Obi

Odcinek Pierwszy: Martwi, pogrzebani i potępieni (Obi)

162 postów w tym temacie

23le5qe.jpg

13 Września 2016

Godzina: 6:10

Las Huntest

2i24vhx.jpg

 

 Upiór zagrażający starszemu Daglasowi stanął w płomieniach, które przywołał John w akcji ratunkowej. Zaklęcie zmusiło wroga, by puścił starego lisa, który łapał oddech. Nie wyglądał najlepiej, ale daleko mu było od macek śmierci. Cody powoli wstał z ziemi i odsunął się na kilka kroków. Mężczyzna tylko zerknął na niebo i następnie na swojego wnuka

- Uciekaj – rzucił krótko 

Czarne smugi pojawiły się na polanie, by przekształcić się w kolejne upiory, które masowo zbliżyły się do starego Daglasa. Stwory pochwyciły go swoimi szponami i zaczęły ciągnąć go ze sobą. Jeden z nich wypuścił z swej dłoni dym, który zamienił się w gęstą mgłę pokrywającą coraz to większy obszar lasu.

Po chwili nie było widać ani dziadka ani upiorów, a John został sam. Po chwili na ziemi  w towarzystwie purpurowych płomieni i siwego dymu, pojawił się krótki zawinięty liścik papieru.

 

Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał.

 

23le5qe.jpg

13 Września 2016

6:27

Przystanek Autobusowy

Centrum Harmony Falls

 

fd8var.jpg

Kopiąc upiora i wierzgając się, Fabienne w końcu zdołała się uwolnić, jeden z upiorów w końcu ją puścił, a drugi momentalnie się odsunął. Wrogowie zmienili taktykę. Z pokrytej strupami dłoni, wypłynął dym, który przerodził się w gęstą mgłę, pokrywającą cały ten przystanek. Upiory cofnęły się do nieprzytomnej Broklyn i porwały ją w swoje szpony, by oddalić się z nią na większą odległość. Po chwili mgła zniknęła, a oczekujący na autobus pasażerowie zachowywali się, jakby nic tu nie zaszło. Jedynie Fabienne pamiętała o tym wszystkim.

W końcu nadjechał autobus i zatrzymał się przy przystanku. Drzwi otworzyły się, a ludzie zaczęli wchodzić do środka.

Po chwili na ziemi  w towarzystwie purpurowych płomieni i siwego dymu, pojawił się krótki zawinięty liścik papieru.

 

Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał.

 

 23le5qe.jpg

 

13 Września 2016

6:30

Podwórze Coperów

Dom Panstwa Cooper

Przedmieścia

 

Riley spojrzała we wskazany punkt. Lily się nie myliła. Kolejne smugi przecięły niebo i z gracją wylądowały tuż obok matki hipiski, by przekształcić się w pełnoprawne upiory, które łaknęły życiodajnych esencji śmiertelników. Ocalały ostatni z trójcy demon zajął się ogniem tuż po wypowiedzeniu słów zaklęcia przez pannę Cooper.

- Nie damy im wszystkim rady – powiedziała Riley

Johnny w końcu wybiegł z tego dziwnego kręgu i dołączył do blondynki. Zawieszone kilka centymetrów nad ziemią, upiory przywołały gęstą mgłę, która opadła na podwórko Cooperów. W dłoni Riley pojawiło się światło, które dziewczyna kształtowała w kulę. Magiczna, utworzona nowa broń zapulsowała swoją esencją. Wrogowie zwrócili swe zakapturzone oblicza w kierunku dziewczyny, która rzuciła im wyzwanie. Czarodziejka uwolniła moc zebraną w kuli, która rozeszła się w postaci fali. Upiory zostały odrzucone, a przynajmniej większość z nich. Niedobitki chwyciły w swe pokryte licznymi stupami dłonie mamę Lily, po czym zabrały ją ze sobą, pozostawiając po sobie depresyjną, gęstą, szarą, nienaturalną, mrożącą krew w żyłach mgłę.

Po chwili na ziemi  w towarzystwie purpurowych płomieni i siwego dymu, pojawił się krótki zawinięty liścik papieru.

 

Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał.

 

 

23le5qe.jpg

13 Września 2016

6:25

Okolice domu

Przedmieścia

 

Obeszło się bez zbędnych słów. Siostry Akagi wiedziały, co miały robić. Konomi wciąż podtrzymywała cienistą sferę. Wiedźma wierzyła, że zapewni należytą ochronę. Azjatki i towarzyszący im pupil zerwali się do ucieczki. Kilka chwil później, siostry widziały swoje własne podwórze. Tylko kilka kroków dzieliło je od przekroczenia granicy i wtedy stało się coś, czego nie przewidziała Konomi. Jeden z upiorów są okropną dłonią przebił się przez utworzoną barierę, po czym pochwycił Karmen.

- KONOMI! - wrzasnęła starsza Akagi

Konomi odwróciła się i ujrzała, jak stwory porywają jej ukochaną siostrę. Trzymają ją mocno w swych szponach i wysysając przy tym szczęście i siły witalne.

Pojawiła się również dziwna, szara, nadnaturalna mgła, która niczym płaszcz, skryła oddalające się w powietrzu upiory. Bayley zaskomlał cicho.  Takie obrotu spraw Konomi na pewno się nie spodziewała.

Po chwili na ziemi  w towarzystwie purpurowych płomieni i siwego dymu, pojawił się krótki zawinięty liścik papieru.

 

Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał.

 

23le5qe.jpg

 

13 Września 2016

6:08

Jadalnia

Posiadłość Yorków

Wschodnie Przedmieścia

 

Początkowo zakapturzona istota ani drgnęła. Nawet o cal. Chwilę później nadeszła ją fala bólu wywołana przez czarownika. Uchwyt na szyi Abraham wyraźnie zelżał, a sam stwór wydał z siebie głośny pisk. Następnie upiór został odsunięty od starego Yorka. Siłą telekinezy nie odrzuciła go, tak jak zaplanował to sobie Markus. Pozostałe dwa stworzenia były gotowe do dalszej walki i wykorzystały swoją szansę. Nie zwróciły uwagę na Markusa, a skupiły się na jego pradziadku.  Upiory zbliżyły się do niego, po czym pochwyciły go w swoje szponiaste dłonie i ruszyły w kierunku okna. Jeden z nich wystrzelił cienistą wstęgą, która zderzyła się z szybą, a następnie rozbiła ją na kilkanaście kawałków. Upiory stworzyły sobie wyjście i skorzystały z niego.  

Po chwili na podłodze   w towarzystwie purpurowych płomieni i siwego dymu, pojawił się krótki zawinięty liścik papieru.

 

Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

21dimnb.jpg

John Daglas

 

Nim zdążył się zorientować było już po wszystkim. Przeciwnik nawet nie dał mu szansy na reakcję.

John przez chwilę rozglądał się w panice, usiłując zorientować się gdzie zniknął dziadek i przeciwnicy. Tajemniczy, utkany z dymu liścik wyjaśnił wszystko.

John nie zamierzał zwlekać. Mrucząc pod nosem przekleństwa udał się na wyznaczone spotkanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

27zdn2s.jpg

Fabienne Fusion

 

 

Dziewczyna w końcu się uwolniła z uścisku upiorów i stanęła na równe nogi rozmasowując szyję. Zanim się obejrzała to potwory porwały Broklyn i w międzyczasie stworzyły coś na kształt mgły pamięci, kiedy mgła zniknęła, a autobus przyjechał, to ludzie zachowywali się jakby nic tu nie zaszło, nawet nie zwracali uwagę na samą Fabienne. na chodniku leżało zawiniątko, podniosła je i wsiadła do autobusu. Rozejrzała się za wolnym miejscem, znalazła je na końcu pojazdu po prawej stronie ostatni fotel. Położyła głowę na szybie i rozwinęła papier.

Gra Cieni, Las Huntest, Pan Cieni - zapamiętała słowa kluczowe. Zamknęła dłoń z listem. Jakby się tak zastanowić to nawet się nie znają, więc po co by chciała ją ratować, ale widać musi. Koleżanki sobie pomagają nieprawdaż? Otworzyła dłoń z listem. Przeczytała go w myślach raz jeszcze.

Jeśli chcesz - pomyślała i zaśmiała się.

Muszę ją odnaleźć. Tylko jak zacząć? - zastanowiła się odchylając głowę od szyby. Autobus na kolejnym przystanku, ale do szkoły było jeszcze daleko, więc miała jeszcze czas na przemyślenia od kiedy i odkąd mogłaby zacząć poszukiwania, bo jak wiemy czas na odnalezienie jej żywej się coraz bardziej kończy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2uqkkys.jpg

Lily Cooper

 

Walka, albo coś co można nazwać walką, bo obecnie wyglądało to tak, że demony czekają na wsparcie, cały czas trwała. Lily była już zmęczona tym, chciała tylko i wyłącznie zapewnić swojej rodzinie i nowo poznanej koleżance, która spędziła u niej nocke, bezpieczeństwo. Ale jak je zapewnić jak te cholerstwa ciągle się pojawiają?! Na jej szczęście Johnny w końcu się ogarnął i wycofał się do swej pańci. Dobra ta mała, urocza cholera.

- Brawo! Mądry piesek! Tu będziesz bezpieczniejszy. Pozwól nam uratować mamę! - powiedziała do psa, starając się opanować sytuację.

Niestety, jak na złość sytuacja zaczęła się pogarszać. Mimo pokonania paru demonów ich liczba nie malała. Nadal mieli przewagę liczebną. Gdy wydawało się, że sytuacja jest już opanowana, gdy Riley zaatakowała ich swoistą falą uderzeniową, Ci zdecydowali się wycofać, zabierając ze sobą mamę panny Cooper.

- Maaaaaamooooooo! - krzyknęła Lily zrywając się do miejsca, gdzie jeszcze chwilę wcześniej widziała swoją rodzicielkę - Nie, to niemożliwe! Oddajcie mi moją mamę! - mówiąc to padła na kolana, płacząc. Nie tak wyobrażała sobie ten poranek.

- Rilay! Co my teraz zrobimy?! Ja muszę uwolnić moją mamę! Czemu ją zaatakowali? Czemu ją porwali? Dokąd ją zabrali? Dlaczego to się dzieje? - zarzuciła przez łzy do dziewczyny - Matko Gajo! Tata! Jemu też to musimy powiedzieć! Riley, co my poczniemy?! - mówiąc to wzięła Johnnego na ręce, tuląc go mocno, pochlipując. Sytuacja była...no, była okropna.

 

Znalazła jednak na ziemi tajemniczy list. Zaczęła go czytać.

 

- Las Huntest? Mamy się tam udać? Dlaczego tam?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Arden z satysfakcją spojrzał na efekt działania swojego nowego zaklęcia. Zadziałało dokładnie tak, jak powinno. Nie mógł jednak cieszyć się ze swojego sukcesu zbyt długo – jego ojciec miał poważny problem. Chłopak nie miał pojęcia co dokładnie robił czarny pył, jednak jeden rzut oka wystarczył, żeby zauważyć jak bardzo jest niebezpieczny. Arden spojrzał na dwa stwory znajdujące się przy oknie. Jeden cały czas miał na sobie jego klatkę, więc nie mógł powtórzyć sztuczki upiora przy drzwiach. Drugi był w nieco lepszym stanie, ale być może też nie da rady go dogonić – przynajmniej przez chwilę. Chłopak wiedział, że jeśli zostanie na środku pomieszczenia, walka skończy się bardzo szybko, dlatego nie zamierzał tu zostawać.

 

Rzucenie klatki po raz drugi mogło się okazać ostatnim zaklęciem chłopaka przynajmniej w tym dniu, więc postanowił on uciec się tradycyjnych sposobów. Chłopak ponownie zacisnął ręce na talizmanie, po czym rzucił zadawanie bólu na upiora, który przed chwilą atakował jego ojca. Wrzucił w zaklęcie jak najwięcej swojej siły, przy okazji biorąc wszystko co mógł ze swojego talizmanu. Następnie najszybciej jak umiał pobiegł w stronę drzwi, po drodze rzucając bliżej niesprecyzowane zaklęcie telekinezy na ojca, które miało nieco pomóc Ardenowi w przeciągnięciu Jasona pod drzwi. Gdy tylko jego ręką dotknęła ramienia ojca, chłopak gwałtownie pociągnął go ku wyjściu z pomieszczenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wszystko szło jak po maśle. Dziewczyny dawały radę i już były na ostatniej prostej żeby znaleźć się w błogim azylu. Ostatnie metry...

Jednak to co dobre, szybko się kończy.

Konomi usłyszała wrzask swojej siostry. Momentalnie zatrzymała się w miejscu. To był odruch. Musiała ją ratować.

-Karmen! - krzyknęła wyciągając dłoń by pochwycić i ratować siostrę jednak niestety. Było za późno. Upiory pastwiły się już nad biedną dziewczyną. Konomi miała już opuścić bańkę by ratować siostrę jednak zebrał się silny wiatr. Coś było mocno nie tak. Musiała zasłonić oczy przez wszechobecny pył. Zebrała się również mgła przez którą nic nie mogła zobaczyć.

-Karmeeen! - wrzasnęła raz jeszcze i na oślep w miejsce gdzie ostatnio widziała upiory grzmotnęła ognistym pociskiem. Tam jednak nikogo już nie było. Zniknęli. Wszyscy. Zastała sama z Bayleyem na podwórku. Konomi upadła na kolana i zapłakała. Nie była wystarczająco silna by jej pomóc. A teraz... nie ma jej! Płacz przerodził się w rzewny potok łez. Z początku nawet nie zwróciła uwagi na kartkę która pojawiła się przed nią. Dopiero po chwili chwyciła ją trochę na oślep. I tak nie mogła przeczytać co tam jest napisane. Przetarła kilka razy oczy próbując opanować się. 

Przeczytała... Ale nic jej to nie mówiło. Nie potrafiła uporządkować sobie tych informacji w głowie a jedyne co jej błądziło teraz po głowie to że jej siostrzyczka została porwana! Po paru minutach biernego mazania się, łapiąc spazmatycznie oddech zerwała się jak poparzona i wbiegła do domu.

-Mama! Tata! Porwali Karmen! - krzyknęła gdy tylko znalazła się w domu i szukając jak opętana rodziców po domu, biegała tam i z powrotem gubiąc po grodze wielkie, szkliste łzy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

23le5qe.jpg

13 Września 2016

Godzina: 6:30

Las Huntest

 

fog-11.jpg

 

John, jako pierwszy przekroczył dzisiejszego dnia  mgłę oddzielającą go od granicy lasu. Człowiecze oczy Daglasa musiały przyzwyczaić się do szarości. Cisza. To ona była pierwszą towarzyszką, która przyłączyła się do chłopaka. Kitsune nie wiedział dokąd miał iść. Las znał dość dobrze, ale wiedział, że może  w nim czaić się coś niebezpiecznego. Nadawca wiadomości nie zostawił mu żadnych wskazówek, ale las, owszem.

Truchło powalonego i martwego jelenia znajdowało się niedaleko chłopaka, który kroczył w głąb lasu. Zwierzę miało utkwione swe puste spojrzenie, gdzieś w dal. Wokół niego znalazła się kałuża krwi, zachęcająca pobliskie robactwo, by zainteresowały się pożywką.

Z trupa błysnęło światło. Dość jaskrawe i jasnoniebieskie, a w jego blasku  stała duchowa postać.

 

zwl3zs.jpg

 

Duch spoglądał na Johna. Nie poruszył się. Stał chwilowo w miejscu, a Daglas pierwszy raz w życiu widział takie stworzenie.

Tuż za jeleniem, w nieco większej odległości, pomiędzy drzewami pojawiło się źródło światła. Coś mieszkało tutaj.

Tylko co?

 

23le5qe.jpg

 

13 Września 2016

6:20

Gabinet Jasona

Dom Państwa Swift

Przedmieścia Harmony Falls

 

 

 

Skupienie się na mocy pochodzącej z talizmanu przyniosło właściwe efekty. Upiór, który wcześniej zaatakował Jasona, wydał z siebie pisk i raptownie odsunął się od mężczyzny. Arden wykorzystał swoją szansę, by uciec z gabinetu. Telekinezą udało mu się przyciągnąć ojca w swoim kierunku i wraz z nim opuścił pomieszczenie, a przebywające tam upiory mierzyły się z konsekwencjami po zdolnościach czarownika.

****

13 Września 2016

6:23

Kuchnia

Dom Państwa Swift

Przedmieścia Harmony Falls

 

 

 

Kuchnia to było pierwsze miejsce, do którego udali się ojciec z synem. Na miejscu okazało się, że ktoś złożył im niespodziewaną wizytę. Wuj Ardena leżał nieprzytomny na podłodze. Miał strasznie bladą skórę. Wyjątkowo nienaturalną. Ciotki nie było w pobliżu. Stół był wywrócony. Podobna rzecz miała się z krzesłami. Talerze były potłuczone, podobnie jak kubki. W całym tym bałaganie znajdował się krótki liścik.

 

 

Gra cieni została rozpoczęta. Jeśli chcesz odzyskać bliskiego udaj się w głąb lasu Huntest, aż do jego starych granic. Pan Cieni będzie na ciebie oczekiwał.

 

 

 

- Co tu się stało? – zapytał ojciec – Czyżby Emiel znowu wpadł w szał? – dodał Jason

Arden zauważył, że jeden szczegół mu nie pasuje. Na rodzinnej oprawionej w ramkę fotografii, która wisiała na kuchennej ścianie brakowało jednej osoby. Jego ciotki. A powinna na niej być. Arden wiedział, że w dniu wykonaniu zdjęcia, kobieta pochwaliła się swoim nowym talizmanem w postaci szpilki w kształcie motyla.

 

 

23le5qe.jpg

13 Września 2016

6:33

Autobus

 

Fabienne zajęła miejsce w autobusie i oddała się rozmyślaniom o niedawnej sytuacji, która ją spotkała. Liścik nie zawierał szczegółowych informacji, a sama nastolatka próbowała ułożyć to wszystko w swojej głowie. Nagle ją olśniło. Las znajdował się w zachodniej części miasta, a ta linia autobusów zatrzymywała się na ostatnim przystanku co dwie godziny. Teraz musiała tylko zdecydować, czy wysiądzie na szkolnym przystanku, czy pojedzie dalej, aby wziąć udział w tej całej grze cieni i uratować koleżankę. Autobus zatrzymał się na pobliskim przystanku. Wsiadło do niego kilka pasażerów, po czym pojazd ruszył dalej. Czas uciekał. Fabienne wiedziała, że następnym punktem tej wycieczki będzie już szkoła.

- Wyglądasz, jakby coś ciebie trapiło, gołąbeczko – zapytała starsza pani, która usiadła tuż przed Fabienne

Kobieta miała łagodny wyraz twarzy, a jej siwe włosy zostały spięte przez elegancką, pozłacaną spinkę. Uśmiechała się życzliwie do nastoletniej czarownicy. 

 

23le5qe.jpg

 

 

13 Września 2016

6:33

Podwórze Coperów

Dom Panstwa Cooper

Przedmieścia

 

Lily Cooper znalazła się w dość niespodziewanej sytuacji.  Dziewczyna na szczęście nie została z tym sama. Szybko poczuła dłoń na ramieniu i po chwili znalazła się w objęciach Riley.

- Ciiiiii, spokojnie. Wszystko będzie dobrze – powiedziała spokojnym głosem, wciąż tuląc do siebie jasnowłosą – Uratujemy twoją mamę. Zrobimy wszystko co w naszej mocy.

Na pytanie o zagajnik, Riley nie potrafiła nic powiedzieć. Lily mogła się tylko domyślać, że nie znała tego miejsca, a sama hipiska wiedziała, że wymieniony las znajduje się w okolicy zachodniej części miasta

-Przygotuj się – rzekła czarodziejka – Zostanę i pomogę w tej misji ratunkowej. Zakładam też, że powinnyśmy się pośpieszyć.

 

23le5qe.jpg

13 Września 2016

6:30

Dom Państwa Akagi

Przedmieścia

 

6du48x.jpg2r3ikg0.jpg

 

Zaniepokojeni krzykami i płaczem córki, Ayumi i Masashi Akagi natychmiast przybyli do Konomi. Rodzina spotkała się w przedpokoju.

- Co się stało, kochanie? – zapytała mama

- Wszystko w porządku? – dopytywał się ojciec – Dlaczego płaczesz?

- Kim jest ta Karmen? Znowu mówisz o swojej wyimaginowanej przyjaciółce z dzieciństwa? Myśleliśmy, że z tym skończyłaś, Konomi! – rzekła chłodno Ayumi

Kobieta nie zwróciła nawet uwagi na łzy.

- Jeżeli to jest twój sposób, aby nie iść do szkoły. To wiedz, że to na nas nie działa – dodała

Zapłakana Konomi nie spodziewała się takiej reakcji rodziców. Spoglądając tylko na pamiątkową ścianę ze zdjęciami jej rodziny, zauważyła, że brakuje im kogoś istotnego. Karmen. Nie było jej na żadnym ze zdjęć, a to było niemożliwe, bo Konomi doskonale pamiętała ten wspólny wypad nad jezioro, czy wizytę w Nowym Jorku

Edytowane przez Obi

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

21dimnb.jpg

John Daglas

 

Ta część lasu była dziwna, inna niż wszystkie które John znał. Miał dziwne wrażenie, że był tu po raz pierwszy. Chociaż znał las lepiej niż miasto.

Otaczająca las mgła zdawała się potęgować ciszę jak nagle zapanował. Chłopak zwolnił kroku i poruszał się małymi krokami, przystając za każdym krokiem i nasłuchując. Ten las nie był normalny. Żaden las nie jest cichy, nawet jak na takiego wygląda.

Tutaj nie było nawet szumu gałęzi. John poczuł jak włosy powoli stają mu dęba. Zwolnił jeszcze bardziej i zaczął węszyć.

Do jego nosa przebił się jeden jedyny metaliczny zapach. Trudno go pomylić z jakimkolwiek innym. Zapach krwi. Tak intensywny, że chłopak na chwilę odwrócił głowę i zatkał noś ręką.

 

Wkrótce dotarł do źródła zapachu, truchło jelenia w otoczeniu kałuży krwi leżało na ścieżce i zmuszając Johna do zatrzymania. Chłopak zatrzymał się i spojrzał na martwię zwierzę zastanawiając się jak też mogło zginąć. Od pazurów i zębów drapieżnika, czy też...

rozważania przerwało niebieskawe światło które uformowało się w postać jelenia (Johnowi natychmiast skojarzył się z patronusem Harrego Pottera) i zagrodził mu drogę. Za nim było coś jeszcze, chłopak nie wiedział, co i nie potrafić określić tajemniczego mieszkańca kryjącego się między drzewami. Ani jego zamiarów.

 

John spojrzał na ducha jelenia i skłonił w powitaniu głowę.

-Witaj, -powiedział cicho. -Możesz mi powiedzieć, gdzie się znajduję i co się tutaj wydarzyło.

Wymownie spojrzał na ciało leżące na ziemi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

27zdn2s.jpg

Fabienne Fusion

 

 

-To nic takiego. Szkolne zmartwienia - powiedziała Fabi i wymigała się jakoś od prawdziwej odpowiedzi. No przecież nie powie prawdy, że szuka koleżanki, którą porwały upiory. Dopiero by ją wysłali do wariatkowa. Wiedziała, że teraz będzie szkolny przystanek tylko biła się z myślami czy zostać w szkole czy ruszyć dalej.

Pojadę po nią - pomyślała. Drzwi się zamknęły, autobus ruszył mijając szkołę.

Obym tego nie żałowała - przez myśl przeszło dziewczynie patrząc na oddalającą się w tylnym oknie szkołę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2uqkkys.jpg

Lily Cooper

 

Lily siedziała na trawniku, tuląc swego psa. Przechodziły przez nią dreszcze, a cała ta sytuacja wszystko pogarszała. Pierdzielić delikatny makijaż jaki nałożyła, to wszystko było rozmazane na jej twarzy. Mokra od łez twarzyczka, pod oczami resztki makijażu, a kolor jej skóry przybrał czerwony odcień. Tuliła psa, a sama wtuliła się do Riley, cicho zawodząc i szlochając.

- Mamoooo...... Mamoooo..... - czuć było drżenie jej ciała, gdy najświeższe obrazy z uprowadzenia seniorki rodu Cooper co chwila pojawiały się przed oczami hipiski - Chcę tylko by wróciła do domu. Do mnie-nie, do taty.... - pociągnęła żałośnie nosem, głaszcząc Johnnego.

- Po co mieliby zabrać mamę do tego zagajnika? Ona tam jest? Gajo, dlaczego takie coś mi się musiało przytrafić? - pytała. Na dźwięk słów, że Riley zostanie przy niej i jej pomoże młoda Cooper podniosła główkę.

- Ja...dziękuję tobie Riley. - wyszlochała - Ale twój brat? Przecież ma po ciebie przyjechać, czyż nie? Może ktoś jeszcze by nam pomógł? - padło kolejne pytanie.

- Wiem, że musimy się pośpieszyć.... Wiem.... Muszę uratować mamę. Ale najpierw tata! Johnny, za mną! - powiedziała wstając na nogi. Pędem ruszyła do domu.

- TATO! TATO! Obudź się! TATO!! - jej głos wypełnił dom.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

sziz54.jpg

Arden Usoka

 

Arden wszedł do kuchni wraz z ojcem, cały czas podtrzymując go ramieniem. Zamarł przez chwilę, uświadamiając sobie, że upiory które spotkał na górze nie były jedynymi które odwiedziły dzisiaj jego dom. Chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym podniósł jedno z przewróconych krzeseł, i postawił je obok ojca. Następnie szybkim krokiem podszedł do swojego wuja chcąc sprawdzić jego stan zdrowia. Po drodze znalazł liścik, jednak nie przyłożył do niego większej uwagi – wciąż był nieco oszołomiony wydarzeniami sprzed kilka minut. Gdy tylko przyłożył palce do szyi Emiela, usłyszał pytanie ojca i uśmiechnął się lekko, biorąc jego słowa jak żart. Arden odwrócił się w stronę Jasona, jednak w połowie drogi zatrzymał wzrok na zdjęciu rodzinnym. Dokładniej niepełnym zdjęciu rodzinnym – brakowało tam jego ciotki. Arden zmartwił się nieco. Powinna być w kuchni razem z Emielem, a jeśli była w innym miejscu, raczej na pewno usłyszała cały ten hałas. Liścik mówił coś o odzyskaniu swojego bliskiego – czyżby o to chodziło? Najbardziej jednak zmartwiły go słowa ojca – Emiel był spokojnym człowiekiem, i nie znał magii. Jakim cudem jego szał mógł uczynić coś takiego? Z narastającym niepokojem, odwrócił się w stronę ojca.

- Emiel? Nawet jeśli, nie mógłby tego wszystkiego zrobić. Poza tym… gdzie jest Ange? - Ostatnie pytanie zadał lekko przyciszonym tonem, jakby niepewny swoich słów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

13 Września 2016

Godzina: 6:40

Las Huntest

 

zwl3zs.jpg

 

Duch nie  przemówił głosem, tak jakby oczekiwał tego od niego John.  Przezroczysty, bijący mistycznym światłem, jeleń wskazał swym kopytem na ziemię.  Zrobił to kilka razy, by dać nastolatkowi do zrozumienia, że znajduje się w lesie.  Na następne zadane pytanie, duch zaczął grzebać w ziemi. Stworzenie rysowało coś i John to widział. Po kilku minutach Kitsune ujrzał rycinę jelenia.

15wave0.jpg

 

Znak wydawał mu się dziwnie znajomy. Już się z nim spotkał i to w dniu wczorajszym.  Duch wskazał swoją nogą na światło znajdujące się w głębi lasu.

Dwie odpowiedzi, które niewiele mogły wyjaśnić.

 

23le5qe.jpg

13 Września 2016

6:27

Kuchnia

Dom Państwa Swift

Przedmieścia Harmony Falls

 

- Ange? - zapytał Jason podchodząc do Emiela i sprawdzając stan. Mężczyzna przykucnął przy nim , po czym zaczął od oględzin ciała i sprawdzenia pulsu.

- Emiel, Emiel - mówił podczas prób cucenia

W końcu udało przywrócić mu świadomość. Wuj powoli wstał i wyglądał na zdezorientowanego.

- Co tu się stało? - zapytał

- Myśleliśmy, że ty nam to powiesz - odparł Jason

-  Piłem spokojnie kawę i miałem iść po gazetę, po czym ...- rzekł i przerwał szukając kolejnych słów.

Nie dokończył.

- Straciłeś przytomność - dokończył za niego ojciec Ardena

- Taaak - powiedział Emiel - Posprzątajmy tu nim ruszycie do swoich zajęć - mrukną, po czym nieco powolnym krokiem udał się do najbliższej szafki, po czym wyjął z niej zmiotkę i szufelkę, by zamieść znajdujące się na podłodze szkło.

 

23le5qe.jpg

13 Września 2016

6:35

Autobus

 

- Nie przejmuj się nimi gołąbeczko. Wszystko ułoży się po twojej myśli - powiedziała - Wszystko ułoży się po twojej myśli. Wszystko ułoży się po twojej myśli. Wszystko ułoży się po twojej myśli - zaczęła powtarzać to zdanie przez kilka chwil. Wyglądała jakby wpadła w trans.

- Oh, przepraszam kochanie. Ucięłam sobie drzemkę - dodała i wstała z swojego miejsca.

Kobiecina wysiadła przy szkolnym przystanku. Autobus pojechał dalej, a Fabienne została w środku.

 

****

13 Września 2016

6:45

Zachodnie Przedmieścia

Harmony Falls

 

Pojazd się w końcu zatrzymał. Nastoletnia wiedźma opuściła jego pokład i rozejrzała się po najbliższej okolicy.  Bus zatrzymał się na jednym z zachodnich przedmieściach, właściwie to na ich krańu, który rozdzielał się na dwie alejki. Jedna z nich była z całą pewnością opustoszała, ale bardziej na widoku i prowadziła na pola graniczące z lasem. Z kolei druga ścieżka wiodła na niebezpieczne rejony, gdzie krył się margines społeczeństwa w skład którego wchodzili narkomani, bezdomni i alkoholicy.

Jaką drogą pójdziesz Fabienne?

 

23le5qe.jpg

 

13 Września 2016

6:33

Podwórze Coperów

Dom Panstwa Cooper

Przedmieścia

2uhmtsk.jpg

 

- Nie, Cody po mnie nie przyjedzie. Miałam sama przygotować zaklęcie powrotu, tuż po samym śniadaniu, ale jak widać, zostałam wplątana w poważną sprawę i raczej się już nigdzie nie wybieram. Przynajmniej nie dzisiaj – odpowiedziała Riley na zadane pytanie – Mam kilku przyjaciół w Nowym Jorku i mogłabym ściągnąć tu małe wsparcie. Na pewno nie znajdziesz nikogo na miejscu? Jakiś innych czarownic, które znasz?  - zapytała

Riley pobiegła za Lily, która wraz z psem ruszyła, by powiadomić ojca.

****

13 Września 2016

6:36

Kuchnia

Dom Panstwa Cooper

29nc5g8.jpg

Dziewczyny znalazły ojca siedzącego tuż przy stole. Właśnie stawiał kubek z parującą , zbożową kawą na stół

- Wszystko w porządku, dziewczynki? – zapytał – Jak się spało? – dodał

Lily zauważyła coś niepokojącego. Wszystkie ozdoby, które wykonała Apple Cooper zniknęły. Dosłownie zniknęły.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz