Aquaman

Część I: Łatwa robota (Aquaman)

213 postów w tym temacie

xc9F4Yd.pngoV4XZFB.pngQiBiUN6.png

 

Blue, Adon i Lulu

 

Blue cieszyła się, że ma przy sobie Lulu całą i zdrową. Nagłość sytuacji ją wystraszyła, no i dobrze było mieć obok kogoś poza Marco.

Upewniła się, ze obraz w kamerach w pokoju jest właściwie zapętlony i usiadła na sofie koło Banks.

- Wszystko w porządku? – zapytała, stawiając na na stoliku butelkę wina w niemym pytaniu.

- Tak, plan Janeka był prosty i genialny. Nie mieliśmy żadnych problemów z opuszczeniem garnizonu. - odpowiedziała, dopiero teraz, będąc w bezpiecznym miejscu, wyluzowana i spokojna. Nie oglądała się już nerwowo za siebie.

- A jak tu wygląda sytuacja, gdzie Marco i Adon?

Uśmiechnęła się nieznacznie słysząc głos imię Janeka.

- Adon ukrył się w mieście i nawiązuje kontakty z lokalnymi buntownikami. Marco… – wzruszyła ramionami.

- Czyli niewiele się zmieniło - pilotka bliźniaczo poruszyła ramionami, siadając w fotelu. - Nie wiem skąd wiedzą o mnie, ale skoro tutaj jest bezpiecznie, zastanawia mnie jedna rzecz- po chwili powiedziała przerywając przyjemną ciszę - Myślałam, że mają informację od HK, ale czy wtedy nie wiedzieli by również o Tobie?

- Jeden z napastników sypnął. Był rebeliantem infiltrującym piratów. Tak twierdzi Xizor – oznajmiła, spuszczając na chwile wzrok. – Twierdzi też, ze śledczym pomaga Inkwizytor.

- Sypnął.. Z napastników? - Lulu zmarszczyła brwi i rozczesała blond loki palcami, nim zaczęła zaplatać je w warkocz - To by znaczyło, że znał tylko mnie, albo moją matkę.. Innej opcji nie ma, a co za tym idzie, wy, może poza Adonem, który podróżował razem ze mną, jesteście bezpieczni. Jaki więc mamy plan biorąc to pod uwagę?

- Zalezy jak szybko chcemy się stąd zabierać. - zaraz poprawiła się. - Jak szybko musimy się stąd zabierać.

- Raczej szybciej niż później - zarzuciła warkoczem na plecy i spojrzała na Blue uważnie - to kwestia czasu aby się zorientowali, dodatkowo nie wiem jak bardzo Hux ma przekichane przeze mnie, więc wolałabym to sprawdzić i jak najszybciej załatwić statek.. Nie możemy czekać nawet kolejnej doby i szczerze, w tej chwili, kiedy misja jest tak bardzo zagrożona, nie możemy sobie pozwolić na nic co by nas rozpraszało…- westchnęła, bo wiedziała, że Adon ma kogoś tutaj, na kim mu zależy, a kogo nie będą mieli czasu ratować. *

Blue zamyśliła się i sięgnęła do datapad.

- Jeśli chcemy uciekać to można załatwić w ciągu doby. Jednak jeśli chcemy zając się dodatkowymi sprawami… mogę poszukać w holonecie czy coś jest o Huxie. Chociaż liczę też, że Janek się zamelduje.

- Wątpię by już wrzucili informację do holonetu - pokręciła głową - prędzej dowiemy się coś od Janeka, lub na miejscu próbując ukraść jakiś wahadłowiec. Ale nie wiem co powie na to Adon. Trochę mnie to martwi.

- Oficjalnie pewnie jeszcze nic nie ogłosili, ale ja jestem dobra w grzebaniu – stwierdziła z nieznacznym uśmiechem. – A co do Adona… - Sięgnęła po swój anonimowy commlink. – Napisz do niego, bo jeśli chcemy się już zwijać trzeba ustalić plan szybko. Ten numer powinien być bezpieczny, nie jest na nikogo zarejestrowany i on już wie, że należy do mnie.

- Zajmę się tym - pokiwała głową i odebrała urządzenie od Chis. Zastanawiała się pzez chwilę co napisać kompanowi, ostatecznie wysła wiadomośc o następującej treści:

Sytuacja nie wygląda ciekawie. W nocy musimy przejść do realizacji planu. Nie mamy czasu do stracenia. Przygotuj się i bądź w pogotowiu.

W czasie, gdy Lulu zajęła się informowaniem Adona, Blue wzięła się za to, w czym była najlepsza - za szukanie informacji. Za wyciąganie ich z najgłębszych czeluści, tam gdzie nikt nie spodziewa się, że zostaną wyciągnięte.

Chiss znała imperialne procedury, wiedziała, że najlepszym miejscem do rozpoczęcia poszukiwań będą dane pochodzące z biura majora zarządzającego garnizonem. Wszystko musiało przejść przez jego ręce, wszystko musiało być przez niego zaakceptowane. I nie myliła się rozpoczynając poszukiwania od tego miejsca. Choć trwało chwilę nim doszukała się dokładnie tych informacji, których potrzebowała, zdobyła je. Udało jej się odnaleźć fragment raportu dotyczący przesłuchania generała Huxa.

Wszyscy doskonale wiemy jak wzorowym żołnierzem jest generał Maslov Hux. Jego dotychczasowa kariera nie pozostawiała cienia wątpliwości co jego lojalności. Generał Hux odnosił wiele sukcesów podczas zwycięskich bitew przeciwko wojskom Rebelii. Większość z nich zapewne napędzana była wewnętrzną motywacją z przeszłości generała.



Tym bardziej smuci mnie konieczność zameldowania, że Maslov Hux wspiera Rebelię. Utrudniał śledztwo mające na celu schwytanie Rebeliantki infiltrującej garnizon wojskowy na Lannik. Infiltrację tę umożliwił sam generał Hux, wprowadzając szpiega do bazy.

Ponieważ wymiar sprawiedliwości Imperium wymaga dostarczenia dowodów, a także sprawiedliwego procesu, zwłaszcza gdy oskarżona osoba zajmuje wysokie stanowisko w szeregach militarnych, dołączam log z przesłuchania generała, na którym ten przyznaje się do kolaboracji z Rebelią.

Mając na uwadze dobro Imperium, a także chcąc zminimalizować szkody, jakie mogłoby przynieść przekazywanie tajnych informacji przez generała, w dniu jutrzejszym zostanie on publicznie stracony na...

W tym miejscu raport się kończył. Zaś załącznik, który jest wspomniany w samym raporcie jest pusty. Najprawdopodobniej jeszcze nie został załączony, a sam raport nie został jeszcze ukończony.

Blue zacisnęła usta, po czym zerknęła na Lulu. Przez chwilę wahała się potem jednak potem jednak wyświetla jej list.

- Jeśli ten raport zablokuje to nic nie zmieni. Mogę jednak podmienić załącznik na coś obciążającego majora. Na przykład jego wyciąg z kąta z tymi wszystkimi nielegalnym wpłatami. Tak żeby wyglądało że się pomylił. Do tego mogę dodać ps że informacja idzie też do wiadomości ISB. Wtedy po pierwsze gubernatorowa-adresatka będzie musiała coś zrobić nawet jeśli jest w aferę korupcyjna zamieszana. Plus ISB się wścieknie że chcą go stracić bez dokładnego przesłuchania. Wstrzymany egzekucję - mówiła szykując przy tym załącznik. Zatrzymała się na chwilę. - Nie wiem czy mam na to czas ale… gdyby udało się zmanipulować danymi korupcyjnymi naszego majora tak żeby wyglądało że bierze pieniądze od jakiejś komórki Rebelii moglibyśmy pewnie ocalić karierę Huxa. Wyjdzie na to że zawinił jedynie tym że lubi kobiety a Rebelia chce go wrobić. Chociaż nie mam pojęcia cze będę miała dość czasu zanim na te dane wejdzie ISB.

Lulu przeczytała niedokończony raport, w połowie unosząc dłoń do ust w geście niedowierzania wymieszanego ze strachem. Bała się, o wiele bardziej niż kiedy w stroju szturmowca opuszczała granizon.

- Jutrzejszym? Znaczy kiedy, jutro, jutro? Czy w dniu jutrzejszym od dnia wysłania raportu.. Kiedy go wyśle, dzisiaj, jutro, kiedy? Bo jeśli jutro, to mamy czas, ale jeśli dzisiaj, to go nie mamy, nie to, że nie mamy i możemy poczekać chwilę, ale nie mamy, nie mamy - pilotka mówiła jak potłuczona, nie do końca potrafiąc składnie zbudować zdanie i wypowiedzieć to co miała na myśli. W jej głowie panował chaos. - Blue.. - jęknęła w końcu żałośnie odwracając wzrok od raportu i unosząc spojrzenie na niebiesko skórą obcą - musimy mu pomóc i to już…

Rozmowę przerwał dźwięk komunikatora wskazujący na przychodzące połączenie głosowe. ID które się wyświetlało wskazywało na Adona.

Lulu, aż się wzdrygnęła, nie spodziewając się kontaktu ze strony rebelianta. Zmarszczyła brwi i przyjęła połączenie.

- Tak?

- Co się dzieje? Najpierw informacja o tym, że mamy się trzymać nisko, a potem że przyśpieszamy. Zostaliśmy wykryci?

- No cześć - zaczęła lekko - ja na pewno zostałam, nie wiemy jeszcze w jaki sposób, ale musiałam się ewakuować z garnizonu. Mamy jednak wszystko czego byśmy potrzebowali, więc trzeba uderzyć jeszcze dzisiejszego wieczoru najlepiej - Lulu wyjaśniła sytuację Adonowi, czekając na jego reakcję.

- Skoro Ty, to ja też. Dziś miałem spotkanie z przedstawicielem lokalnej komórki i jestem umówiony na jutro w szerszym gronie. Ale dostałem informacje, że zmierza do niego patrol szturmowców. Jeżeli jestem zdemaskowany, to możliwe, że ja ich doprowadziłem do lokalnych. Wypadałoby go uratować… - Ostatnie stwierdzenie było czymś z czym miał nadzieję, że jego towarzyszki się zgodzą, bo jakby nie patrzeć zostawienie go z tymi szturmowcami cały czas mogło ciążyć na sumieniu Twi’leka. No ale misja pierwsza…

- Niekoniecznie jesteś już zdemaskowany, ale nie możemy tego wykluczyć. Ktoś z Klejnotu Naboo sypnął i wydał mnie jako rebeliantkę, ale nie wiemy co z resztą. Jest spora szansa, że to tylko ja, ale lepiej nie ryzykować. - Lulu westchnęła ciężko zerkając na Blue pracującą przy komputerze - Jeśli mamy to zrobić i jeśli patrol zmierza w jego kierunku trzeba to zrobić teraz ale jak najciszej. Potem musimy opracować plan ukradnięcia wahadłowca i przy okazji, ratowania jeszcze dwóch osób z garnizonu - Twi’lek najpewniej pomyśli o rebeliantkach, które rzekomo zostały złapane, a Lulu nie miała siły na tłumaczenie mu, że chodzi o dwóch imperialnych oficerów, postanowiła więc kurtuazyjnie nie wdawać się w szczegóły co do tożsamości “ratowanych”.

- Właśnie zmierzam w stronę lokalizacji naszego kolegi. Prześlę wam adres. - Dobrze, że nie próbowały wyperswadowywać planu… ale dalsza część ich planu była niepokojąca. - Nie ratowałbym też uwięzionych. Z tego co się dowiedziałem, to Pani senator kolaboruje z Imperium i wystawia rebeliantów.

- Nie o panią senator chodzi - rzuciła krótko zerkając na Chiss - Wyślij adres, zastanowimy się z Blue, co damy radę teraz zrobić i jak szybko tam będziemy i dam Ci znać, umowa?

- Stoi. Czekam na kontakt - Adon rozłączył się i po chwili wysłał lokalizację na komunikator Blue.

Kiedy padła kwestia senator i jej współpracy z Imperium Blue uśmiechnęła się pod nosem. Instynkt jednak jęk nie zawiódł. Zerknęła na koordynaty.

- Piętnaście minut - stwierdziła i westchnęła. - Ale jeśli chcesz znać moje zdanie zbieranie tam wszystkich to najlepszy sposób żeby wpaść całą komórką a nie tylko jedną osobą. Żadne z nas nie jest szkolne do walki. Plus nie wiemy czego od niego chcą. To musi być dość młoda organizacja skoro jeszcze nie mają planu na takie okazje. Pewnie świeżaki które nie bardzo wiedzą co i po co robią.

- Zgadzam się z Tobą w pełni, ale dyskutowanie z Adonem w tej chwili byłoby bez sensu. Najpierw zobaczmy jak jesteśmy w stanie pomóc Huxowi, wrobić majora, przy okazji nie ujawnić powiązania Janeka z całą sprawą, a później.. później... - Lulu westchnęła przeczesując blond loki - Jeden problem na raz- mruknęła pod nosem, to co do porzygu powtarzała jej matka i podeszła do Blue, pochyliła się nad Chiss, zaglądając jej przez ramię - pokaż co tam masz.





 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe vel Dinek Karawn

 

Twi'lek szedł w kierunku z którego wcześniej przyszedł... Nie wiedział ile będzie w stanie pomóc, ale wypadałoby to zrobić. Po drodze zdobył kawałek starego płaszcza. No i wtedy dostał wiadomość...

 

Nim Twi'lek zdążył zdecydować co zrobić ze znaleziskiem i czy w ogóle decydować się na skorzystanie z niego, jego commlink zaświergotał informując o wiadomości od Blue przesłanej z drugiego komunikatora. Adon od razu połączył się z towarzyszkami i odbył krótką rozmowę. Gdy ta się skończyła ruszył w kierunku osoby, która prawdopodobnie z jego powodu była zagrożona. Nie chciał mieć go na sumieniu, ale z drugiej strony sam nie wiedział czy będzie w stanie pomóc. Póki co trzeba było się tam udać i obserwować całe zajście. Może obędzie się bez potrzeby interwencji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pokój w hotelu „Wschodząca gwiazda”

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:27

 

Blue miała przed sobą nie lada wyzwanie. Podmiana załącznika, dodanie w tajnej kopii ISB i dopisek w wiadomości dla pani gubernator, że wiadomość ma trafić również do ISB, a w tym samym czasie poszukiwanie kanału komunikacyjnego dla łączności patrolowej szturmowców na Lannik.

Ale Chiss nie była amatorką. Skupiła się na tym, co w tej chwili było istotniejsze, czyli częstotliwość, na której komunikowali się żołnierze Imperium. Takie informacje mogły przecież zaważyć na życiu lub śmierci Adona, który zmierzał w kierunku spalonego lokum lokalnego rewolucjonisty. Samo znalezienie częstotliwości nie stanowiło wyzwania, jednak kosztowało czas, który w takich akcjach był kwestią krytyczną. Teraz pozostawało odnaleźć tylko właściwy patrol.

Pierwsza próba, która kosztowała Blue dwie minuty była niepowodzeniem - trafiła na jakiś patrol zgarniający handlarzy narkotyków.

 

 

 

Okolice kryjówki buntownika,

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:27

 

Adon, nieświadomy zmagań swojej towarzyszki z siecią łączności wojskowej, dotarł w okolice domu, który odwiedził dzisiaj. Czy jego nowy znajomy wiedział już o grążącym mu niebezpieczeństwie? Najprawdopodobniej tak. Z zewnątrz jednak nie było nic widać, więc Twi'lek musiał liczyć na to, że Mandalorianie jakoś już obstawili swój kontakt.

W tym czasie, ze swojej kryjówki, Rihe dostrzegł zbliżający się patrol. Składał się dokładnie z takiej ilości żołnierzy, o jakiej informował go Niyan. Novatrooperzy zdecydowanie się wyróżniali. Ich pancerze wyglądały złowrogo i budziły jak najgorsze skojarzenia. Obserwując ich, Twi'lek zauważył, że zwolnili kroku, a następnie się zatrzymali. Jeżeli ze sobą rozmawiali, Adon niestety nie słyszał o czym.

 

 

 

Pokój w hotelu „Wschodząca gwiazda”

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:29

 

Usłyszała to jednak Blue, która przy drugiej próbie natrafiła na właściwy patrol. Do uszu jej oraz Lulu popłynęły następujące słowa.

- ...yć uzbrojony i niebezpieczny.

- Według informacji uzyskanych podczas przesłuchania, nasz cel, nawet bez broni konwencjonalnej, stanowi wysokie zagrożenie. To zaprawiony żołnierz. Pochodzi z Jabiim, gdzie toczył walki partyzanckie. Potrafi wykorzystywać otoczenie, a także zakładać sidła z ogólnodostępnych przedmiotów użytku codziennego. Nie przewidujemy, by miał otrzymać jakiekolwiek wsparcie. Przypominam, to ma być szybka akcja. Wchodzimy, aresztujemy, zabieramy do garnizonu na przesłuchanie. Do budynku wchodzą dwa zespoły, po jednym na wejście, do tego przez okno wrzucamy granat hukowy. Pozostali zostają na zewnątrz, ubezpieczają akcję. Pytania?

- Nie - odpowiedział chór męskich głosów, w których słychać było zdecydowanie i gotowość.

- Zatem do dzieła - padł rozkaz od osoby, która wcześniej przedstawiała plan.

I tyle. Przynajmniej na razie. Bo żołnierze nic nie mówili. Blue i Lulu słyszały ich oddechy. Raczej spokojne, może tylko nieznacznie przyśpieszone. Zapewne zbliżali się do swoich pozycji. Najprawdopodobniej sekundy dzieliły ich od tego, by wedrzeć się do środka i aresztować członka lokalnego ruchu oporu. Czy Adon już tam był? Czy zdecyduje się interweniować?

Dźwięk komunikatora sygnalizującego nadchodzące połączenie mącił atmosferę wyczekiwania. Jednak jedno spojrzenie na wyświetlacz sygnalizujący, że połączenie pochodzi od Janeka wystarczył, by napięcie jeszcze bardziej wzrosło.

 

 

Okolice kryjówki buntownika,

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:29

 

Twi'lek obserwował patrol. Jak stoją i rozmawiają. Był pewien, że rozmawiają, nic innego nie mogli robić. Zapewne rozplanowują atak. Dwóch nieco nerwowo przebierało nogami. Nie mogli się doczekać? A może się denerwowali? W jak wielu podobnych akcjach brali do tej pory udział? Jak bardzo doświadczeni byli to żołnierze? Czy któryś się zawaha?

Jedna sytuacja, jedna obserwacja, a potrafiła przywołać bardzo wiele pytań. Również wątpliwości. Bo Adon nie widział nigdzie Mandalorian. Co prawda skupiał się na obserwacji żołnierzy, ale gdzieś powinien już być Niyan. Dlaczego zwlekali z atakiem? Czy w ogóle tu byli? A może tylko wystawiali Adona?

Wątpliwości musiały poczekać. Żołnierze zaczęli się rozchodzić. Novatrooper i jeden ze szturmowców poszli na tył budynku. Drugi novatrooper stanął przy drzwiach frontowych. Szturmowiec podszedł wolno do okna i wziął coś do ręki. Najprawdopodobniej granat. Dwóch pozostałych zostało w nieznacznym oddaleniu od drzwi frontowych. Pewnie mieli ubezpieczać szturmującego novę. Teraz wszystko miało potoczyć się bardzo szybko, w przeciągu najbliższych sekund.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe vel Dinek Karawn

 

Twi'lek dotarł na czas pod wskazany adres. Dotarł na pewno na czas, bo przed budynkiem już byli szturmowcy. Oparł się ramieniem o ścianę budynku i wyciągnął komunikator. Podyktował głosowo wiadomość zarówno do swojego nowego przyjaciela z lokalnej komórki jak i do Niyana. Jego słowa od razu zamieniły się w tekst i zostały wysłane.

Szturmowcy przed budynkiem. Rozmawiają .

Nie wiedział gdzie schował się Mandalorianin. Czy gdzieś tam szykował się do uderzenia, czy może jest w środku, aby pomóc w walce w budynku. Na chwilę obecną musiał założyć to drugie.

Dzielą się. Front i tył.

Pewnie zamierzali zaatakować z dwóch stron jednocześnie. Nawet jednak przy podziale Adon nie mógł nic sam zrobić przeciw oddziałowi szturmowców, więc pozostawało mu jedynie przesyłać informacje z nadzieją, że pomogą w obronie.

Granat. Okno.

Wysłał ostatnią wiadomość i czekał na rozwój wypadków.

Niech Moc będzie z wami - Szepnął jeszcze pod nosem, ale bez wysyłania tego jako wiadomości. Nie wyklucza, że może będzie musiał interweniować, aby pomóc, ale musiały do tego nastąpić sprzyjające okoliczności.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.png

Lulu Banks vel Esme Gladuci

 

Pilotka była zdenerwowana, nie zezłoszczona czy rozwścieczona, a zdenerwowana. Niemoc była tym czego ryzykantka nienawidziła. Tu nie było ryzyka, tutaj było uda się albo nie uda i co więcej nic nie zależało od niej. Mogła jedynie patrzeć jak Blue pracuje przy swoim sprzęcie i czekać na rezultaty. Hux nie przystąpiłby do rebelii z własnej woli, dlatego nie chciała go wciągać w to, co ona sama robiła, w brutalny sposób. Dlatego próba uratowania jego reputacji jako imperialnego była najwyższym punktem na jej liście priorytetów. Dlatego stukała metalową nogą, a dywan wyściełający podłogę, pokoju hotelowego Blue, tłumił ten odgłos. Każdy ruch z jej strony byłby nierozważny. Nie mogły też pomóc Adonowi, w żaden inny sposób, niż nasłuchiwać komunikatów nadawanych przez szturmowców i w razie problemów poinformować Adona o sytuacji. 

Lulu była poszukiwana, najprawdopodobniej poznano już jej prawdziwe nazwisko, więc nie mogła opuścić hotelu, bo ryzyko złapania, nawet jak dla niej, było za duże. Nie pozostawało więc jej nic, jak denerwować się i czekać, czy działania Blue przyniosą jakiekolwiek korzyści Maslovowi. Dla zabicia czasu, postanowiła też rozrysować bazę, zaznaczyć najważniejsze budynki, to gdzie stoi sprzęt oraz interesujący ich prom. Przyda się podczas planowania akcji, tak sobie powtarzała, aby nie oszaleć. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Okolice kryjówki buntownika,

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:29

 

Wszystko działo się teraz jakby szybciej. Adon, wciąż pozostający poza zasięgiem wzroku szturmowców, zauważył jak nova przy drzwiach zaczął odliczanie na palcach.

Trzy palce.

Dwa palce.

Szturmowcy znajdujący się w polu widzenia Rihe poprawili chwyty na trzymanych blasterach.

Jeden palec.

Zaciśnięta pięść.

Szturmowiec wybija okno kolbą broni i wrzuca do środka granat. W chwilę później, która wydaje się ciągnąć w nieskończoność, następuje eksplozja, a novatrooper wkracza do budynku, którego drzwi po prostu stają przed nim otworem. Jakby nawet nie były zabarykadowane.

Ułamek sekundy po jego wkroczeniu do środka, z wnętrza dochodzi stłumiony jęk i dźwięk, nieco mlaszczący i rozdzierający. Żołnierze stojący na zewnątrz zerkają po sobie niepewnie.

- Bierz tego po prawej - Adon słyszy w swoim komunikatorze głos Niyana. - Jeden strzał i kryj się.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe vel Dinek Karawn

 

Adon obserwował wszystko mając nadzieję, że w środku wszyscy są przygotowani. Miał też nadzieję, że jego wiadomości im pomogą. Twi'lek sam sięgnął po swoją broń kiedy odliczanie się rozpoczęło. Okno. Wybuch. Szturm. Chaos. Coś się stało nie wiadomo co. Na koniec komunikat... Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Adon przymierzył i wystrzelił w stojącego po prawej szturmowca, aby po chwili schować się za załomem.

 

 

 

 

 


Rzuty zrobiłem, ale parę jeżeli tu zawrę.

Jeżeli1 : jest dostatecznie dużo czasu, to używam personal modifications aby mieć +1 do ataku i +2 do obrażeń. Wtedy trzeba to dodać do poniższych rzutów.

Atak 25

Jeżeli2: jest czas na przymierzenie i schowanie się to aim i wchodzi deadeye czyli mam dodatkową kość obrażeń. Jak nie ma to odrzucamy ostatnią kość z rzutu:

Obrażenia: 18
 

 

 

 

 

Edytowane przez Therek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Okolice kryjówki buntownika,

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:29

 

Adon miał czas na to, żeby przymierzyć. W końcu szturmowcy go nie widzieli, a to dawało mu nad nimi przewagę. Nawet jeżeli w środku zaczęło dziać się coś, co wzbudziło niepokój u dwójki znajdującej się na zewnątrz. Wewnątrz zaczęły padać strzały. Ten dźwięk zbiegł się z wystrzałem oddanym przez Twi'leka po wcześniejszym wymierzeniu.

Szturmowcy nie znajdowali się daleko, więc wiązka energii nie potrzebowała wiele czasu, by dolecieć do celu. I nim Adon się schował, zdołał jeszcze dostrzec efekt. Dymiącą dziurę w tyle głowy żołnierza i jego ciało bezwładnie padające na ziemię. Usłyszał jeszcze szuranie piasku pod stopami drugiego z żołnierzy, który zapewne odwrócił się w kierunku kryjówki Rihe. Ale nim szturmowiec w jakikolwiek sposób zareagował, czy chociażby coś powiedział, do uszu Twi'leka doszedł dźwięk padającego na ziemię drugiego ciała. Z wnętrza budynku nie dochodziły już strzały.

- Uciekaj - usłyszał głos Niyana. - W środku budynku są jeszcze szturmowcy. Nie wiem ilu przeżyło tą prowizoryczną bombkę, ale będą wkurzeni jak głodny nexu. Trzy przecznice dalej czeka Nyla na skuterze repulsorowym, odwiezie cię gdzie będziesz chciał. Resztą już się zajmę.

 

 

Pokój w hotelu „Wschodząca gwiazda”

Palesia, Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, około godziny 17:29

 

Wszystko zdawało się trwać niesamowicie długo, a każda sekunda ciągnąć w nieskończoność. Do tego dźwięk komunikatora w dalszym ciągu informującego o nadchodzącym połączeniu nie pomagał. Razem z przyśpieszonymi oddechami szturmowców, które Blue i Lulu słyszały, wzmagał wrażenie chaosu.

I nagle wszystko zdawało się przyśpieszyć.

Do uszu Rebeliantek doszedł dźwięk rozsuwanych drzwi, przytłumiony odgłos eksplozji i świst powietrza. A uderzenie serca później pokój wypełnił się bulgoczącym charkotem i jękami bólu, które utonęły w staccato blasterowych strzałów.

Wszystko to trwało sekundy, po których w głośnikach znów zrobiło się cicho.

- TT2225, mamy zabitego. Improwizowana bomba z gwoździami - z głośników popłynął spokojny, rzeczowy głos szturmowca. - W środku pusto, nie ma śladu po Rebeliancie. Niezasłonięta klapa w podłodze, którą pewnie uciekł. Jak sytuacja na zewnątrz? - chwila ciszy. - TT2225, jak sytuacja na zewnątrz? - kolejna chwila ciszy. - AT1335, odbiór - znów cisza. - Zostaliśmy sami - najprawdopodobniej szturmowiec kierował słowa do swojego kompana wewnątrz budynku. - Patrol 4 do garnizonu. Patrol 4 do garnizonu. Konieczne pilne wsparcie. Kontakt ogniowy z rebeliantami, trzech żołnierzy nie żyje.

- Tu garnizon. Wysyłam wsparcie. ETA 3 minuty.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

xc9F4Yd.png

 

Zajęta pracą Blue zerknęła na swój anonimowy commlink i nie rurkę myśląc napisała do Adona.

 

Za trzy minuty bedzie tam wsparcie z garnizonu. Rebelianta nie ma w domu. Wiedzą że to Rebeliant.

 

Darowała sobie uwagę o tym żeby się wynosili bo w sumie nie mają. Chyba, ze chcą sobie po prostu postrzelać do szturmowców. Tyle, ze co w tym wszystkim byli winni wykonujący swoją prace szturmowcy? Skrzywiła się nieznacznie i bo chyba znowu jej wewnętrzna lojalność wobec przeciętnych żołnierzy Imperium się odzywała.

Portem odebrała commlink, jednak nie odezwała się póki nie usłyszała głosu Janeka.

Edytowane przez mroczek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oV4XZFB.png

Adon'Rihe vel Dinek Karawn

 

Widok padającego szturmowca wróżył dobrze, a następujący po nim odgłos padającego kolejnego szturmowca jeszcze lepiej. Było dobrze. Przynajmniej z tej strony. Głos Niyana w komunikatorze niósł trochę pokrzepienia. Nie trzeba było Adonowi powtarzać dwa razy i żwawym krokiem ruszył we wskazanym kierunku, bo musiał się ewakuować nim zleci się tu więcej białych skorup.

Przekaż naszemu przyjacielowi, że mimo odwołania urodzin mam dla niego obiecaną butelkę. Niech Moc będzie z wami. Bez odbioru.

Starał się nie biec. Biegnący zawsze przyciągają uwagę. Szybki krok był dużo lepszy. Oby tylko nie okazał się zbyt wolny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

xc9F4Yd.pngQiBiUN6.png

Blue i Lulu

 

- Tu Sunber - usłyszała w komunikatorze. - Powiedz mi, czy wśród naszych.... nowych wspólnych znajomych znajdzie się jeszcze jedno wolne miejsce?

Lulu popatrzyła na Blue z dziwnie zadowoloną miną, a wędrując w górę brwi oznaczały pozytywne zaskoczenie rebeliantki. Pokiwała głową dając znać Blue, że ona nie ma nic przeciwko.

Chiss uniosła brew.

- Im nas więcej tym weselej. Czemu pytasz?

- Mój znajomy z gwiazdkami byłby zainteresowany - odparł. - Tylko okoliczności są... trudne.

Westchnęła cicho.

- Miałam właśnie trochę popracować nad okolicznościami i ratowaniem jego gwiazdek.

- On naprawdę wyraził chęć? - nie mogła powstrzymać się przed zadaniem tego pytania. Szok malujący się na jej twarzy, współgrał z tonem wypowiedzi.

Janek milczał przez chwilę, a cisza zapewne była spowodowana dodatkowym głosem, który usłyszał.

- Co chcesz zrobić? - zapytał Blue. - Po co gwiazdki martwej osobie?

- Nie chcemy dopuścić do jego egzekucji. Blue ma plan, który może zadziałać, a jeśli nie… jest plan B.- odpowiedziała, choć zdawała sobie sprawę, że to nie jej chce słuchać Suber. - Zapomnijcie o egzekucji - ściszył głos. - Nie ufam majorowi. Nie wierzę w to, że wstrzyma się do jutra.

Pilotka zaklęła w duchu.

- Blue? Jakaś decyzja? - nie chciała ponaglać rebeliantki, ale po ostatnich słowach Janeka zrobiło jej się dziwnie gorąco w bardzo nieprzyjemny sposób.

- Może nie mieć wyboru. Gubernatorowa i Biuro będą mieli go na oku z mocnymi podejrzeniami że wrabia rzeczone gwiazdki - westchnęła cicho. - Ale to ty jesteś na miejscu. Jak wygląda sprawa?

Janek zamyślił się.

- Jeśli masz zamiar poinformować panią gubernator i ISB, to może mieć szanse. Ale radziłbym się pośpieszyć. Bo nasze gwiazdki wyglądają jakby się po nich przeleciała eskadra bombowców TIE - znów chwila ciszy. - Mogłem się z nim widzieć tylko przez chwilę. Na razie jestem na cenzurowanym, więc nie mogę opuścić garnizonu. Moje przesłuchanie jest zaplanowane na jutro rano.

- Taki był początkowo plan, poinformować ISBe i Panią Gubernator ale.. Może uda nam się ugrać o wiele więcej. - powiedziała Lulu spoglądając na Chiss - moglibyśmy upozorować morderstwo Maslova, przez majora. Hux byłby wolny a major miałby takie problemy, z których nie wykaraskałby się do końca życia…

- Jak chcesz to zrobić - zapytał zaintrygowany. - I jak mogę w tym pomóc?

- Przede wszystkim, musielibyśmy działać wspólnie. Najpierw trzeba by wyciągnąć naszą gwiazdkę z miejsca gdzie przebywa, ale zrobić to w taki sposób by wyglądało, że wykonano nieutyryzowana egzekucję i to Ty musiałbyś nam w tym pomóc. To musi wyglądać tak, że chciano pozbyć się Maslova jak szybciej. Mundur szturmowca, który mi przywiozłeś na pewno nam pomoże i dzięki niemu będę mogła znaleźć się w murach garnizonu. Blue będzie musiała przeprowadzić do końca to, co usiłuję zrobić i materiały obciążające majora muszą trafić do ISB i pani Gubernator. Hux oczywiście zostanie ogłuszony, a nie postrzelony, a my potem będziemy musieli przeprowadzić akcje dla, której się tutaj znaleźliśmy i opuścić planetę jak najszybciej razem z Huxem na pokładzie, o co zadbam ja.

- A jak chcesz się dostać do garnizonu? - zapytał Janek. - Zamierzasz podpiąć się pod jakiś patrol?

- Mamy nasłuch na jeden i znamy ich dokładną pozycję. A jeśli nie.. Cóż.. I tak musimy się dostać do Garnizonu… - Lulu umilkla spoglądając na Blue - ile.mu mówiłaś? - zapytała szeptem. Chiss zakryła mikrofon palcem.

- Nic poza tym ze musimy ukraść statek.

- To już tylko pozostaje ci wymyślić powód, dla którego samotny szturmowiec znalazł się w mieście - odparł rzeczowo Sunber. - Kiedy przechodzimy do działania? Chcę wiedzieć ile mam czasu na zaplanowanie wszystkiego i przejście do realizacji, by wyglądało to tak, jak ma wyglądać.

- Zależy od ciebie. My teoretycznie jesteśmy gotowe. Naszego kolege z terenu da się wyciągnąć w kilka godzin. Mi też by się te kilka godzin na fabrykowanie dowodów przydało. Czy masz jakieś kody dostępu do systemu bazy? Coś co by mnie trochę ociepliło dla systemu… - pokręciła głową bo za daleko odpłynęła. - Tak czy inaczej ty jesteś na miejscu. Możemy się wstępnie umówić na wieczór z przybyciem moim i jeszcze jednego  kolegi, bo czwartego z naszej grupy nie ręcze. Lulu mogłaby ci się przydać na miejscu wcześniej. Ja i tak będę z wami w systemie. Niemniej gdyby z Huxem miało się coś dziać wolasz nas wcześniej. Może tak być?

- Prześlę ci je, ale nie gwarantuję ich skuteczności - odparł Sunber. - Wiesz, przybyłem tu razem z gwiazdkami. Jestem na cenzurowanym, więc nie wiem czy użycie ich nie przyniesie odwrotnego skutku niż oczekiwany - przyznał szczerze. - Możemy umówić się na dziś wieczór. Jest... 17:30. Na 21? - dopytał.

Skinęła głową, zerkając na Lulu żeby się upewnić że ta też aprobuje tę wersję planu.

- Tak. 21 powinna być dobra. Jak… jak się trzymasz?

- Jestem skupiony na przetrwaniu - odparł. - Mam postawiony przed sobą cel, zadanie, do wypełnienia którego dążę. To... - zawahał się. - niewiele różni się od tego, co do tej pory robiłem. Pomaga się skupić.

- Poruczniku Sunber! - do ich uszu doszedł męski głos, gdzieś z oddali, ale na tyle wyraźnie, że usłyszały.

- Muszę kończyć. Uważajcie na siebie.

Po tych słowach się rozłączył.

Lulu patrzyła na Chiss z nie tęgim wyrazem twarzy. Pilotka myślała i musiała to robić szybko, miały ledwie kilka godzin.

- Dobrze by było wrócić do nasłuchu tego patrol który miał wykurzyć rebelianta, zawsze mogę spróbować podczepić się pod niego, jeśli były tam ofiary będzie mi łatwiej. Ponadto możemy się zastanowić, czy chcemy mieć Adona w środku czy jednak wolimy by został poza Garnizonem razem z Tobą. Bo jeśli ma być w środku, zawsze mogę do “zaaresztować”. - wyłożyła podstawy swojego planu Blue, czekając na to co obca ma do powiedzenia.

Blue milczała przez chwilę.

- Podszycie się pod martwego byłoby ryzykowne bo oni umieją liczyć.  Znaczy się szturmowcy. Lepiej by było oddzielić jednego w walce, schwytać i się pod niego podszyć. Tylko do tego jest potrzebny Adon. Nie wiem czy on się tam bardziej nie przyda tobie niż mi. Większość roboty będzie jednak od środka a mi z grubsza nic nie grozi.

Rebeliantka pokiwała blond głową.

- Wówcza opcje są dwie.. Tylko no tak.. Jakby… - pilotka chyba nie wiedziała jak coś powiedzieć - nie to nie ma sensu. Lekku Adona nie zmieści się w hełmie - zaśmiała się pod nosem rozbawioną tą wizją - Jedyną opcją jest oddzielenie jednego ze szturmowców i złapanie przeze mnie Adona. Dostanie się do garnizonu, a skoro i tak będziemy Gwiazdki wyciągać z więzienia to i Adona się wyciągnie. Powinno zadziałać - dodała na koniec, dla potwierdzenie słów przytaknęła - Skontaktuj się z Adonem, trzeba mu przedstawić plan działania.

Blue nagle sobie o czymś przypomniała.

- Adon zrobił dla mnie pluskwę. Podłóżcie ją w jakimś dobrym miejscu. Może uda mi się zadziałać przez system.

- Jak tylko będę miała możliwość, jeśli nie postaram się ją przekazać Janekowi, może on będzie miał więcej szczęścia. - wstała z zajmowanego fotela, splatając blond loki w warkocz - nie ma co tracić czasu, przekażesz Adonowi nasz plan?

- Nie sądzę żeby to był dobry moment na dzwonienie do niego. Poza tym pewnie tam dotrzesz zanim on to nawet zdąży przeczytać.

- Dobra, to zadzieram kiecę i lecę, jak mawiała moja matka - mrugnęła do Chiss i zaczęła się pakować, co by niczego nie zapomnieć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

QiBiUN6.pngoV4XZFB.png

Lulu Banks 

Adon'Rihe 

 

Lulu była już niemal na miejscu. Plecak ze strojem szturmowca ciążył jej niemiłosiernie, a kaptur, w cieniu którego chowała twarz, sprawiał, że było jej okropnie gorąco. Dlatego kiedy ujrzała wykonującego odwrót taktyczny Adona uśmiechnęła się pod nosem i przyspieszyła kroku, by się z nim zrównać.

- Cześć – rzuciła i złapała czerwonoskórego za ramię wciągając za załom jednego z budynków, tak by nie być na widoku potencjalnych przechodniów.  – Masz dwie opcje, spadasz do Blue, najpierw pomagając mi, albo pomagasz mi jeszcze bardziej i dasz się zaaresztować – mówiąc to pilotka otworzyła plecak, by zobaczył jego zawartość.

Był już blisko. Widział już czekającą na niego towarzyszkę kiedy nagle został złapany i wciągnięty w zaułek. Lulu przeszła od razu do rzeczy, ale pewnie nie tylko ona.

- Chwila - powiedział wyrywając się i wyglądając za zaułek, aby dać sygnał, że wszystko z nim w porządku. Jeszcze tego brakowało, aby nagle jego Twi’lekkańska towarzyszka wpadła tu z blasterem odstrzelić Lulu. - W czym Ci pomóc i dlaczego miałbym się dać aresztować, co jest grane? - odpowiedział jej na tą uprzejmną propozycję pomocy, która w żadnej z przedstawionych opcji nie uwzględniała tego, że Adon miałby nie pomóc towarzyszce.

- Przyspieszamy akcję z Blue, robi się gorąco i trzeba prom ukraść dzisiaj. Przydałbyś się bardziej wewnątrz garnizonu, a jak Cię zaaresztuję - wykonała palcami charakterystyczny znak cudzysłowu - to znajdziesz się w Garnizonie dośc szybko i łatwo, co jeszcze umocni moją przykrywkę jako szturmowca. Możemy zrobić tak, albo po prostu pomożesz mi teraz złapać jednego szturmowca, tak bym ja mogła wejść na jego miejsce. To jak? - Lulu wiedziała, że nie mają czasu, dlatego chciała sprawę załatwić tu i teraz.

Adon podrapał się po brodzie zastanawiając

- Wprowadzenie mnie jako więźnia to dobry sposób, ale później trzeba mnie uwolnić. W celi wam się nie przydam. A jak trafi się tam gubernator, to może mnie od razu stamtąd wywieźć i będzie problem. Poza tym nie wiem do czego Blue ich chciała, ale jeszcze nie mam dla niej tych materiałów wybuchowych. To nie będzie dodatkowy problem?

Lulu machnęła dłonią lekceważąco.

- Wyciągnięciem Cię z pierdla się nie martw i tak będziemy w okolicy. Pani Gubernator na razie jest u siebie i raczej nie zjawi się dzisiaj w Garnizonie. Teraz mamy pomoc z środka więc to jedyny moment kiedy możemy to zrobić, to jak? Bo wiesz.. - wyjrzała zza węgła spoglądając na drogę, by zaraz popatrzeć na Adona - nie mamy czasu, teraz albo nigdy, decyzja Panie Adon? - błysnęła białymi zębami w zawadiackim uśmiechu przemytniczki.

Adon wyciągnął blaster

- Chodźmy zapolować na jakąś konserwę.

Wyjął jeszcze swój komunikator, zakodował i podał Lulu, bo później mogło na to nie być czasu.

- Jak będzie przy mnie to będą go sprawdzać. - Adon zastanawiał się czy jeszcze czegoś jej nie przekazać i jak przeleciał w myślach co miał przy sobie wpadł na pomysł. Wyciągnął mały rejestrator dźwięku i spojrzał z uśmieszkiem na Lulu. - Nie, pomocy, wrzask, strzał, cisza. - Poczekał na jej potwierdzenie. Z nagraną scenką mogli zastawić pułapkę. A jeżeli jakiś szturmowiec by ich teraz usłyszał i wpadł po chwili do alejki, to pozostawał plan B, czyli przyciśnięcie Lulu do ściany i połączenie się w pocałunku.

Edytowane przez Therek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Garnizon Imperium

Lannik, Mid Rim

Drugi dzień, 20:52

 

Rebelianci mogli mówić tego dnia o dużym szczęściu. Lub też Moc im sprzyjała. Bez względu na to, która wersja była bliższa prawdy lub bardziej akceptowana przez zainteresowanych, fakt pozostawał taki, że ich odważne posunięcia nie skończyły się niczyją śmiercią, dekonspiracją, czy niepowodzeniem całej misji jako takiej. Wszak Lannik miał być jedynie krótkim przystankiem na ich trasie do wykonania głównego zadania na Kashyyyk.

Blue miała czas na dokończenie tego, co planowała. Gdy Lulu i Adon działali w terenie, ona zajmowała się tym, co potrafiła najlepiej. Chociaż miała kody od Janeka, pomna na jego ostrzeżenia, zdecydowała się działać na własną rękę. Co przyniosło efekty - preparowanie raportu i dołączanie odpowiednich osób do niego, by cała wina spadła na majora, jednocześnie oczyszczając z zarzutów Maslova, poszło jej sprawnie. Choć ostatecznie mogło się okazać, że cała ta praca z oczyszczaniem imienia Huxa była na darmo - wszak Maslov mógł porzucić karierę w Imperium i na dobre dołączyć do Rebelii. Czas, który Blue spędziła w hotelu przyniósł też nowe informacje ze strony Marco. Marco, który pojawił się w ich wspólnym apartamencie właściwie tylko po swoje rzeczy. Wyjaśnił również powód, dla którego musi ich zostawić, poinformował o drodze, którą można dostać się do garnizonu i, nie chcąc ryzykować, że spali przykrywkę Blue, opuścił pokój. Wychodziło więc na to, że Lannik będą opuszczać bez Marco. Drużyna traciła jedną osobę.

Z tymi myślami, Blue patrzyła na rosnący z każdą chwilą garnizon. Zbliżała się godzina, którą wyznaczyli sobie z Janekiem. I jeśli wszystko pójdzie tak, jak się tego spodziewali, już niedługo opuszczą Lannik. Teraz tylko przed Blue pozostawało zadanie dostania się do garnizonu.

 

Lulu i Adon spisali się doskonale w odgrywaniu swoich ról i ściąganiu uwagi osamotnionego szturmowca. Mężczyzna, dla którego to było tylko rutynowe sprawdzenie terenu po starciu innego oddziału z lokalną komórką wywrotowców, zakończył życie w jednej z ciemnych alejek, sądząc, że rusza na ratunek obywatelce Imperium. Lecz jedno jego życie mogło uratować wiele innych istnień, w tym życia Adona i Lulu.

Kiedy już panna Banks miała zagwarantowane miejsce w transporcie kierującym się do garnizonu, pozostawało przyprowadzenie do pozostałych żołnierzy "aresztowanego" Adona. Przy okazji dołączania do patrolu, który właśnie powoli kończył zbieranie się do transportowca, Lulu i Adon mogli zobaczyć efekty tego, co zadziało się wewnątrz budynku. Jeden z novatrooperów był właśnie wsadzany do transportowca. Zdecydowanie był martwy. Jego pancerz w wielu miejscach był popękany i podziurawiony. Z ciała wciąż wystawały gwoździe i inne ostre elementy, które powbijały się i poszatkowały ciało żołnierza. Partyzancka mina-pułapka wykonana z elementów ogólnodostępnych. W teorii plastoidowe pancerze szturmowców powinny ich chronić przed taką bronią. W praktyce, jeśli żołnierz stał zbyt blisko, nie miał szans na przeżycie. Zapewne dlatego, kiedy tylko Lulu przyprowadził Adona w roli więźnia, ten od razu został skuty i potraktowany strzałem z blastera nastawionego na ogłuszenie.

Sama droga do garnizonu minęła szybko. Do raportu poszli stawić się novatrooper z pierwszego patrolu i dowódca wsparcia, które zostało wysłane na miejsce, a pod które podpięła się Lulu. Ona sama została oddelegowana do odprowadzenia odzyskującego przytomność Adona do więzienia. Dzięki temu pilotka nie tylko poznała jego lokalizację (budynek koszar), ale i zobaczyła na własne oczy w jakim stanie jest Hux. Przekonała się, że Janek nie przesadzał ze swoim opisem. Twarz Huxa była opuchnięta, posiniaczona i brudna od zakrzepłej krwi. Hux leżał na koi i wyglądał jakby spał. Adona zaś umieściła w celi obok tej, w której przetrzymywany był Maslov.

Następnie miała czas dla siebie. Czas, który wykorzystała na krótkie spotkanie z Janekiem. Przekazała mu pluskwę przygotowaną przez Adona. Sunber obiecał spróbować podłożyć ją w użytecznym miejscu. Niestety, ze względu na przyszłe powodzenie ich misji, nie mieli czasu by dłużej ze sobą rozmawiać, czy wymienić się spostrzeżeniami. Każde z nich musiało grać swoje role. Jeszcze tylko przez parę godzin.

Gdy zbliżała się godzina 21, kiedy mieli wprawić w ruch swój plan i ostatecznie opuścić Lannik, Lulu zmierzała w kierunku więzienia. Chciała być blisko, upewnić się, że Hux i Adon zostaną uwolnieni i znajdą się na pokładzie wahadłowca. I wtedy wyrósł przed nią dowódca patrolu, pod który Lulu się podpięła, by dostać się do środka garnizonu.

- Warta przy bramie - zakomunikował. - Twoja kolej.

 

Większość czasu, jaki Adon spędził w garnizonie, minęła mu na dochodzeniu do siebie, po ogłuszeniu jakim poczęstował go jeden ze szturmowców. Musiał tu podziękować Mocy za przychylność, bo gdyby żołnierze Imperium byli mniej karni, mogliby dokonać samosądu na miejscu. A tak został aresztowany i umieszczony w celi, zgodnie z planem Blue i Lulu.

W samym więzieniu nie działo się nic wyjątkowego. Czas dłużył się niemiłosiernie, panował tu spokój, a samym Adonem póki co nikt sie nie zainteresował. Dwie cele na przeciwległej ścianie były puste. Jedynie z celi obok niego dochodziło miarowe chrapanie, co jakiś czas przerywane napadami kaszlu, splunięciem i szybkim zapadnięciem w dalszy sen.

Kiedy senność zaczęła zmagać także Adona, do jego uszu doszedł stukot butów o podłoże. Wolny, rytmiczny. Ktokolwiek się tu zbliżał, nie spieszył się. Widocznie wiedział, że ma czas. Nie próbował też ukrywać swojej obecności. Kroki zatrzymały się, ale nie przy celi Adona, a o jedną celę bliżej. Jego sąsiad miał gościa.

- I pomyśleć, że jeszcze niedawno myślałem, że będziesz młotem, który zmiażdży Rebelię - odezwał się męski głos. - Teraz sam tu leżysz i czekasz na egzekucję za wspieranie Rebelii, zdrajco.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz