Witaj na Strefie Forumowych RPG!

Witaj na Strefie Forumowych RPG!
To miejsce, w którym zagrasz w RPG prowadzone na forum (PBF), zanurzysz się w niezwykłych przygodach i porozmawiasz z ludźmi, którzy mają podobne zainteresowania jak Ty! Wystarczy się zarejestrować, by stać się członkiem naszej społeczności. Spokojnie, to prosta rzecz i będzie wymagać od Ciebie podania niewielu informacji.
Dzięki rejestracji będziesz mógł:

  •  Zaczynać nowe tematy i dodawać odpowiedzi do już istniejących.
  •  Otrzymywać powiadomienia o nowych treściach.
  •  Wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników.
  •  Założyć bloga, pisać artykuły, dodawać pliki i obrazy do galerii.

Dołącz do nas!


128 postów w tym temacie

R_g_1.png

 

Korytarz był pusty, zupełnie inaczej niż miasto, które żyło gwarnie jak w każde południe. Od czasu, gdy podniosło się z katastrofy sprzed przeszło trzydziestu lat. Od czasu, gdy powrócili doń ludzie. Wszystko wydawało się wrócić do porządku, a jednak tak wiele zmieniło się… choć Amnijczycy dalej gonili za pieniądzem. Pewnych rzeczy nie dało się wykorzenić.
Tyberius nie był jednym z nich. Pochodził z Cormyru, do którego wojna dotarła dopiero w ostatniej jej fazie, nie zagrażając bezpośrednio bezpieczeństwu kraju. On jednak poznał smak walki o życie, nie tyle swoje, a wszystkich. Walki o ocalenie. Jako nieopierzony podrostek ruszył na wojnę, szukając chwały. Szybko się nauczył, że w walce o przetrwanie nie ma chwały, a jest krew, pot i cierpienie. Teraz, mając trzy krzyżyki na karku więcej, był zupełnie innym człowiekiem. Każdy by był po tym, co widział. Ludzie ginący z rąk hord nieumarłych i demonów. Konstrukcje rasy z innego świata, o których nie śniło się najpotężniejszym czarodziejom. Mechaniczne smoki napędzane energią dusz istot żywych, sterowane przez jedną tylko osobę. Latające twierdze… Tyberius potrząsnął głową, oczyszczając umysł ze wspomnień. To była przeszłość, do której nie chciał wracać. Teraz miał inne życie, inne obowiązki. Na bohaterstwo był już czas, choć nie mógł nie przyznać przed samym sobą, że od lat miał problem, by usiedzieć na miejscu. Jego majątek w Cormyrze był dobrze zarządzany, z administracją doskonale radziła sobie żona. A on, kiedy tylko mógł, jeździł po świecie, obserwując, jak powstaje na nowo. I to podtrzymywało w nim ducha. Dlatego i teraz przybył do Athkatli na prośbę nowej Rady. Spotkanie miało odbyć się lada moment, toteż nie zwlekając już dłużej, podążył dalej korytarzem. Stukot podkutych butów był jedynym dźwiękiem, rozchodzącym się wzdłuż pustych ścian.

- Młody Blackthorn! – głos, który pierwszy dobiegł do uszu Tyberiusa po wejściu do komnaty audiencyjnej był szorstki, ale bardzo znajomy. Budził wspomnienia, choć sam Tyberius musiał przyznać, że jego właściciela nie widział… od lat. Wielu lat. Słyszał o nim i owszem. O jego wręcz chorobliwej niechęci do magii i jej użytkowników. O wszystkich działaniach, które podejmował, by ograniczyć jej wpływ na ludzi. Często dość drastycznych, musiał przyznać. Po prawdzie, taki właśnie był Rafael van de Vart, siedzący aż nadto wygodnie w wyściełanym fotelu dla gości. Naturalnie, nie był sam, choć Tyberius w życiu nie spodziewał się takiego towarzystwa. Owszem, może kobiety, która siedziała pośrodku, gdyż to ona właśnie wysłała mu prośbę o przybycie. Sama Zarya Zann, „Żelazna Baba”, jak to o niej mówiono na ulicy. Najpotężniejsza i najważniejsza osoba w całym Amn jak do tej pory, będąca właściwie namiestnikiem stolicy. Gdyby chciała, pewnie nawet i całego kraju. Lecz o ile co do niej był pewien, że się pojawi, to obecność Shibboletha była już niemałą niespodzianką. Zwłaszcza w połączeniu z Rafaelem. Tyberius poznał tę dwójkę właśnie podczas wojny, jak i pozostałych słynnych Maruderów i innych ludzi, przy których wtedy czuł się jak mało znaczący giermek. Shibboleth był wtedy chyba najpotężniejszą istotą, która chodziła po Faerunie. Niemniej, z tego co słyszał, to już przeszłość. Niegdyś potężny czarodziej z tajemniczej rasy Pradawnych, czy jak mu kiedyś tłumaczył, arian i nubian, nie posiadał teraz żadnej mocy. 
- Niewiele młodszy od ciebie, sir Vart – Blackthorn pozwolił sobie na uśmiech. – Nie spodziewałem się zobaczyć cię tutaj, po prawdzie. Ani ciebie, Shibboleth. Kopę lat, jak powiadają. Choć ty się wcale nie zmieniłeś.
Nubianin błysnął kłami.
- Nie starzeję się tak szybko jak wy – przyznał. – Choć nie da się ukryć, że wiek ci służy, mój drogi. Jesteś jeszcze bardziej apetyczny niż wcześniej – dodał filuternym tonem, od którego mroziła się krew w żyłach.
Rafael spojrzał nań spode łba.
- Masz żonę i dzieci, stary zbereźniku – zrugał Shibboletha. – Mało ci jeszcze? Ech, wy kociambry i wasza zboczona, zapchlona wyobraźnia…
- Panowie – stalowy głos Zaryi przerwał dysputę niczym bicz. – Może zostawmy końskie zaloty na wieczór przy ale, a póki co zajmijmy się bieżącymi sprawami. Tyberiusie, zechciej usiąść – kiedy Blackthorn spełnił jej prośbę, kontynuowała. – Na pewno zastanawiasz się, po co ciągnęłam cię przez te wszystkie mile z Cormyru do Amn. Wiem, że lubisz podróżować, więc wybaczysz mi, że nie będę się czuła z tego powodu źle – uśmiechnęła się samymi oczami. – Otóż nie będę owijała w bawełnę, mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia.
- A jakąż to propozycję? – zapytał Tyberius, patrząc w lustrujące go oczy Zaryi. 
- Byś wziął udział w dorocznej orgii na rynku miejskim – odpowiedział śmiertelnie poważnym głosem Shibboleth. Było to na tyle absurdalne stwierdzenie, iż nawet słynąca z powagi Zann zachichotała pod nosem. Rafael spojrzał tylko na nubianina z niesmakiem.
- Jakiekolwiek plany ma wobec ciebie Shibboleth, moje są mniej osobiste – stwierdziła. – Organizuję wyprawę morską i chciałabym, byś nią dowodził.
Wyprawa? Blackthorn rozsiadł się wygodniej w fotelu z zainteresowaniem. Tymczasem Zarya ciągnęła dalej.
- Ekspedycja jest w dużej mierze dziełem Synów Amnu, ale nie tylko. Spodziewaj się wielu oczekiwań. Głównym celem jest jednak eksploracja. Chcemy dowiedzieć się, co jest na zachodzie. Jakie lądy, kto tam żyje i czy jest szansa, że zostanie naszym potencjalnym sojusznikiem. Jak sam wiesz z doświadczenia, powinniśmy być przygotowani na wszystko.
Tyberius pokiwał głową. Wiedział aż za dobrze. Cała ta wyprawa wyglądała dość interesująco… ale po co w takim razie byli tu Rafael i Shibboleth? Zamierzał o to zapytać. O to i wiele innych rzeczy. Rozmowa potoczyła się dalej, padło wiele pytań i odpowiedzi. Rezultatem zaś miało być jedno.
Wyprawa w nieznane.

 

* * *

 

No i poddałem się. Pyrkon dolał mi trochę oliwy w zardzewiałe tryby i w końcu ruszyłem z miejsca jeden z pomysłów, które plątały mi się po głowie od dłuższego czasu. I pewnie plątałyby się dalej, gdyby nie pewien wiecznie marudzący głos żądny prowadzenia mu sesji (nie powiem na głos, który, pewnie i tak się ujawni :P). W każdym razie – zdecydowałem się znów coś poprowadzić. Mam nadzieję, że z dobrym skutkiem.
Czas więc na konkrety.

 

Setting

 

Faerun, 30 lat po wydarzeniach z poprzedniej sesji, którą prowadziłem – Dziedzictwa Maruderów. A konkretniej – po jednym z możliwych zakończeń tej sesji (bo nie dojechaliśmy do końca, chlip). Dla tych, którzy nie grali i nie czytali, w największym możliwym skrócie – podczas sesji na Faerun (zaczynając od Północy) spadła plaga nieumarłych, wywołana przez potężnego Złego o imieniu Nekron, który w późniejszym czasie okazał się być pionkiem Jeszcze Potężniejszego Złego – pożerającego dusze smoka o imieniu Souldrake. Moi kochani gracze przebijali się przez meandry moich szalonych pomysłów, wykorzystując swój potencjał wspierany mocami i artefaktami dawno zapomnianej na Faerunie rasy Pradawnych (tak ich nazywają ludzie, poprawnie są to dwa odłamy jednej rasy – arianie i nubianie. Wyglądają jak antropomorficzne lwy, z tym, że nubianie zawsze są czarni, arianie mają różne barwy. Ot, taka dygresja.). Tam, gdzie dojechaliśmy fabularnie, już naprawdę niewiele brakowało do największej rozwałki, niemniej – nie będę się rozpisywał. Finalnie w tej wersji scenariusza zarówno Nekron, jak i Souldrake zostali pokonani, a wspomniany we wstępie Shibboleth (który był towarzyszem graczy, najpierw jako duch, potem jako żywy mag) utracił swoją magiczną moc podczas ostatniej walki ze Złym. 

Tyle w skrócie z historii, natomiast jeszcze parę słów co do backgroundu. Naturalnie po wojnie z nieumarłymi następuje odbudowa zniszczeń, relokacja i tego typu sprawy. Z potencjalnie istotnych zmian w świecie:

 

  • północne tereny Faerunu (Wybrzeże Mieczy, Dziesięć Miast itp.) wchodzą teraz w skład jednego królestwa, którym rządzi król Roy Varrick Lascarr (pozdrowienia dla Kiry i jej sesyjnego syna ;) )
  • w Amn nadal rządzi pieniądz, lecz główny ośrodek władzy znajduje się pod kontrolą Synów Amnu – organizacji działającej na rzecz monarchii. Największym marzeniem Synów jest sprowadzenie na tron dziedzica dynastii Blackfyre’ów, ostatniej starożytnej dynastii Amnu według ich zapisków. Podobno Blackfyre’owie pochodzą z nieznanych ziem na zachodzie. Podobno mają w sobie krew smoków. Wszystko to plotki, oczywiście.
  • z racji tego, iż Souldrake szczególnie upodobał sobie pożeranie dusz bogów, potrafił w ten sposób wpływać na ich kapłanów i za ich pomocą robić dużo brzydkich rzeczy, ludzie obecnie nie do końca ufają kapłanom. Wprawdzie otwarta nienawiść już powoli zanika, lecz słudzy bogów (także paladyni) nie mają łatwo – ich pozycja społeczna nie jest tak mocna jak niegdyś i w niektórych społeczeństwach dalej parają się z problemami akceptacji.
  • podobnie jak w przypadku kapłanów, najłatwiej nie mają przedstawiciele innych rodzajów magii, lecz w ich przypadku problem ma dużo mniejszą skalę. Są ludzie, którzy twierdzą, że wszystkie problemy wynikły właśnie z magii i trzeba ją zwalczać lub izolować (vide poplecznicy sir Rafaela van de Varta – pozdrawiamy Nadrila), lecz są także inni, którzy uważają, by dla ochrony przed podobnymi zagrożeniami eksplorować magię i artefakty, także te pochodzące od Pradawnych.

 

Okay, trochę się rozpisałem o tych zmianach, jednak pamiętajcie – one są tylko backgroundem. Ba, cały Faerun i jego specyfika będzie w zasadzie w tle, bowiem wyprawa i tak popłynie w zupełnie nieznane rejony, gdzie polityka, bóstwa i tym podobne nie będą miały znaczenia. Odkrywamy nowe, ja przedstawiam nowe. Tak więc nie myślcie, że jeśli stworzycie postać, która nie będzie czerpała z tego tła, to będzie ona w jakiś sposób gorsza. Nic z tych rzeczy.

 

Mechanika

 

Naturalnie D&D, bo cóż innego mógłbym prowadzić. :P Z tym, że tym razem będzie to wersja 5.0. Od czasu, kiedy pierwszy raz przewertowałem podręcznik, o 3.5 praktycznie zapomniałem. Piątka jest prostsza i moim zdaniem wygodniejsza, więc zamierzam ją tutaj zastosować. W sesji będzie obowiązywać mechanika wyłącznie z podstawowych podręczników – Playera i DM-a. I od razu ostrzegam – jakiekolwiek prośby o zmiany, czary, warianty, archetypy, czy inne rzeczy z innych podręczników spotkają się z odpowiedzią odmowną, a dalsze nagabywanie poskutkuje wykluczeniem z rekrutacji. Tym razem zamierzam się trzymać zasady „keep it simple” i nie planuję zagłębiać się w setki PDF-ów, a potem szukać w nich czarów, które gracz sobie wymyślił.

 

Sesja

 

Ci, którzy mnie znają, wiedzą że po mnie najpewniej można się spodziewać epickiego fantasy z wielkim questem ratowania świata lub jego kawałka. Tym razem jednak będzie trochę inaczej – mniejsza skala i bardziej „typowe D&D”, choć w nie do końca typowym otoczeniu. Główna oś fabuły ma toczyć się wokół poszukiwania przedmiotu, jak zresztą wskazuje tytuł. Co nadbudujemy wokół – sam jeszcze nie wiem. Pisząc tę rekrutację wcale nie mam pełnego scenariusza, bowiem z doświadczenia wiem, że milion rzeczy ulegnie zmianie w trakcie sesji. Ogólnie mogę tylko powiedzieć, że należy spodziewać się gonienia za wskazówkami, eksploracji, negocjacji i naturalnie łażenia po zapomnianych przez inteligentne istoty terenach.
A i jeśli ktoś ma alergię na futro, to niech sobie odpuści. Bo na pewno parę razy zawyjemy do księżyca.

 

Gracze

 

W skrócie – czego spodziewam się po graczach i takie moje skromne marzenia. Otóż przede wszystkim:

 

  • komunikatywność – zawsze będę chciał wiedzieć, czy coś komuś nie odpowiada, czy w danym momencie nie planuje odpisać bo akurat nie wie co, czy go np. nie będzie. Naturalnie, chcę też wiedzieć, czy jest fajnie i się wszyscy dobrze bawią, czy np. coś dobrze byłoby zmienić. Co do ścieżek komunikacyjnych – na forum będziemy mieli komentarze i PW, poza forum najłatwiej na mnie zapolować na Facebooku, bo to mam zawsze przy sobie. Jak ktoś się uprze, może próbować przez Blizzard App albo poprosić mnie o dane do mojego gildyjnego Discorda, jeśli naprawdę będzie chciał usłyszeć mój głos. :P
  • rzetelność – odpisujemy na czas i w sensownym tempie. Wiadomo, ono często zależy od naszej sytuacji życiowej i tak dalej, ale jeden post w tygodniu to absolutne minimum. Jeśli są dialogi, to im więcej, tym lepiej. Ja ze swojej strony też będę się starał zachować sensowne tempo, może z wyłączeniem środy i czwartku wieczór, bo wtedy mam raidy w WoW, ale poza tymi dniami mogę żonglować czasem wolnym jak chcę (no chyba, że mi mózg wysiądzie w pracy). Naturalnie, jeśli ktoś nie może odpisać, chcę o tym wiedzieć – patrz komunikatywność.
  • pozytywne nastawienie, dobra zabawa i bezkonfliktowość – w końcu gramy w RPG by się dobrze bawić, nie? Osobom konfliktowym dziękuję, nie zamierzam ich przyjmować.

 

Postacie

 

Na początek słowo na niedzielę, czyli postacie, których należy unikać – negatywnie nastawione do świata, mrukliwe, niechętne interakcjom, pasywne wobec otoczenia, do bólu złe, nie potrafiące się dostosować do dynamicznie zmieniających się realiów podczas sesji, lubujące się w konfliktach. Pewnie o czymś zapomniałem, ale jeśli zobaczę taką postać, z pewnością sobie przypomnę.

Co do samego tworzenia postaci – interesuje mnie koncept. Nie musi być nie wiadomo jak rozbudowany, z czytania wielostronicowych historii już wyrosłem. Musi jednak zawierać wyszczególnione punkty:

 

  1. Imię, nazwisko (jeśli postać posiada), avatar.
  2. Cechy fizyczne –wiek, płeć, rasa, wygląd, itp. Wiek jest tutaj o tyle istotny, gdyż postać mogła widzieć wojnę z Souldrakiem lub nie. Pamiętajcie, że to było 30 lat wcześniej.
  3. Charakter – zachowanie itp.
  4.  Tło postaci – czym się zajmuje, skąd pochodzi, jej cechy charakterystyczne, wszystkie tego typu sprawy.
  5. Dlaczego postanowiła wziąć udział w wyprawie – czy jest tu z własnej woli, czy ktoś ją zmusił, czy ma jakiś inny cel?
  6. Czy w razie odkrycia nowych lądów i zapoznania się z nimi zamierza potem wrócić do Faerunu, czy zostać na miejscu i kuć tam swój nowy los?
  7. Mechanika – na początek nie będę wymagał wszystkich cyferek, a jedynie określenia klasy i archetypu oraz ewentualnego focusu (posługując się nomenklaturą MMO - np. jeśli wojownik, to bardziej tank czy DPS, jeśli kapłan to bardziej tank czy healer itp.). Zależy mi raczej na zbalansowanej drużynie. Cyferki uzupełnimy z graczami, którzy się dostaną. Prawdopodobnie będzie to poziom 2-3 i atrybuty turlane. Ekwipunek startowy.

  

Nadmienię jeszcze, że z osobami, które dostaną się do sesji, wybierzemy sobie dodatkowy cel wspólny, który będzie jakoby obok celów samej wyprawy.

 

Ilość graczy

 

Celowałbym w 4 osoby. Jeśli będę miał dylemat, odchylenie wyniesie 1 osobę w obie strony. Ale na pewno nie więcej.

 

Data zakończenia rekrutacji

 

2017-05-21 20:41:47

 

Osoby zainteresowane proszę o wpisy w tym temacie wraz z przynajmniej rasą i klasą. Wszelkie dyskusje, hypowanie i tak dalej – proszę bardzo, w rozsądnej formie. ;) Dopuszczam zgłoszenia łączone, ale w przypadku jeśli będę chciał przyjąć tylko jedną osobę z grupy, a nie da rady ich sensownie rozdzielić, nie przyjmę żadnej.

 

Pytania? Coś więcej? :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeszcze do końca nie przeczytałem, ale się zgłaszam! Od dawna trzymam miejsce dla jednej, obiecanej sesji, ale cóż... Jak wystartuje, to będę musiał znaleźć więcej czasu na nią :D 

Może w końcu zagram od dawna czekającą postacią kapłanki? Nigdy nie grałem kobietą, więc może przyszedł na nią czas?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2017-05-21 20:41:47 w

W matki boskiej pieniężnej

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Cytując klasyka: Zgłaszam się :D

 

Z mojej strony krystalizuje się koncept totemicznego barbarzyńcy rasy ludzkiej (edit: lub polelf?).

Edytowane przez Jedi Master

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Ha! Mówisz i masz :) niedawno pytałem w statusie czy ktoś by poprowadził DnD 5e i proszę, jest :)

Też się zgłaszam :D

 

Nad rasą i klasą muszę jeszcze pomyśleć :)

Edytowane przez Mhelkir

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Ooooooo marudy!!! 

 

Ja nie powinnam, a myślę. Nad bardką, rasy niesprecyzowanej. Acz może się to zmienić. 

 

PS. Pamiętajcie by zawsze nosić hełm! 

 

EDIT: albo kapłanka. :-D 

 

EDIT2: albo druidka? Za dużo dobra wszędzie wokół.

Edytowane przez Nadia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobra muszę zrobić kartę. Po tych wszystkich godzinach w Baldursie. Po prostu muszę. ;]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Grałbym, jakbym miał czas.

 

Nie wiem, na ile Ci się ta informacja przyda, ale stwierdziłem że może być Ci miło że są gracze co rozważają, wiedząc, że nie bardzo mogą.

A tu epic heroic dedeki, chlip :C

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Vonen - jest mi bardzo miło, bo w sumie się nie spodziewałem ogromnego odzewu, z racji marnej raczej ostatnio mej aktywności. ;) Teraz przynajmniej będę miał motywację by popracować nad szczegółami. :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Sam chętnie bym spróbował, człowiek czarodziej najpewniej

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak bardzo chę, a nie powinienem sobie dokładać. Jak coś się pojawi to raczej z małego ludu (niziołek, gnom, krasnolud), klasa niesprecyzowana.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja się oczywiście zgłaszam. :D

Pomysłów mam bez liku, ale póki co najbardziej skłaniam się ku gnomiemu łotrzykowi z adhd i mega pozytywnym nastawieniem do życia :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobra, koniec medytowania. Bard! Człowiek! O taki:

 



65aaec845f1ed4f4da0f67ee641f1821_zpscbid

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Nadia - to spojrzenie jest niebezpiecznie figlarne.

 

Zaś ja chciałbym nadmienić jedną rzecz, której nie doprecyzowałem wcześniej. Ogólny zamysł na Waszą obecność na wyprawie jest taki, byście stali się drużyną do "zadań specjalnych", czyli mniej więcej do tego, czego można się spodziewać po poszukiwaczach przygód, w zależności od Waszych umiejętności. Jeśli natraficie po drodze na samotną wyspę, was pierwszych pewnie wyślą na zwiad. A jeśli nie Was, a innych zwiadowców, to jeśli ci znajdą opuszczone ruiny, pewnie wy pójdziecie je zbadać dokładniej. Natomiast jeśli ktoś z was będzie miał talenty negocjatora, prawdopodobnie dostanie zaproszenie do udziału w rozmowach z przedstawicielstwem tamtejszych cywilizacji, jeśli jakieś napotkacie. A może będzie tak, że coś Was rozdzieli z resztą wyprawy i będziecie musieli sobie poradzić sami w nieprzyjaznym środowisku. Jesteście więc zarówno Indianą Jonesem, jak i Sherlockiem Holmesem, czy Bearem Gryllsem. ;) 

W związku z tym wszystkim Wasze postacie nie mogą znaleźć się na pokładzie okrętu przypadkiem. Wszyscy będą zwerbowani przez lorda Blackthorna, który jest doświadczonym poszukiwaczem przygód i musi coś w tych postaciach zobaczyć, by zdecydować, że popłyną. Nie planuję prowadzić werbunku w samej sesji, on jest w tle, zaś sesja najprawdopodobniej rozpocznie się już wypłynięciem. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bazil, uprzedziłeś pytanie, które właśnie miałem pisać :D.

No i co do porównania to chyba dobrym przykładem będzie tu ekipa Sheparda z Normandii w takim razie. Byle tylko nikt nie zrobił Kaidana...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja się zastanawiam za to czy iść w stronę specjalisty w swoim fachu czy multiklasować by postać była jack of all trades master of none.

Generalnie drużyna będzie na pewno komplementarna, ale w wypadku rozdzielenia się brak np. jedynego łotrzyka co rozbrajał pułapki może zaboleć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja także się z pewnością zgłoszę, z postacią fightera, prawdopodobnie człowieka lub elfa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Choć mechanika będzie później to miałbym pytanko z tej dziedziny już teraz. Co do ras, czy w wypadku wyboru człowieka dostępna będzie wersja tylko podstawowa czy też w grę wchodzi również ta alternatywna (z darmowym featem). Obie są z podstawki, ale druga wymaga zgody MG wedle opisu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Chętnie się zgłoszę do sesji jako paladyn Dragonborn. Ostatnio mi się nieźle gra takim połączeniem chociaż nie wiem czy zostanę przyjęty do sesji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To i ja mam pytanie, Oathbreaker Paladin dopuszczalny? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam w głowie już pełen koncept, niedługo go wyślę :D 

Myślałem, między krasnoludzkim wojownikiem al'a hoplita, a kapłanką... Ale, że dodatki są be i nie mogę wziąć DreadKnighta, to zostaje:

Kapłanka Helm-a - domena światła, człowiek. Mocne wsparcie czarami leczniczymi i wzmacniającymi :) Choć się ciut zastanawiam nad domeną life, bo light to po prawdzie w 75% domena ognia...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Jedi Master - alternatywna wersja człowieka jest dopuszczalna.

 

@Nekromanta - odpowiem Ci na to pytanie po weekendzie, kiedy będę miał znów swój podręcznik w domu. Zależy pewnie jaki byłby to koncept.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ode mnie będzie szeroko pojęte wsparcie dla drużyny :)

 

34o982a.jpg

Marcus van der Stern, Człowiek, Kapłan/Czarodziej,

"focus": support (dbanie o przetrwanie drużyny, rozbrajanie pułapek, rozwiązywanie różnych napotkanych problemów w uczony i/lub magiczny sposób),
utility-man a w walce kontroler pola bitwy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wstępnie rozważam jakiegoś łotrzyka, może tiefling (lubię diabelstwa), może coś innego... Acz póki co luźne rozważania i nic nie obiecuję :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja mam avatar :D



pathfinder__contraband_smuggler_by_willo

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość
Ten temat jest zamknięty i nie można dodawać odpowiedzi.