Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


Dhagar

[R] Rozdroża pustkowi (Dhagar)

28 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

post_apo_tomb_rider__lymha_cosplay_by_ci

Biegł… nie, raczej uciekał. Ile sił w nogach, byle dalej od tego przeklętego miejsca. Dobiec do samochodu i uciec, ocaleć. Tylko on jeszcze żył z całego siedmioosobowego oddziału, który wszedł między te budynki przed dwoma godzinami. Pewnych siebie, zaprawionych twardzieli i cwaniaków wynajętych do prostego zadania – dotarcia do biurowca i wyciągnięcia  z piątego piętra elektronicznych gambli. Tym miała się zająć Iris Swift, specjalistka niegdyś pracująca dla Posterunku ale obecnie niezależny wolny strzelec. Reszta miała jej zapewnić bezpieczeństwo i doprowadzić ją z powrotem żywą. George - były żołnierz i zwiadowca z Appalachów, który porzucił obowiązki wobec hrabiego.  Axel i Vesta Graham, rodzeństwo i dwójka byłych sędziów z NY, którzy przeszli na drugą stronę prawa. Voorhis, gladiator z Hegemoni i największy zabijaka po tej stronie Mississippi, za którego ponoć wyznaczono nagrodę w Teksasie i Appalachach. Chester Brown, najemnik który nie rozstawał się ze swoim SAW-em. I wreszcie on Speedy, kierowca z Detroit, który miał dowieźć całą ekipę swoją furgonetką na miejsce i z powrotem. Nic nie zapowiadał tego, co miało się wydarzyć…

Ruiny miały być niezamieszkane wedle tego co mówił pracodawca, ale dla pewności i zabezpieczenia przed mutkami wynajął całą ich grupkę. Gdy wchodzili w zagruzowany teren przywitała ich tylko cisza i świszczący w wybitych okiennicach wiatr. Do biurowca dotarli bez przeszkód, nie dostrzegłszy po drodze żadnych śladów bytności istot żywych. A potem się zaczęło, choć na początku nie wiedzieli co się dzieje. Wnętrze dziesięciopiętrowego budynku nie było w najlepszym stanie, podobnie jak całość, która wyglądała jakby z trudem trzymała się kupy. Dziury zamiast schodów, zawalone ściany, prześwity w podłogach, słowem ciężka droga na górę. To właśnie podczas wspinaczki na drugie piętro zginął Voorhis – cholerna belka stropowa której się złapał nie wytrzymała obciążenia, wyrwała się z mocowania by runąć wraz z nim na dół i przyszpilić go na dole do podłogi.  Paskudny wypadek i pech można by rzec, ale nie zatrzymywaliśmy się wszak mieliśmy zadanie do wykonania. Piąte piętro było w miarę zachowane, choć nie tak jak mogło by się wydawać. Pod Brownem zapadła się podłoga gdy szliśmy korytarzem, ciężar karabinu maszynowego przeważył. Spadł piętro niżej na gruzowisko z wystającymi paroma żebrowaniami, które przebiły go na wylot. Straciliśmy kolejnego, ale udało się dotrzeć na miejsce – do serwerowni. Iris śmiało weszła do środka, by zabrać się za swoją robotę poprzedzana przez George’a, który sprawdzał na wszelki wypadek pomieszczenie. Usłyszeliśmy cichy trzask, a potem jego wrzask.

 

 – Pułapka, wszyscy do tyłu! - Chwilę później opadająca z góry jak wahadło belka z wbitymi w nią stalowymi żerdziami wbiła się w plecy próbującej uciekać Iris. Krew trysnęła na tych, którzy byli jeszcze w korytarzu. Cofali się w bezładzie paręnaście metrów, rozglądając się na boki nerwowo.

 

- Weszliśmy w pieprzoną pułapkę, ktoś na nas czekał. Czułem że coś jest nie tak… - mamrotał zwiadowca wodząc lufą swojego HK USC po obserwowanym kawałku korytarza. Rodzeństwo tylko wymieniło spojrzenia odbezpieczając z charakterystycznym dźwiękiem swoje Colt Commando. On sam drżącymi w tej chwili dłoni wyciągnął z kabury swojego Colta Pythona. Nie na to się pisał, nie tego się spodziewał. To miała być prosta robota, McDougal sam tak mówił.

 

- Nie powinniście przyjmować tego zlecenia, ale teraz już za późno. Weszliście na mój teren i już z niego nie wyjdziecie. – usłyszeli z oddali przed sobą lekko chrapliwy głos i przez ułamek sekundy ujrzeli w korytarzu przemykający ludzki kształt. Zaterkotały automaty, wysyłając w tamtym kierunku deszcz kul i jedynie dziurawiąc jedynie ściany korytarza, zaś odpowiedzią na to był śmiech tamtego osobnika. Chrapliwy, przyprawiający o ciarki rechot.

 

- Dalej, wynosimy się stąd. Po własnych śladach, tą samą drogą którą tutaj przyszliśmy. – warknął cicho Axel szturchając ramieniem George’a by prowadził. Samemu ubezpieczał ich od tyłu gdy ruszyli. Nie był to już jednak taki spokojny spacerek jak poprzednio. Nerwowo rozglądali się na boki i uważali na to, na czym stawiali swoje nogi. I mimo tej ostrożności zaczęli ginąć...

Pierwszy padł Axel, omijając z boku pułapkę przed którą ostrzegł ich George wdepnął w zamaskowaną pętlę wykonaną z żyłki. Ta zacisnęła się wokół kostki i gwałtownie pociągnęła w bok na ścianę, na której podniosła się kratownica najeżona ostrymi kołkami. Wyglądało na to, że pułapki zostały dopiero teraz uruchomione, gdy uciekali. Ten ktoś, kto ich zabijał chciał by weszli „bezpiecznie” na samą górę, dotarli do celu swej podróży. I zawiedli. Drugi padł właśnie ten, który szedł z przodu sprawdzając teren. Bez problemów rozbezpieczył metalowe szczęki pułapki oraz linkę zwalniającą najprawdopodobniej mechanizm kuszy, gdy byli na pierwszym piętrze. A gdy odwrócił się by dać znać że droga wolna na łeb spadła mu z góry stalowa kratownica. Wypadli w końcu we dwoje na zewnątrz budynku, pewni że mają już za sobą wszystkie pułapki. Tafla szkła bezgłośnie opadła na Vestę miażdżąc ją przy wtórze paskudnego dźwięku i rozpryskującej się krwi oraz szczątków. Speedy już jednak nie czekał na ciąg dalszy, gnał na złamanie karku ku oddalonemu o trzysta metrów vanowi. Jeszcze parę chwil i będzie bezpieczny, już widział znajomy kształt. Wsiądzie do wozu, odjedzie i zostawi za sobą ten cały koszmar. Nagły i wściekły ból szarpnął jego ciałem, kilka kroków od celu, gdy mijał stertę gruzu. Zatrzymał się gwałtownie i runął na kolana chwytając się za brzuch, gdzie z przerażeniem ujrzał  wbity głęboko zardzewiały pręt zbrojeniowy. Biegnąc nie dostrzegł gdy żelastwo wystrzeliło z boku i wbiło mu się w bebechy.

 

- Czyż nie mówiłem, że to mój teren? – usłyszał za sobą głos. Ten sam głos, który ich powitał w biurowcu. Strach paraliżował go na równi z bólem.

 

- Dla… dlaczego…? – zdołał wykrztusić z trudem przezwyciężając płonące trzewia, szarpiące każdym nerwem. Upadł na bok i dopiero wtedy ujrzał tego, który tak bezlitośnie wybijał ich jedno po drugim. Ubranego w ciemne spodnie i takąż bluzę z kapturem, z narzuconym na ramiona krótkim do pół uda postrzępionym płaszczem, spod którego przy lewym boku wystawała długa rękojeść jakiejś białej broni, której nie mógł rozpoznać. Twarz zakrywała ciemna chusta, podobną zawiązaną miał na głowie, przez co jedynie można było dojrzeć oczy spoglądające na leżącego.

 

- To proste, było na was zlecenie. Na każdego z waszej siódemki. – usłyszał Speedy odpowiedź i jego oczy otworzyły się jeszcze szerzej z szoku. – Dezerter, zdrajczyni, dwójka renegatów, morderca, gwałciciel i ty złodziejaszek. Nagroda była za was niemała, w sumie 500 gambli plus wasz sprzęt. Nic osobistego zatem, tylko interesy.

 

Przez głowę Speedego przelatywały gwałtownie myśli. To całe zlecenie było pułapką, zostali wystawieni przez tego cholernego McDougala. Oczy zaś spoglądały na obcego mężczyznę, który wyciągnął z pochwy krótki zakrzywiony miecz o szerokim ostrzu. W ostatnich chwilach życia żałował, że zatrzymał się w pobliskiej dziurze w poszukiwaniu zlecenia zamiast jechać dalej na południe. Ułamek sekundy później ostrze opadło w dół i zapadła ciemność.

 

 ======================================================

 

 

 

Witam rekrutacji dla solowych przygód graczki lub graczka w świecie postapokaliptycznej neuroshimy. Gra toczyć się będzie w zmodyfikowanym trochę przeze mnie (a jakże by inaczej) świecie, gdzie nie ma molocha na 1/4 Stanów ale jest znaacznie mniejszy. Klimat bliżej przypominający Mad Maxa, Fallouta niż rdzawą Neuro. Będzie chrom, będzie stal, pot, krew, łzy i emocje. Oraz jak zawsze - wybór.

 

Wymagam historii postaci, może być w formie rozwiniętej z formularza. Pochodzenia dopuszczalne ze wszystkich dodatków plus Orle Gniazdo. Profesja - któż mógłby się najlepiej nadawać na samotne podróże przez pustkowia, czy też w towarzystwie jakiegoś towarzysza?

Z mechanicznego punktu widzenia 70 pkt na atrybuty, 80 na umiejętności - bez podziału na specjalizacje i ogólne. Choroba - gracz/ka sam rzuca co go dorwało. Ekwipunek, podstawa plus coś od siebie można dodać, ale to dobra wola MG decyduje czy przejdzie coś. Nie dam na przykład w pełni sprawnego i full wypas Forda Mustanga czy M249 i 1000 ammo :). Gramy w świecie, gdzie o sprzęt trudno, zatem ruszcie wyobraźnią moi państwo :).

 

Czas rekrutacji - tydzień, do kolejnego piątku przyjmuję KP, z których potem wybiorę tą która mi się najbardziej spodoba. W przypadku remisu, ewentualna gra dla dwójki graczy.

 

 

 

Edytowane przez Dhagar

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Myślę, że się zgłoszę.;] Tylko muszę odkopać podręcznik. :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witam pierwszego chętnego :P. W razie pytań zapraszam na prv tudzież odnajdź gdzieś w otchłaniach "twarzołapa".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pełna mechanika? Karta ze wszystkimi elementami takie jak znajomościami itd? Podrzucisz jakiś preferowany przez Ciebie szablon karty?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dla zainteresowanych KP wrzucę poniżej. Znajomości nie są wymagane ani reputacja, chyba że ktoś chce dodać.

 

Avatar:

 

Imię:
Pochodzenie:
Cecha z pochodzenia:
Profesja:
Cecha z profesji:
Specjalizacja:

 

Współczynniki:  
Budowa –
Zręczność –
Charakter – 
Percepcja – 
Spryt – 

 

Umiejętności:

 

Sztuczka:
 

Choroba:


Ekwipunek:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam już awek reszta to błahostka ;] Na dniach pewnie skończę. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Avatar:17440421_1035315796569619_641353471_n.jp

 

Imię: Edward Warner
Pochodzenie: Missisipi
Cecha z pochodzenia: Coś mi tu śmierdzi
Profesja: Łowca
Cecha z profesji: Fotograficzna pamięć
Specjalizacja: Ranger

 

Współczynniki:  
Budowa – 13
Zręczność – 15
Charakter – 10
Percepcja – 18
Spryt – 15

 

Umiejętności:

Spoiler

Budowa

Kondycja: 1

Pływanie: 1

Wspinaczka: 1

 

Zręczność

 

Broń ręczna: 2

 

Samochód:1

Motocykl: 1

Ciężarówka: 1

 

Pistolety: 1

Karabiny: 1

Maszynowe: 1

 

Spryt

Pierwsza pomoc: 1

Leczenie ran: 1

Leczenie chorób: 1

 

Mechanika: 2

Elektronika: 2

Komputery: 1

 

Wiedza ogólna:

Historia: 1

Geografia: 1

Chemia: 1

 

Percepcja

 

Wyczucie kierunku: 1

Przygotowanie pułapki: 1

Tropienie: 3

 

Nasłuchiwanie: 2

Wypatrywanie: 1

Czujność: 3

 

Skradanie: 3

Ukrywanie się: 2

Maskowanie: 1

 

Łowiectwo: 2

Znajomość terenu: 1

Zdobywanie wody: 2

 

Sztuczka: Pitbull
 

Choroba: Matołek

 

Ekwipunek:

Spoiler

Podstawka

koc, derka, plecak, aluminiowy kubek, aluminiowa miska, łyżka, znoszone spodnie, koszulka, bluza z kapturem, płaszcz ortalionowy, kapelusz, chusta, buty do pracy, nóż, igła, nici, Reminex x 7 dawek, strzykawka i igła, dobrej jakości topór, springfield, nabój 7,62 x 5, 3x konserwa,


 

Bonus:

stare zdjęcie rodzinne, gogle, rękawiczki bez palców (rowerowe), manierka, lornetka, prymitywna apteczka z podstawowymi środkami opatrunkowymi, lina z hakiem, kompas, karimata, wełniany sweter, wełniana czapka, śpiwór, mały namiot, zapalniczka, saperka, okulary przeciwsłoneczne, mała latarka z kiepskimi bateriami, kawałek folii termicznej, mały elektryk, mały mechanik, pas na narzędzia z zamykanymi kieszeniami, trochę papierów, długopis, kilka przedwojennych przewodników/ broszur turystycznych po florydzie

dodatkowa żywność i woda na 7 dni (konserwy+butelkowana woda nadająca się do picia),

dodatkowe lekarstwa ( Reminex na 7 dni),

dodatkowa amunicja (7,62 x 15)

 

Historia:

Spoiler

-Dobrze pamiętam tamten dzień. Miałem jakieś 9 lat. Tata był monterem, dlatego mieliśmy sprawny agregat z wiatrakiem i w miarę telewizor. Jak to dzieciaki, sami siedząc w domu oglądaliśmy głupoty odzyskane z płyt , dysków i kaset... Pamiętam scenę z takiego filmu. Przy takim futurystycznym biurku siedziała ładna kobieta – lekarka. Biały, kusy kitel, czerwone szpilki, czerwone usta, okulary z czerwoną oprawką – taką przypominającą kocie oczy. Włosy miała upięte do góry. Ogólnie wyglądała jak milion gambli. No i siedziała sobie w takim wielkim jasnym pokoju a zewsząd padało światło. Przyszedł do niej facet. Taki niepozorny, i ta mu mówi, że go wsadzi do takiej lodówki i facet obudzi się za 100 lat. Niezły odpał co? Czujesz co by było jakbyś wlazł do lodówy, myślisz sobie będzie fajnie, budzisz się a tam... Zasrane Stany...

-I co było dalej? -Zapytał rozmówca.

-Co? Nie wiem. Brat na złość wyłączył mi telewizor. Powiedział, że rezerwa na liczniku się pokazała i trzeba oszczędzać prąd. Oczywiście była to kompletna bzdura, bo wiało dobrze wtedy kilka ostatnich dni. Mądry ja, wyszedłem na dwór żeby mu udowodnić i powiedzieć „ha, nieprawda!” bo na przyrządach przy liczniku się wtedy nie znałem. Dlatego więc pobiegłem do wiatraka, patrzę no i kręci się. Zadowolony z siebie wracam, a ten gnojek zamknął drzwi i nie chce mnie wpuścić. Nie obyło się bez wrzasków, płaczu i kopania w drzwi.

- To chyba normalne u chłopców w tym wieku.

-Co? Bycie mendą? W każdym razie, jak już swoje odpłakałem dureń w końcu mnie wpuścił do środka, ale jemu było mało zabawy moim kosztem. Może licznik naprawdę wskazywał na limit, więc nie miał nic ciekawszego do roboty. - W tym miejscu opowiadający zatrzymał się na chwilę, próbując sobie przypomnieć więcej szczegółów.

Nieważne. Miałem taki mały plecak. Trzymałem tam zabawki i inne osobiste skarby ogromnej wartości dla dziecka. Zanim zdążyłem na dobre wejść do środka ten wyjął wszystkie zabawki i zaczął się nabijać. „Jesteś dzieciuch”, „Co to za złom?”, „nawet szczury takiego szmelcu nie tykają”. Oczywiście był większy i silniejszy więc mógł robić co chciał. Później zaczął coś mówić w stylu „Rodzice cię nie kochają”, „byłoby lepiej jakbyś stąd poszedł”, „nikt by za tobą nie tęsknił” „nikt by cię nie szukał”. Wysypał wszystkie zabawki na podłogę, włożył kilka konserw do plecaka oraz nóż i próbował mnie wypchnąć za drzwi naszej chatki. Mówił „bierz to i idź. Pustkowie wzywa”. Jak na ironię, bardzo mi tym pomógł.

W trakcie kolejnej bójki do domu wpadli rodzice. Mówili szybko i podniesionym głosem. Tata miał rozbitą skroń. Krew wąskim ciurkiem płynęła mu z twarzy. Następne chwile potoczyły się bardzo szybko. Jeden z gangów najechał nasze osiedle. Rodzice zabrali najważniejsze rzeczy: broń, amunicję, żywność i leki. Nie rozumiejąc powagi sytuacji, zacząłem krzyczeć. Dla mnie wtedy najważniejsze było to, że na podłodze leżała moja figurka Hana Solo i pilnie chciałem ją podnieść. Tata złapał mój plecak i wziął mnie na ręce. Zaczęliśmy uciekać. Zostaliśmy w tyle. Rozdzieliliśmy się. Wtedy widziałem ich po raz ostatni... Spalili nasze Johanestown. Długo ich szukaliśmy, a czas mijał. Ja dorastałem. W pierwszym okresie Tata pracował jako monter. Mechanik i elektryk. Jechaliśmy lub szliśmy od miasta do miasta, zgarnialiśmy trochę gambli na naprawach i szliśmy dalej. Cały czas ich szukając. Im byłem starszy, tym bardziej pozwalaliśmy sobie na bardziej ryzykowne akcje. Zaczęliśmy przeszukiwać ruiny i inne miejsca, do których nikt nie zagląda. Wypełnialiśmy zlecenia albo handlowaliśmy, tym co znaleźliśmy. Rzadkie przedmioty, chemia, leki, części, elektronika.

Jakiś miesiąc temu mieliśmy prawdziwego pecha. Wzięliśmy zlecenie, żeby odłowić z bagna tutaj w okolicach Missisipi metalową walizkę. Kontakt dał nam nawet jeden specjalny skafander. Jedną sztukę. Oczywiście z góry wiadomo było że staruszek nawet nie będzie chciał słuchać o tym, że to ja wskakuje w gumowce. Poszliśmy z człowiekiem naszego zleceniodawcy na miejsce. Już nie będę wspominał, ile amunicji trzeba było zużyć, żeby się tam dostać. Stary ubrał kombinezon, a ja owinąłem go liną. Stanąłem na krawędzi bajora, uważając by nie popłynął, a ten wlazł do środka asekurując się kijem z metalowym końcem. Szukaliśmy walizki na ucho. Gdy brzmiało coś metalowego i ciężkiego to wyławialiśmy to. Gdy w końcu zguba się znalazła tamten facet wyciągnął broń. Wykorzystał sytuację, że Tata był w bagnie a ja musiałem mu pomóc. Wziął co jego i dał dyla. Po pracodawcy nie było ani śladu. Zapadł się pod ziemię. Skafander okazał się oczywiście gówno wart. Ojciec się pochorował. Biegunka i nie trzymał moczu przez 2 tygodnie. Wydałem cały majątek na lekarzy i szamanów. Sprzedałem większość sprzętu: ciężarówkę, karabin ojca, a nawet jego narzędzia. Nic to nie dało. Umarł z wycieńczenia... Hej! Czy Ty mnie w ogóle słuchasz?

-Stary, posłuchaj... Naprawdę smutna historia, bardzo Ci współczuje, naprawdę miałeś ciężko w życiu nikt w to nie wątpi, zresztą jak każdy tutaj. Ale nudzisz jak cholera...

 

 

Wygląd: Młody chłopak, około 18 lat. Biały o bladej cerze i włosach o kolorze słomy. Krótka czupryna i mały zarost na całej twarzy. Szafirowe, mało wyraźne oczy. Wysoki, o normalnej, już męskiej a nie chłopięcej budowie ciała. Waga w normie. Ubrany w ciężkie brunatne robocze buty i parciane spodnie. Na talii szeroki skórzany pas z klamrą, pod którym przy biodrze spoczywa dobrej jakości topór ze stalowym ostrzem i trzonkiem z kompozytu. Na górze niebieska brudna koszulka i równie brudna zielona rozpinana na suwak bluza z kapturem. Na ramieniu karabin. Na szyi czerwono-czarna chusta przypominająca szmatę z frędzlami, oraz plastikowe przezroczyste gogle z porysowanymi szybkami.


 

Charakter: Wychowany na odnajdywanych książkach, komiksach i filmach dorastał z poczuciem, że „kiedyś było lepiej” nieco beznamiętnie przyjmując to, co było w źródłach za oczywistą prawdę. Idealista wierzący w możliwość powrotu kiedyś do normalności, ale wykazujący się zdrową dozą nieufności do każdego. Pewnie tylko i wyłącznie dlatego jeszcze żyje. Nie lubi osób nadużywających siły i pozycji. Nienawidzi Gangów. Gardzi krzywdą wywoływaną jednym ludziom przez innych, ale nie jest też samobójcą czy rycerzem w zbroi żeby jawnie i za każdym razem ją zwalczać. Rozsądnie podejmuje ryzyko, a konflikty oparte na przemocy ogranicza tak jak tylko to możliwe. Należy do ludzi którzy najpierw pomyślą a potem coś zrobią. Cechuje się cierpliwością.

 

Edytowane przez thar

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To zanim wrzucę ja się jednak zapytam. Karta postaci tu czy na skrzynkę?

 

BTW. Bardzo ciekawa ta powyższa karta, aż własna jeszcze troche podratuje.;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję. Postać zrobiłem pod grę solo więc ma szerokie spektrum umiejętności ale za to na niskim poziomie. Nie wiem czy to będzie miało sens jeżeli ewentualnie Dhagar zdecyduje się na dwie osoby. Do ekwipunku dodałem jakieś raczej mało użyteczne graty poza standard.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

KP Thara w umiejkach wydaje się niby od wszystkiego ale na dobrą sprawę o niczym nie ma pojęcia, w niczym się nie specjalizuje ani nie zna za dobrze. To że gra solo nie oznacza że nie może znać się na paru rzeczach świetnie a na innych wcale. Warto mimo wszystko znać się na paru rzeczach lepiej a nie tylko "liznąć" wszystkiego po wierzchu :).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Avatar:

 

Spoiler

1.jpg

 

Imię: Pitt Preston

Wiek: 30 lat

Pochodzenie: Nowy Jork

Cecha z pochodzenia: Czas patriotów

Profesja: Żołnierz

Cecha z profesji: Wykształcenie

Specjalizacja: Wojownik

 

Współczynniki (70): 

 

Budowa – 20

Zręczność –15

Charakter – 15/ +1 pochodzenie = 16

Percepcja – 10

Spryt – 10

 

Umiejętności: (80)

Spoiler

 

BUDOWA

 

Sprawność (5 punktów)

 

Kondycja 1/+2=2/+3=3/+4=4 (9 punktów)

Pływanie 1

Wspinaczka 1

 

 

Jeździectwo

 

Jazda konna

Powożenie

Ujeżdżanie

 

 

ZRĘCZNOŚĆ (5 punktów)

 

Walka wręcz

 

Bijatyka 1/+2=2/+3=3/+4=4 (9 punktów)

Broń ręczna 1/+2=2/+3=3/+4=4 (9 punktów)

Rzucanie 1

 

 

Prowadzenie (pojazdów 5)

 

Samochód 1

Motocykl 1

Ciężarówka 1

 

 

Zdolności manualne

 

Kradzież kieszonkowa

Otwieranie zamków

Zwinne dłonie

 

 

Broń Strzelecka (1 - żołnierz)

Pistolety 1/+2=2/+3=3/+4=4 (9)

Karabiny 1/+2=2/+3=3/+4=4 (9)

Broń maszynowa 1

 

 

Broń dystansowa

 

Łuk

Kusza

Proca

 

 

CHARAKTER

 

Negocjacje:

 

Zastraszanie

Perswazja

Zdolności przywódcze

 

 

Empatia

 

Postrzeganie emocji

Blef

Opieka nad zwierzętami

 

 

Siła woli

 

Odporność na ból

Niezłomność

Morale

 

 

SPRYT

 

Medycyna (5 punktów)

 

Pierwsza pomoc 1

Leczenie ran 1

Leczenie chorób 1

 

 

Technika

 

Mechanika

Elektronika

Komputery

 

 

Wiedza ogólna

 

 

 

Sprzęt

 

Maszyny ciężkie

Wozy bojowy

Kutry

 

 

Pirotechnika (1 - żołnierz)

Rusznikarstwo 1

Wyrzutnie 1

Materiały wybuchowe 1/+2=2/+3=3 (5 punktów)

 

 

PERCEPCJA

 

Orientacja w terenie

 

Wyczucie kierunku

Przygotowanie pułapki

Tropienie

 

 

Spostrzegawczość (5 punktów)

 

Nasłuchiwanie 1

Wypatrywanie 1

Czujność 1

 

 

Kamuflaż (5 punktów)

 

Skradanie się 1

Ukrywanie się 1

Maskowanie 1

 

 

Przetrwanie

 

Łowiectwo

Znajomość terenu

Zdobywanie wody

 

 

 

Sztuczka: rozróba

 

Choroba: przewlekła gorączka krwotoczna

 

Ekwipunek:

Spoiler

Podstawa:

Koc, derka, plecak, aluminiowy kubek, aluminiowa miska, łyżka, znoszone spodnie, koszula USA, szary wełniany sweter(z naszytą na ramieniu flagą USA), skórzana kurtka (z naszytą na plecach flagą USA), czapka z daszkiem, scyzoryk ze śrubokrętem i otwieraczem do konserw. Igła i nici.

7 porcji lekarstw Ebokiller  

PLUS:

Dodatkowe 7 porcji Ebokiller (tak na wszelki wypadek, bo tą chorobą no nie ma żartów…)

Jedzenie i woda na 7 dni (konserwy/suchary)

Lina

Kompas

Zapalniczka

Apteczka: z plastrem, bandażem, opaską uciskową, 2-ma agrafkami, nożyczkami i rękawiczkami 

Chusta na twarz i czarne okulary

Zabytkowa, ale zadbana szabla

Motor/no od biedy skuter ale od góry do dołu pomalowany w patriotyczny barwy i orzełki

Pełny kanister benzyny

Metalowa piersiówka z wytłuczonym orłem i flagą wypełniona spirytusem

Uzi:

Naboje 9mm (Parabellum) magazynek 25 naboi /plus trzy zapasowe

Glock 17:

Naboje 9mm (Parabellum) 17 naboi/ plus dwa dodatkowe

2 puste flaszki z mini zestawem do koktajl mołotowa

10 laski dynamitu (robiony własnoręcznie i szczelnie zawinięty w koc dla ochrony na wymianę)

30 gambli

 

 

FORMULARZ:

1 Pitt gdy „gdzieś wchodzi” to otwiera drzwi energicznie raczej zwracając na siebie uwagę. Jest Nowojorczykiem niczego się nie musi bać i wszędzie gdzie jest - jest u siebie. Jest wysoki i wyprostowany. Na sobie nosi rozpiętą skórzaną kurtkę tak by było widać na jego piersi ukochaną flagę USA. Na twarzy ma szeroki uśmiech właściwie nie adresowany do nikogo. Zarówno szabla jak i broń nosi tak, by było je dobrze widać. No może oprócz glocka, który ukrywa „na wszelki wypadek” przy butach

2 Jeśli znajdzie się jakiś zainteresowany rozmową z nim „przyjaciel” stawiający mu piwo to Pitt zazwyczaj odpowiada takowemu szerokim uśmiechem i mówi, że on stawa następną kolejkę. Potem zaczyna mówić o sobie, głównie o tym, że jest Nowojorczykiem i walczy z molochem i że jest BOHATEREM. :D

3 Gdy w jakimś lokalu dochodzi do gwałtu na bogu ducha winnej dziewczynie to daje o sobie znać prawdziwa natura Pitta, który stara się „pozować na przyzwoitego gościa” lecz… Nie jest tak bezinteresowny jak to się pozornie wydaje. W każdym razie jeśli dziewczyna jest dość ładna to na pewno stanie w jej obronie!

4 Jeśli wypite procenty zaczną wywoływać w nim wspomnienia to najczęściej są to rodzice. Matka i ojciec którzy zostali w Nowym Yorku. I co tu dużo mówić, to są generalnie bardzo dobrzy ludzie i cholernie ich zawiódł jak wykopali go z miasta. Ma nadzieję, że pewnego dnia zrobi coś „naprawdę wielkiego” i będzie mógł w chwale wrócić do domu.

5 Jest takie jedno zdanie ojca, które szczególnie głęboko zapadło mu w pamięć:

„Może i ku*** rozje*** świat synu, ale to tylko przejściowy problem.” – autor Bob Preston.

6 Jeśli gdzieś sytuacja robi się gorąco to Pitt przekrzywia głowę najpierw w prawo potem w lewo by chrupnęły mu kości. Jest adrenalina, jest ciekawie. Chwile później chwyta broń i idzie sprawdzić „o co kaman?”

 

 

OPIS POSTACI:

Pitt pochodzi z Nowego Yorku. Uważa siebie, za żywą reklamą amerykańskiego stylu życiu i prędzej umrze niż zrzekacie się ideałów w które wierzy. Generalnie to pragnie „naprawiać świat”. Dlatego zawzięcie walczy z molochem, gdy tylko ma taką okazji.

 

Jednak nie jest tak wielkim bohaterem na jakiego się kreuje.

 

Prawda jest taka, że wyrzucili go z Nowym Yorku za pijaństwo i niesubordynację. No i może był jeszcze ten jeden mały wypadek jak po pijaku wysadził magazyn z bronią...

 

W każdym razie po wydalenie z jego „ojczyzny” którą był NY zbratał się z ulicznym gangiem „Wyjców”. Pomimo bezustannych przytyków ze strony współtowarzyszy nie przestał nosić flagi USA na piersi. Jego „nowa rodzina” jakoś przeszła nad tym do porządku dziennego a on sam jak się szybko okazało nie miał jakoś większego problemu ze strzelaniem do cywilów zwłaszcza jak przedtem porządnie sobie popił. Jednak wkrótce dała o sobie znać jego wyniesiona z domu nienawiść do dragów zwłaszcza tornada i zachowanie jego współbraci zaczynało mu działać na nerwy więc z dnia na dzień odszedł.

 

Obecnie utrzymuje się głownie z obrotem materiałami wybuchowymi które sam wytwarza. 

 

Jak gdzieś zwęszy okazję do starcia się z molochem to zawsze pierwszy się zgłasza.

 

W życiu boi się właściwie tylko jednej rzeczy, tego że ta jego choroba wyrwie się spod kontroli i on sam zakończy żywot konając gdzieś samotnie w olbrzymich torturach. Dlatego obsesyjnie dba o to by mieć leki ZAWSZE pod ręką.

 

Jak na razie pomimo przeciwności uparcie wierzy, że kiedyś oczyści swoje imię i będzie mógł wróci do domu.

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobra, wprowadziłem małe zmiany do karty. Umiejętności są wybrane od nowa. Sztuczkę wymieniłem. Ekwipunek przykładem Reda rozszerzyłem (do ewentualnej akceptacji lub zmiany przez GM). Na atrybuty miało być 70 punktów, ale nie wiem czy przewiduje to +1 z pochodzenia czy nie. Ja dodałem, więc w tym wypadku mam jeden punkt więcej niż Red.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie wiem czy moja karta jest zrobiona idealnie.;) W każdym razie umiejętności z wykształcenia są policzone na starcie jako 1, a dopiero potem dodane do nich te 80-dziesiąt.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O ile się mieścisz w limicie (chyba że masz dodatkowe z pochodzenia czy profesji) to nie ma problemu. Czwartek powoli mija i mamy tylko dwóch chętnych. A taki był pogłos i pragnienie grania solo na dysputach :). Widać tylko pragnienie ale bez wskazania w co by pragnęły pograć dane osoby :).

Do jutra do północy wszak jest czas, potem zaś ja ogłoszę wyniki w weekend (o ile będę wstanie, urodziny, sesja na żywca w kraku, takie tam). I myślę że od poniedziałku powoli ruszymy całość :).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To pozostaje mi tylko cierpliwie poczekać na wyniki do poniedziałku i życzyć udanego weekendu. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przemyślawszy swą decyzję pod swe skrzydła przyjmuję postać Reda. Dziękuję też za zgłoszenie ze strony Thara.

Pozostaje mi tylko stworzyć podforum pod sesję i ruszyć całą przygodę :).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

YEAHA!!! :D:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Biada zwyciężonym!

 

Tak do meritum: Czasem bywa tak, że ktoś przegrywa plebiscyt na najfajniejszą z najfajniejszych postaci i zaczyna się bul tylnej części ciała i kwestionowanie warsztatu innych. Do mnie nie należy oczywiście wskazywanie czy ja należę do tej grupy ludzi czy nie. Mam jednak przeświadczenie (być może błędne), że moja kandydatura jest negatywnie oceniana bo mam kiepski licznik postów. Trudno się dziwić. Nikt nie chce słomianego zapału albo szybkiej rezygnacji bo ktoś nie czuje tematu i fabuła i rozgrywka się sypie. Oczywiście zapewniane, że mam inne podejście jest czczą gadaniną bo nie mam nic na pokrycie tych słów. Wskazać jednak należy, że moja postać nie jest kiepska i mam wrażenie, że dość dobrze się dogadywaliśmy we trzech w tym wątku (jak na 15 postów). Równie dobrze mogłeś wrzucić 2 postacie, a przecież taki scenariusz ewentualnie dopuszczałeś. Jeżeli więc przewidujesz apelację, to wnoszę o ponowne rozpatrzenie-używając prawniczego żargonu. Decyzja jest oczywiście Twoja. Obawiam się, że musiałbyś zaryzykować i dać mi szansę, ale wydaje mi się że mogę wnieść wiele ciekawej treści do rozgrywki.

 

Tak czy inaczej gratuluję Redowi zwycięstwa i życzę wam miłej gry (w takim czy innym składzie osobowym).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pustkowia nigdy nie są takie same. I nie zawsze też są puste jak to nazwa wskazuje. Po prostu czasami się trafia w złe miejsce i w złym czasie, lub kierowani złymi pomysłami ładujemy się tam, gdzie nas nie chcą. Tak było ostatnio, gdy dwójka wędrowców wlazła z butami do domu kogoś innego i została szczęśliwie żywa wypuszczona w przeciwieństwie do całego oddziału wojskowych parę dni później. Ale czyż można winić ludzi za ich naturę? Gdy ciekawość pcha ich do coraz to nowych niezbadanych terenów w odkrywaniu dawno zapomnianych technologii. Gdy pragnienie samodestrukcji i zniszczenia pcha ich ku śmierci i zagładzie w imię jakichś celów, idei czy zwykłej zemsty lub przetrwania? Ci którzy przeżyją albo nauczą się na błędach i wyciągną lekcje albo... powtórzą swoje czyny i w końcu przegrają.

 

 

free-fallout-3-hd-desktop-wallpaper.jpg

 

Witam w uzupełniającej rekrutce do Neuroshimy. Red zaliczył już część pierwszą, której nie przewidywałem z początku jako coś większego. Z czasem jednak coś wyszło w tle dlatego też postanowiłem poprowadzić dalej sesje.

Ilość nowych graczy - 2 + Red

Szczegóły pod linkiem:

 

Pytania - zawsze mile widziane.

Trwanie rekrutacji - myślę że 14 dni to wystarczający termin :).

Wymagania nie podlegające raczej negocjacji - historia postaci nie ograniczająca się do 5 zdań, ale chociaż A4.

Edytowane przez Dhagar

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hura. :D:D:D Będzię CDN! :D:D:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Huk wystrzału z karabinu przerwał ciszę, wzbudzając przy tym okrzyki paniki i strachu wśród zgromadzonych ludzi. Na ziemię runęło ciało z krwawą masą zamiast twarzy mężczyzny, który jeszcze parę chwil wcześniej odważył się przeciwstawić swemu oprawcy. Teraz już jednak nie było innych chętnych do opozycji. Nie gdy wokół grupy mieszkańców stało kilkunastu uzbrojonych osobników gotowych nacisnąć spust na jedną oznakę nieposłuszeństwa czy buntu.

- Chyba nie do końca się zrozumieliśmy, zatem wam to przedstawię w prostszy sposób. Należycie do mnie! Wy i wszystko co zbieracie oraz posiadacie! I to się nie zmieni aż do waszej śmierci! I zapamiętajcie, że kolejny taki bunt skończy się dla was znacznie gorzej! - odezwał się do zgromadzonych osobnik sporej postury, wyróżniający się spośród innych napastników posiadaniem stalowego pancerza i trzymający w dłoni jeszcze dymiący karabin. Jego wzrok podążał kolejno po przerażonych wieśniakach, zatrzymując się czasami na co ładniejszej twarzy kobiet. - Dam wam czas na namyślenie i zgromadzenie kolejnej daniny. Za tydzień wrócę i lepiej byście do tej pory zmądrzeli. A póki co zabieram trybut w postaci piątki kobiet. Alonzo!

Wywołany drab skinął dłonią na paru innych i po krótkim czasie siłą wywlekli z tłumu kilka młodych dziewczyn, nie zbaczając na ich paniczne krzyki i próby sprzeciwu ich bliskich zakończone w zarodku kopniakami i pobiciem. Wieśniacy nie mieli dość sił i odwagi by sprzeciwić się bandytom, którzy po godzinie odjechali, zostawiając za sobą pół tuzina swoich jako zabezpieczenie terenu.

 

- Davidzie. Jedź i poszukaj pomocy dla nas. Stalowa Policja, Sędziowie, wojsko, najemnicy ktokolwiek. Ktoś musi nam pomóc. - Odezwał się do młodzieńca starzec leżący na łóżku. Nie miał już sił by wstać po ostatnim pobiciu przez bandytów. Wcześniej był tutaj burmistrzem, ale teraz stał się zbędnym osobnikiem. Ale nawet w tej chwili pragnął czegoś dla swych podopiecznych. - Ty jeden możesz się wymknąć, robiłeś to do tej pory dla własnych uciech. A teraz od ciebie zależy los nas wszystkich. Proszę nie zawiedź nas... - głos przeszedł w głuchy kaszel, który trudno było powstrzymać starcowi. Młodzieniec zaś będący Davidem stał przez chwilę w obliczu brzemienia jakie na niego spadło, ale w końcu skinął głową i ruszył do wyjścia. W końcu czy mógł odmówić ostatniej prośbie umierającego?

 

wasteland2_concept01-1024x630.jpg

 

Wrzucam dodatkowy txt, by wskazać w jakich chyba kierunku poprowadzona będzie sesja. Będzie szansa na epic, będzie zagrożenie, będzie szansa na chwalebną śmierć ale i przetrwanie. Ale czy znajdą się ochotnicy? :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

//Nie ma potrzeby robić kolejnego tematu rekrutacyjnego do tej samej sesji. Tematy połączyłam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Gracias, skleroza starego wieku co do różnych opcji forumowych :).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zajebiście, że Neuro. Trochę żałuję, że chromowy styl a nie rtęć + rdza, ale postaram się na dniach zrobić kartę. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rtęć i rdza to dla mnie ew dodatek w postaci 10-15% max do całości. Odrzucam opcje gdzie te dwa kolory stanowią ponad połowę. A głównie celuje w chrom i stal, reszta to dodatki. Poprzednia sesja z Redem była takim połączeniem chromu i rtęci co sam może poświadczyć. A co wyjdzie teraz... kto wie :) .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz