianiem "czasu antenowego" pomiędzy kolejnymi scenami w wątku głównym. Udział w tym jest w pełni dobrowolny, bo zdaję sobie sprawę że nie każdego musi to bawić. #In the Name of the Moon I will punish you! MG wolałaby by zaklęcia, okrzyki, nazwy przedmiotów magicznych, ect były zapisywane po angielsku. Żadnych cudów z tłumaczeń Polsatu, ani też oryginalne odpowiedniki bo MG nie zna japońskiego a czytając posta chce rozumieć o co graczowi chodzi. Imiona, ze względu na swoją funkcję, nie podlegają tłumaczeniu; Usagi jest Usagi, a nie Bunny albo Króliczek. Tak jak Potter jest Potter, nie Garncarz. Jeśli bohater/ka gracza pochodzi z innego kraju dopuszczam, w ramach odgrywania wtrąceń w wypowiedziach lub myślach w rodzimym języku postaci. Określając to mianem wtrąceń, mam na myśli by zabieg ten był stosowany z umiarem. Okrzyki, przedstawiania się wrogom formułką i podobne elementy znane z anime mają być odgrywane. Olanie tego może skutkować 1 na kości i pechem/wypadkiem/porażką w czasie starcia. No. Wyrzuciłam to z siebie, wreszcie. Jaka ulga. Pytania? Chętni?