Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


smok burzy

Miasto Jedności (smok burzy)

1489 postów w tym temacie

Kiedy autokar powoli sunął ulicami śródmieścia gwiazdy dawno widniały na nieboskłonie. świata latarni ulicznych oraz reflektorów przecinały mrok nocy u ujawniając położenie takich obiektów jak drzewa domy czy sklepy.A krople wreśniowej ulewny uderzały z impetem o szyby pojazdu w środku oprócz skupionego na jeździe puchacza w hawajskiej koszuli i dziesięciu policjantów znajdowała się cała rzesza kandydatów do OS . A byli to między innymi wyjątkowo policjanci poszukiwacze przygód oraz przestępcy ubiegający się o amnestię w zamian za służbę. Kiedy tylko autokar dotarł na miejsce waszym oczom ukazała się akademia policyjna imina Syriusza wiatopiórego był to duży wyblakły szary budynek z kwadratowymi oknami niektóre z nich były dodatkowo okratowane. Wyszczy opuścili pojazd zgodnie z wcześniej ustaloną kolejnością następnie ustawili się w szeregu głos zabrał instruktor był to biały Wilk o niebieskich oczach z jasną blizą pod lewym okiem w prawej łapie trzymał czarny parasol ubrany był w szykowny czarny garnitur z czerwonym krawatem

-Witajcie jestem Geralt Iaron fross i będę waszym instruktorem z chęcią opowiedział bym wam historię tej akademii ale mi się nie chce o odparł bez wyrazu więcej witamy na szkoleniu każdy z wasz otrzyma w recepcji klucze do swojej kwatery które będzie dzielić że swoją drużyną razem będzie odnosić zwycięstwa i  smakować goryczy porażki serio zajechało Poterem. Po tych słowach natychmiast udaliście się do budynku coś chciało że każdy z was otrzymał klucz z numerem 3

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przemowę Geralda skwitowałem delikatnym wygięciem warg.
Zaczyna się ciekawie.-Mruknąłem do siebie cicho lustrując wzrokiem akademię i współtowarzyszy podróży.
Wchodząc do gmachu budynku oceniałem cicho ilość włożonego budżetu w każdy detal.

Kiedy w mej łapie znalazł się klucz z trójką, zauważyłem zdziwienie na niektórych twarzach, które również się mi udzieliło.
Wszyscy otrzymali klucz z trójką.
Czy KAŻDEGO przydzielono do jednego lokum?
Było to dla mnie co najmniej niedopuszczalne, lecz ukryłem gorycz pod maską wesołego zakłopotania, obnażając zęby w uśmiechu.
Światło delikatnie odbijało się od mych kłów, którym co dzień poświęcałem sporo uwagi.

-Interesujące nieprawdaż?-Rzuciłem w przestrzeń.-Czyżby nasza drużyna była aż tak liczna?-W moim głosie pobrzmiewała wesołość, lecz umysł pozostał chłodny szukając istot, które wyróżniały się z naszej domniemanej drużyny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wnętrze budynku było delikatnie mówiąc oszczędne chłodne czarne kamienne  ściany   bez farby nie mówią już o obrazach  jedyną ozdobą była niewielka rzeźba sowy śnieżnej odzianej w srebrną zbroję.Ze względu na tradycję rodziną natychmiast rozpoznałeś w słynnego Syriusza Bielca znanego lepiej jako wiatropióry jako że sztuka była jednym z twoich zainteresowań  postanowiłeś nieco dokładniej przyjrzeć.Konstrukcja mimo niskich kosztów była bowiem wykona z kamienia została stworzona ręką wprawną i doświadczoną można było dojrzeć nawet takie szczegóły jak pęknięcia w zbroi czy lotki piór.Z letargu wyrwał cię spokojny głos nieznajomego

-Hej wygląda na to że mamy tę sam numer. Kiedy się odwróciłeś zobaczyłeś niewielkiego człowieka o kruczo czarnych rozczochranych włosach z którymi kontrastowały   jego kasztanowe oczy  ubrany był w prostą dresową kurtkę która niemal całkowicie przemokła w wyniku ulewy oraz czarne dresowe spodnie które spotkał podobny los.Twarz miał drobną i raczej  owalną z masą piegów.Eryk Jestem wygląda na to że będziemy przepracować w jednym zespole odparł.Podając ci dłoń                       

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Bardzo mi miło.-Rzekłem ukazując cały garnitur zębów i podając mu łapę na, której pazury zalśniły złowrogo w mdłym świetle.

-Aleksander Anderson.-Ścisnąłem jego wyciągniętą dłoń delikatnie.-Niesamowita dokładność i kunszt nieprawdaż? Wszelkie szczegóły i cała prezencja Bielica została tu ukazana w sposób niezrównany a przy tym dość nowatorski.
Po mych słowach górę nad artystyczną stroną duszy wzięła potrzeba uzyskaniu kilku informacji:
-Wybacz, nagłe pytanie lecz czy znane są Ci zwyczaje tutejszej policji? Wcześniej parałem się nieco podobnym zawodem lecz nasi przełożeni byli bardziej...-Zawahałem się szukając odpowiedniego słowa.-....Profesjonalni, dodatkowo zaskoczyła mnie dość duża drużyna złożona bardzo pochopnie.
-Przynajmniej w moim mniemaniu.-Dorzuciłem pospiesznie.

Przygładziłem nieco mój szarawy garnitur, teraz nieco mokry.
Machałem przy tym wciąż ogonem niezadowolony z parszywej pogody. 
Mimo rozpoczętej rozmowy oceniałem możliwy stan pokoi względem ubogiego wystroju akademii.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Mi też jest niezmiernie miło ja na nazwisko mam Żak.Jeśli chodzi o rzeźbę rzeczywiście niezwykły kunszt co do zwyczajów wiem tyle że jest to jednostka silnie zhierarchizowana  że lokatorzy innych pokoi prawie nigdy nie mają neutralnych stosunków a i jeszcze jedno mimo że się to zwalcza zdarza się że niektórzy opiekunowie czy  członkowie akademii znęcają się nad słabszymi kadetami fala słyszałeś ? Właściwie dlaczego chcesz wstąpić do OS?

Przemówiłem szukając z Aleksandrem do pokoju  

Nagle z dołu dobiegł nas leki damski głos 

-Znalazłam go .

-Ty też do trojki?

Po chwili zorientowałeś się że głos dochodzi z dołu dokładnie z wysokości twoich kolan kiedy rzuciłeś wzrokiem w duł zobaczyłeś niecodzienny widok niewielka króliczka w niebieskim stroju akademickim o kremowej sierści i niezwykle błękitnych oczach.Jestem Julia Julia kłos dodała niepewnie no Eryk wygląda na to że jest już nas trojka. Chodzie zaprowadzę was powiedziała energicznie udając się kierunku pokoju  

       

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Słysząc potok słów młodego Żaka, rozglądałem się szukając pokoju numer trzy.
Ciekawą informacją były represje wobec uczniów stosowane przez instruktorów.
Czy były to rozkazy z góry mające zahartować nowo przybyłych i odsiać ziarna od plew?
Czy miałem tu do czynienia z kilkoma sadystami lubującymi się w bólu, z delikatnym rozbawieniem wspomniałem me dawne lata w akademii  wojskowej.
W momencie kiedy padło pytanie dotyczące mego dołączenie do OS delikatny cień przemknął przez mój pysk.

-Powiedzmy, że przez serię niefortunnych zdarzeń musiałem opuścić struktury organizacji w, której niegdyś pracowałem.-Mój ton był raczej pogodny choć można było w nim wyczuć chłód stali.

Kiedy zauważyłem króliczkę uśmiechnąłem się skłaniając się delikatnie.-Tak owszem panno Kłos, będę miał przyjemność dzielić z panią pokój.-Wyciągnąłem łapę w jej stronę zanim zdążyła odejść.-Aleksander Anderson.

-A co do naszej trójki skłaniałbym się raczej ku pewnej korekcie nieprawdaż Izumi?-Rzuciłem lekko oglądając się za siebie.
Jakieś pół metra za mną stała dość niewielka pantera sundajska ubrana w elegancką garsonkę w odcieniach granatu.
Spoglądała na mych rozmówców szmaragdowymi oczyma i na moje słowa zbliżyła się nieco.

-Bardzo miło mi was poznać.-Powiedziała skłaniając się oficjalnie.- Nazywam się Izumi Shinomura i liczę na owocną współpracę.-W jej słowach można było odnaleźć ślady obcego akcentu.

-No właśnie...-Przytaknąłem jakby mimochodem po czym podążyłem za królikiem.
 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedy dotarliśmy do drzwi Julia otwierała już drzwi wkładając klucz do jednego z dwóch zamków znajdującego się na niższej części drzwi było one ze sobą synchronizowane co umożliwiało milejszym kadetom otworzenie drzwi. Kiedy tylko drzwi do pokoju się otworzyły waszym oczom ukazało się niewielkie pomieszczenie z dość sporym dębowym stolikiem kanapą przy prawej ścianie znajdowały trzy puste pułki  oraz niewielkim telewizorem na wprost były drzwi do niewielkiej kuchni wyposażonej w lodówkę kuchenkę parę szafek oraz mikrofalówkę.Na lewo były dwa drzwi jedne do prostej łazienki z porcelanową wanom obok widniała sypialnia było to dość obszerne pomieszczenie z łóżkami piętrowymi oraz paroma szafkami nocnymi po prawej znajdowało się niewielkie pomieszczenie wypełnione Szafkami.

-Uff nareszcie odparłem muszę się przebrać powiedziałem udając się do pomieszczenia z szafkami.                         

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lustrując moje nowe lokum z trudem ukrywałem grymas niezadowolenia.
Akademia do, której wcześniej uczęszczałem była o wiele bardziej komfortowa.
Pokoje były maksymalnie czteroosobowe a dzięki kilku słowom dostałem osobny, w pełni umeblowany.
Z żałościom rzuciłem okiem na szafki i piętrowe łóżka.
Westchnąwszy głęboko wszedłem do dormitorium.

Izumu podążała za mną krok w krok wyczuwając moje rosnące niezadowolenie  mruknęła coś o schludności pomieszczenia.
Ucichła kiedy rzuciłem jej zabójcze spojrzenie.
Kiedy  Eryk wszedł do "przebieralni" -jak nazwałem ją pogardliwie w myślach-zwróciłem większą uwagę na króliczkę która pozostała w pokoju wspólnym.
-Tak więc Panno Kłos, co panią skłoniło do służby w policji?-Zapytałem miękko, siadając na kanapie.-Jeśli oczywiście mogę spytać.-Dodałem pospiesznie, uśmiechając się łagodnie.
Shinomura przycupnęła koło mnie wpatrując się w Kłos z pewnego rodzaju litością.
Zapewne myślała dokładnie o tym co ja.
"Jak królik może ubiegać się o takie stanowisko?"
Mój uśmiech był po części szczery gdyż wspomniałem biednego Savag'a i jego aspirację w Akademii Wojskowej. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pragnę wstąpić w szeregi policji aby chronić miasto i jego mieszkańców i czynić świat lepszym miejscem.Odpowiedziała energicznie w przeciwieństwie co do ciebie wyglądała na niezwykle zafascynowaną pokojem kuchnie to dali nam wspaniałą powiedziała mimowolnie.Jeśli ja mogę spytać co skłoniło pana do służby w armii mówił pan że służył pan w innej formacji a jednak pytał o zwyczaje policji?Jeśli Chodzi o panią pani akcent nie jest tutejszy raczej wschodni mogę wiedzieć z ką pani pochodzi? Na jej twarzy zagościł niewielki uśmiech       

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oczy zwęziły mi się niebezpiecznie a kły zalśniły w świetle jarzeniówek, kiedy na mój pysk wstąpił szeroki uśmiech.
Ten zapał, ta wiara w siebie, ten niezwykły sposób patrzenia na świat...
Moja rozmówczyni była bardziej interesująca niż by się mogło wydawać.

-Tak.-Wyrwałem się z zamyślenia.-Oczywiście, że można. Służyłem w żandarmerii Pierwszej Armii, na zachodniej granicy.

Kiedy wypowiadałem te słowa zastanawiałem się co odpowiedzieć na pytanie o powód wstąpienia.
-Seria niefortunnych zdarzeń.-Odrzekłem nieco zbyt szybko.-Okropna atmosfera, ciągłe podejrzenia towarzyszy broni.-Dodałem znajdując pewniejszy grunt.
-Źle czułem się pomagając mojemu narodowi w ten sposób więc zdecydowałem się odejść i spróbować sił w Policji.Mam wrażenie, że to tutaj będę naprawdę przydatny i tu będę mógł spełnić swe marzenia.-Zakończyłem swój wywód z szczerą satysfakcją. Zasługuje na Oskara...Pomyślałem przelotnie.

Izumi czekała spokojnie aż skończę po czym odparła młodej kadetce:
-Tak owszem nie pochodzę z tego kraju, prze...przeprowadziłam się tu jakieś kilka lat temu.-Na chwilę straciła rezon.-Moim domem jest niewielkie państewko zwane Nippon pani Kłos.-Shinomura nachyliła się do mnie i zapytała:- Czy masz ochotę na herbatę?-Spojrzała również na króliczkę.-A pani, pani Kłos czegoś sobie życzy? 

Edytowane przez Sain_Dane

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Na widok oczu i kłów Aleksandra nas Juli zaczął lekko drgać a uszy przybrały pionową postawę.Po czym dodała to naprawdę piękna postawa panie Anderson.   

Oczywiście życzę panu spełnienia tych ambicji przecież w mieście jedności każdy może być kim chce.

 Kiedy Izumi skoczyła swój wywód Julia szybko odparła słyszałem kiedyś o Npponie podobno to piękny kraj i tak chętnie moja herbata jest w małej kieszeni torby.

Po chwili rozległ się dźwięk otwieranych drzwi okazało się że Eryk skończył się przebierać wyszedł z przebieralni na tyle wcześnie aby usłyszeć waszą krotką rozmowę ale i na tyle późno aby nie zobaczyć twojej akcji z kłami.

-No no Nippon mruknął zaczyna się robić ciekawie.Idem do kuchni przygotować kolację jesteście głodni?    

 

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Proszę się nie kłopotać Eryku.-Powiedziałem unosząc łapę.-Ja jeszcze nie zgłodniałem a poza tym nie zwiedziliśmy jeszcze stołówki.-Zakończyłem ze śmiechem.
Już wyobrażałem sobie jedzenie na miarę tych warunków i zacząłem się zastanawiać nad ceną świeżych produktów.

-Na razie jednak napiję się herbaty.-Rzekłem patrząc na młodą Julie.


Shinomura nie bacząc na otoczenie zajęła się wstawianiem wody i szukaniem odpowiednich naczyń.
Kiedy gotowała wodę wyciągnęła z bagażu podróżnego kilka chudnie złożonych papierowych pakunków po czym wsypała mieszankę do szerokiej czarki i zalała wrzącą wodą.
Po chwili w pokoju zaczął unosić się mocny herbaciany zapach, mający w sobie nutkę egzotycznych ziół, które ciężko było rozpoznać.
Po tym jak jedna z czarek wylądowała na stoliku prze mną Izumi zerknęła na króliczkę:

-Woli pani swoją herbatę czy zechcę spróbować ulubionej Pana Andersona?
 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rzeczywiście no i jeszcze musimy zachować miejsce na ucztę na śmierć zapomniałem! Równo o dwudziestej drugiej czyli za pół godziny będzie uczta powitalna taki stary zwyczaj jeszcze za czasów paladynów.Czu jąć zapach herbaty natychmiast rozpoznał dobrą egzotyczną herbatę ma pan gust panie Anderson ten zapach czułem tylko raz w życiu na jednej ze swoich wypraw  

 

Julia słysząc słowa o egzotyce tego naparu miała coraz większą ochotę spróbować. Jedak bała się co pomyśli sobie o niej nowy towarzysz  sobie o niej pomyśli z trudem i z minimalnymi efektami próbowała powstrzymać rumieńce na twarzy.To jeśli pan Aleksander pozwoli to mogę spróbować.    

 

 

 

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Hmmmm...-Podniosłem parującą filiżankę do pyska po czym spróbowałem.-Idealna.
Skinąłem głową po czym zacząłem chłeptać parującą jeszcze herbatę.

-Interesująca z Pana persona panie Eryku.-Przekrzywiłem nieco łeb.-To niezwykłe, znać ten konkretny gatunek.

Uśmiechnąłem się lekko.

-Krwawe kwiaty herbaciane z północnego Nipponu to rzecz raczej niespotykana a na pewno ekstrawagancka.
Westchnąłem ciężko przypomniawszy sobie, że niedługo moje rezerwy się skończą.A potencjalna pensja policyjna nie należała do takich na której byłbym w stanie sprowadzić nowe kwiaty. Może spróbować hodować je na miejscu...Zastanowiłem się, lecz odrzuciłem pomysł kiedy pomyślałem o skomplikowanej metodzie uprawy rośliny o zgoła innych upodobaniach.

-Rozumiem, że jest pan podróżnikiem?-Zagadnąłem Eryka.Kiedy Julia zapytała czy pozwolę jej spróbować nie mogłem się powstrzymać i wybuchnąłem głośnym śmiechem.
-Skoro Izumi cię zapytała to naprawdę nie ma problemu.-Poczułem przemożną ochotę aby dotknąć króliczkę lecz w porę się opamiętałem.-Oczywiście, że możesz spróbować.

Shinomura natychmiast powtórzyła cały zabieg i postawiła przed małym zwierzątkiem podobny do mojego napój.
-Proszę Pani Kłos.-Mruknęła podając filiżankę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak jestem podróżnikiem a te kwiaty znam ponieważ pewnego razu miałem dostarczyć ich nasiona pewnemu czarodziejowi.Czy wiedział pan że jednorożce uwielbiają te kwiaty ta to piekne stworzenia. Szkoda że tylko na obrazku z bliska to już nieco gorzej dodał szeptem.Niestety ciężko zdobyć te kwiaty choć podobno sektor tropikalny planuje rozpocząć ich uprawę.

 

Julia słysząc wybuch śmiechu wydukała tylko przepraszam i niemal natychmiast zamilkła jeśli ktoś by się teraz jej bliżej przyjrzał zobaczył by że balansuje na granicy płaczu w myślach karciła samą siebie za głupie pytanie ale nigdy nie piła takiej herbaty kiedy Izumi podała jej filiżankę wydusiła z siebie tylko ciche dziękuję szczerze obawiała się co sobie pomyślą o niej jej towarzysze im bardziej starała się uspokoić tym bardziej jej dłonie drżały. Pociągnęła solidny łyk łapki choć trochę się uspokoiły

-Jest wyśmienita odparła nigdy takiej nie piłam. Starała się po prostu nie wychylać.

 

               

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czarodzieje..-Mruknąłem cicho jakby smakując to słowo.-Wybacz mi moje uprzedzenia lecz muszę przyznać, że darze ich raczej skromnym zaufaniem.

Kiedy tylko wymówiłem te słowa, poczułem jednocześnie szacunek jak i strach.
Kadra Czarnoksięska była niezrównana w niesieniu pożogi, wspomniałem ostatnie wojny i rolę jaką odegrali w nich czarodzieje.
Tysiące zabitych kilkoma słowami, żelazo przebijające skórę, krew gotująca się w żyłach, potężne eksplozję i okropne choroby.
To była tylko cząstka opowieści mych krewniaków, a przy tym omijany temat w książkach historycznych.
Tuszowany przez rząd i samą gildię w celu poprawy wizerunku tych istot.
Lecz zachowało się kilka rękopisów,kilka  zeznań, których w porę nie uciszono.
Masakra w Rashvalu, rebelia w Toroun, rzeź w Dleviken.
Czarodzieje...Nasi wspaniali pomocnicy.
Zbyt wiele mogła jednostka a zbyt mało kontroli nad nią sprawowano.
Kusiło mnie aby wyłożyć moje zdanie na stół lecz nie znałem mych rozmówców na tyle dobrze aby wyrażać mą opinię wobec czegokolwiek.
Najpierw muszę poznać ich światopoglądy i sympatię.

Zamyśliłem się głęboko lecz postawa Julii znów skłoniła mnie do śmiechu, teraz już jednak cichego i raczej uprzejmego.
-Doprawdy jest pani czarującą osobą panno Kłos.-Skinąłem ku niej głową podnosząc delikatnie filiżankę-To dość jak już zresztą  wspomniałem rzadka odmiana zwana Krwawym Snem.
Dość oryginalna nazwa muszę przyznać lecz jakże adekwatna.


Spojrzałem na szkarłatny wywar z którego wydobywająca się para zataczała delikatne kręgi.
-Mam nadzieję, że kiedyś wybierzemy się wspólnie do znanej mi herbaciarni aby zasmakować tamtejszego kunsztu warzenia niezrównanych napojów.-Spojrzałem w oczy króliczki.
Zastanawiając się nad jej reakcją.

Edytowane przez Sain_Dane

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No cóż ja też nie mam zbyt dobrych wspomnień z nimi związanych ten mag próbował mnie zapoznać z bogiem twarzą w twarz no i spalił bibliotekę w której pracowałem.Ale udało mi się go pokonać i siedzi teraz w miejscu w którym do łaźniki idzie się w towarzystwie odparł z uśmiechem na ustach.      

 

Julia po propozycji Andersona  niemal natychmiast zrobiła się czerwona na policzkach właściwie na całej twarzy błyskawicznie zakryła usta swoimi długimi uszami.Po czym odpowiedziała oczywiście z wielką chęcią panie Anderson tylko że ja no nigdy nie byłam w herbaciarni.

   

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Bogowie, magowie, płonące biblioteki.-Spojrzałem na Eryka kątem oka.-Widzę że prowadzi pan niesamowicie intensywne życie panie Żak.
Mimo uprzejmych słów nie dawałem wiary młodemu Erykowi, owszem żyjemy w dość niesamowitym świecie lecz miałem wrażenie, że ten człowiek przecenia się i to znacznie.
Nie pozwoliłem jednak aby w moim głosie zabrzmiała choćby nuta niedowierzania czy sarkazmu.
Nie chciałem popsuć sobie stosunków z kimkolwiek pierwszego dnia mojego pobyty tutaj.
Z kolei niewinna Kłos zdawała mi się coraz apetyczniejszym kąskiem. 

-Zawsze musi być ten pierwszy raz panno Kłos.-Uśmiechnąłem się do niej odsłaniając  nieco zęby.-Zapewniam, że to przeżycie raczej dość przyziemne choć nie można odmówić mu uroku.
-I proszę panno Kłos.-Zaakcentowałem ostanie dwa słowa kładąc łapę na  jej ramieniu.-Mów mi Aleksander.
Po krótkiej chwili cofnąłem łapę aby zbytnio nie peszyć słodkiego stworzonka.
Jak ja kocham słodycze...
Mimowolnie oblizałem leciutko wargi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmm powiedzmy że ostatnie pół roku mojego życia buło aż nato intensywne. Szczerza raczej wolałem już nigdy nie musieć powt użyć tego wyczynu.Mam nawet po tej przygodzie bliznę może wam kiedyś opowiem o tym opowiem.Odparłem lekko

 

W sumie ma pan rację zawsze musi być ten pierwszy raz. Odparła z uśmiechem.A ty mi mów Julia odparła już rozluźniona  kładąc łapkę na twojej łapce.

 

Tą iście sielską atmosferę przerwało nagłe pojawienie się nieproszonych gości czerwony smok w czarnym garniturze o żółtych oczach.Ubrany był w policyjny mundur drugim był czarny muskularny wilki ubrany był w policyjny mundur z naszywkami oznaczającymi rangę starszego posterunkowego w  niemal natychmiast rozpoznałeś w nim swojego starego znajomego    żelaznych kłów

  po jego minie od razu było wiadome że to smok wszedł bez pukania .witam państwa serdecznie odparł swoim gadzim głosem  przypominam że uczta odbędzie się za pięć minut więc proponuję udanie się na stołówkę .Po zaskoczonej przemowie udał się w sobie tylko znanym kierunku za to wilk zapytał.Hej panie pantera robimy z chopak... nie złożył dokączyć kiedy uświadomił sobie kim jesteś Aleksander kopę lat to Ja Cezary Grzywalski! Nie poznajesz mnie ? wiesz że dorobiłem się tu stanowiska opiekuna i instruktora mogę się dosiąść? Ta energia ten potok słów cały cezary zwał cza jeśli trzeba było kogoś upokorzyć lub konikiem złamać mu szczękę choć cezary mimo postury wolał to pierwsze podobno.                               

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Blady, przypominający ludzkiego mężczyznę wampir, już w w autokarze zaczął poddawać w wątpliwość to, że sławne OS miało być wielką i wspaniałą organizacją. Widocznym było, że nie umieli nawet dobrać do jednego składu odpowiedniej załogi, decydując się zamiast tego na chaotyczny bałagan, z którego nie wyłonią się żadne interesujące czy przydatne kombinacje żołnierzy. Za dobry przykład mogły posłużyć dzienne kreatury. Skoro dostał się do tego oddziału, oczywistym było, że powinien on być przeznaczony do działania pod osłoną zmroku i jako taki powinien być zasilany jedynie przez stworzenia nocne. Ewentualnie powinien to być skład działający za dnia, ale wtedy to Inanis powinien zostać przydzielony gdzie indziej.
Wysiadając z autokaru, szybkim i płynnym ruchem zarzucił na swe ramiona płaszcz, aby osłonić się przed rzęsistym deszczem. Brak jakiegoś garażu bądź przynajmniej zadaszonego podjazdu, który zapewniłby podobną osłonę, również zaliczył do poważnych wad placówki. Nie można nazywać się najlepszym, jeżeli nie potrafisz zadbać o najmniejszy szczegół przy swojej pracy.
Jednak najgorsze miało dopiero nadejść... Rozdanie kluczy oraz spotkanie z białym wilkiem zawiodło go. I to nawet pomimo jego i tak niskich wymagań po tym, co ujrzał do tej pory.
To, co wtedy powiedział, nie dało nawet nazwać się przemową. o były jedynie słowa mające brzmieć ważnie, ale będące w rzeczywistości pretensjonalne i nie wnoszące absolutnie nic. Nawet jego w większości niezdarna i chaotyczna kompania zdawała się być lepszymi liderami od niego... Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest on ich przełożonym. Chociaż jak do tej pory nie natrafił na kompetentną osobę, więc ten fakt zapewne nie ma znaczenia. Niestety, będzie zmuszony do przystosowania się do posłuszeństwa wobec niższej umysłowo grupy społecznej.

Udając się do pokoju, zauważył, że dopuszczono tu do użytku nieukończony jeszcze budynek... To sprawiło, że wilk nie znajdował się już na szczycie najbardziej niedopuszczalnych rzeczy dotyczących urzędów i z jakimi spotkał się mag. Zajmował on już jedynie drugie miejsce. Pozostawało mieć nadzieję, że budynek przynajmniej nie był w stanie absolutnej ruiny.

Na sam koniec niemal westchnął zrezygnowany słysząc człowieka. To powinny być poważne stworzenia, podczas gdy ten udawał raczej poważnego. Albo przekłamywał swoją historię, albo nie umiał przekazać jej w wiarygodny sposób, przez co został spisany przez maga na straty. Zwłaszcza po tym, jak rzekł to niespójne wtrącenie dotyczące jednorożców. Dla Mortema irracjonalnym było odbieranie komuś statusu piękna jedynie ze wzgląd na to, że jest niebezpieczny. Tak robią może filmowcy pracujący nad dziecięcym filmem.
Reasumując, trafił do miejsca, które, przynajmniej na razie, jest wybitnie nieprofesjonalne. Chociaż reszta drużyny wyglądała już konkretnie, trzeba będzie związać z nimi jakieś nadzieje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niemal od razu zauważył pojawienie się nowego gościa w pokoju po czym niemal natychmiast skierował na niego wzrok.

Kolejny gość? odparł z lekkim zdziwieniem w głosie co jak co ale trzy niezapowiedziane wizyty w tak krótkim czasie to nie było codzienne ne zdarzenie przez chwilę analizowałam go wzrokiem bez wątpienia wampir widać było po oczach i skórze fach można było rozpoznać prawdopodobnie mag.Nie chcąc być nie uprzejmym zadał przybyszowi pytanie Witam co cię tu sprowadza?  

 

Czarny wilk spojrzał na wampira wzrokiem uprzejmym ale stanowczym po czym zapytał Mógł byś na przyszłość pukać? Wtrąciłeś mi się w wizytę.Tak  czy owak to jest wasz już chyba ostatni towarzysz Mortem będzie waszym Magiem oraz ekspertem od nieczystych zagrywek mam nadzieję że wasza współpraca będzie bardzo owocna. Odparł zniżonym głosem 

  

Eryk jedynie szybko przytaknął dziękując wilkowi za odpowiedz na pytanie po czym zapytał to może się do nas dosiądziesz ?

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nareszcie uśmiech losu.
Ja także się uśmiechnąłem podchodząc do Wilka.
-Cezar...-Uścisnąłem mu przed ramię jak za dawnych lat.-Dobrze Cię widzieć przyjacielu.Już myślałem, że nie uświadczę nikogo ze "Starej Gwardii".-Wypowiedziałem te słowa z uśmiechem i pogodą w głosie, choć mój wzrok przybrał twardość stali kiedy napomniałem o Starej Gwardii.
Przekaz był jasny, ani słowa o Żelaznych.

-Panie Żak,droga Julio oto mój dawny kompan z akademii.-Poklepałem go po ramieniu-Cezar Grzywalski.
Podprowadziłem do do stołu wskazując mu miejsce po mojej lewej stronie.
-Shinomurę oczywiście znasz.-Wskazałem przy tym pyskiem na mą towarzyszkę.

Zaproszenie na ucztę było mi w tym momencie mocno nie na łapę, lecz woląc nie narażać się przełożonym już pierwszego dnia po przedstawieniu Cezara westchnąłem głęboko.
-Cóż jednak nie będziemy teraz mieli chwili dla siebie gdyż wnioskując ze słów pewnego gada.-Uśmiechnąłem się nieco złośliwie.-Jesteśmy proszeni na "ucztę"
choć biorąc pod uwagę niski budżet tejże jakże urokliwej placówki.
-Szerokim gestem łapy wskazałem na pokój.-Możemy oczekiwać "Obiadu" nie Uczty.

Zlustrowałem wzrokiem naszego maga.
Czarodziej i na dodatek wampir.
Jego obecność napawała mnie lekką ekscytacją, mógł być to potężny sojusznik lub trudny przeciwnik.
Pierwsza możliwość wydawała mi się bardziej kusząca więc podszedłem do Wampira.

-Bardzo mi miło panie Mortem, me imię to Aleksander Anderson, i jak rzekł mój przyjaciel mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna.-Uśmiechnąłem się do wampira.
Co  w moim przypadku oznaczało ukazanie całego garnituru lśniących kłów.
Delikatnie zastrzygłem przy tym uszami po czym wyciągnąłem prawą łapę w jego stronę.
 

Edytowane przez Sain_Dane

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-No to źle myślałeś stary druhu. Odparł wilk  wesołym tonem. Jak widzisz w końcu wyszedłem na prostą mam nawet dziewczynę .  Odparł bardziej spokojnym tonem siadając na wskazanym miejscu następnie zwrócił się do Eryka no kogo my tu mamy z chęcią wysłucham kiedyś tej pańskiej historii że też ja nigdy nie trafiałem na takie osoby jak Aleksander. Po tych słowach zwrócił się do Juli .A to ci dopiero tego jeszcze nie było królik kandyduje do OS w jego głosie dało się dostrzec zarówno ciekawość jak i zdziwienie.życzę powodzenia .Powiedział odsłaniając rząd swoich kłów w sposób niezwykle podobny do Aleksandra po czym zlustrował go wzrokiem w jego Aleksandra jakby czekając na komendę. Po chwili jednak ukrył kły patrząc z lekom satysfakcją jak królicze lekko trzęsie się nos.Po czym zwrócił się do Izumi sarmackim głosem

No no ale tobie to urody wo gule nie odieło moja droga               

 

   

Edytowane przez smok burzy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Cezar!-Mój głos poniósł się jak trzask bicza.
Z wciąż wyciągniętą dłonią w stronę wampira obejrzałem się na wilka.
Oczy zwęziły się mi delikatnie z niemym ostrzeżeniem.

-Nie bądź nie uprzejmy...-Rzekłem miękko po czym uśmiechnąłem się dobrodusznie do Julii.-W końcu to miasto Jedności gdzie każdy może być kim chcę.

Miałem nadzieje, że Cezar zrozumie jakie rolę tu odgrywamy.
Czułem już zapach polowania w powietrzu choć te łowy planowałem zgoła innego rodzaju.
Nie kły lecz słowa, nie pazury lecz uściski, nie śmierć lecz coś innego...

-A właśnie.-Zwróciłem się do Cezara jak gdybym sobie o czymś przypomniał.-Muszę z tobą później porozmawiać mój przyjacielu.Miałem cię przy tym pozdrowić od Jack'a.-Zakończyłem pogodnie.

Znów zwróciłem swą uwagę na wampira.
-Wybaczy pan, panie Morte jak już wspominałem.Bardzo mi miło.-Skłoniłem lekko łeb w geście przeprosin i szacunku.

Izumi słysząc komplement Cezara wzruszyła delikatnie ramionami.
-Witaj Cezarze, ty też nieźle się trzymasz.-Skłoniła się delikatnie.-Nie mogę się doczekać kolejnej rundki na strzelnicy, jeśli pamięć mnie nie myli to była twoja 7 porażka pod rząd.-Wypowiedziała te słowa pozornie neutralnym tonem choć można było dostrzec w jej oczach psotne iskierki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oczywiście najmocniej przepraszam jeśli panią uraziłem.  odparł Cezar .Po prostu jeszcze nie spotkałem się z tak ambitnym przedstawicielem pańskiego gatunku. Odparł po chwili już o wiele bardziej przyjaznym tonem . Oczywiście mój stary druhu znajdziesz mnie w pokoju opiekunów jeśli tylko będziesz mnie potrzebował  odparł ze szczerym uśmiechem słysząc propozycję Izumi na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech Oczywiście że spróbuję ja też się nie mogę doczekać ale wiesz uczę tu walki wręcz więc mogę mieć napięty grafik ale może jutro po lekcjach poćwiczymy? Tak czy owak czas goni a uczta za dwie minuty ja spadam będzie befsztyk we wszystkich trzech stopniach wypieczenia. odparł ze smakiem po czy udał się do jadalni 

-To ja chyba też pójdę  odparł Eryk odkładając pustą filiżankę obok zlewu i poszedł za Cezare kiedy przechodził obok Izumi powiedział  Dziękuję za herbatę .

Julia dopiła ostatnie łyki napoju po czym odparł szczere. dziękuję Izumi wiecie ale ja chyba też już pójdę padam z głodu a nawet jeśli to ma być zwykły obiad to nie pogardzę może dokończymy naszą rozmowę przy posiłku? Odparła 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz