Aquaman

Część I: Łatwa robota (Aquaman)

247 postów w tym temacie

Pokład promu klasy Lambda

Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, 21:15

 

- Jesteście niesamowite - stwierdził Hux, stając za fotelem pilota i kładąc dłoń na ramieniu Lulu. - Dobrze odlatywać ze świadomością, że pani gubernator i ISB siądą majorowi na głowie. Teraz tylko bezpiecznie opuścić planetę.

- Bez obaw, Blue wyznaczy najlepszą trasę - zapewnił Janek i podchodząc do fotelu, w którym siedziała Chiss, pochylił się do niej i złożył krótki pocałunek na jej policzku. - Jesteś najlepsza - szepnął z ciepłym uśmiechem na ustach.

- Realizujmy plan Lulu - zaproponował Maslov. - Nawet jeśli użyjemy naszych kodów i skontaktujemy się z niszczycielem, to Lulu ma rację - dostaniemy eskortę na sam pokład tego Gladiatora. A to nam w niczym nie pomoże.

 

Lambda nie należała do najszybszych maszyn we flocie Imperium. Ale też nie takie było jej zadanie. Ona służyła do transportowania ważnych osób. W razie potrzeby posiadała też uzbrojenie, odpowiednio mocny pancerz i tarcze, ale z całą pewnością nie była projektowaną do walk w przestworzach. I chociaż Lulu realizowała swój plan, schodząc tak nisko jak to tylko możliwe, by unikać wykrycia radarem, na konsolecie pojawiło się ostrzeżenie. Pojedynczy TIE leciał za nimi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Adon pokręcił tylko głową widząc co się wyrabiało na pokładzie. Hux przymilający się do Lulu. Janek przymilający się do Blue. Chyba wypadało, aby to Adon przejął stery, a oni przeszli do tylnej części i zamknęli się w niej na godzinkę. Tłumiki inercyjne powinny wytrzymać. Niemniej nikt nie zwrócił uwagi na jego pierwotne pytanie, które dla Twi'leka było istotne.

Gdzie jest Marco? - Powtórzył je mając nadzieję, że ktoś tym razem odpowie. - Lulu możesz mi oddać komunikator - Odebrał od koleżanki swoją własność i cofnął się na jeden z tylnych foteli.

Opuszczam planetę w trybie nagłym. Trzymajcie się. Będę w kontakcie.

Napisał krótką wiadomość do swoich nowo poznanych znajomych. Szkoda, że nie był w stanie nawiązać bliższej znajomości z lokalną komórką, ale i tak miał zamiar o niej wspomnieć i przekazać namiary, które posiadał. Komórka na Lannik mogła się okazać przydatna. Był też ciekaw kiedy będzie w stanie wrócić, aby uwolnić żonę. Wiedział przynajmniej gdzie jest, więc teraz można było zaplanować akcję. Z rozmyślań wyrwał go natarczywy dźwięk świadczący o tym, że mają towarzystwo. To zaś oznaczało, że droga zrobi się wyboista. Twi'lek przesunął się do przodu o jeden rząd i usiadł w fotelu obsługi dział pokładowych.

Skup się na locie. Ja postaram się go zdjąć. - Powiedział do Lulu przekierowując kontrolę uzbrojenia na swoją konsolę.

Edytowane przez Therek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

xc9F4Yd.png

 

Kiedy była w trybie przetwarzania informacji świat wokoło wydawał się przemieniony w zbiór liczb i krzywych, które układały się w jej głowie, wyćwiczona że by pozwolić im przepływać. Tym razem tworzyły punkt wyjścia jak najdalej od kłopotów czekających na orbicie.

I wszystko szło całkiem sprawnie póki ktoś jej tego przepływu nie zakłócał.

- Hej, pracuję! - upomniała Janeka z delikatnym uśmiechem, po jego pocałunku, po czym wróciła do świata liczb. - Lulu, masz punkt i trajektorię, a ja może zajmę się szykowaniem hipernapędu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.png

Lulu Banks

 

- Marco.. - obejrzała się na Adona, a potem zerknęła na Blue - nie leci z nami.. Blue, wyjaśnisz mu? - zwróciła się do Chiss jednocześnie patrząc na wyliczenie, jakie wykonała jej koleżanka rebeliantka. 

- Pamiętaj, że ta krowa nie jest zbyt zwrotna i nie porobię nią sztuczek, musisz go zdjąć w jednym, góra w drugim strzale, bo inaczej, on będzie skakał wokół nad jak niewolnica wokół Hutta i osłony w końcu nie wytrzymają ostrzału. 

Uprzedziła jeszcze Adona, sama starając się nie zwracać zbytniej uwagi na dłoń Maslova. To nie był moment by jej mózg podsyłał jej pikantne wizje, tego, czego początkiem mógł być jego dotyk. 

- Panowie - zwróciła się do Janeka i Huxa - bardzo proszę o zajęcie miejsc i zapięcie pasów, nasza czerwona stewardessa zajmie się panami i poda drinki po tym gdy osiągniemy bezpieczny pułap - wyszczerzyła się do byłego generała imperium, po czym skupiła na widoku przed sobą, wyszukując potencjalnych przeszkód i osłon. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pokład promu klasy Lambda

Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, 21:15

 

- Ta krowa - Maslov użył określenia Lulu, zajmując jedno z miejsc przeznaczone dla załogi. - nie została stworzona do walki. Ma jednak dobre osłony. No i Lulu za sterami - dodał z uśmiechem, zapinając uprząż. - Jeśli w tym TIE nie siedzi jakiś as, a wątpię, by tutejszy garnizon jakimkolwiek dysponował, to nie ma większych obaw.

- Mimo wszystko, biorę na siebie obsługę przednich działek blasterowych - stwierdził Janek, również siadając na miejscu dla załogi.

- To ja biorę obsługę bliźniaczych działek laserowych - oznajmił Hux, przełączając odpowiednie kontrolki na konsolecie. - Na wszelki wypadek, gdyby nam nagle spadło coś przed dziób.

Mimo takiego zabezpieczenia, to na Adona spadał główny ciężar wymiany pierwszych strzałów. Strzałów, które musiały być celne, jeśli faktycznie mieli mieć szansę. Wszyscy, łącznie z Lulu, a może głównie z Lulu, zdawali sobie sprawę z przewagi jaką miał nad nimi ten jeden TIE. Zwrotność, manewrowość i szybkość. Oni mieli siłę ognia po swojej stronie i wytrzymałość, a do tego Lulu za sterami. Ale tak naprawdę o wachlarzu jej umiejętności wiedziała tylko ona. Innym pozostawało mieć nadzieję, że jest co najmniej tak dobra za jaką się uważała. Szczęście również byłoby przydatne. Tym bardziej, że oba statki znajdowały się w zasięgu celnego strzału od siebie, a odległość pomiędzy nimi malała.

Pilot myśliwca Imperium postanowił dłużej nie czekać. Nacisnął spust jako pierwszy i przestrzeń pomiędzy dwoma maszynami przecięły zielone wiązki energii. Jego atak zbiegł się w czasie z manewrem Lulu. Nie był on w żaden sposób trudny, czy mistrzowski. Było to proste zejście z linii strzału, ale wykonane odpowiednio wystarczyło, by strzał wymierzony w Lambdę chybił. Zaś Adon nie miał zamiaru dłużej zwlekać i również oddał strzał w kierunku siedzącego im na ogonie myśliwca.

Pilot TIE miał albo za słaby refleks, albo też Adon tak wprawne oko i doskonałe wyczucie. Działo blasterowe na rufie Lambdy wypluło szkarłatny strumień energii, który pozostawił głębokie bruzdy w pancerzu myśliwca nieprzyjaciela, zarówno w okolicach kokpitu, jak i na panelu skrzydła. TIE wyraźnie zwolnił. Odległość pomiędzy nimi nie zmniejszała się już tak, jak poprzednio. Teraz utrzymywał dystans. Nadal jednak oba statki pozostawały w odległości pozwalającej na dogodny ostrzał.

A Blue jeszcze nie zakończyła przygotowywać obliczeń do bezpiecznego skoku. W dalszym jednak ciągu, by o jakimkolwiek skoku mogła być mowa, Lulu musiała wyprowadzić statek poza planetę.

 

 

MECHANICZNA ROZPISKA:



Inicjatywa:

TIE = 27

Lambda = 26

 

Rzut na atak TIE wyniósł 20 na 22 wymagane = pudło.

Rzut na atak Lambdy wyniósł 21 na 15 wymagane = trafienie.

Rut na obrażenia = 29 x2 modyfikator = 58 DMG. TIE spada o jeden w Condition Tracks otrzymując karę -1 do wszystkich defenses, i karę -1 do wszystkich rzutów (attack rolls, ability checks, skills checks).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Stanowiska były obstawione. Nadeszła pora na walkę. Pierwsze strzały ze strony TIE przeleciały obok nich dzięki unikom Lulu. Tymczasem Twi'lek wyczekał odpowiedni moment, aby posłać w odpowiedzi blasterowe błyskawice które ciężko uszkodziły wrogi myśliwiec, co było widać po tym jak się zaczął zachowywać.

Zrezygnuj, zrezygnuj... - Mówił cicho pod nosem, ale TIE nie miał najwyraźniej zamiaru odpuścić. - Masz więcej szczęścia niż rozumu. No ale ok, miałeś swoją szansę. - Gdyby pilot odpuścił, to by przeżył. Ten jednak nie miał zamiaru tego robić, a Adon nie miał zamiaru dawać mu drugiej szansy. Przełączył działka w tryb ognia automatycznego i ustawił na cel lecący za nimi myśliwiec. Tego już nie miał prawa przeżyć.

 



Autofire. Na trafieniu full damage. Na chybieniu half.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.png

Lulu Banks

 

Pani pilot wydawała się totalnie wyluzowana, jakby nie widziała żadnego potencjalnego zagrożenia. Co więcej pełen satysfakcji uśmieszek czający się w kąciki jej ust sugerował, że Lulu, tak naprawdę tylko czekała na podobną sytuację. Jej ciało łaknęło adrenaliny, a w tej chwili nadnercza produkowały ją w zmożonym tempie. Jak narkoman na głodzie z zadowoleniem rozpływającym się po jej ciele przyjmowała wszystkie objawy lekkiego stresu, nawet te negatywne, działające zazwyczaj demotywująco na innych ludzi. 

- Adon, poproszę o jeszcze jeden strzał - odezwała się do kolegi rebelianta, nie oglądając się na swoją tymczasową załogę Lambdy.  Wierzyła, że właściwe osoby są we właściwych miejscach.

Ona zaś skupiła się na tym by uniknąć kolejnego, ewentualnego pocisku wypuszczonego przez śledzącego ich TIE. Później wystarczyło poczekać, aż Blue przeprowadzi obliczenia do końca.

 

Spoiler

Tak jak rozmawialiśmy, vehicular combat w tej chwili bym zastosowała :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lulu była w tym momencie całkowicie skupiona tak na przestrzeni przed sobą, jak i wskazaniach czujników, by reagować na sytuację z tyłu. TIE, choć uszkodzony, w dalszym ciągu siedział im na ogonie. Jego pilot musiał zdawać sobie sprawę z tego, że ma jedyną szansę, by choć uszkodzić ten wahadłowiec. Dlatego też w kierunku Lambdy pomknęły serie zielonych błyskawic.

W tym momencie wszyscy pasażerowie, będący jednocześnie członkami załogi wahadłowca, mieli okazję przekonać się o wprawie Lulu w pilotowaniu. Czy to z konieczności, czy też kierowana krążącą w żyłach adrenaliną i tym wewnętrznym przymusem do ryzyka, Lulu wprowadziła wahadłowiec w korkociąg. Prom, który budowany był z myślą o przewożeniu dygnitarzy z prywatną eskortą z pewnością nie był przystosowany do takich manewrów. Najprawdopodobniej jego konstruktorzy nie wzięli też pod uwagę, że ktokolwiek może chcieć Lambdą taki manewr wykonać. A jednak - Lulu wykonała. Zaś pozostali siedzący w kokpicie mogli obserwować jak smugi zielonej energii wymijają wirujący wahadłowiec, nawet nie dotykając tarcz. Zaś gdy tylko Lulu wyprowadziła statek z manewru, dała Adonowi znać, że ten może strzelać. Twi'lek nie potrzebował dodatkowej zachęty. Korzystając z systemu wspomagania ognia, posłał w kierunku myśliwca TIE serię wiązek energii, dosłownie zasypując nimi przestrzeń pomiędzy wahadłowcem, a myśliwcem. Przy takim gradzie pocisków, pilot uszkodzonej maszyny nie miał szans. Nocne niebo nad Lannik rozświetliła eksplozja rozpylonego TIE fightera.

Rebeliantom zaś nie pozostało już nic innego, jak pomknąć w kierunku orbity i przygotować się do skoku. Tym bardziej, że Blue kończyła już obliczanie.

 

 

Pokład promu klasy Lambda,

Trasa przez nadprzestrzeń do punktu zbornego

 

Nim dokonali skoku, mieli okazję przyjrzeć się orbicie. Blue wyznaczyła im trasę w miejscu, z którego widzieli sylwetkę Gladiatora, jednak był on zbyt daleko, by mieć jakiekolwiek realne szanse na zagrożenie im, czy powstrzymanie ich przed dokonaniem skoku. Zresztą Lulu nie miała zamiaru czekać z nim dłużej niż było to konieczne. Upewniła się tylko, że opuścili pole grawitacyjne Lannik i pchnęła manetkę. Gwiazdy za iluminatorem wydłużyły się w linię, a w chwilę później znaleźli się w tunelu nadprzestrzennym.

- To było coś - skomentował Janek, rozluźniając się w swoim fotelu.

- Jeśli Rebelia ma takich pilotów jak ty, Lulu - Hux odwrócił głowę w kierunku Banks i uśmiechnął się do niej ciepło. - To nie dziwię się, że udało wam się zniszczyć Gwiazdę Śmierci.

 

 

MECHANICZNA ROZPISKA

TIE atakuje jako autofire. Rzut na atak TIE wyniósł 2 na 22 wymagane = pudło.

Jednak to autofire, wciąż połowa obrażeń może wejść. Dlatego rzucamy na vehicular combat od Lulu i 33 na wymagane 4 = sukces.
 

Lambda atakuje jako autofire. Rzut na atak Lambdy wyniósł 14 na 14 wymagane = trafienie.

 

Rzut na obrażenia = 40 x 2modyfikator = 80 DMG.[/spoiler

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

xc9F4Yd.png

Blue

 

Teraz, kiedy już byli bezpieczni Blue odetchnęła, po czym odwróciła się do reszty.

- Ustawiłam skok na pusty punkt w przestrzeni - oznajmiła, sięgając do swoje bagaże i lekarski fartuch w którym czuła się zdecydowanie pewniej. - Wyskoczymy tam za cztery godziny i to będzie czas w którym musimy podjąć... decyzje.

Spojrzała znacząco na Huxa.

- Możemy cię wysadzić gdzieś w przestrzeni Huttów, możemy nawet spróbować dalej ratować twoje... - zerknęła na Janeka. - Waszą karierę, wciąż możesz się wycofać, wiesz o tym prawda?

Odetchnęła. Hux mógł być chwilowo zły na Imperium, czuć się zdradzony, ale to wcale nie znaczyło, ze będzie chciał dołączyć.

- Jesteśmy wam tyle winni, ale nie ukrywam, że... rebelia rekrutuje zawsze. Nawet jeśli proces zmiany stron bywa... nieprzyjemny. Mogę o nim opowiedzieć jeśli pan chce Generale, tak się składa, ze znam z autopsji. - zakończyła z lekko nerwowym uśmiechem zaplatając włosy w warkocz. - Poza tym czy ktoś potrzebuje pomocy medycznej? Adon? Generale?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Manewrowanie Lulu zdecydowanie robiło wrażenie, ale Twi'lek nie siedział w kokpicie, aby podziwiać jej kunszt. On śledził jak poruszał się ich przeciwnik i czekał na okazję. Po chwili Lulu sama stwierdziła, aby rozpocząć ostrzał. Adon się nie sprzeciwiał. Posłał w kierunku TIE grad pocisków. Nie trwało długo nim wybuch nie rozświetlił nocy. To by było na tyle w gestii sił pościgowych. Bułka z masłem. Unosząc tor lotu w kierunku granicy atmosfery Adon wrzucił jeszcze na wyświetlacz obraz na pozastawiane w tyle miasto. A dokładniej na jedną rezydencję znajdującą się obok tego miasta. Przyłożył palce do warg a następnie położył te palce na obrazie budynku. Ostatecznie wylecieli z dala od wrogiego okrętu i zniknęli w nadprzestrzeni. Zostawili za sobą pewne niedokończone sprawy, ale Rihe miał zamiar się nimi zająć po zakończeniu misji.

Na początku nie słuchał komentarzy po misji, ale słowa Blue wyrwały go z zamyślenia.

Chwilę. Jaką rekrutację? Przecież Pan jest naszym pod przykrywką... - Powiedział z dezorientacją patrząc na Huxa. - ...Co jest grane? Nie wiedziałaś o tym? - Ostatnie zdanie dodał patrząc na Blue

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.png

Lulu Banks

 

Adrenalina zupełnie opadła, kiedy znaleźli się w bezpiecznym miejscu z dala od orbitującego Gladiatora, ścigających ich TIE i całego Imperialnego Garnizonu na Lannik. Jej pilotowanie i celność Adona uratowała ich na plenecie, ale teraz Bansk nie była taka pewna, czy uda jej się ominąć pocisków lecących w jej kierunku od strony czerwonoskórego kompana. 

Przyciskając odpowiednie kontrolki ustawiła autopilota, tak by nie musieć non stop siedzieć za sterami i wstała z fotela głównego pilota. 

- Generał został posądzony o bycie rebeliantem Adon... - zaczęła nieznacznie zbliżając się do Huxa, by ostatecznie stanąć obok niego - Stało się tak tylko dlatego, że zaryzykował swoją własną karierę i jak się okazało również życie, żebym ja mogła uciec z Garnizonu kiedy zrobiło się gorąco. Rozumiesz? 

Dała Twil'ekowi chwilę na przetrawienie tej informacji, po czym znów zwróciła się do niego.

- Zaciągnęłam tym samym ogromny dług wdzięczności u niego, a ja spłacam swoje długi, poza tym  jak bardzo bylibyśmy podobno do imperialnych - tu zerknęła przepraszjąco na Maslova, bo choć o nim nie miała już takiej opinii, to jednak imperium jako całość się nie zmieniło - gdybyśmy pozwolili zginąć całkowicie niewinnemu człowiekowi? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Adon słuchał ale nie wierzył w to co słyszy. Trawił rewelacje, którymi karmiła go Lulu. Trawił i dostawał niestrawności. Kiedy wszystkie implikacje tego, co usłyszał do niego docierały głowa wręcz zaczynała go boleć. Gdyby nie miał czerwonej skóry, to pewnie widać by było jak zaczyna przybierać ów kolor. Teraz zaś głównym wyznacznikiem tego jak się w nim gotowało były drgające nerwowo lekku.

Czy Ciebie do końca pojebało?! - Ryknął zrywając się z fotela i skracając dystans do Lulu - Czym Ty myślałaś?! Bo na pewno nie głową! Nie przyszło Ci do głowy, że ryzykował, ale był pewny, że mu się upiecze? I że się przeliczył? Gdyby nas wsypał podczas ucieczki mógłby śmiało powiedzieć, że rozpracowywał całą komórkę! Zostałby pieprzonym bohaterem, a my wszyscy bylibyśmy martwi przez Ciebie, bo nie raczyłaś nam powiedzieć na czym stoimy! Wszystkich nas by szlag trafił! Wszystkich, którzy na nas liczą by szlag trafił! A to tylko dlatego, że chciałaś sobie wyciągnąć do domu kochanka! - Adon wycelował oskarżycielsko palec w Lulu, lekku drżało mu namiętnie, a w oczach widać było żar.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

QiBiUN6.png

Lulu Banks

 

Pilotce nawet nie drgnęła powieka kiedy kompan na nią krzyczał. Mogła się tego spodziewać, choć lekki zawód było widać na twarzy Banks. Adon na chwilę przerwał swój siarczysty monolog, a Lulu wykorzystała tę sytuację i odezwała się.

- Zgadza się - przyznała mu rację. - Zaryzykowałam chcąc wyciągnąć z bardzo dużych kłopotów mężczyznę, który na nie, nie zasługiwał. - Lulu ujęła dłoń Maslova. - który jak widzisz nie wydał nas, nie wsypał, nie próbuje nas zabić, nawet nie pyta o cel naszej podróży. Uratowałam człowieka przed strasznym losem Adon. Ty, jako osoba, która niemal na co dzień spotyka się z dyskryminacją powinieneś wiedzieć, że ocenianie kogoś po wyglądzie czy mundurze jaki nosi jest nie tylko płytkie, ale i wstrętne. - rebeliantka była nad wyraz spokojna wypowiadając te słowa, które jak miała nadzieje dadzą Adonowi do myślenia. Nie miała jednak zamiaru poprzestawać tylko na tym.

- Blue była imperialną, teraz powierzasz jej swoje własne życie, jak ona różni się od Maslova, który tak naprawdę wierzy w te same ideały co i my... choć jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy - nikły uśmiech pojawił się na wargach Bansk, kiedy spojrzała na Huxa. 

- To imperialni, patrzą na śmierć niewinnych, dla większej sprawy, to oni poświęcają jednostki, nie my Adon, dlatego mimo ryzyka nie mogłam się zgodzić by Maslov zginął. Nie mogłabym spać wiedząc, że taki człowiek jakim jesteś - powiedziała patrząc na generała z ciepłem w słowach - zginie, poświęcając się dla mnie. Szczególnie, że mogłam uratować Cię przed tym. - mocniej ścisnęła dłoń Maslova odwracając się znów do Adona - Możesz na mnie wrzeszczeć, wyzywać mnie, wyżywać się na mnie i złościć się, ale wiedz, że zrobiłabym to samo jeszcze raz i jeszcze raz, jeśli byłaby taka potrzeba. - na chwilę umilkła po czym dodała nieco ciszej - Przykro mi, że nie mogliśmy zrobić tego dla Twojej żony Adon. 

Edytowane przez Lunatyczka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pokład promu klasy Lambda,

Trasa przez nadprzestrzeń

 

Oczy Huxa zwęziły się w chwili, w której Adon wybuchł. Ruch Twi'leka w kierunku Lulu wywołał reakcję w postaci ruchu Maslova, by Lulu zasłonić. Jednak z powodu pobicia, jego ruchy nie były tak szybkie jak być powinny, w efekcie czego jedynie częściowo przesłonił Banks. A to, jak ta ujęła go za dłoń wystarczyło, by cały jego bojowy nastrój opadł i generał wycofał się krok w tył. Nadal jednak uważnie obserwował Twi'leka.

- Nie jestem już generałem - zaczął, zwracając się do Blue. - Kiedy już będziemy mogli usiąść, będę wdzięczny za przyjrzenie się moim sińcom. Najprawdopodobniej mam złamane żebro lub dwa - dodał, a następnie spojrzał na Adona. - Możesz o mnie myśleć co chcesz. Nie obchodzi mnie to. Nie znasz mnie. Nie wiesz jak wiele kosztowała mnie tamta decyzja, by pozwolić Lulu odejść - zawiesił na chwilę głos i delikatnie wyswobodził dłoń z uścisku Banks. Następnie obie dłonie wyciągnął w kierunku Twi'leka. - Jeśli tak ci będzie wygodniej, lżej i tak będziesz czuł się lepiej. Możesz mnie skuć. Możesz mnie oddać w ręce Rebeliantów nie jako nowo zwerbowanego członka Sojuszu, ale jako więźnia. Jestem pewien, że wasz wywiad potrafi wyciągać informacje równie skutecznie to Imperialny - złączył dłonie i wykonał zachęcający gest w kierunku Twi'leka. - Pamiętaj tylko o tym, że nie jestem pierwszym, ani ostatnim Imperialnym, który postanowił zdezerterować i dołączyć do Rebelii. Zastanów się ilu byłych żołnierzy Imperium zajmuje teraz wysokie stanowiska w Sojuszu.

- Generale...

- Nie jestem już generałem, Janek - powtórzył Hux. - Na chwilę obecną wychodzi na to, że jestem więźniem. Czyż nie tak, panie Adon?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Adon pokręcił głową słuchając wywodu Lulu.

Jeżeli myślisz, że ktokolwiek z nas jest niewinny to jesteś naiwna. Niewinni są cywile nie biorący udziału w walkach. Zarówno my jak i imperialni. Wszyscy mamy krew na rękach. Dziś zabiliśmy paru szturmowców. Czyichś mężów i ojców. Z dnia na dzień walczymy. Decydujemy gdzie walczymy, gdzie możemy coś zmienić. W inne miejsca nie lecimy, bo nie mamy tam szans nic zdziałać. Pozwalamy osobom tam będącym ginąć. Każdy z nas jest odpowiedzialny za niezliczoną ilość śmierci i tragedii przez nasze działania bądź zaniechanie działań. To że my jesteśmy lepsi bo nie pozwalamy na śmierć niewinnych, to gówno prawda. Pozwalamy na nią każdego dnia. Nie zgadzamy się z tym i chcemy to powstrzymać, ale patrzymy każdego dnia i poświęcamy też, bo nie możemy zareagować. To, że zrobiłabyś to samo, to tym gorzej dla Ciebie. Tym razem Ci się udało, ale podjęłaś ryzykowną decyzję za nas nie informując nas o tym. To skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Ryzykowałaś całą misją dla prywatnych pobudek, więc nie wycieraj sobie gęby moją żoną, bo nie masz do tego prawa. - Spojrzenie, którym Adon obdarzał Lulu nie należało do najprzyjemniejszych.

Przeniósł wzrok na Generała i był on wciąż surowy, ale trochę łagodniejszy. Położył dłoń na wyciągniętych rękach Maslova i je pchnął na dół, aby je opuścić.

- Nie jest pan więźniem generale. Gdybyśmy od początku wiedzieli jak wygląda sytuacja to by pan był. Ale miał pan okazję i jej nie wykorzystał, co daje panu kredyt zaufania. Na tą chwilę jest pan osobą wobec której musimy stosować zasadę ograniczonego zaufania. I ma pan rację generale nie znam pana. Wiem, że decyzja musiała być trudna, ale nie wiem ile pana kosztowała. Przyłączył się pan jednak dla niej, a nie dla ideałów, które wyznajemy, co sama Lulu zaznaczyła. Nie mogę więc nie myśleć co się stanie jeżeli na następnej misji Lulu zginie. Co wtedy będzie z pańskim oddaniem sprawie? Nie oddam pana jako więźnia. Po prostu pana oddam i przekażę swoje wątpliwości. Ktoś wyżej postanowi jak pana traktować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.png

Lulu Banks

 

Lulu zmarszczyła brwi wyraźnie podirytowana przydługim wywodem Adona, który nie miał racji nawet w jednej dziesiątej tego co mówi.

- Już się nagadałeś? - zapytała zarzucając blond warkocz na plecy - Rozumiem Twoje wzburzenie Adon, ale czerwona mgła przysłania Ci perspektywę. Pleciesz co Ci ślina na język przyniesie nie znając szcegółów i całkowicie myląc fakty. Po pierwsze Blue wiedziała o tym jak wygląda sytuacja i co się wydarzy. Ty.. nie wiem gdzie byłeś, nie wiem co robiłeś na Lannik i jak to miało nam pomóc w naszym zadaniu, ale nie można było się z Tobą skontaktować, a przynajmniej nie w taki sposób by wytłuścić Ci całą sytuację. Więc możesz się czuć oszukany, ale trochę sam sobie jesteś winien - wzruszyła ramionami i choć słowa były osakrżycielskie, ton sugerował, że Lulu jedynie przedstawia mu fakty, a nie próbuje za coś obwiniać. 

- i zmartwię Cię, a może właśnie ucieszę. Szturmowcy, których zabijamy, wojskowi, którzy giną z naszej ręki to część wojska, to tak samo jak oni zabijają naszą stronę, Ale to, że lądują na jakiejś planecie i zabijają wszystkich... wszystkich Adon, niezależnie od tego czy są dziećmi, kobietami, mężczyznami, czy są zdolni do walki czy też nie, to nie są nasze metody i o takich niewinnych osobach mówiłam. Być może Maslove nie jest niewinną częścią tej wojny, ale w tym wypadku zginąłby za coś,  o co niesłusznie został osądzony, naprawdę, skoro uważamy się za lepszych od nich, jak mogliśmy dopuścić by coś takiego miało miejsce? Nie musisz odpowiadać Adon - dodała zaraz machając lekceważąco dłonią - Tak naprawdę mnie to nie interesuje, ale pamiętaj, że nie jesteś jedyną osobą, która straciła wiele z ręki Imperium, ja straciłam dom, rodziców i wszystko co znałam, ale nie uważam, że to daje mi prawo zemsty bezwględnej. Szczerze, to lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby wzięli głęboki oddech i przestali bezrefleksyjnie wytykać się palcami, nie po to wróciłam do rebelii, po roku by stosować metody Imperium. 

Wydawało się, że na tym Lulu zakonczy swój przydługi wywód i wszyscy będą mogli się rozejść, ale pilotka odezwała się jeszcze raz.

- Nie chcę by ta sprawa nas poróżniła i nie chcę się kłócić. To nie ma najmniejszego sensu. Ja nie powiedziałam Ci o Maslovie, Ty nie powiedziałeś mi o swojej żonie, co również mogło zaważyć na naszej misji. Uznajmy, że obydwoje podjęliśmy moralnie wątpliwe decyzje i postarajmy się by podosbne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości. Zajmijmy się misją i co najważniejsze wtej sytuacji - odwróciła się do Huxa - Maslove, musisz podjąc decyzję co do swojej przyszłości. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Adon pokręcił głową ze zrezygnowaniem.

- Po pierwsze to komunikator miałem cały czas włączony, więc nie gadaj bzdur, że nie można się było ze mną skontaktować, bo nawet nie próbowałaś. Tyle w tym mojej winy co w upadku Republiki. Po drugie to załatwiałem nam kontakt i wsparcie lokalnej komórki oporu zanim nie przyśpieszyłaś akcji, aby ratować swojego kochanka. A moja perspektywa ma się dobrze, dziękuję. Tobie zaś romantyczne ideały przysłaniają rzeczywistość. Myślisz, że kto zginął na Gwieździe Śmierci? Sami szturmowcy? Że nie było tam sprzątaczy, techników, kucharzy? Pełno niewinnych osób. Mężczyzn i kobiet, które zginęły tylko dlatego, że były tam gdzie przeprowadzono atak. Myślisz, że to jedyny raz? Każdy wybuch zrobiony przez Sojusz, każda instalacja imperialna, którą zniszczyliśmy miała w sobie pełno niewinnych osób. Obudź się więc, bo to są też nasze metody. Nie celujemy w niewinnych, ale gdy cel jest wystarczająco ważny, to ich poświęcamy dla dobra sprawy. A jeszcze więcej ginie przypadkiem przez to co robimy. Ten TIE którego dziś zniszczyliśmy. Sprawdziłaś gdzie spadły szczątki? Czy nie uderzyły w jakąś farmę zabijając niewinną rodzinę? Myślisz, że Sojusz nie ma na rękach krwi dzieci? Jesteśmy na wojnie z Imperium, obie strony są odpowiedzialne za niezliczoną ilość śmierci niewinnych osób. I mówiłem, abyś nie mieszała w to mojej żony, bo w przeciwieństwie do Ciebie ja nie ryzykowałem misji dla jej uwolnienia. Nie ma w tym nic moralnie wątpliwego, bo tak tylko naraziłbym ją i was na śmierć. A teraz kiedy wiem gdzie jest mogę zaplanować jej odbicie, a nie działać na hura bez patrzenia się na bezpieczeństwo innych. W przeciwieństwie do Ciebie myślałem nie o sobie, a o was.

Twi'lek spojrzał jeszcze na koniec ze smutkiem na Blue. Czuł się oszukany w tym Lulu miała rację.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pokład promu klasy Lambda,

Trasa przez nadprzestrzeń

 

- Zanim wasza dwójka wyciągnie blastery i zacznie do siebie strzelać - zaczął Hux, teraz już wprost stając pomiędzy Lulu i Adonem. - to on ma rację. Obie strony tego konfliktu podejmują działania, przez które cierpią nie tylko żołnierze. Moja narzeczona jest tego najlepszym przykładem - przypomniał, patrząc przy tym na Lulu.

Janek odczekał kilka chwil, pozwalając, by słowa Maslova przebrzmiały. Następnie wypuścił cicho powietrze.

- Wszyscy jak tu jesteśmy, ponieśliśmy w tej wojnie jakąś stratę. Większą, bądź mniejszą, ale osobistą. Każde z nas ma powód, by chcieć jak najszybciej zakończyć ten konflikt. I jeśli o podejmowaniu decyzji mowa - mam zamiar przyłączyć się do Sojuszu - zadeklarował. - Nosiłem się z tą myślą od jakiegoś czasu, a rozmowy z Blue tylko umocniły mnie w tym przekonaniu. I - znów westchnął. - zdaję sobie sprawę z tego, że okres przejściowy pomiędzy służbą w Imperium a służbą w Sojuszu będzie wypełniony ciągłymi przesłuchaniami, nieufnością i patrzeniem na ręce. Zwłaszcza biorąc pod uwagę... przeszłość - dodał, krzywiąc się przy tym nieco.

- Obaj będziemy przez to przechodzić - stwierdził Hux, kładąc mu dłoń na ramieniu. - Pociesz się, że jako niższego rangą, będą cię krócej pytać - dodać z uśmiechem i znów spojrzał na Lulu. - Mam zamiar z wami zostać. Więc skoro mnie wyciągnęłaś ratując przed śmiercią, to szybko się ode mnie nie uwolnisz - uśmiechnął się do niej ciepło, a następnie spojrzał na Adona. - Jeśli będzie coś, co będę mógł zrobić, by pomóc w uwolnieniu twojej żony, daj znać. I naprawdę skończmy z tym generałem. Przestałem nim być ładnych kilka godzin temu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe 

 

Adon spojrzał na generała, który stanął pomiędzy nim a Lulu, aby ich uspokoić.

- Nie będziemy do siebie strzelać. Możemy na siebie nakrzyczeć mówiąc co myślimy. Możemy przestać się przez to lubić, ale koniec końców jesteśmy w tym razem i nie będziemy strzelać do sojusznika. Może i nawet moglibyśmy się pobić, ale Lulu obiłaby tą swoją nogą. - Twi'lek wykonał przy tym gest luźno wskazujący na jego wątłą posturę.

Wymianie zdań między imperialnymi nie przeszkadzał. Skwitował tylko na końcu wskazując na Blue.

Porozmawiajcie z nią. Ona wam powie co was czeka.

Następnie skupił wzrok na Huxie.

Doceniam chęć pomocy. Możliwe, że z niej skorzystam. Moja żona jest niewolnicą u gubernator. To nie będzie łatwy cel. A jak sam pan wspomniał nie jest pan jedynym który zmienił strony, więc jeżeli Sojusz uzna pana za godnego zaufania... Cóż, doświadczeni oficerowie są zawsze w cenie i może nawet wszyscy wciąż będą do pana się zwracać po tytule, generale. Proszę więc póki co nie odrzucać tytułu. On może zostanie, zmienią się jedynie barwy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.png

Lulu Banks

 

- Mojej nogi nie mieszaj w nasze sprzeczki - Lulu fuknęła na Adona. Pilotka najwyraźniej powiedziała co miała powiedzieć i nie zamierzała kłócić się dalej. Zamiast więc burzyć się na kolejne słowa Adona, wysłuchała co Hux ma do powiedzenia. na wzmiankę jego narzeczonej, na chwilę odwróciła spojrzenie.Uśmiechnęła się dopiero na zapewnienie Maslova, o nie za szybkim opuszczeniu jej. 

- Niestety, ale musisz się przygotować na dłuższą rozłąkę. My mamy swoje do zrobienia i wątpię byś Ty i Ty- tu spojrzała na Janeka - został przydzielony nam do pomocy. Zanim my wykonamy nasze zadanie, najprawdopodobniej zostaniecie odeskortowani w bezpieczne miejsce, gdzie potrwają bardzo długie rozmowy, niezwykle ważne dyskusje i dysputy i inne bzdety, które mądrzejsi ode mnie uważają za całkowicie niezbędne by kogoś sprawdzić. Nawet zanim ja wróciłam, choć większość tych starych pryków zna mnie od dzieciaka, przepuścili mnie przez dziwne randki i spotkania co by mnie sprawdzić. - pokręciła głową na wspomnienie bezsensownych pytań i nieprawdziwych historii. 

- Ale tym będziemy się martwić później. Czy ktoś ma jeszcze coś do dodania, zapytania czy zwyczajnie podzielenia się? Bo jak nie to myślę, że Blue mogłaby opatrzyć Maslova... nie wyglądasz za dobrze - troska pojawiła się w jej oczach w momencie gdy przyjrzała się jego ranom. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

xc9F4Yd.png

 

Blue skinęła na byłego, w sumie jeszcze go oficjalnie nie zdegradowali, generała.

- Chodź, znajdziemy tutejszą wersję ambulatorium - powiedziała, zgarniając swój datapad.

Zamierzała w wolnej chwili sprawdzić jak sytuacja rozwija się na Lannik.

- Co do aresztowania, to raczej  nie da się go uniknąć. Przesłuchania z serum prawdy pewnie też, chociaż nie ukrywam, ze mogłam być potraktowana ostrzej bo byłam dezerterem z wywiadu. Tak czy inaczej sugeruje prawdomówność i cierpliwość.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Punkt zborny Sojuszu Rebeliantów,

Sektor Kastolar, Mid Rim

13h od opuszczenia Lannik

 

Skok w pusty punkt przestrzeni, który Blue ustaliła wcześniej okazał się być niepotrzebny. Zarówno Maslov jak i Janek nie mieli zamiaru rezygnować z podjętej wcześniej decyzji - zamierzali wstąpić do Sojuszu. Bez względu na możliwe konsekwencje i pomimo opowieści Blue, która z własnego doświadczenia przedstawiła jak wygląda dołączenie do Rebelii, jeśli wcześniej działało się dla Imperium. Nawet jeśli procedury wobec agentki wywiadu różnią się względem procedur stosowanych wobec oficerów wojskowych, sam proces przejścia i zmiany barw mógł być czasochłonny.

Prom klasy Lambda nie był najgorszym środkiem transportu. Jego hipernapęd należał do podstawowej wersji, więc na znaczne skrócenie podróży nie mogli liczyć. Na szczęście Blue znała się na nawigacji, do tego posiadali aktualne mapy i podróż do punktu zbornego, którego koordynaty posiadali na swoich datapadach, nie miała zająć im więcej niż kilkanaście godzin. Mieli zatem czas by odpocząć, by nagromadzone emocje zdążyły opaść. Był czas na to, aby Lulu zajęła się ranami generała. Na szczęście okazało się, że wizualnie prezentowały się one gorzej, niż były w rzeczywistości. Acz doświadczenie Huxa nie zwiodło - miał połamane dwa żebra, na co najlepiej sprawdziłaby się kąpiel w baccie, ale ten egzemplarz Lambdy, którym podróżowali, nie był wyposażony w zbiornik. Maslov musiał zatem zadowolić się tą doraźną pomocą, którą Blue mogła mu zaoferować wykorzystując pakiety medyczne znajdujące się na pokładzie. Na bactę musiał zaczekać. Sama Blue zaś, poza opatrzeniem ran Huxa i upewnieniem się, że pozostali członkowie załogi są w dobrym stanie, postanowiła prześledzić HoloNet pod kątem informacji docierających z Lannik.

Okazało się, że ich krótki pobyt na planecie odcisnął spore piętno. Chociaż o samej ich ucieczce nie było nawet wzmianki, pojawiły się informacje dotyczące zniszczonego przez nich TIE. Garnizon wystawił oświadczenie, że jeden z silników jonowych uległ uszkodzeniu podczas rutynowego przelotu patrolowego. W wyniku awarii doszło do eksplozji myśliwca. W oficjalnej informacji podano, że jedyną ofiarą awarii był pilot, którego pośmiertnie awansowano, a jego rodzina otrzymała kondolencje z rąk samej gubernator.

Jednak to była tylko informacja poboczna. Gdzieś obok niej pojawiła się również wzmianka o rzekomej strzelaninie i zuchwałym ataku wywrotowców na posiadłość gubernator. Atak ten został rozbity w chwilę po tym, jak się rozpoczął, a wszyscy wywrotowcy zginęli w walce.

Najważniejsza informacja dotyczyła samego garnizonu. Pani gubernator, ze stojącym u jej boku agentem ISB, ogłosiła, że dotychczasowy dowódca garnizonu został zdegradowany do stopnia szeregowego, a także aresztowany i przekazany w ręce ISB. W swojej przemowie gubernator poinformowała, że były dowódca usłyszał oskarżenia o korupcję i działania na szkodę Imperium. Kobieta obiecała również, że podczas swojej kadencji nie będzie tolerowała takich zachowań i będzie je karała z całą surowością. Dodatkowo na nowego dowódcę garnizonu mianowała dotychczasowego sierżanta Oriego Loka, awansując go do stopnia majora. Na koniec pani gubernator zaprzeczyła plotkom, by na Lannik działała zorganizowana komórka Rebeliantów.

 

Kiedy Lambda wyszła z nadprzestrzeni, Lulu ponownie siedziała za jej sterami, po swojej prawicy mając Blue. Panowie zajmowali miejsca nieco z tyłu, na stanowiskach, które zajmowali podczas odlotu z Lannik. Gdy tylko błękit tunelu nadprzestrzennego zamienił się w czerń usianą jasnymi plamkami gwiazd, za iluminatorem ujrzeli również dwie duże jednostki. Jedną z nich był niszczyciel klasy Victory, o którym Winter wspominała podczas odprawy, a druga, nieco oddalona od niszczyciela, była starym Acclamatorem. To, co wyróżniało tego Acclamatora od innych tego typu jednostek, było malowanie. Kadłub statku od dziobu, mniej więcej do połowy długości, pomalowany był na zielony kolor, odcieniem przypominającym mundury CorSecu. Malowanie musiało mieć miejsce wiele lat temu, gdyż kolor był już wyblakły, a do tego na poszyciu widoczne były liczne osmalenia niczym blizny po stoczonych bitwach. I chociaż zielona barwa na kadłubie mogłaby budzić niepokój, wszak CorSec współpracował z Imperium, to godło Sojuszu Rebeliantów widoczne na obu rufach nie pozostawiało złudzeń co do przynależności tej jednostki.

Nim się zorientowali, na konsolecie zaczął mrugać przycisk wskazujący nadejście wiadomości. Jedno kliknięcie i z głośników popłynął męski głos zdradzający zdecydowanie.

- Niezidentyfikowany wahadłowiec, tu komandor Torn z floty Sojuszu. Masz trzy sekundy na identyfikację.

Hux i Sunber spięli się wyraźnie, gotowi do walki. Najwidoczniej wyuczone odruchy były trudniejsze do opanowania niż przypuszczali. Ale trudno było im się dziwić. Byli żołnierzami, od szybkich reakcji zależało ich życie. W dodatku od dłuższego czasu, praktycznie od początku wojny, toczyli walki przeciwko Rebelii. Więc teraz, słysząc takie ultimatum, naturalną reakcją była chęć walki. Na szczęście wystarczyło, by Blue przesłała kody autoryzacji otrzymane od Winter, by następna wypowiedź Torna była zdecydowanie łagodniejsza.

- Gratuluje wykonania pierwszej części zadania. Zapraszamy na pokład niszczyciela. Będę was eskortował.

Komandor Torn nie żartował. A-wing, którego pilotował, leciał przed dziobem Lambdy. Drugi A-wing leciał po prawej stronie zdobycznego okrętu, a po lewej i na ogonie, leciały dwa X-wingi. W takiej oto obstawie Lambda wleciała do hangaru. Wszystkie cztery eskortujące ją myśliwce również osiadły na płytach lądowiskach. I był to zaiste niecodzienny widok, kiedy maszyny Rebelii spoczywały w hangarze tuż obok myśliwców TIE i Interceptorów stosowanych przez Imperium.

 

Kiedy Lulu wyłączyła silniki, a także zakończyła wszystkie procedury konieczne do zamknięcia po lądowaniu, dołączyła do pozostałych, czekających już na możliwość zejścia z pokładu. Trap opadł powoli. Rebeliantom, a także dwójce byłych imperialnych, nie spieszyło się do zejścia w dół. Zwłaszcza Maslov i Janek wyglądali na spiętych i przejętych perspektywą oddania się w ręce tych członków Sojuszu, których nie znali. I których ręce byłyby mniej delikatne i przyjazne niż dłonie Blue, czy Lulu.

Gdy zeszli z trapu do hangaru, czekał już na nich komitet powitalny. Komandosi Rebelii należący do elitarnych sił specjalnych Sojuszu to był widok, który robił wrażenie. Ich czarne pancerze z wymalowanymi symbolami Rebelii wzbudzali jak najgorsze skojarzenia u każdego żołnierza Imperium. Nie dziwiła zatem reakcja Janek i Maslova, którzy w pierwszej chwili zatrzymali się niemal w miejscu na ich widok. Najprawdopodobniej gdzieś pojawiła się myśl, że mieli ich aresztować. Jednak obaj mężczyźni ruszyli dalej uświadomiwszy sobie, że przecież nikt z Sojuszu nie wie o obecności dwóch byłych oficerów Imperium wśród agentów Rebelii. A przynajmniej jeszcze nie wie. Komandosi nie byli jedynym komitetem powitalnym, który czekał na nich w hangarze. Pomiędzy tymi odzianymi w pancerze, groźnie wyglądającymi żołnierzami do zadań specjalnych, stała osoba o zdecydowanie delikatniejszej posturze, która nie wzbudzała nieprzyjemnych skojarzeń. Twi'lekanka przyglądała im się bacznie. Reakcja Maslova i Janeka najwidoczniej nie umknęła jej uwadze, gdyż jej lekku drgnęły nerwowo, a ona sama zmarszczyła brwi. Nie odezwała się jednak słowem. Żaden z komandosów też nie wykonywał nerwowych gestów. Nie witali ich z uniesioną bronią, acz trzymali ją w gotowości. Tak na wszelki wypadek. Tak zostali wyszkoleni.

Do komitetu powitalnego dołączyły jeszcze dwie osoby. Zabrak w stroju pilota, trzymający kask pod pachą. Jego długie, zielono-żółte włosy opadały swobodnie na ramiona i plecy. Sylwetkę miał nienagannie wyprostowaną, ale jego krok w żadnym razie nie był sztywny. Zdradzał elastyczność i lekkość, którą rzadko widywało się u wojskowych, nawet u pilotów. Lulu w swoim życiu takiej lekkości nie widywała nawet u wielu przemytników. Zabrak, niewątpliwie komandor Torn, zbliżał się ku nim z delikatnym uśmiechem na ustach. U jego boku kroczył młodzieniec, którego żółte tatuaże zdobiące twarz klasyfikowały jako Kiffara. Chłopak ubrany był podobnie jak Tamir i tak jak on, swój kask trzymał pod pachą. Jego długie dredy raz za razem obijały się o jego ramiona w rytm kroków młodzieńca. Chociaż jego chód również był elastyczny, daleko mu było do miękkości i nienaturalnej wręcz lekkości Torna. Krok chłopaka zdradzał pewność siebie, której zdaje się nic nie mogło zachwiać, a także jakąś wewnętrzną drapieżność. Na jego ustach błąkał się zawadiacki uśmiech, którego nie powstydziłby się sam Han Solo.

- Pozwólcie, że powitam was osobiście i twarzą w twarzą - odezwał się Torn, gdy tylko przed nimi stanął. - Tamir Torn. To mój skrzydłowy, porucznik Korto Vos - wskazał na młodego Kiffara, a następnie na Twi'lekankę. - A to starszy porucznik Rianna Saren.

- Wystarczy Rianna - wtrąciła Twi'lekanka.

- Nasi technicy zajmą się zmianą kodów transpondera w wahadłowcu i przygotują go do drogi na Kashyyyk. Za jakieś trzy godziny wszystko powinno być skończone - wyjaśnił Torn i przyjrzał się uważnie całej grupce, marszcząc przy tym nieznacznie brwi. - Hmm... według moich informacja miała być was czwórka i droid - stwierdził, przyglądając się im wyczekująco.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz