Aquaman

Chapter 4: Final act (Aquaman)

64 postów w tym temacie

Instytut Lehnsherra

Westchester, Nowy Jork

11:13, 16 sierpnia 2021r

 

Teren Instytutu, pierwszy raz w historii, bardziej przypominał fortecę i plac budowy w jednym, niż placówkę edukacyjną. Wszystko to było winą ataku Purifiers sprzed dwóch dni. Dwa dni to wystarczająco dużo czasu, by zebrać wszystkie ciała, zabezpieczyć teren przez śledczych zarówno policji z Westchester, jak i śledczych wojskowych. Nie brakowało również przedstawicielstwa SHIELD i Mighty Avengers. Lotus wziął na siebie kontakt z prasą, policją, wojskiem, SHIELD i bohaterami. Te trzy pierwsze były łatwe – śledczy byli konkretni i rzeczowi, zadawali jasne pytania i oczekiwali treściwych odpowiedzi, a także materiałów z nagrań systemu ochrony Instytutu. Nawet dziennikarze byli znośni, nie nachalni, zdający sobie sprawę z tego jaki wydźwięk miał ten atak. Nawet kontakt z SHIELD nie poszedł źle, tym bardziej, że na miejscu zjawiła się osobiście dyrektor Hill i jej zastępczyni. Fakt, że w walce polegli ich agenci nie wpływał w żaden sposób na relacje pomiędzy Yuzo i obiema kobietami. To kontakt z Mighty Avengers wyprowadził Lotusa z równowagi. Yuzo spotkał się z Pymem i Angelicą Jones-Storm. Firestar pełniła w tym duecie rolę dyplomatki, która nie miała łatwego zadania. Lotus nie trawił Pyma po tym, jak ten podpisał Akt i z wielką łaską odstąpił od aresztowań po zajściu na weselu Starków. A teraz niewiele brakowało, by Yuzo wszczął z nim bójkę po tym, jak Yellowjacket zarzucił mu niepotrzebne ryzykanctwo. Zdaniem Pyma Instytut powinien od razu zgłosić się do Mighty Avengers po pomoc, zamiast samemu próbować rozwiązać sprawę z atakującymi Purifiers. Dla Pyma Yuzo zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i nie myślał, ani o uczniach, ani o własnym synu. I to była ta uwaga, po której Yellowjacket niemal otrzymał cios w twarz. Niemal, bowiem Firestar, która dobrze znała Lotusa, weszła pomiędzy mężczyzn i uspokoiła obu, nie dopuszczając do jej eskalacji, na co zapewne liczył Pym. Gdy Firestar obiecywała wszelką pomoc w odbudowie i ochronie Instytutu, Yuzo grzecznie jej podziękował i mniej grzecznie, w niewyszukany i dosadny sposób dał znać liderowi Mighty Avengers, że ich dalsza obecność tutaj jest nie tylko zbędna, ale i niemile widziana.

Te wszystkie spotkania miały miejsce jeszcze pod wieczór czternastego sierpnia, a także piętnastego. To właśnie też piętnastego sierpnia Jess dowiedziała się, że Jeremy Monroe nie żyje, ginąc od strzału snajperskiego w głowę. Jednak moce Jeremy’ego pozwoliły mu na zmartwychwstanie pod inną postacią. Oficjalnie agent Monroe zginął w akcji 14 sierpnia 2021 roku, odpierając atak Purifiers na Instytut Lehnsherra. Nieoficjalnie, o czym wiedziało bardzo wąskie grono ludzi, osoba będąca Jeremym Monroe, żyła teraz jako krótkowłosa blondynka imieniem Alison Daze. Tego wszystkiego Jess dowiedziała się bezpośrednio od nowego wcielenia swojego kochanka, który wysłał jej te informacje telepatycznie, wraz z telepatycznym obrazem nowego siebie i namiarami na swoje nowe mieszkanie.

Piętnasty dzień sierpnia był też dniem, który Tony Stark wybrał sobie na telefon do Yuzo, by uprzedzić go, że następnego dnia się zjawi się w Instytucie. W jakim celu? Nie powiedział. Czy zapytał o zgodę? Nie. Czy przyjął do wiadomości informacje, że Lotus będzie zajęty? Nie, odpowiadając tylko, że Yuzo nie będzie mu do szczęścia potrzebny. To był też dzień, w którym Lotus zajmował się znalezieniem firmy budowlanej, która pomoże przy pracach remontowych.

Teraz, szesnastego sierpnia o godzinie jedenastej trzynaście, gdy na terenie Instytutu pracowały koparki, betoniarki i ekipa budowlana pod czujnym okiem systemu bezpieczeństwa Instytutu, a także mieszkających w nim mutantów, Tony Stark znajdował się w komnacie Cerebro razem ze Stepford Cuckoos. To właśnie Tony był jedną z osób, która pracowała nad zmodyfikowaniem Cerebro w taki sposób, by klony Emmy mogły skorzystać z urządzenia, gdy tylko ich kontrola nad własnymi mocami wzrośnie. A teraz korzystał z telepatycznych mocy dziewczyn, żeby w bezpieczny sposób dotrzeć do bohaterów, których miał spisanych na swojej długiej, przygotowanej przez Jarvisa liście.

Jego przesłanie trafiło do wszystkich, którzy nie podpisali Aktu, a mimo to działali. Głos Tony’ego usłyszeli członkowie Young Avengers i Defenders. Invaders, Heroes for Hire i Lady Liberators. Działający z ukrycia członkowie Secret Avengers również go usłyszeli. Wiadomość dotarła do Bucky’ego, który oddawał kolejne strzały na strzelnicy w jednej z placówek Hydry. Steve Rogers i Bruce Banner przebywający na bagnach w domu Mambo również go usłyszeli. Jego głos słyszany był przez mieszkańców Instytutu. Każdy bohater działający solo, a o istnieniu którego wiedział Tony, usłyszał jego przekaz. Matt Murdock, siedzący w swojej kancelarii wraz z Foggym, przygotowując się do rozprawy przeciwko Fergusonowi i analizując materiały dostarczone przez Wandę, bez słowa przytaknął na apel Tony’ego. Kevin Bradley, który od lat działał na terenie Bayville, który odpowiedzialny był za stworzenie mitu o Krwawym Mścicielu także usłyszał przekaz Starka. Jego słowa dotarły nawet do wszystkich tych, którzy korzystali z miana Punishera, włącznie z tym pierwszym, jedynym w swoim rodzaju Frankiem Castle. Komunikat dotarł do Australii, do X-men. Odebrali go także w dalekiej Wakandzie i jeszcze bardziej odległym Asgardzie. Tony wykorzystywał wszystkie swoje znajomości, wszystkie więzi, które stworzył przez długie lata swojej działalności jako Iron Man. Korzystał z listy, którą przygotował Jarvis przy pomocy starych przyjaciół z MI6, a także z własnych skomplikowanych algorytmów. Dotarł do Misty Knight i jej nowoformowanego zespołu Daughters of Dragon, do Rhody’ego, Janet i Pepper, która przygotowywała swój pancerz Rescue, do Knight Owla działającego na terenie Colorado, do Jamajczyka Rocketa i nowego Ghost Ridera. Usłyszał go Doctor Strange w swym Sanctum Santorum, słyszała Silver Sable i jej Wild Pack, Abbey Chase, której nie wystarczała już walka z przestępczością tylko za pomocą policyjnej odznaki, a także stary przyjaciel, znajdujący się w tej chwili daleko od Ziemi. Wszyscy oni słyszą dokładnie ten sam przekaz - o tym, że 20 sierpnia Hydra planuje zaatakować kluczowe punkty w USA, m.in. Biały Dom i Helicarrier SHIELD. Tony Stark wzywał do walki z Hydrą wszystkich, którzy mają na to odwagę, którzy posiadają moce lub zdolności wyróżniające ich w społeczeństwie. Wzywał do walki z Hydrą. Do walki o wolność. Zbierał armię, by ruszyć na wojnę z ponadczasową tyranią i skończyć z nią raz na zawsze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Sanctum Sanctorum

177A Bleecker Street, Greenwich Village, New York City

Dni od 16 do 19 sierpnia 2021 roku

 

Gwaine, dzięki telepatycznemu komunikatowi Tony’ego Starka, miał znacznie ułatwione zadanie przy werbowaniu swego mentora do walki przeciwko Hydrze. Doktor Strange był już w pełni świadom zagrożenia, jakie czyhało w ukryciu, licząc na atak z zaskoczenia. I najpotężniejszy mag na Ziemi wyraził chęć stawienia czoła tak wielkiemu zagrożeniu, dodatkowo udzielając Gwaine’owi schronienia w swym domu i wszelkich rzeczy potrzebnych przy doskonaleniu swych zaklęć. Był to też czas, kiedy Revanchist pierwszy raz miał sposobność obserwowania, jak jego mistrz sam przygotowuje się do batalii, która miała nadejść.

 

 

 

Hotel Hilton,

Boston, Massachusetts

17 sierpnia 2021 roku

 

Niewiele było chwil w życiu Barona Zemo, kiedy ten odczuwał lęk, czy wahanie. W jego długim życiu było ich tak niewiele, że pamiętał każdą z nich, ale żadna nie była tak ważna, jak ta sprzed kilkunastu dni. Ta chwila, gdy ostatecznie poznał plan Najwyższej Rady i postanowił zacząć działać, by nie dopuścić do jego realizacji. Tym bardziej, że w swoich odczuciach nie był osamotniony.

- Wydajesz się strasznie spięty.

Jej głos, choć zwykle pełen był jadu i zimna, teraz, tutaj, wyrażał troskę. Prawdziwą i szczerą, biorącą się z uczuć, które żywili do siebie wzajemnie i celu, który ich połączył.

- Nie lubię czekać - odparł, odwracając ciało częściowo w jej stronę.

Leżała tam, niemal na wyciągnięcie ręki od niego, zakryta jedynie częściowo kołdrą i cieniami tańczącymi na jej odsłoniętym ciele. Viper, Madame Hydra, członki Najwyższej Rady. Teraz była dla niego tylko Ophelią.

- Jesteś pewna, że wesprą naszą sprawę? Że twoje więzi z nimi są mocniejsze niż więzi łączące ich z Gorgonem?

- Są mocniejsze.

Zapewnienie, które padło z odległego kąta pokoju zmroziło na chwilę krew w żyłach Zemo. Ta sekunda, może dwie, mogły kosztować go życie. Jednak nie został zaatakowany. Mimo wszystko, trzymał już w dłoni pistolet, mierząc w ciemność, z której wyłoniła się zabójczyni.

- Możesz opuścić broń, Baronie Zemo - kontynuowała wciąż tak samo pewnym i spokojnym głosem. – Jesteś naszym sojusznikiem. A The Hand nigdy nie wbija noża w plecy.

 

 

 

Tajna siedziba Hydry,

Gdzieś na pustyni, Nevada

19 sierpnia 2021 roku

 

Wielki dzień nadchodził. Wraz z nim czas zmian na świecie. Czas wyjścia z cienia. Czas triumfu Hydry. Dzień, na który Wolfgang von Strucker czekał całe dziesięciolecia. Który był przesuwany w czasie najpierw przez aliantów, później przez wszelkiej maści grupy bohaterów, a najczęściej przez Kapitana Amerykę we własnej osobie. Ale teraz oczekiwanie dobiegało końca. Baron Wolfgang von Strucker w przeciągu najbliższych dni miał słyszeć niosące się echem okrzyki „Hail Hydra!” i pięści wznoszone w górę w geście zwycięstwa. Aż żałował, że Red Skull nie doczekał tej chwili triumfu Hydry nad całym światem. Chwili, w której mieli tworzyć historię na nowo.

Jego radość i wizualizacja lepszej przyszłości odmalowanej w zielonych barwach została zakłócona przez alarm.

- Co się dzieje?! - warknął poirytowany, jednak jedyną odpowiedzią jaką otrzymał było powtarzające się wycie systemu alarmowego. Zniecierpliwiony wdusił przycisk interkomu, łącząc się bezpośrednio z centrum dowodzenia. – Lohmer, co się tam do cholery dzieje?!

Master Man odpowiedział niemal natychmiast.

- Rakieta zmierza w naszą stronę, Baronie.

- Więc ją zestrzelcie! - rozkazał poirytowany von Strucker.

- Iron Cross już wyleciał jej naprzeciw. Za kilka sekund będzie po wszy….

Dalszą wypowiedź Master Mana przerwała odległa eksplozja i promieniowanie rozchodzące się dookoła. Pierwsza z rakiet eksplodowała nad celem, jeszcze bardziej rozjaśniając słoneczne południe na pustyni w Nevadzie. Góra, w której znajdowała się kryjówka Hydry, mimo iż nie otrzymała bezpośredniego trafienia, została zrównana z ziemią, a wraz z nią zostały pogrzebane wszystkie marzenia Barona von Struckera o władzy i świętowaniu długo wyczekiwanego triumfu. Zaś ci nieliczni, którzy przetrwali pierwszą eksplozję, zginęli szybką i bezbolesną śmiercią podczas eksplozji drugiego pocisku wystrzelonego z bazy w okolicach El Paso.

 

 

 

Cały świat

19 sierpnia 2021 roku

 

-… Nieoficjalnie mówi się o zamachu terrorystycznym. Podobno wojsko posiada materiał filmowy potwierdzający udział nazistowskiej grupy przestępczej znanej jako Hydra, której korzenie sięgają do czasów II Wojny Świa…

 

- Mówi Neil Logan dla kanału BBC. Oficjalne informacje dotyczące eksplozji nuklearnych, które miały dziś miejsce w kilku miejscach na terenie Stanów Zjednoczonych, zostaną podane za godzinę. Póki co istnieje kilka, niepotwierdzonych jeszcze powodów. Wśród najczęściej wymienianych jest atak terrorystyczny, za którym miałaby stać Hydra, jednak równie popularne są doniesienia o aktach terroru pseudobohaterów, którzy nie zdecydowali się podpisać Aktu. Tymi mniej popularnymi są próby jądrowe, czy atak kosmitów. Na razie pozostaje nam czek…

 

- Panie i panowie, głos zabierze Sekretarz obrony.

- Dziękuję. Drodzy państwo, jak wszyscy wiecie, w dniu dzisiejszym w okolicach południa, na terenie naszego kraju miały miejsca eksplozje nuklearne. I chociaż pojawiały się spekulacje, że może to być atak ze strony innego państwa, a siły obronne Stanów Zjednoczonych, w tym wszystkie grupy bohaterów działające w ramach Inicjatywy zostały postawione w stan najwyższej gotowości, mamy stuprocentowe potwierdzenie, że nie był to atak zewnętrzny. Żaden kraj nie wypowiedział Stanom Zjednoczonym wojny. Zrobiła to jedna organizacja, której udział w tych atakach potwierdzają nagrania z systemu monitoringu. Całą odpowiedzialność za ten atak wewnątrz terytorium USA ponosi Hydra. Od tego momentu wszystkie działania Sił Obronnych Stanów Zjednoczonych skupione są na jednym celu – odnalezieniu i eliminacji zagrożenia, jakie Hydra sobą reprezentuje. Stan najwyższej gotowości pozostaje utrzymany. Pomimo braku ofiar w ludności cywilnej, działania Hydry zostały potraktowane jako wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej, która wzywa wszystkich swoich sojuszników do udzielenia każdego możliwego wsparcia w pozbyciu światowego zagrożenia jakim od zawsze była Hydra. Dziękuję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

”Devil’s Playground”

Manhattan, Nowy Jork

20 sierpnia 2021, 01:02

 

Tej nocy klub był bardziej tłoczny niż zazwyczaj. Każdy stróż prawa, działający z ramienia prawa i z odznaką, czy też zamaskowany samozwaniec wiedział, że jeśli ma się wydarzyć coś dużego, przestępczy półświatek będzie o tym wiedział. Drobni kryminaliści, cyngle do wynajęcia, łowcy nagród, a także amatorzy mocnych wrażeń także o tym wiedzieli – dlatego ”Devil’s Playground” było tej nocy tak oblegane.

I chociaż Wilson Fisk oddzielony był od głównej części klubu jedynie szybą, nie docierały do niego żadne dźwięki z zatłoczonej sali. Fisk, w przestępczych kręgach znany jako Kingpin, zadbał o to, by mieć nie tylko dobry widok na to co działo się w jego klubie, ale by samemu być przy tym niewidocznym dla innych dzięki ścianie działającej na zasadzie lustra weneckiego. Do tego pomieszczenie było całkowicie dźwiękoszczelne i chociaż klub był terenem neutralnym, Kingpin zadbał również o to, by żadna zbłąkana kula nie wdarła się do tego pomieszczenia z zewnątrz.

- Możemy przejść do sedna, Fisk? Chcę mieć pewność, że jestem właściwie przygotowana na to, co Hydra planuje zrobić. O ile to faktycznie prawda - mruknęła Celia Ricadonna, stukając paznokciami o blat stołu.

- Te informacje są prawdziwe - odezwał się młody głos należący do młodzieńca na wózku, który mógł ledwo przekroczyć dwadzieścia lat życia. – Udało mi się przejąć wewnętrzne transmisje przesyłane pomiędzy członkami Hydry. Potwierdzenie jutrzejszego, czy właściwie dzisiejszego ataku, zostało przesłane do wszystkich agentów Hydry i potwierdzone przez członka Najwyższej Rady Hydry znanego pod pseudonimem Gorgon.

- Pozwalasz temu dzieciakowi zabierać głos bez pytania, Fisk? - zadrwił Silvermane, kręcąc przy tym głową. – Czyżbyś stawał się zbyt miękki?

- Uważaj na słowa, starcze - odparł Fisk, nadal stojąc zwrócony tyłem do wszystkich zebranych. – Twoje metalowe ciało nie jest dla mnie żadnym wyzwaniem.

- Grozisz mi, Fisk? Tutaj? W miejscu, które sam okrzyknąłeś terenem neutralnym? - zapytał Silvermane z ostrzeżeniem w głosie.

- Nie grożę - Kingpin odwrócił się wolno w kierunku Silvermana i Ricadonny. – Daję przyjacielskie ostrzeżenie. I tak, Alistair może zabierać głos bez pytania, bo ma do powiedzenia o wiele więcej mądrości niż ty, Manfredi. Co się zaś tyczy przechodzenia do sedna - podszedł wolno do stołu, kładąc na jego blacie szklaneczkę z bursztynowym trunkiem. – To wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że nie będziemy mogli przejść obojętnie obok tego, co szykuje Hydra. Nie jesteśmy Szwajcarią, która może pozwalać sobie na neutralność. Jutro wybucha wojna i będziemy musieli wybrać stronę. Chcę się upewnić, że wszyscy staniemy po tej samej.

- Czyli której? - zapytała Celia unosząc brew.

- Zwycięskiej - uśmiech wykrzywił usta Fiska.

 

 

 

Kwatera główna ONZ,

760 United Nations Plaza, Manhattan, Nowy Jork

20 sierpnia 2021, 12:00

DZIEŃ ZERO

 

Dla każdego szarego obywatela USA był to dzień jak każdy inny. Przeciętny Smith był już myślami przy nadciągającym weekendzie, wiedząc, że mniej więcej połowa dnia pracy jest już za nim, zostanie jeszcze tylko piątek i będzie mógł przez dwa dni czuć się niczym bóg. Chociaż wydarzenia minionego dnia pozostawiły swoje piętno i wciąż pojawiały się w wiadomościach telewizyjnych, prasie, czy w Internecie, obywatele wiedzieli, że życie toczy się dalej. Że mają swoje obowiązki, które muszą wypełnić, a dbaniem o ich bezpieczeństwo zajmie się rząd, zajmą się bohaterowie działający zgodnie z literą prawa. Podobnie było po ataku terrorystycznym z 11 września, po tragedii w Stamford, tak samo było i teraz.

Jednak punkt widzenia przeciętnego obywatela różnił się znacznie od tego, co myśleli i co odczuwali żołnierze Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Oni wiedzieli, że od dnia wczorajszego obowiązuje DEFCON 3, który w każdej chwili może zmienić wejść na wyższy stopień. Wielu szeregowych żołnierzy, a także oficerów, w tym tych z najwyższymi stopniami chciało rozpocząć polowania na Hydrę jak najszybciej, by wyeliminować zagrożenie, które już zdecydowanie za długo czai się w cieniu. Żołnierze wiedzieli, że w każdej chwili mogą zostać wysłani do walki z przeciwnikami, z którymi nie chcieliby stanąć twarzą w twarz, nawet w pełnym uzbrojeniu. Nawet jeśli to uzbrojenie było najwyższej klasy.

I między tym wszystkim byli jeszcze bohaterowie. Podzieleni na tych działających zgodnie z rozporządzeniami Aktu, podlegającymi kontroli rządu i SHIELD, i na tych którzy postępowali tak jak dotychczas, choć teraz było to postępowanie łamiące prawo. Obie te grupy dzieliła jeszcze jedna rzecz – jedni wiedzieli o tym, co planuje Hydra, drudzy nie, choć oni zostali postawieni w stan wyższej gotowości, podobnie jak armia.

 

sP5Oet0.jpg

Do tej pory nic się nie wydarzyło. Ale ci, którzy otrzymali telepatyczne wezwanie Tony’ego Starka wiedzieli, że jest to jedynie kwestią czasu. Wystarczyło odpowiednio długo zaczekać. Wiedziała o tym dwójka mścicieli, która spotkała się na dachu w pobliżu kwatery ONZ.

- Jesteś dziwnie spokojna jak na sytuację, która dzieli świat o włos od trzeciej wojny światowej - zauważył Daredevil.

- Przejmuję się tym co tu i teraz. Na co mam realny wpływ. Gdybym zastanawiała się jak wiele rzeczy może trafić szlag, w ogóle bym się tu nie pojawiała - kobieta nawet nie zaszczyciła Diabła z Hell’s Kitchen spojrzeniem.

Uważne lustrowanie okolicy opłaciło się. Jako pierwsza dostrzegła pojawiającego się na horyzoncie robota. Nie musiała jednak wskazywać go Daredevilowi. Działo umieszczone na „głowie” tej maszyny skutecznie przyciągało uwagę. Zwłaszcza, kiedy jeden strzał wystarczył, był zniszczyć trzy radiowozy stojące pod budynkiem kwatery głównej ONZ.

- To chyba nasz sygnał - Daredevil ruszył biegiem w kierunku krawędzi dachu. – Obyśmy dożyli końca dzisiejszego dnia!

Nie odpowiedziała mu. Była zbyt zajęta oddawaniem precyzyjnych snajperskich strzałów, które kładły trupem pojedynczych żołnierzy Hydry.

 

 

 

The CUBE – tajne więzienie SHIELD,

Lokacja utajniona

20 sierpnia 2021, 12:00

DZIEŃ ZERO

 

Gdy SHIELD budowało swoje więzienia, brało pod uwagę takie lokacje, które albo nie będą rzucały się w oczy, albo będą na tyle daleko od siedzib ludzkich. Do ich konstrukcji wykorzystywano najnowocześniejsze technologie, a ograniczniki mocy dla więźniów trzymanych w takich placówkach były standardem. Personel nieliczny, doskonale wyszkolony, znający procedury. Wszystko po to, by zminimalizować szanse ucieczki i infiltracji.

Problem pojawiał się wtedy, gdy większość z tego nielicznego personelu grała dla innej drużyny.

Agenci Hydry ujawnili się w tym samym czasie, atakując całkowicie zaskoczonych „kolegów”. Przy trzydziestoosobowym personelu, dwudziestu agentów Hydry wchodzących w jego skład eliminowało strażników szybko i skutecznie. Niemal bez oporu. A kiedy pozostała przy życiu trójka agentów SHIELD odcięła się w jednej części budynku, czyniąc z niej swój ostatni bastion, zwolennicy Hydry przejmowali centrum kontroli i uwalniali więźniów, dezaktywując przy tym zewnętrzny system ochrony.

Takie CUBE zastała Jess i jej zespół – bezbronne, zinfiltrowane, z otwierającymi się celami. O tym wszystkim dowiedzieli się z sygnału SOS, który zdołali przechwycić zbliżając się do więzienia. Ich Thunderbird – cięższa, wolniejsza ale dużo lepiej uzbrojona siostra Blackbirda powinien zostać już wychwycony przez systemy obronne więzienia i znaleźć się na celowniku całej artylerii przeciwlotniczej, którą SHIELD zdołało tu upchnąć. Jednak nic takiego nie miało miejsca. To pozwoliło im podlecieć na tyle blisko, że lądowali właściwie przy głównym wejściu do więzienia.

- Ruchy, ruchy! - zakrzyknął Tom Corsi, który załapała się do roli pilota dla ich zespołu uderzeniowego.

To był zespół Jess. Opanowanie sytuacji w CUBE zostało jej przydzielone przez Lotusa, a współrzędne lokacji więzienia zostały im przekazane przez Jeremy’ego. Czy raczej przez Alison, która w poprzednim życiu była Jeremym.

Temp wybiegła z samolotu jako pierwsza. Gambit biegł tuż obok niej. W żaden sposób nie była w stanie przekonać go do tego, by z nią nie leciał, by został z dziećmi u jego ojca w Luizjanie. Chociaż tyle, że Remy dał się przekonać, więc przynajmniej jedno z rodziców było z dziećmi w miejscu, które Jess mogła z czystym sercem nazwać bezpiecznym. Zaraz za Gambiem i Jess samolot opuściła grupa pięciu asasynów, których małżeństwo LeBeau przywiozło ze sobą z Nowego Orleanu jako wsparcie otrzymane od Zjednoczonej Gildii. Uzupełnienie jej zespołu był Colossus, który robił za mięśnie tej drużyny, a także X-23 jako jedyna uczennica na tyle doświadczona, wyszkolona i z regeneracją, by miała realne szanse na przeżycie.

Temp posłała falę lodu w kierunku drzwi, by nadwyrężyć ich strukturę, a rozpędzony Colossus przebił się przez nie, robiąc im wejście, którego potrzebowali. Przy okazji przebijania się do środka, Rasputin pozbawił przytomności jednego z podwójnych agentów, który był o krok od zabarykadowania wejścia do więzienia.

- Powinniśmy się przebić do tych pozostałych przy życiu agentów SHIELD i za ich pomocą zabezpieczyć przestępców w ich klatkach - zasugerował Gambit.

- Wiemy kogo tu trzymają? - dopytała X-23, rozglądając się za ewentualnym zagrożeniem.

- Da - przytaknął Colossus, kończąc owijać nieprzytomnego agenta Hydry metalową barierką. – Abomination, Absorbing Man, The Leader, cała drużyna U-Foes i Radioactive Man - wymienił Colossus. – Podobno trzymają tutaj też jakiegoś kosmitę.

- Merci, przyjacielu - mruknął Gambit. – Nic tak nie podnosi na duchu jak wiedza z jak wieloma osobami NIE CHCE się mieć do czynienia…

Colossus chciał coś odpowiedzieć, jednak zgrzyt metalu dochodzący z korytarza przed nimi, a także coraz głośniejsze dudnienie skutecznie odwróciły uwagę całego zespołu, którym dowodziła Temp od dalszych rozmów. A dwie sekundy później poznali źródło tego dudnienia, kiedy przebiło się przez ścianę i biegło prosto na nich.

 

 

 

Biały Dom,

1600 Pennsylvania Avenue NW, Washington, D.C.

20 sierpnia 2021, 12:00

DZIEŃ ZERO

 

Prezydent Kelly przeszedł w swoim życiu niejedno – jeszcze jako dyrektor liceum w Bayville przeżył atak Sentineli, następnie był na celowniku Purifiers za wspieranie i otwartą sympatię do mutantów, by następnie stać się celem zamachu w którym zginął, a dzięki Wandzie Stark został wskrzeszony. Po tak wielu traumach, atakach na swoją osobę i wreszcie – po własnej śmierci, nadal nie stracił nic ze swojego hartu ducha i charakteru. Zapewne dlatego nie panikował, kiedy agenci Secret Service wbiegli do gabinetu owalnego, by ewakuować prezydenta do schronu, gdy Biały Dom został zaatakowany. Sam prezydent nie utrudniał im pracy, nie stawiał oporu, chociaż trudno było mu się kryć, kiedy przez okno widział co dzieje się na zewnątrz.

A na zewnątrz toczyła się regularna bitwa.

Tony Stark już jakiś czas usprawnił system obronny Białego Domu, dzięki czemu żołnierze i ochrona mieli teraz wsparcie w postaci działek kinetycznych i niewielkich wyrzutni rakiet, które wysunęły się z trawnika. I było to wsparcie ze wszech miar potrzebne, tym bardziej, że Hydra rzuciła tutaj znaczne siły. Około setka piechoty wspierana przez szarżujących na oślep berserków. To właśnie ci zmodyfikowani genetycznie żołnierze stanowili pierwszą linię natarcia, bez trudu przebijając się przez ogrodzenie okalające Biały Dom. Wyładowania elektryczne, które przechodziły przez ich ciała po zetknięciu z płotem nie robiły na nich najmniejszego wrażenia. Przebijali się przez metal, tratując ogrodzenie jakby było lichym, drewnianym płotkiem i szarżując nadal przed siebie, pod gęstym ostrzałem żołnierzy. Niewielu z nich legło bez życia, w zamian rozrzucając na boki żołdaków broniących perymetru tak, jakby ci byli niczym więcej jak tylko szmacianymi lalkami. Jednak ci najgroźniejsi przeciwnicy dopiero zbliżali się do strefy walk, poruszając się pomiędzy piechotą lub za ich liniami. Warrior Woman dowodziła atakiem idąc wolno, nieśpiesznie, za liniami podległych jej żołnierzy. Była gotowa wkroczyć do walki, gdyby tylko sytuacja tego wymagała. Ona i towarzysząca jej Baroness Blood. Obie były żądne krwi i zniszczenia. Obie łaknęły zemsty za śmierć, którą ponieśli pozostali członkowie Axis Mundi, a także część członków Najwyższej Rady. Obie były zdeterminowane, by poprowadzić żołnierzy Hydry do zwycięstwa.

- Hail Hydra! - zakrzyknęła Warrior Woman, a setka gardeł jej odpowiedziała, przekrzykując bitewny zamęt.

 

Gdy Revanchist ze swoim zespołem przeszli przez portal, trafili w serce wojny. Jedynie szczęściu zawdzięczali, że zbłąkany pocisk przeleciał nad ich głowami, wgryzając się w fasadę Białego Domu. Gwaine potrzebował kilku uderzeń serca by zrozumieć, że naprawdę znaleźli się przed siedzibą prezydenta USA.

- Bogowie - jęknęła Tuuli, kiedy rozejrzała się po tym chaosie.

Nie było czasu na więcej komentarzy.

Revanchist, Tuuli, Hercules, Hawkeye i Black Mamba stali przed głównym wejściem do Białego Domu, znajdując się zaraz za szeregiem żołnierzy broniących dostępu do budynku. Jeden z nich, z odznaczeniami majora na swoim kombinezonie, odwrócił się w kierunku grupy Gwaine’a, otaksował ich krótkim spojrzeniem i rzucił.

- Jestem major Adam Stevenson i mam głęboko w dupie czy podpisaliście Akt, czy nie. Skoro tu jesteście to róbcie swoje - wskazał dłonią na nadbiegającą dwudziestkę modyfikowanych genetycznie berserków Hydry. – Zajmijcie się nimi! My potrzebujemy całego magazynku, by powalić jednego.

 

 

 

The VAULT – tajne więzienie SHIELD,

Lokacja utajniona

20 sierpnia 2021, 12:00

DZIEŃ ZERO

 

The Vault, pomimo swojego rozmiaru i tego, jak pięło się ku niebu, pozostawało utajnioną placówką. Wszystko dzięki umiejscowieniu więzienia w niedostępnych łańcuchach górskich, z dala od jakichkolwiek ludzkich siedzib. Taka izolacja zniechęcała więźniów do podejmowania jakichkolwiek prób ucieczki. Zwłaszcza, że nie byli oni pozbawiani mocy dzięki obrożom zakłócającym, a także zabierano im wszelki sprzęt, z którego korzystali podczas swojej działalności.

Tak było do dnia dzisiejszego.

Gdy wybiło południe, dyrektor więzienia wpisał w komputer komendę, która dezaktywowała obroże i pootwierała wszystkie cele. Gdy jeden z agentów SHIELD znajdujących się z nim wtedy w gabinecie sięgał po broń, by aresztować dyrektora, podwójny agent Hydry pozbawił go życia strzałem w tył głowy.

- Hail Hydra - padło z ust dyrektora, gdy z uśmiechem patrzył jak Grim Reaper kończy zakładanie swojego kostiumu.

Na innym ekranie widział walki toczone na korytarzu prowadzącym do izolatki, w której trzymali Lootera. Do izolatki, którą otworzyła kolejna komenda wprowadzona do komputera przez dyrektora. A gdy więzień opuścił swoją celę, zaatakował od tyłu broniących się agentów SHIELD. Atak był szybki, z zaskoczenia i zabójczo precyzyjny. Zaatakowani z dwóch stron agenci nie mieli szans na jakąkolwiek obronę i w chwilę później ich martwe ciała zaścielały podłogę korytarza, a uwolniony Looter ruszył w kierunku magazynu, by wydostać z niego swoją zbroję.

Blizzard skończył ubierać swój kostium w chwili, w której korytarz przy magazynie zalało zielone światło. Zaalarmowany wychylił się przez drzwi tylko po to, by jego twarz napotkała pięść Patriota. Po tym trafieniu przestępca padł na ziemię nieprzytomny, a pozostali członkowie Young Avengers zajęli się zabezpieczaniem terenu.

 

 

 

The Triskelion

Sto kilometrów od wybrzeża Nowego Jorku

20 sierpnia 2021, 12:00

DZIEŃ ZERO

 

Sztuczna wyspa stworzona przez SHIELD i zaadaptowana na ich główną bazę. Tym był Triskelion. Miał być fortecą nie do zdobycia. Nie tylko dzięki wykorzystaniu zaawansowanej technologii, naturalnemu zabezpieczeniu w postaci oceanu otaczającego wyspę z każdej strony, ale poprzez obecność setek agentów SHIELD – tych w pełni wyszkolonych, jak i tych dopiero odbywających swoje szkolenie.

Miał być i był.

Do dzisiaj.

Dzień zero, godzina zero uświadomiły wszystkim, jak bardzo Hydra zinfiltrowała SHIELD. I jak synchroniczny, mimo działań dywersyjnych Maxa i jego drużyny INFECTED, był atak. Hydra musiała wszystko planować długimi latami, jeśli nie przez całe dziesięciolecia od zakończenia wojny. Koordynacja i synchronizacja działań, to jak agenci Hydry rozpoznawali się wzajemnie i eliminowali tylko tych, którzy naprawdę działali dla SHIELD. To było niczym rzeź.

Przez pierwsze pięć minut.

Bo wtedy nastąpił kontratak, który prowadziła agentka Alison Daze. Dwójka agentów Hydry, która próbowała zabić ją w szatni zginęła na miejscu. A kolejni członkowie Hydry ginęli wszędzie tam, gdzie Alison się pojawiała, zaś z każdą chwilą liczebność jej własnego zespołu żołnierzy wiernych SHIELD rosła.

- Dyrektorze - rzuciła do komunikatora, kiedy biegła korytarzem do centrum szkoleniowego. – odpieramy atak. Oby był pan gotowy do wyjścia z ukrycia.

 

- Przyjąłem. Jestem już na miejscu.

Nick Fury, były dyrektor SHIELD uznany za zmarłego, pochowany z wszelkimi honorami i pośmiertnie odznaczony Medalem Honoru, założyciel i głównodowodzący Secret Warriors, stał po kolana w wodzie, plecy w plecy z inną agentką SHIELD uznaną za zmarłą podczas walk w Egipcie z Apocalypsem. Oboje znajdowali się w ściekach, szykując się do odparcia ataku podwójnych agentów, którzy przeczesywali kanały w poszukiwaniu uciekających agentów SHIELD.

- Zbliżają się - oznajmiła Romanow, odbezpieczając broń.

- Jak za starych, dobrych czasów - rzucił Fury, przywołując krzywy uśmiech na usta. – Do wszystkich zespołów – rozpoczynamy operację OCZYSZCZENIE - nadał na komunikatorze do ludzi, których przywiódł tutaj ze sobą.

Chwilę później uniósł karabin, wsparł kolbę w zagłębieniu ramienia i oddał jeden, precyzyjny strzał w głowę żołnierza Hydry.

 

 

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021, 12:00

DZIEŃ ZERO

 

Latająca forteca, jaką był Helicarrier była prezentacją mobilności SHIELD, dowodem na to, że są wszędzie i z każdego miejsca mogą nieść pomoc. To było centrum dowodzenia, w którym urzędowała dyrektor Hill, jej zastępczyni Sharon Carter i baza wypadowa Ultimates.

To tutaj, w tej chwili, Maria Hill stała pośrodku mostka, słuchała napływających raportów i opracowywała działania mające na celu zminimalizować straty własne. Szybko stało się też dla nie jasne, że każda osoba na mostku może obrócić się przeciwko niej. Może spróbować ją zabić lub sabotować działania mające na celu powstrzymanie Hydry. Maria nie mogła oprzeć się wrażeniu, że stoi w gnieździe kobr, które w każdej chwili mogą ją zabić. Nie rozumiała tylko jednego – dlaczego do tej pory jeszcze nikt z tu obecnych nie przeprowadził ataku z okrzykiem „Hail Hydra” na ustach? Czyżby otaczali ją sami lojalni ludzie? A może było tu zbyt wielu agentów SHIELD na ludzi Hydry, by było to teraz opłacalne?

- Dyrektor Hill! - zakrzyknął jeden z operatorów. – Atak z zewnątrz. Liczne cele.

- Vipery? - zapytała ze spokojem, zerkając na młodego operatora, który musiał całkiem niedawno zakończyć szkolenie. Chłopak miał jeszcze mleko pod nosem, ale musiała przyznać, że radził sobie nie zgorzej. Jeśli przeżyje, będzie z niego świetny agent.

- Tak, m’am - przytaknął. – Dwadzie… nie, trzydzieści! A my nie mamy kogo wysłać im na przeci…

- Mamy - stwierdziła Hill i nacisnęła guzik swojego podręcznego komunikatora. – Falcon, Ram. Trzydzieści bandytów zbliża się do nas. Vipery, które z całą pewnością mają na swoich pokładach towar, którego nie chcę na swoim Helicarrierze. Mam dość zmartwień na głowie z tymi gnojkami Hydry, którzy udawali moich ludzi. Macie się tym zająć, przyjąłeś?

- Tak jest! - padła szybka odpowiedź. – Oczyścimy niebo.

Hill nie powiedziała nic więcej. Przeniosła tylko spojrzenie na ekran pokazujący obrazy z kamer rufowych, na którym widziała rosnące szybko sylwetki myśliwców Hydry.

 

 

Harley pilotowała wiele pojazdów w swojej karierze, jednak nawet najnowocześniejsze Stingraye, których używało US Air Force nie mogły równać się z samolotem, za sterami którego siedziała w tej chwili. Miał wszystko, o czym pilot mógłby tylko zamarzyć, a do tego był niesamowicie szybki i zwrotny jak na swoje gabaryty. Zaś tryb stealth, którego używali zbliżając się do Helicarriera pozwalał im na utrzymanie elementu zaskoczenia do samego końca.

A gdy Harley zerknęła przez ramię w głąb statku, nie mogła się nie uśmiechnąć na myśl o tym, jak bardzo Hydra będzie zaskoczona. Na pokładzie, poza nią samą, znajdowali się Iron Man, War Machine, She-Hulk, Thor (który przyznał się do bliższej znajomości z babcią Harley), Baldar i Bruce Banner. A obok niej, na miejscu drugiego pilota zasiadał nie kto inny jak Steve Rogers we własnej osobie.

- Zaczynają abordaż - zauważył Kapitan, wskazując palcem na Vipery, które podleciały na tyle blisko Helicarriera, że z ich pokładów zaczęli wyskakiwać komandosi Hydry.

- No to koniec cichego podejścia - skomentował Stark, zamykając hełm. – Weź na cel tego Vipera, który się najbardziej guzdrze. I otwórz właz. Ja i Rhody musimy się trochę przewietrzyć.

Harley nie miała problemów z wykonywaniem kilku rzeczy jednocześnie. Kiedy otwierała właz, by Iron Man i War Machine mogli wylecieć na zewnątrz, kończyła namierzać cel wskazany jej przez Tony’ego. Nacisnęła na spust w chwili, w której właz na nowo zaczął się zamykać. A kiedy trafiony przez nią Viper zaczął spadać, dostrzegła jak z pokładu Helicarriera w stronę Viperów wylatuje Falcon.

- Możesz iść z nimi jak chcesz - powiedział Steve, wskazując kciukiem ładownię i szykujących się w niej pozostałych członków zespołu do wyjścia. – Przejmę stery, a ty zrobisz trochę zamieszania swoją mocą - posłał jej krótki, przelotny uśmiech.

Tymczasem właz ponownie się otworzył, a Wanda, Thor, Baldar i Bruce spojrzeli w dół, na białe obłoki pod ich stopami. Baldar i Banner mieli na plecach jetpacki, które miały im pomóc w dotarciu na pokład Helicarriera, zaś Thor złapał Wandę za rękę. W chwilę później cała czwórka znajdowała się już poza samolotem i skierowała w kierunku latającej fortecy SHIELD. Przemykając pomiędzy walczącymi w powietrzu Tonym, Rhodym, Falconem i samolotami Hydry, dotarli nad Helicarriera. Na jego powierzchni toczyły się już walki pomiędzy agentami SHIELD, a żołnierzami Hydry, którzy dokonali abordażu. Jednak to nie na szeregowych żołdakach ubranych w takie same zielone kombinezony skupiała się Wanda. Jej spojrzenie zatrzymało się na trzech postaciach, które zdecydowanie wyróżniały się spośród walczących. Wojownik z młotem zdawał się być idealną kopią Thora. Amunicja z broni konwencjonalnej nie robiła na nim najmniejszego wrażenia, zaś on w odpowiedzi raził agentów SHIELD piorunami z trzymanego w dłoni młota. Z drugiej strony chaos w szeregach żołnierzy SHIELD siał sobowtór Kapitana, który nie tylko wyglądał jak Steve Rogers ale także walczył w taki sam sposób. Jednak największym zaskoczeniem był odpowiednik Iron Mana, którego zbroja zdawała się wykorzystywać dokładnie taką samą technologię, z której korzystał mąż Wandy. I Wanda nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Hydra uzyskała dostęp do tej technologii przez działania Avatara, o których sama jakiś czas temu powiedziała Tony’emu.

 

Max siedział w fotelu drugiego pilota obok Carol. To zaczynało być już jego zwyczajowe miejsce podczas lotów bojowych INFECTED, a Danvers zdawała się nie mieć z tym żadnych problemów. Lilith, Kathy czy Kara również nie komentowały tego w żaden sposób, a dzięki zajmowanemu miejscu, Max miał doskonały widok na to, co rozgrywało się wokół Helicarriera. A było na co popatrzeć.

Trzydzieści Viperów.

Max wiedział jak bardzo pojemne są to maszyny, w końcu sami taką podprowadzili z Jumpera. A Hydra wysłała trzydzieści takich jednostek do abordażu Helicarriera. Do tego dochodzili wszyscy podwójni agenci znajdujący się już na pokładzie, w tym członkowie Projektu Venom. I chociaż Max znał możliwości tak swoje, jak i członkiń swojego oddziału, nawet on musiał liczyć się z siłami, które Hydra rzuciła do walki.

Okazało się jednak, że nie tylko INFECTED ruszało na odsiecz Helicarrierowi. Max zauważył jak jeden z Viperów lecących w ogonie formacji zostaje zestrzelony. Gdy przyjrzał się bliżej, widział Iron Mana i War Machine’a latających pomiędzy Viperami. A także cztery inne postacie, które wyskoczyły z samolotu, który właśnie wyszedł z trybu stealth. Cztery postacie, spośród których Max rozpoznał Thora i zielonoskórą żonę Starka. Kathy coś mu wspominała o tym, że podczas jatki na weselu Starków ta zielona jednym ciosem powaliła na ziemię Herkulesa.

- Dobrze wiedzieć, że Tony zebrał przyjaciół i postanowił mieć w dupie Akt - powiedziała Danvers. – Oblatuję Helicarrier z drugiej strony. Hydra robi abordaż w dwóch miejscach. Skoro Stark i ekipa wzięli na siebie tą część do obrony, my możemy zabrać się za inną.

Carol pchnęła manetkę otwierając szerzej przepustnicę. Max poczuł jak pasy, którymi był przypięty opinają się na jego ciele, kiedy Quinjet nabrał prędkości. Danvers poprowadziła ich pod brzuchem Helicarriera, wystrzeliła w górę i znaleźli się po drugiej stronie latającej fortecy, w miejscu, w którym walki właściwie dogasały i gdzie Hydra odniosła zwycięstwo. Carol nie zdążyła jeszcze ustawić Quinjeta w odpowiedniej pozycji do wykonania bezpiecznego skoku, kiedy Max dostrzegł dwoje swoich nemezis. Bliźnięta Fenris znajdowali się pośród walczących agentów Hydry. Był wśród nich także łucznik, który właśnie wystrzelił w ich stronę kilka strzał. Każda trafiła w Quinjeta wywołując eksplozje zmuszające Danvers do walki o utrzymanie Quinjeta w powietrzu.

- Awaryjny zrzut, jazda! - zakrzyknęła Miss Marvel.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

f5jv8t.giflp27ye.gif

Ravager; Sharptime

 

 

Tajna placówka Secret Warriors

19 sierpnia godzina 15:00

 

Dopiero gdy dolatywali do bazy, pojawiały się pierwsze informacje o możliwym ataku jądrowym, ale były skąpe i dalekie od prawdy. Za to Max miał nadzieję, że machina rządowa postawiona w stan najwyższej gotowości pracuje na pełnych obrotach próbując ustalić co tak właściwie się stało i że wkrótce do tego dojdą. Dowodów mieli aż nadto, a fałszywy czy prawdziwy alarm z El Paso w połączeniu z tym co się stało da piorunujący efekt. Jedynym mankamentem był brak ofiar wśród ludności cywilnej i to bynajmniej tylko dlatego, że może to wzbudzić podejrzenia. Terroryści zazwyczaj nie wysadzają i nie atakują pustych celów, ale na to już nie można było nic poradzić.

- Jeśli to nie złamie Hydry, jutro czeka nas runda druga i ostatnia, ale to już leży w gestii dyrektora. Póki co świetna robota. Jesteście wolni - powiedział w stronę zespołu, gdy rampa już się otworzyła i mogli zejść.

- A my idziemy od razu do szefa - zwrócił się do siostry.

Katherine skinęła i rodzeństwo ruszyło znaną już trasą do biura naczelnika.

- Zadanie wykonane dyrektorze. Oddział spisał się na medal. Ma pan może informacje czy nasze działania wywołały taki chaos w szeregach Hydry, że ich jutrzejszy atak nie dojdzie do skutku? I jaka jest reakcja rządu i świata na te wydarzenia? Hydra jest już na świeczniku- zapytał

- Tego nie jesteśmy w stanie potwierdzić, Max - odparł Fury. – Z pewnością namieszaliśmy im w planach, uszczupliliśmy ich szeregi odbierając także element zaskoczenia. A przynajmniej częściowo. Nie mamy potwierdzenia jak wielu i czy w ogóle ktokolwiek z przywódców Hydry przeżył, by móc wydać swoim agentom rozkaz do trzymania się ich pierwotnego planu. Skoro nie mamy takiego potwierdzenia, przyjmujemy, że mimo wszystko Hydra będzie się trzymała tego, że jutro atakują. Ale na pewno wystawiliśmy ich w blask jupiterów i zyskaliśmy tym samym sporo sojuszników. Na chwilę obecną obowiązuje DEFCON 3.

- Wreszcie coś osiągnęliśmy dyrektorze. Nasze pierwsze prawdziwe zwycięstwo nad HYDRĄ - oznajmił zadowolony, zapalając papierosa.

- Jaki jest plan działania na jutro szefie? Gdzie najbardziej się przydamy? My dwoje lub nasz team - spytała Sharptime, starając się nie wdychać tego świństwa, które brat palił.

- Helicarrier - odparł krótko Fury. – Ja, Romanow, Coulson i Scream ruszamy na Triscelion. Dugan, Hit-monkey, Stonewall, Vampire by Night biorą się za Raft. Potrzebuję wiedzieć kogo bierzesz ze sobą na Helicarrier, by móc rozdysponować resztę.

Max potrzebował kilku chwil by zastanowić się nad doborem drużyny

- Ja, Sharptime do tego Miss Marvel, Kara i Lilith, może jeszcze oddział uderzeniowy z moich prywatnych zasobów, ale w zamian będą chcieli kawałek napromieniowanego terenu jak dobrze ich znam. Zależy jeszcze od szczegółów operacji. Wiem, że nadrzędnym celem jest zabicie każdego hydranta. Wiemy też kto w Shield jest podwójnym agentem a kto lojalny wobec agencji. Nie zmienia to faktu, że oficjalnie nas nie ma i nie istniejemy. Nie wiemy jak zareaguje Shield na nasze wtargnięcie. Mogą zacząć do nas strzelać a my będziemy zmuszeni ich wyrżnąć w samoobronie - powiedział ponuro.

- Mamy zniszczyć Helicarrier? Przejąć go i wykorzystać do ataku na pozostałe placówki Hydry? Czy ma Pan dyrektorze inne plany? - spytał Ravager. Max wiedział, że jeśli w jakimś stopniu poznał Fury’ego to ten miał plan na każdą okazję, nawet na własną śmierć. Pełny briefieng przed misją nastąpi pewnie jutro, ale niektóre szczegóły musiał wiedzieć już teraz.

Atak na Helicarrier to nie przechadzka po parku. Nigdy tam jeszcze nie był, ale skoro to latające HQ Shield to można się spodziewać kurewsko ciężkiej walki. Na dodatek miały się tam pojawić przynajmniej trzy osoby, jedne z ostatnich osób na szczycie jego listy do likwidacji. Andrea von Strucker, jej brat i nieuchwytne widmo z przeszłości ukrywające się pod pseudonimem Winter Soldier.

Według Zarathosa dokonał swojej zemsty a jej ofiarą padł Sinister i jego pachołki. Max myślał, że to już za nim a gdy w końcu zaznał trochę spokoju w towarzystwie jedynego członka rodziny jaki mu pozostał, pojawiła się powracająca jak bumerang Hydra. Hydra zdecydowana wyeliminować go za wszelką cenę. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że  gdzieś w tym wszystkim pojawiał się jeszcze jego wyhodowany w probówce “syn” który podążał własną ścieżką.

Kolejny powód by zemsta ponownie się w nim rozpaliła.

Max wiedział też, że nawet jeśli powstrzymają Hydrę to nie będzie jeszcze koniec. Pozostanie tropienie i eliminacja niedobitków i każdego kto tym niedobitkom pomagał. W innym przypadku to znowu powróci. Już nie był tym samym Maxem co na początku, o nie. Jego moc i umiejętności rozwinęły się do niemożliwych granic. Dodatkowo tym razem miał wsparcie i to nie byle jakie. Mutant zdolny do unicestwienia Hydry przy pomocy atomu, nie cofnie się już przed niczym.  

- Nie walczymy z agentami SHIELD, majorze - odparł Fury. – A przynajmniej nie po to, by ich zabić. Będziecie mieli z wami Miss Marvel, a to oznacza, że bez względu na to czy została uznana za martwą, czy zaginioną, nie będziecie celem - wyjaśnił. – Co się tyczy Helicarriera to głównym zadaniem jest jego obrona i utrzymanie. Dyrektor Hill będzie potrzebowała czasu na ogarnięcie sytuacji, wy macie jej ten czas dać. Ona będzie wiedziała co zrobić.

- Jeśli Pan tak ręczy dyrektorze… - przytaknął Ravager.

- O której jutro odprawa - spytała porucznik Kruger.

- O 7:00 - odparł dyrektor.

- Tak jest dyrektorze. Powiadomimy resztę. Tymczasem... przyda nam się odpoczynek przed jutrem - odparł Ravager gasząc peta.

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021 roku godzina 12:00

 

Jak to mówią kolejna walka na śmierć i życie, kolejna zagłada wisząca w powietrzu. Maksymilian Kruger niegdysiejszy buntownik i nastolatek mógłby sobie wpisać w CV w rubryce doświadczenie - “zdolność przetrwania każdej zagłady świata, obecnie już czwartej”. Tak pięknie by to wyglądało w podaniu o pracę, gdyby kiedykolwiek jakiejś szukał.

Relaksował się podczas lotu z nogami opartymi o konsoletę wypuszczając kółka z papierosowego dymu. Za chwilę będzie tylko On, jego drużyna i setki hydrantów do zabicia z trzema wisienkami na zatrutym torcie.

Widok na horyzoncie sprawił, że zdjął nogi i wykrzywił twarz w grymasie.

-  Odnoszę wrażenie, że nasze atomowe pierdolnięcie nie zrobiło na Hydrze, absolutnie żadnego wrażenia, no chyba, że zamiast 30 przyleciało by 60 tych transportowców. Kurwa jak ja nienawidzę tych skurwysynów - wygłosił głośno swój komentarz. Odprawa przed misją u Furyego przebiegła sprawnie. Wiedział, że mimo zadanych strat Hydra nie zrezygnuje. Dla niej było to być albo nie być.

Każdy członek komanda INFECTED był uzbrojony po zęby, a w interfejsach hełmów zupdateowano wszystkich podwójnych agentów Hydry na Helicarrierze, tak, żeby od razu strzelać do szpicli, zanim szpice zdążą strzelić do nich. Mundury z emblematem drużyny, nawet Carol miała takowy na swojej zbroi. Hill o nich nie wiedziała. Fury co prawda jasno powiedział co robić, ale Max sam zdecyduje gdy ogarnie ten podniebny burdel który właśnie się rozkręcał. Ten pierdolony kraj schodził na psy lub jak to mawiał jeden amerykański polityk, że jest chuj, dupa i kamieni kupa. Ciężko było się nie zgodzić.

- Żeby tylko Stark i spółka nas nie wzięli na cel - odparł Carol.

- Wszyscy gotowi? Zaraz zaczynamy - rzekł do reszty ekipy, ale Oni już dawno byli w gotowości. Każdy miał swój kryptonim i każdy wiedział co robić.

Po drugiej stronie Hydranty już opanowały część statku a wśród nich bliźniaki, które uszły cało z nuklearnej eksplozji przy wsparciu kogoś lepszego kto napierdalał w nich strzałami aż metal fruwał dookoła. No to kurwa jazda.

- Skakać! Dwójka i trójka bierzecie Swordsmana! - zaczął już wydawać rozkazy gdy skakali na pokład tej latającej balii. Rozsądnie aby Kara i Kathy zajęły się swordsmanem. We dwójkę na pewno dadzą radę.

- Czwórka ze mną, ukatrupimy tę dziwkę Fenris - Max miał z nią osobiste porachunki a wsparcie Lilith mu się przyda, aby rozdzielić to towarzystwo i posłać je do wszystkich diabłów.

- Piątka, staranuj Quinjetem tego łucznika, ale katapultuj się przed zderzeniem. Jak skurwiel przeżyje jest twój potem eliminujesz żołdaków - Miss Marvel miała najtrudniejsze zadanie, ale była bardzo mobilna no i mogła latać.

Choć raz to przewaga była po ich stronie. Pięciu na trzech, żołdactwa nie licząc. Wypruje Andrei Flaki i na tych flakach powiesi jej brata za jaja emblemat Hydry wepchnie mu w gardło aż potylicą wyjdzie. Jednak najpierw obrona gdyż podczas skoku byli najbardziej narażeni. Tarcza elektryczności Kruger’a powinna zaabsorbować ich ataki. Dzięki bogu, że Hydranty używały nowoczesnej broni zasilanej ogniwami energetycznymi. Każdy strzał i trafienie w Ravager’a tylko go wzmacniało.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

D2gSXwZ.png?1

Wanda Stark

 

Ostatnie dni były naprawdę szalone. Nawet jak na nią. Zupełnie nie tak wyobrażała sobie życie młodej żony, ale... Ale i tak była beznadziejną żoną. Zdradziecką, bo z myślami zajętymi innym mężczyzną. Próbowała sobie racjonalizować sytuację. Tłumaczyć się samej sobie, że to tylko troska o przyjaciela. I o każdego martwiłaby się dokładnie tak samo. I że brakuje jej go dokładnie tak, jak brakowałoby każdego przyjaciela. Ale to nie była prawda. Nie tak do końca. Tęskniła za jego głosem. Za jego dotykiem. Za jego spojrzeniem. A najgorsze w tym wszystkim nie było to, że była już zamężna. Najgorsze w tej sytuacji było to, że nie wyobrażała sobie życia bez swojego męża. Ani bez tamtego. 
Dlatego żeby o tym nie myśleć uciekła w katorżniczą pracę na treningach. Musiała być w końcu perfekcyjnie przygotowana do działania. Jak zawsze. 

A teraz, gdy nadszedł czas działania, czuła to, co zawsze przed każdą misją. Czuła podekscytowanie. Krew szybciej krążyła w jej żyłach, a myśli były ostre i jasne. Lubiła ten stan, w którym wszystko było na swoim miejscu. A ona w walce zdecydowanie była na swoim miejscu. Jak każda broń.

 - Jesteś przystojniejszy! - zakomunikowała Thorowi, wskazując na jego kopię - Zdejmiesz go? Kochanie - zwróciła się do komunikatora w uchu i do Tony'ego jako takiego - mamy tutaj idealną kopię twojej zbroi. Prawdopodobnie projekt ukradziony przez Avatara. Rzucisz okiem?

Sama uśmiechnęła się do swoich myśli i skoczyła na pomoc agentom, którzy walczyli z Kapitanem Hydrą. 

Sama uważała się za wielką fankę Kapitana Ameryki, ale ten koleś przesadził. Na szczęście. Bo Wanda wiedziała jak walczy Steve. Znała jego styl walki. Napatrzyła się przez te wszystkie lata. Uczyła się, obserwując go. Zazdrościła mu. Chciała być taka jak on. Nawet mu się do tego przyznała, gdy wróciła ze swojej misji, w której wcieliła się w nową Kapitan Amerykę. A to znaczyło, że nie musiała marnować czasu na rozpracowanie stylu walki przeciwnika. Znała go na pamięć. Był groźny, pewnie, że był groźny. Nigdy nie lekceważyła swoich przeciwników. Ale w tych warunkach styl walki miał idealnie przewidywalny.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5475806_std.jpg

Gwaine (Revanchist) MacKintosh

 

Gdy wkroczyli na pole bitwy przed Białym Domem, Gwaine spokojnie otoczył wzrokiem okolicę dokonując szybkiej oceny. Szaro-czerwona maska odbijała spokój jaki w tej chwili odczuwał Revanchist, efekt ostatnich dni wyciszenia i medytacji. Delikatnym skinięciem głowy dał znać, że usłyszał majora Stevensona. Nie poświęciłby mu dłuższego gestu nawet gdyby wojskowy jednak byłby żywo zainteresowany ich przynależnością.

- Tuuli, Mamba, wesprzyjcie wojskowych, każda na jedno skrzydło - polecił samemu skupiając się na stratowanym płocie i posyłając tam swoją jaźń by lepiej wyczuć jego otoczenie - Hawkeye, zajmij wyższą pozycję i osłaniaj nas w miarę swoich możliwości. Jednocześnie dawaj znać jeśli dostrzeżesz jakieś zmiany w ruchach Hydry - uniósł ręce, starał się wyczuć rozrzucone, ostre kawałki tego co było ogrodzeniem przed szarżą berserkerów, chwycić je mistycznymi wstęgami - Herculesie, czekasz. Na razie spróbujemy ustabilizować linię frontu i wtedy użyjemy twojej siły by przełamać szeregi wroga - powinni zacząć ostrożnie, nie wiedzieli w końcu co szeregi Hydry mogły skrywać, dlatego trzeba było dobrze dawkować siły by nie wyczerpać ich na początku walki, skupić się na razie na zatrzymaniu inicjatywy przeciwnika - Zaś pan major niech każe swoim żołnierzom brać na cel wrażliwe punkty tych kolosów. Stawy na przykład, kolana w szczególności. Nie trzeba ich zabić by wykluczyć z walki lub ograniczyć potencjał bojowy. Ewentualnie celować raczej w głowy, zdecydowanie wrażliwszy punkt niż korpus.

Revanchist również był już gotów do działania. By wszystkie te metalowe odłamki rozrzucić z ogromną siłą niczym kawałki szrapnela. Dokładnie pośród oddziałów Hydry.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mwa4JcD.jpg
Jess (Temp) LeBeau

Ostatnie wydarzenia, przygotowania, które musieli poczynić, by powstrzymać Hydrę i przede wszystkim, by ochronić dzieci, sprawiły, że niewiele czasu zostało jej na rozmowę z Gambitem. Do tej pory zgrabnie unikali tematu jej wyznania, ale ono gdzieś wisiało między nimi. Wisiało i ciążyło przynajmniej samej Jess, bo Gambit okazał się znacznie lepszym człowiekiem niż ona sama kiedykolwiek będzie.

Dlatego Temp niemal z ulgą powitała dotarcie na miejsce, które przerwało ciężką atmosferę.

Niemal.

Domyślała się, dlaczego Lotus przydzielił jej tą lokalizację. Czy była bardziej niebezpieczna z powodu uwiezionych złoczyńców? Być może. Na pewno jednak wymagała kogoś bezwzględnego. Kogoś, kto się nie zawaha. I oto ten ktoś najpierw wymroził im wejście do więzienia, a później, nie tracąc czasu, stworzyła lodowe kolce pod stopami jaszczura, które wystrzeliły pod sam sufit.

- Colossus, weź na siebie impet – zastrzegła, gdyby jej lodowa pułapka nie pomogła.

Sama raz na dłuższy czas miała dość zderzania się z kimś lub czymś o sile równej pędzącemu pociągowi.

- Zabójcy, zabezpieczacie teren. Gambit, wystrzel nim w górę, jeśli będzie trzeba. X-23, spróbuj go pociąć.

Z częścią dotychczas nie współpracowała. Nie byli zgrani. Nie potrafili działać razem. A może jednak potrafili? Czas pokaże.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hNYkE4m.jpg

Harley Hopper

 

Harley nigdy nie chciała być superbohaterką. Należała raczej do tych osób, co robią dużo i głośno, ale jakoś świat o nich nie słyszy. I nie przeszkadzało jej to. Robiła to, co lubiła i robiła najlepiej jak potrafiła, ale rozgłos do szczęścia nie był jej potrzebny.

Harley nigdy nie chciała być superbohaterką, ale siedząc ramię w ramię z Kapitanem Ameryką i pilotując najwspanialszą maszynę w swojej karierze, musiała nieco zweryfikować swoje plany. To było, nie przymierzając, zajebiste! Jasne, ważyły się losy świata i w ogóle, ale Harley Hopper nie miała wątpliwości, że lepiej, jeśli ważą się, kiedy jest u boku tych wszystkich niesamowitych ludzi niż gdyby ważenie losów miało ją zastać przed telewizorem w jednym z hoteli, które służyły jej za dom w czasie przepustki.

I wszystko byłoby wspaniale, gdyby kątem oka nie dostrzegła Falcona. Co on tutaj, do cholery, robił. Znaczy, mogła się domyślić, co robił, ale dlaczego na jej warcie? To nie może skończyć się dobrze. Może pomyśleć, że jest po stronie tych złych, a przecież nie jest!

Tak, to był moment, w którym musiała puścić stery najwspanialszej maszyny w swojej karierze. I zrobić trochę zamieszania, zgodnie z sugestią Kapitana. - Tajest, sir. - odwzajemniła uśmiech zdecydowanie szerzej. - Chociaż wiem, że mi to proponujesz, bo chcesz mieć ją dla siebie. - pogładziła stery niemal z czułością. - No, ale jeszcze nigdy nie odmówiłam, jeśli ktoś mi proponował robienie zamieszania. Umiesz być przekonujący, Kapitanie. 

Harley nigdy nie chciała być superbohaterką, ale najwyraźniej musiała się nią w końcu stać. No, po prawdzie, swój strój wynalazła dlatego, żeby w miarę możliwości pozostać anonimową, ale intencje intencjami, a fakty faktami. Jeśli miałeś i supermoc i strój - automatycznie stawałeś się superbohaterem! Ach, te sterotypy. Postawiła na prostotę, jak dekady temu jej babcia. Skóra, która sprawdzała się w zderzeniu z wiatrem i prędkością. Harley mogła w niej wsiąść na harleya, ale mogła też robić zamieszanie w przestworzach. I to właśnie zamierzała teraz uczynić.

Oderwała się od sterów, rzucając w ich stronę tęskne spojrzenie, jakby chciała powiedzieć, że zaraz wróci. - Dbaj o nią, Steve. - wstchnęła i ruszyła w stronę ładowni.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

The CUBE – tajne więzienie SHIELD,

Lokacja utajniona

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Jedna z wielu zasad, które Lotus wpajał im latami brzmiała „Znajomość twego wroga to pierwszy krok do sukcesu”. Być może Jess o niej pamiętała rozplanowując siły, którymi dysponowała i użycie ich w boju. Być może wiedziała kim był stwór biegnący wprost na nich. A może po prostu robiła to na czym znała się najlepiej – improwizowała.

Lodowe kolce, które pojawiały się pod stopami i na drodze rozpędzonego olbrzyma uzyskały jego spowolnienie i wybicie z rytmu. Jego skóra była zdecydowanie zbyt gruba, żeby taki atak mógł się przez nią przebić, jednak działania Temp spowolniły nadbiegającego olbrzyma wystarczająco, by Colossus zdołał przyjąć na siebie impet zderzenia z Abominationem. Podłoga pod jego stopami nie wytrzymała i popękała, a on sam, zapierając się mocno na nogach, został w nią wbity po kostki, ale udało mu się utrzymać szarżującego olbrzyma w miejscu. To zaś był sygnał dla X-23, by wykonać polecenie Jess. Nastolatka wysunęła swoje adamantowe szpony, odbiła się od ściany i zaatakowała w odsłonięte plecy Abominationa. Gdy tylko jej szpony wbiły się w ciało bestii, hol wypełnił jej pełen bólu i wściekłości ryk.

I kiedy wydawało się, że w ten sposób uda im się zażegnać jedno z największych zagrożeń, jakie mogło na ich tutaj czekać, gdyż asasyni szykowali się do ataku, zduszony okrzyk jednego z nich zaalarmował Jess i tą część jej zespołu nie będącą zaangażowaną w walkę z Abominationem. Okazało się bowiem, że jeden z zabójców, trzymając się za gardło, padł na ziemię wstrząsany przedśmiertnymi drgawkami. Nad jego ciałem zaczęła unosił się zielona mgła, która uformowała się w kształt podobny do kobiety. W dodatku, gdy Gambit wykazał się największym refleksem z nich wszystkich i cisnął w jej kierunku kilka kart, te po prostu przez nią przeleciały i eksplodowały niemal przy suficie, nie czyniąc kobiecie żadnej krzywdy.

 

 

 

Biały Dom,

1600 Pennsylvania Avenue NW, Washington, D.C.

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Tuuli i Mamba znały swoje miejsce w szeregu. To nie była ich pierwsza misja z Gwainem jako dowódcą. Dlatego jedynie skinęły głowami, słysząc jego polecenie i od razu, bez zbędnej zwłoki, przeszły do jego realizacji. Podobnie Hawkeye, który wykorzystując jeden z powalonych filarów, najpierw wbiegł po nim, by następnie dostać się na wyższe poziomy. Nim wylądował, jego łuk opuściła już strzała, która eksplodowała nad głowami biegnących berserków, zalewając ich lepką mazią, która nieznacznie ich spowolniła.

- Wszystkie oddziały, celować uważnie! - Revanchist usłyszał głos majora. – Walić po kolanach i przykładać mi się do celności!

Po jego rozkazach ogień, którym żołnierze zalewali szeregi berserków z chaotycznego, naprzemiennego, stał się bardziej jednolity, rytmiczny. Strzały na pewno były celniejsze, skupione w jednym miejscu. Mimo tego sprawdzało się to, o czym mówił major – ciała berserków były niezwykle wytrzymałe. Nawet skoncentrowany ogień potrzebował chwili, by kolano nie wytrzymało i kolos padł. Jednak ta strategia przynosiła znacznie lepszy efekt niż poprzedni ostrzał, który był po prostu ścianą jednolitego ognia. Nie mały wpływ miała również magiczna ingerencja Revanchista, którego telekinetycznie rozrzucone szrapnele szarpały ciała tak berserków, jak i pierwszych szeregów zwykłej piechoty, która kroczyła już śladem dzikich kolosów.

- Revanchist - Gwaine usłyszał w komunikatorze głos Clinta. – atakują z obu stron. Na tyłach Białego Domu, gdzie czeka śmigłowiec, znajduje się kilka pancerzy wojskowych typu HARD, ale mają co robić. Problem polega na tym… że to nie Hydra atakuje z tej strony tylko AIM.

 

 

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

- Aye! - zakrzyknął Thor, obierając kurs bezpośrednio na swego sobowtóra. – Zmierz się z prawdziwym bogiem piorunów, podstępny impostorze!

Błyskawica przeszyła niebo, gdy syn Odina z impetem opadł w kierunku przeciwnika i celnym uderzeniem Mjolnira posłał go przez całą szerokość pokładu Helicarriera. Nie dał mu jednak dojść do siebie i zaraz doskoczył ku niemu, by kontynuować starcie.

- Mówiłem ci, że tak to się skończy - mruknął Tony. – Choć w tym przypadku wolałbym jednak nie mieć racji… Już lecę ze wsparciem!

Tony potrzebował jednak czasu, by dostać się do Wandy. Czasu, którego nie dawała mu sama Wanda, kiedy lądując na pokładzie Helicarriera, od razu ruszyła w kierunku sobowtóra Kapitana. I wiedziała czego dokładnie może się spodziewać. Wiedziała jak jej przeciwnik ułoży ciało, jak przygotuje się do przyjęcia tego otwartego ataku She-Hulk. Wiedziała, bo setki, jeśli nie tysiące razy widziała jak robi to Steve. I to on sam pomógł jej wypracować najlepsze metody na kontrowanie jego własnych ruchów, by jednocześnie sam mógł stawać się sprawniejszym wojownikiem. I chociaż aktualny przeciwnik Wandy wyglądał jak Kapitan i poruszał się jak on, to jednak Kapitanem nie był. Nie potrafił wychodzić poza wpojone mu schematy i techniki. Dlatego Wanda nie miała najmniejszego problemu z kontrą pchnięcia tarczą, które wykonał sobowtór Kapitana. Wykonała szybki obrót, ujęła przeciwnika w pasie i zapaśniczym, suplesowym rzutem powaliła go na ziemię. Sobowtór Steve’a uderzył z impetem, który u normalnego człowieka zakończyłby się śpiączką lub nawet gorzej. Jednak jej przeciwnik normalnym człowiekiem nie był, co udowodnił podnosząc się powoli z ziemi. A w kierunku Wandy nadbiegało też kilku agentów Hydry, gotowych wesprzeć w walce swego kompana.

 

Harley musiała być ostrożna, jeśli nie chciała znaleźć się na celowniku Viperów Hydry. Dlatego też nie wyskoczyła od razu przez otwarty właz w przestrzeń, a zaczekała aż Kapitan obrócił samolot w taki sposób, by Hopper była widoczna dla jak najmniejszej ilości pilotów przeciwnika. A i ci mieli co robić ze względu na to, że War Machine i Falcon znali się na swojej robocie i w walce powietrznej niewielu mogło im dorównać. A i Ram, która wykorzystywała swój kombinezon do sabotowania Viperów robiła sporo zamieszania. Zwłaszcza, że za pomocą magnesów doczepiała się do poszycia, uszkadzała skrzydło albo silniki i przeskakiwała na kolejnego Vipera, który był dostatecznie blisko, by móc się do niego przyczepić. Takie działania były tak samo ryzykowne co skuteczne, ale przecież członkiem Ultimates nie zostawało się za siedzenie na tyłku i popijanie kawki.

I w całym tym chaosie bitwy powietrznej, na której przecież Hopper znała się doskonale, znalazła się ona sama. Tylko tym razem bez samolotu, bez maszyny i jej przyrządów, tylko z własną mocą, instynktem i doświadczeniem. To na pewno nie był typowy dogfight, ale i tutaj liczyła się przewaga zdobywana dzięki wysokości. A do tego wystarczył odpowiednio skierowany blast powietrza, by Viper zaczął lecieć w sposób niekontrolowany, wystawiając go tym samym na ostrzał War Machine’a, Falcone’a, samolotu pilotowanego przez Kapitana lub przypadkowy ostrzał innego Vipera. Jednak nie tylko Vipery były zagrożeniem w powietrzu, o czym Harley przekonała się, kiedy pokład jednego z nich opuściła odziana w czerń kobieta. Wystrzeliła ona z pokładu Vipera z niezwykłą prędkością, kierując się wprost na Hopper. O tym, że nie będzie to łatwe starcie najlepiej świadczył fakt, że dłonie nadciągającej przeciwniczki otoczyły się zieloną energią.

 

Kathy i Kara, które skakały jako pierwsze miały najłatwiej. Wtedy jeszcze nikt z walczących nie brał pod uwagę, że ktoś na pokładzie może być na tyle szalony, by skakać od razu w gotowości bojowej. A one właśnie w ten sposób zaatakowały. Wykorzystały częściową osłonę, jaką dawał im opadający samolot, obie w locie wyciągnęły swój oręż i lądując powaliły pierwszych żołdaków Hydry, od razu zwracając na siebie uwagę Swordsmana. Andreas widział w nich godne rywalki, wyzwanie i możliwość sprawdzenia się. Jednak mimo to nie rzucił się ślepo do ataku, pozostając w pobliżu siostry. Gdyż razem, blisko siebie, byli najgroźniejsi.

Ale rozdzieleniem ich zajęli się Kruger i Lilith. W ich stronę żołnierze skierowali już ostrzał, choć był on nieliczny i większości niecelny. Zaś gdy tylko dotknęli pokładu Helicarriera, Max posłał falę błyskawic w kierunku bliźniaków, zmuszając Andreę do tego, by odskoczyła od brata, a jego samego do tego, by ruszył bliżej Kary i Kathy. W ten sposób Swordsman został lepiej wystawiony obu agentkom INFECTED, a Andrea znalazła się na idealnej pozycji dla Lilith, która od razu, niemal z rządzą mordu, rzuciła się w jej stronę. I pierwszy atak przyniósł efekt w postaci głębokiej bruzdy ciągnącej się na wysokości żeber po lewej stronie ciała Andrei.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5475806_std.jpg

Gwaine (Revanchist) MacKintosh

 

Revanchist zmarszczył brwi słysząc raport Clinta, choć nikt nie mógł tego dostrzeć. Dla wszystkich wokól jego zamaskowana figura zdawała się niewzruszona.

Mógł być z siebie zadowolony, że zatrzymał Herkulesa z tyłu zamiast od razu wysłać go do walki. Inaczej musiałby cofać jego lub kogoś innego z linni walk tym samym ją osłabiając. A tak miał teraz bardzo potrzebny odwód.

- Majorze, zostawiam pana z połową naszej grupy. W razie wzmożonego naporu wycofać się do budynku. Hawkeye - wywołał Clinta - dalej koordynuj działania na tym polu razem z majorem. Hercules i ja przechwycimy AIM.

Krótkim gestem otworzył wyrwę w przestrzeni na tyły domu i spojrzał na Herkulesa.

- Idziemy synu Zeusa. Najwyraźniej będę musiał skorzystać z twojej siły wcześniej niż na to liczyłem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

f5jv8t.giflp27ye.gif

Ravager; Sharptime

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021 roku godzina 12:00

 

Opadając z pokładu Quinjeta na Helicarrier Kathy delikatnie się uśmiechała. Nigdy w życiu nie pomyślałaby, że będzie się pchać w sam środek bitwy przeciwko Hydrantom w celu uratowania swojego miejsca do życia. Jeszcze nie tak dawno była zwykłą dziewczyną, bo to u jej brata Gen X ujawnił się jako pierwszy. Gdy odszedł do Instytutu musiała nauczyć się radzić sobie sama chociaż wiedziała, że ma niewidzialne wsparcie swojej drugiej rodziny - Nowego Frontu. Gdy była taka potrzeba zawsze przychodzili z pomocą. Teraz miała okazję tak jak brat ich pomścić i wytłuc skurwysynów odpowiedzialnych za ich śmierć. Naprawdę płynęła w niej krew Krugerów, gdy dotknąwszy pokładu, wyprowadziła prosty cięcie, które rozharatało najbliższemu żołdakowi brzuch, z którego wylały się wnętrzności i posoka.

Kara jej nauczycielka i prywatnie bardzo sympatyczna osoba wylądowała tuż za nią. Ich cel był niedaleko i już ich zauważył. Sharptime ruszyłą pierwsza biegnąc prosto na Swordsmana. Tamten przeniósł ciężar ciała na prawą nogę gotowy do przechwycenia napastniczki. Tuż przed celem Kathy zniknęła pojawiając się za plecami napastnika - jej wypróbowana sztuczka.

Jednak Swordsman to nie był byle kto. Widząc co się dzieje niemal automatycznie obrócił się na pięcie blokując cios mutantki, który miał go pozbawić głowy. I najpewniej przeszedłby do kontrataku gdyby nie to, że już musiał ratować się kolejną blokadą przed spadającym z wielkim impetem ciosem miecza Kary. A za tym ciosem poszło kolejne uderzenie Kathy, które także sparował. Mając dwie przeciwniczki, jedną z przodu a drugą za plecami skupił się na obronie, starając się mieć Je obie przed sobą. Agentki z kolei krążyły dookołą chcąc go mieć pomiędzy sobą gdyż ten miał tylko jedną głowę i musiał nieustannie odpierać kolejne ciosy tak i jednej jak i drugiej kobiety. A najgorsze było to, że nie mógł liczyć na wsparcie Andrei bo ta miała własne kłopoty kto wie czy nie większe niż On.

 

Max nie przyglądał się jak idzie jego siostrze gdyż w momencie gdy jego nogi dotknął pokładu, ruszył, robiąc to co umiał najlepiej. Zabijać wszystko i wszystkich, którzy byli przeciwko niemu. Elektryczny atak zmusił Andreeę do uniku, co natychmiast wykorzystała Lilith. Cięcie wampirzycy pozostawiło krwawą bruzdę. Max nie czekał na to co się dalej stanie. Od niechce nia wyeliminował dwóch hydrantów ruszając na dziwkę Strucker. W tej chwili miał jedną ale znaczącą przewagę i miał zamiar ją w pełni wykorzystać. Stał na Helicarrierze, najbardziej zaawansowanej technologicznie jednostce SHIELD. Jednostce, która miała niewyobrażalne pokłady zasilania. To było jego źródło, z którego mógł do woli korzystać.

W stronę Andrei popłyną nieprzerwany strumień elektrycznej wiązki, a Max szybko się zbliżał z każdym krokiem. Nic nie tracił ze swoich zasobów, gdyż był tylko przekaźnikiem. Co więcej mógł też otoczyć się tarczą, aby żaden zabłąkany pocisk go nie trafił, a nawet gdyby to cóż. Nawet moc Andrei była na nic przeciwko Krugerowi, który nie miał zamiaru przerywać ataku. No chyba, że na Helicarrierze skończy się zasilanie i wszyscy malowniczo spierdolą się z wysokości na miasto Boston. Za chwilę powinna nastąpić eksplozja, chyba, że Carol z jakiegoś powodu nie udało się wykonać jego polecenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

D2gSXwZ.png?1

Wanda Stark

 

 - Tłukę tego typa jak mokrą szmatę! - poinformowała równie głośno i rzeczowo co radośnie nadciągające dla tej drugiej strony wsparcie. Na dowód prawdziwości swoich słów postanowiła nie pozwolić przeciwnikowi na złapanie oddechu i na to, by pewnie stanął na nogach, więc podskoczyła, by kopnąć go z powietrza. Wiedziała, że Steve w takich momentach zasłania się tarczą, więc wykorzystała impet, by wybić się od tarczy i wyskoczyć w górę, obrócić się w locie i kopnąć przyjemniaczka w tył głowy - A wygląda na mocniejszego i silniejszego od was, jeżeli to wasz najlepszy to się dziwię, że to wasze harcerstwo jeszcze istnieje. No ale... Skoro to wasz najlepszy, serio, jak wy, bando nazistów z odzysku, się tyle lat utrzymaliście? Znam dzieci, które biją się lepiej, to wy nie chcecie ze mną walczyć! - ostrzegła wesoło. Uwielbiała prowokować przeciwników. Wtedy zawsze robili głupoty. A jej przecież prowokowanie w walce przychodziło na tyle naturalnie, że nigdy nie traciła czujności i zaangażowania w walce.

Stara dobra szkoła Deadpoola!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hNYkE4m.jpg

Harley Hopper

 

Co ona w sobie miała, że psychopatyczne kobiety na nią leciały? Najpierw ta z lawą pod skórą, a teraz ta z skórą na skórze. Do cholery, ukradła Harley przebranie! Znaczy, materiał, ale, jednak. A tak chciała się w przestworzach oryginalnie prezentować. - Hej, ty, nie masz aby lęku wysokości, albo coś? - spytała bez przekonania taskując wzrokiem przeciwniczkę. Oj, nie podobały jej się te zabawy rękoma i zielona poświata, nie podobały. Nie zamierzała dawać kobiecie czasu na dokończenie tego, co zaczęła. Głupio byłoby tak pikować w dół już po minucie starcia. 

Przeniosła więc uwagę z Viperów, Falcona, War Machine'a i innych buszujących w chmurach, skupiając się na swojej tymczasowej nemezis. Od czasu potyczki pod hotelem, tak naprawdę nie miała specjalnie możliwości, żeby w pełni sprawdzić działanie swojej mocy. Teraz był odpowiedni moment, zwłaszcza, że dostała zielone światło od samego Kapitana!

Wyciągnęła dłonie do przodu, koncentrując myśli na pędzie wiatru. Czuła go coraz wyraźniej. Powietrze stawało się materią, którą można kształtować. A, że kształtowała ją Harley to wiadomo było, że pluszowych misiów z tego nie będzie. 

Nie, coraz wyraźniej widocznej, wiązce wiatru daleko było od misiów. Przypominała raczej powietrzne ostrze. I do tego właśnie miała służyć. Do cięcia jak brzytwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mwa4JcD.jpg
Jess (Temp) LeBeau

 

Cholera.

Może jednak Lous był na nią wściekły. Może miał żal o to, że powiedziała Gambitowi. A może usiłował ich zabić.

Cholera.

Wiedziała, że nie będzie łatwo. Spodziewała się tysiąca trudności i tego, że nie zdążą na czas, co oznacza konieczność zmierzenia się z uwolnionymi więźniami. Ci zaś nie mogli był łatwymi przeciwnikami skoro zostali uwięzieni przez SHIELD.

Cholera.

Nie wystarczył jeden wkurzający osiłek. Musiał sparować się z jakąś gazową szmatą.

- Gambit, spróbuj się z kimś połączyć i dowiedzieć się, jak ją uwięzili i co potrafi – powiedziała, nie przejmując się specjalnie tym, że gazowa słyszy.

Abomination nie był tymczasowo jej problemem. Musieli sobie poradzić, bowiem Jess usiłowała odizolować gazową od pozostałych. Ściana ognia, jaką stworzyła, powinna być przeszkodą dla zielonej chmurki. Większą niż lodowa bariera, którą wkrótce więźniarka najpewniej mogła po prostu pokonać. Szkoda tylko, że Jess ową ścianę miała za plecami i nie rozwiązywało to problemu samej obecności zielonej.

Może ją spalić? Jeśli była jakimś rodzajem gazu, może akurat tym łatwopalnym, który wysadziłby połowę więzienia. A może spróbować w drugą stronę.

Były chwile, gdy Jess żałowała każdej godziny spędzonej na wagarach. I może to nie był odpowiedni moment na podobne rozmyślania, ale naprawdę przydałaby jej się wiedza, co zrobić z kimś, kogo nie da się dotknąć.

Zabójcy już nie pomoże. Może nawet skróciła jego cierpienie, gdy ciało mężczyzny pokryło się lodem. Mierzyła jednak w zieloną i otoczenie wokół niej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Biały Dom,

1600 Pennsylvania Avenue NW, Washington, D.C.

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Heavy Armor Rapid Deployment Suit, czyli po prostu HARD Suit, to jedno z najlepszych wzmocnień jakie armia USA wprowadziła. HARDy produkowane przez Oscorp znacznie zmniejszyły ilość żołnierzy odnoszących rany, przyczyniły się do spadku śmiertelności synów i córek Ameryki na polach bitew i pozwoliły odnosić sukcesy szybciej niż przed modernizacją. A dodatkowym plusem, po wprowadzeniu Aktu, była ich pełna funkcjonalność, nawet w przypadku konieczności użycia ich w walce z bohaterami, którzy Aktu nie podpisali. Tego nie gwarantowało żadne wyposażenie Stark Industries, a mimo to osprzęt produkowany przez firmę Tony’ego wciąż był używany przez wojsko. Jednak teraz to głównie HARDy chroniły tyły Białego Domu, a Gwaine i Herkules, którzy właśnie przeszli przez portal, mieli okazję ujrzeć te pancerze w akcji. Dokładnie sześć HARDów zasypywało gradem wielkokalibrowych naboi rozpryskowych przedpole, utrzymując w szachu piechotę AIM. Ale gdyby to była tylko piechota, to Revanchist i Herc nie byliby tu potrzebni. Siły AIM składały się także z dwóch cyborgów, z którymi Gwaine miał styczność na Hawajach, podczas ślubu Starków. Jedna z nich, władająca elektrycznością, otoczyła się właśnie jej szczelnym kokonem i rozpoczęła natarcie. Elektryczna tarcza dawała jej całkowitą ochronę przed pociskami wystrzeliwanymi przez HARDy. Pociskami, które nie miały problemu z szatkowaniem pancerzy w czołgach. Nadbiegała szybko, ewidentnie biorąc na cel lewe skrzydło i skrajnego żołnierza w pancerzu z Oscorp. A tymczasem w powietrze wzbijało się jej wsparcie, pozostawiając za sobą ognisty ślad. Z płonącym mieczem w dłoni planowała atakować prawą flankę.

 

 

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Pojedynek pomiędzy Kathy, Karą i Andreasem miał w sobie wiele z tańca. Gracja w ruchach całej trójki była godna pozazdroszczenia. Każdy ruch był dokładny, idealnie wyważony, wymierzony i wykonany z rozmysłem. Nie było tam żadnego przypadku. Gdy Swordsman uchylał się przed cięciem Kary, które mogłoby pozbawić go głowy, od razu wychodził ze sztychem ku Kathy, która parowała atak wchodząc w piruet zakończony cięciem skośnym trafiającym w pustkę, bo jej przeciwnik już był w ruchu. I chociaż obie dziewczyny spędziły wiele godzin na wspólnych treningach, to Kathy wciąż nie mogła nazywać siebie mistrzynią ostrza, a i walka przeciwko sobie nie była tym samym co walka ramię w ramię tak, by trzymać przeciwnika w szachu i nie przeszkadzać sobie wzajemnie. Te braki w zgraniu zaczęły wychodzić dopiero po kilku chwilach, po kilku wymianach ciosów i uników. A Andreas był nie tylko osobą doświadczoną, ale i potrafiącą obserwować. Dlatego też zaczął zmieniać sposób prowadzenia pojedynku. Zaczął atakować Karę, by przyciągnąć ku sobie Kathy i wtedy zmieniał cel albo schodził z linii ataku tak, by obie dziewczyny zaczynały sobie bardziej przeszkadzać niż pomagać.

I wtedy, gdy znów jedna z drugą weszły sobie w drogę, Swordsman zrobił coś, czego nie robił do tej pory. Zaatakował z dystansu, posyłając w kierunku Kathy wiązkę energii wprost z klingi swego miecza. Zaskoczona mutantka nie zdołała zareagować na czas, czy to mocą czy zasłonić się mieczem i przyjęła atak na ciało. Fala bólu ją zalała, wyrywając z ust okrzyk i ciskając w tył.

- Kathy! - zakrzyknęła Kara, ale w chwilę później jej ciało otoczyła siatka wyładowań elektrycznych i półasgardka padła na kolana, ciężko oddychając.

Źródłem wyładowań była strzała tkwiąca tuż za stopą Kary.

Ułamek sekundy później, Helicarrierem wstrząsnęła eksplozja.

 

Andrea radziła sobie o wiele gorzej od brata. Krwawiąc z rany, która przeszywała bólem całe jej ciało przy każdym gwałtowniejszym ruchu, zmuszana była do ciągłej ucieczki. Max, dzięki źródłu mocy w postaci samego Helicarriera, strzelał w jej stronę nieustającym strumieniem energii. Strumieniem, na który musiała uważać nie tylko Andrea, ale także Lilith, którą już raz niemal trafił. Zaś na chwilę obecną na koncie Maxa pojawiali się kolejni pomniejsi żołnierze Hydry, którzy bezskutecznie próbowali spenetrować tarczę energetyczną, która spowijała ciało Ravagera.

I w momencie, w którym Max był bliski trafienia Andrei, gdzieś za jego plecami doszło do eksplozji, która wstrząsnęła pokładem Helicarriera i wytrąciła wszystkich z równowagi. Tylko dzięki temu Andrea von Strucker wciąż uchodziła z życiem, w dodatku teraz biegnąc w kierunku otwartego włazu, którym mogła dostać się do wnętrza statku.

 

Po otrzymaniu kopnięcia w tył głowy, Kapitan Hydra poleciał w przód, ale zdołał przetoczyć się przez ramię i wykorzystać impet, by się podnieść. Zaś fakt, że jeden z ich ludzi zszedł chwilowo z pola rażenia, nadbiegający żołnierze postanowili wykorzystać i zasypać Wandę gradem ognia. I chociaż była to amunicja o wiele bardziej zaawansowana od tej, którą Wanda zwykła używać, to wciąż nie robiła jej żadnej krzywdy, odbijając się jedynie od jej zielonej skóry. Nawet kostium, który miała na sobie, ten otrzymany na ślubie, wytrzymywał ostrzał. Ale czego innego spodziewać się od stroju zaprojektowanego i stworzonego przez Reeda Richardsa?

Ci żołnierze Hydry musieli należeć do tych bardziej rozgarniętych i bystrzejszych, bo przerwali ostrzał gdy tylko zauważyli, że nie robi on na She-Hulk najmniejszego wrażenia. Dodatkowo zaczęli się wolno wycofywać, oddając pole Kapitanowi Hydrze, który najwidoczniej nie miał dość upokorzeń, bo zaatakował ponownie. Kopnięcie od góry po wyskoku, gdyby trafiło, mogłoby chwilowo oszołomić nawet Wandę. Ale to wciąż były ruchy z repertuaru Steve’a, zatem nie mogły odnieść sukcesu. Podobnie jak energiczny rzut tarczą od góry, z najkrótszego dystansu, który zastosował Kapitan, tuż po poprzednim nieudanym ataku. Wanda odchyliła się nieco do tyłu, dzięki czemu tarcza uderzyła w pokład Helicarriera i wystrzeliła w górę, bez szans na powrót do właściciela. I gdy jej przeciwnik to sobie uświadomił, początkowo cofnął się o krok. Ale zaraz zaatakował ze zdwojonym zaangażowaniem, jakby liczył, że w ten sposób zaskoczy Wandę.

To mu się jednak nie udało. Zaskoczyło ją za to coś innego.

Tarcza jednak wróciła.

Trafiła ją w sam środek pleców i to zabolało.

Ona jednak nie wróciła sama z siebie. Rzucił nią mężczyzna z maską w kształcie czaszki. Mężczyzna, który stał na dachu konstrukcji, mogącej być schowkiem na sprzęt pożarniczy.

Nim Wanda zdążyła zadać sobie pytanie kim jest jej nowy przeciwnik, gdzieś na tyłach Helicarriera doszło do eksplozji, która wstrząsnęła całym statkiem.

 

Przeciwniczka Harley zbliżała się do niej z coraz większą prędkością. Hopper miała wrażenie, że gdy tylko formowane przez nią ostrze z powietrza zaczyna przybierać bardziej wyraźnych kształtów, to kobieta przyśpieszyła. I to był ten moment, kiedy Harley postanowiła zaatakować, wypuszczając skumulowane powietrze przed siebie. To był też ten moment, w którym jej przeciwniczka chciała powstrzymać Harley i wyprostowała jedną z dłoni, wypuszczając ku Hopper energetycznego blasta.

Niewielka odległość pomiędzy kobietami sprawiła, że na efekt tych ataków nie trzeba było długo czekać. Wietrzne ostrze Harley nie przetrwało spotkania z energią wystrzeloną przez czarnowłosą. Nastąpiła eksplozja, po której prądy powietrzne wykorzystane do stworzenia ostrza, rozeszły się na wszystkie strony z głośnym wizgiem, rozpraszając przy tym energię blastu.

Ale przeciwniczka była już tuż-tuż i Harley nie miała już czasu, na stworzenie drugiego takiego ostrza. Tym bardziej, że przeciwniczka wyglądała jakby chciała wystrzelić energią z długiej dłoni.

 

 

 

The CUBE – tajne więzienie SHIELD,

Lokacja utajniona

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

- Oui, świetny pomysł, cheri - mruknął z przekąsem. – Bo nie, żeby wszyscy mieli ręce pełne roboty z Hydrą, która postanowiła zaatakować wszystkie strategiczne punkty, hę?

Niemniej po podzieleniu się swoimi spostrzeżeniami, sięgnął po komunikator i spróbował nawiązać połączenie, pozostawiając Jess zadanie odcięcia ich od przeciwniczki. Postawiona na jej drodze ściana ognia odniosła jakiś efekt, bowiem kobieta zmieniła kierunek lotu, ewidentnie chcąc uniknąć kontaktu z ogniem. Być może była łatwopalna i wybuchowa i nie chciała pożegnać się z życiem? A może powodem było co innego. Fakt był taki, że kobieta po prostu wleciała w sufit, opuszczając pole walki.

Tymczasem Abomination toczył nierówny bój z X-23 i Colossusem. Zapewne gdyby walczył tylko z jednym z nich, jego zwycięstwo byłoby pewne. Ale Piotr i Laura stanowili zgrany zespół, uzupełniając siebie wzajemnie. Młoda Kinney doskonale wiedziała, które miejsca ludzkiego ciała są wrażliwe i newralgiczne i to na nich skupiała swoje ataki. Bo przecież Abomination przed przemianą był człowiekiem. Piotr zaś, korzystając ze swojej siły i osłabienia przeciwnika spowodowanego cięciami Laury, zasypywał zielonego stwora potężnymi razami. Kwestią czasu pozostawało zwycięstwo Colossusa i X-23.

Ale kiedy w grę wchodziło zapobiegnięcie uwolnienia wszystkich więźniów, to przecież czas grał tu kluczową rolę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5475806_std.jpg

Gwaine (Revanchist) MacKintosh

 

Zaraz po wyjściu z portalu Revanchist omiótł wzrokiem okolicę i szybko wyłonił największe zagrożenia. Dwie z kilku kobiet, które odpowiadały za masakrę na weselu, czyli źle. Nie należało ich nie doceniać.

- Herc, na lewo - rzucił krótkie polecenie po czym sam wziął się do roboty. Na początek zamierzał przekierować ataki obu cyborgów. Musiał działać szybko i wszystko dobrze wyliczyć. Chciał otworzyć portal tuż przed ognistą, tak by nie miała możliwości zmienić kierunku gdy już go zauważy, a wyjście z portalu tuż przed tą, która kontrolowała wyładowania. W ten sposób zwróciłby ich szarże przeciw sobie, a Hercules miałby je na widelcu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

D2gSXwZ.png?1

Wanda Stark

 

 - Auć! - poskarżyła się - Auć - powtórzyła, gdy coś wybuchło. Znaczy nie, żeby miała coś przeciwko wybuchającym rzeczom, ale wolała, gdy to ona wybucha. Albo przynajmniej jej sojusznicy - Moje latające kochanie, kto tam eksplodował? - zainteresowała się - ej, wiedziałeś, że hydrowy odpowiednik Kapitana ma kochanka? Niezłe, nie? Gejowski Kapitan Hydra i koleś, który wygląda jak Deadpool na ostrym kacu. Chyba mnie to kręci. Ej, chłopaki, was w tej Gejdrze, znaczy wiecie, gejowskiej hydrze, taka moja gra słów i fajny skrót, nie? To kojarzą jak w starożytności? Dlatego nie macie tam w ogóle kobiet, a te które już macie mają dorobione kraniki? Który któremu wciska kiełbaskę w cheeriosa? 

Kiełbaskę w cheeriosa? Skąd ty bierzesz te eufemizmy?

Ja chyba wolę się nad tym nie zastanawiać. Na lewo! 

Wanda też nie zwykła się zastanawiać nad ostrzeżeniami i rzuciła się na lewo, by uniknąć ciosu. Przechwyciła swojego, wyprowadzającego cios, ulubieńca, Kapitana Hydrę, by cisnąć nim w drugiego z napastników.

 - Awwww.... Skończyło się love story?

EJ, Twój głos!

No co? Rozkręcamy się!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

f5jv8t.giflp27ye.gif

Ravager; Sharptime

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021 roku

 

Swordsman nie był szeregowym przeciwnikiem o czym Katherine przekonała się bardzo boleśnie. Błąd w obronie skutkował ciosem po którym padła na pokład Helicarriera. Nie było mowy o ponownym ataku na agenta Hydry, musiała jak najszybciej się zebrać i przygotować na unik w przypadku gdyby żołnierze Hydry obrali Ją sobie za cel.

Kara była lepiej wyszkolona niż mutantka, ale strzał paraliżujący zaskoczył Ją, jednak nie na tyle, aby stałą się bezbronna.

 

Max musiał szybko coś zrobić. Widział jak obie dziewczyny zostają wyłączone z akcji. Katherine żyła i to było najważniejsze. Gdyby miał to być strzał śmiertelny to cóż... bogowie mogliby mieć ich w opiece bo rozpętałoby się to o czym mówił mu Ghost, a to jeszcze nie był czas Ratny i oby nigdy nie nastąpił.

- Lilth zmiana celu. Niech ta suka ucieka, Dołącz do Miss Marvel i zróbcie porządek z tym strzelcem. Ja biorę Swordsmana - jak powiedział tak zrobił. Andrea była jego obiektem zemsty, ale wiedział, że nigdzie nie ucieknie a dorwie Ją potem. Teraz jak na świeczniku miał jej brata, który nie mógł skorzystać z ich więzi.

Max ruszył sprintem w stronę Swordsmana aby nie dać mu czasu na atak na którąkolwiek z agentek INFECTED. Żołdactwem się nie przejmował, a tych którzy stanęli mu na drodze rozgniótł jak karaluchy.

Może i Swordsman miał ten swój miecz, ale on był bogiem elektryczności. Posłał kilka wyładowań w stronę Hydranta, aby zwrócić jego uwagę, a kto wie może nawet go trafi. Nie miał zamiaru przechodzić do walki na krótkim dystansie, ale chciał skrócić odległość. Jego przeciwnik nie mógł wiecznie unikać jego strzałów, a gdyby odpowiedział czymś podobnym to czekałoby go spore zaskoczenie. 

Miał nadzieję, że Lilith i Marvel poradzą sobie z tym drugim.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hNYkE4m.jpg

 

Harley Hopper

 

Miała szczęście do pokręconych kobiet, nie ma co. Dobrze, że w wojsku zadawała się głównie z facetami, ci byli o niebo mniej pokręceni. No dobrze, ale to nie czas na rozważania o stosunku pokręconości do płci. Trzeba było działać. I to jak najszybciej. Harley czuła to całą sobą. Trafiła w środek bitwy i musiała sobie jakoś z tym poradzić. Najlepiej w doskonałym stylu, bo miała przeczucie, że w najbliższym czasie takich bitew będzie jeszcze dużo, dużo więcej. 

Energetyczny blast dobrze radził sobie z jej mocami, to prawda, ale sama kobieta nie była przecież na pęd powierza odporna. I trzeba było to wykorzystać.

Trochę się tutaj tłoczno zrobiło, nie sądzisz? - spytała z bardzo nieprzyjemnym uśmiechem. 

Och, rzeczywiście zrobiło się tutaj tłoczno. I rzeczywiście wypadałoby to zagrożenie stąd odciągnąć. Pokręcone kobiety miały to do siebie, że nie umiały odnaleźć się w towarzystwie. 

Dlatego Harley tym razem zrezygnowała z finezji i dokładności. Miało być nagle, szybko i skutecznie. Chciała skupić wokół siebie wiatr i puścić w stronę wroga małą trąbę powietrzną. Niech usunie ją stąd jak najdalej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mwa4JcD.jpg
Jess (Temp) LeBeau

 

Jess nie zamierzała dłużej tracić czasu. Spieszyła się, a pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą. Zwycięstwo było już niemalże po stronie grupy Jess, gdy Temp postanowiła się wmieszać. Przekroczyła stworzoną wcześniej barierę ognia i przybrała lodową postać. Stworzyła ścieżkę, która miała ją zbliżyć do twarzy Abominationa. Temp już wyciągała ku niemu rękę, już niemal…

Najwyraźniej nie było z nim tak źle, jak wszyscy sądzili, bo trzepnął ręką, jakby odganiał się od natrętnej muchy. Z tym że w tej konkretnej sytuacji muchą byłą Jess, która walnęła w ścianę. Gdyby nie lodowa postać, najpewniej nie byłaby w stanie w ogóle wstać.

- Kończcie to – powiedziała z trudem.

Zdecydowanie los nie był dla niej ostatnio łaskawy.

- Przebijamy się – zdecydowała szybko, modląc się o nowe ciało. Nie tylko z powodu uderzenia, ale ostatnich bliskich spotkań z samolotami i ludzkimi czołgami.

Plan może i nie był zbyt subtelny, ale mógł okazać się skuteczny. W końcu mieli wybuchy Gambita, ogień Temp, pięści Colossusa i pazury X-23. Do tego jeszcze zwinność i celność asasynów. Stanowili wręcz idealny przykład grupy stworzonej do parcia niczym taran.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Biały Dom,

1600 Pennsylvania Avenue NW, Washington, D.C.

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Syn Zeusa nie zwlekał z wykonywaniem poleceń Gwaine’a. Dzięki temu ich współpraca miała szansę na przechylenie szali na stronę obrońców Białego Domu. Zwłaszcza, że cyborgi, z którymi mieli się mierzyć były ogromną przeciwwagą dla dwójki Secret Avengers.

Na szczęście Revanchist miał plan.

Wyczekał na odpowiedni moment, skończył szeptać inkantację i wykonał krótki gest ręką, otwierając portal przed jedną z dziewczyn. Teraz pozostawało już tylko otworzyć portal we właściwy sposób i ułatwić zadanie Herculesowi. Jednak ta druga część, okazała się tą trudniejszą. Portal otworzył się niedaleko dziewczyny operującej wyładowaniami, jednak Gwaine skierował otwór nie w tę stronę, w którą powinien. W efekcie ogniska wystrzeliła z portalu wprost na rozpędzonego mitycznego herosa. Ten, zaskoczony nagłym obrotem sytuacji, nie zdążył w porę zareagować i przyjął na siebie ognisty podmuch, który stopił asfalt pod jego stopami, sprawiając, że bohater ugrzązł. Zaś w chwilę po tym, jak ognista wzbiła się w górę, sieć wyładowań otoczyła ciało Heraklesa, wyrywając z gardła syna Zeusa potężny okrzyk bólu.

A ognista już szykowała się do kolejnego ataku, tym razem obierając za cel Revanchista.

 

 

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Mężczyzna z maską w kształcie czaski niespecjalnie przejmował się rzuconym w jego stronę Kapitanem Hydrą. Stał spokojnie i czekał, po to tylko, by zrobić krok w bok, schodząc z toru lotu rzuconego mężczyzny.

- Żałosne - powiedział tylko kręcąc głową. – Zawsze starasz się gadaniną nadrabiać braki w umiejętnościach?

W momencie kiedy czaszkowy zeskoczył miękko na pokład Helicarriera, który powoli stabilizował kurs, w komunikatorze Wandy odezwał się głos Tony’ego.

- Wygląda na to, że ktoś rozbił samolot o pokład Helicarriera - stwierdził i sapnął głośno, z rozdrażnieniem w głosie. – Na tyłach tej powietrznej łajby ktoś urządza naprawdę gorącą imprezę! Mam nadzieję, że Bruce załatwi co ma załatwić pod pokładem i wróci tu ze swoim zielonym kumplem, bo coś mi mówi, że Hydra nie ma zamiaru się cackać. Ten go…argh!

Wanda kątem oka dostrzegła, że powodem tego nagłego przerwania transmisji był zielony uni-beam wystrzelony z klatki piersiowej Iron Hydry, którym został potraktowany Tony.

Tony, który spadał teraz w dół, mijając o metry pokład Helicarriera.

A czaszkowy zbliżał się nieśpiesznym krokiem ku Wandzie.

 

Max interweniował w idealnym momencie, gdyż Swordsman zabierał się już za atak na klęczącą Karę. Wystrzelona w jego stronę pierwsza wiązka elektryczności sprawiła, że się zatrzymał i skupił swoją uwagę na Krugerze. Druga, co Ravager musiał przyjąć z zaskoczeniem, została przyjęta na klingę jego miecza i w nią wchłonięta. Zaś kolejne dwie Swordsman uniknął, ruszając do otwartej konfrontacji z Maxem, szykując się na atak na pełnym kontakcie.

Kruger, nie chcąc do tego dopuścić, wystrzelił w kierunku Swordsmana szeroką falę energii elektrycznej. Nie mógł sobie jednak pozwolić na atak z pełną mocą, na pełnym zasięgu, ze względu na to, że Strucker był na tej samej linii co Kara. Dlatego Max ograniczył moc ataku, posyłając go bardziej ku dołowi, co Swordsman skrzętnie wykorzystał, wybijając się mocno w górę. Max nie miał już czasu na to, by skierować swój atak inaczej i pozostawało mu zawierzyć, że jego elektryczna tarcza wytrzyma próbę miecza młodego Struckera. Przekonał się jednak o tym, że jakiekolwiek były właściwości oręża Swordsmana, był on niezwykle skuteczny przeciwko elektryczności. A może i przeciw wszelkim atakom energetycznym. Cięcie, które Strucker zadał opadając, zostało zadane w ostatniej fazie lotu, kiedy ten właściwie minął Krugera, dzięki czemu mutant poczuł jak zimna stal rozcina jego plecy i haczy o którąś z kości. Ból, jaki Max poczuł zwalił go na kolana i rozproszył całą energię, którą Kruger wokół siebie zgromadził.

Nie był jeszcze wyeliminowany z walki. Bynajmniej. Jednak teraz to starcie stanie się o wiele trudniejsze.

 

Harley widziała zbliżającą się kobietę. Widziała determinację odmalowaną na jej twarzy, w zaciśniętych kurczowo pięściach. Dostrzegała błysk w jej oczach. Ten charakterystyczny błysk, który zwiastował, że nie odpuścić dopóki przeciwnik nie polegnie. Kimkolwiek była kobieta zmierzająca ku Hopper, była gotowa na walkę, z której zwycięsko mogła wyjść tylko jedna z nich.

Ale Harley nie zamierzała dopuścić do tak ostrej wymiany ciosów.

Korzystają z otwartej przestrzeni i tego, że prądów powietrznych nie ograniczały tutaj żadne budynki, a wirujący w przestworzach piloci i bohaterowie dodawali też coś od siebie do tej mieszanki, która już wirowała dookoła Hopper, pilota po prostu ukierunkowała całą tę moc wiatru i posłała ku nadlatującej kobiecie.

Tak skumulowany wiatr okazała się przeszkodą zbyt dużą, by kobieta mogła ją pokonać. Porwana przez tą mini trąbę powietrzną została okręcona kilkukrotnie we wszystkie strony, a następnie ciśnięta w jeden z przelatujących Viperów. Wbiła się w niego z całym impetem, przebijając się przez pancerz i wylatując z drugiej strony statku, który eksplodował w chwilę po trafieniu. Zaś przeciwniczka Hopper zniknęła w gęstych chmurach.

 

 

 

The CUBE – tajne więzienie SHIELD,

Lokacja utajniona

20 sierpnia 2021

DZIEŃ ZERO

 

Pomoc Temp, która polegała na przyjęciu na siebie ciosu Abominationa wystarczyła, by Colossus i X-23 zakończyli pojedynek z potworem. Któreś głębsze cięcie Laury poprawione potężnym ciosem Piotra wystarczyło, by zielony olbrzym wreszcie odpuścił i padł nieprzytomny. A żeby powstrzymać go od dalszych szkodliwych działań, Colossus wyrwał kilka rur, którymi obwiązał ciało Abominationa.

- Nie mam z nikim kontaktu, cheri - oznajmił jeszcze Gambit, nim Jess zaczęła przetapiać im drogę przez sufit na górę.

 

Kolejne poziomy nie sprawiły im właściwie żadnego problemu. Co mogło oznaczać, że oddalają się od poziomów stricte więziennych, a zbliżają do tych administracyjnych. I kiedy w końcu się zatrzymali przed centrum monitorowania, Jess miała już pewność, że trafili we właściwe miejsce. Podpowiedzią mógł być również fakt, że drzwi są wyważone, a przed samym wejściem do centrum leżało spopielone ciało.

Gdy wdarli się do środka, szybko namierzyli sprawców włamania do centrum monitorowania. Najbardziej rzucał się w oczy zielony mężczyzna z dużą głową, który stał już przy jednym z komputerów, a jego palce błądziły po klawiaturze. On jednak nie zaszczycił ich nawet spojrzeniem, skupiony na swojej pracy. Zupełnie inaczej zareagował fioletowy osobnik, który zdawał się być jakimś bytem energetycznym. Gdy tylko dostrzegł zagrożenie, jego dłonie zapłonęły energią. Jego metalowy towarzysz również skupił się na zagrożeniu, jakie reprezentowała drużyna Jess i od razu ruszył ku nim szarżą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5475806_std.jpg

Gwaine (Revanchist) MacKintosh

 

Mag zaklą pod nosem widząc jak paskudny błąd popełnił. Co prawda zatrzymał atak na HARDY, ale Herculesowi się za to oberwało, a i na cyborgach nie wywarło to właściwie skutku. 

Teraz sam był celem ataku i nie mógł na razie pomóc polbogu. Sięgnął w bok i dobył miecza, który zdawał się wydobywać z pustki. Stanął pewniej gotów złożyć zasłonę i zaraz potem wyjść z cięciem od boku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

D2gSXwZ.png?1

Wanda Stark

 

 - Właśnie streściłeś mi swoje życie seksualne - parsknęła rozbawiona. No jeszcze się taki nie urodził, co by ją wytrącił z równowagi słowami. Znaczy, okej, urodził się i był jej mężem, ale jego kochała do szaleństwa (a w jej przypadku to naprawdę sporo znaczyło!), więc się w tym przypadku nie liczył - Na twojego kochanka podziałało. Daj spokój. Przecież wiem, że twój imidż, durnowaty swoją drogą, w czaszkach do twarzy jest tylko Punisherowi, reszta to słabi naśladow...TONY!!!

Daj spokój! Poradzi sobie!

Nie umiemy latać! Inni potrafią! Złapią go!

Jest bohaterem! Większym niż my kiedykolwiek będziemy!

Tylko nie pękaj! Mamy walkę do wygrania! Nie pękaj na litość...

Rozpłakała się. Tak po prostu. Głośno i rozpaczliwie, jak tylko ona potrafiła. W momencie, w którym w zwichrowanym, przeżartym przez szaleństwo umyśle nie ma żadnych hamulców - rozpacz zawsze jest wielka i prawdziwa. Zmieniła się w rozhisteryzowany, przerażony i zrozpaczony zielony worek nieszczęścia. 

No, a przynajmniej tak wyglądała. Przecież ten gość tym całym swoim czaszkowym imidżem, tym pozornym brakiem zainteresowania tym, co ona mówi, w końcu tym nieśpiesznym podchodzeniem, ba, kroczeniem wręcz (klasyka gatunku!) całym sobą, całym swoim nieinteresującym i brzydkim ciałem mówił, że lubi zastraszać. To niech ma. Niech się poczuje. Niech się napawa. A potem ona go zabije.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mwa4JcD.jpg
Jess (Temp) LeBeau

 

Jess zawsze koncentrowała się na zadaniach stricte bojowych. To nie tak, że nie chciało jej się myśleć. I to wcale nie prawda, ze wręcz uwielbiała walczyć. No, może trochę. Odkąd trafiła do wiezienia (na szczęście nie jako rezydent, co było jej osobistym sukcesem życiowym), czuła narastającą wściekłość. Na to miejsce. Na Hydrę. Na świat, który teraz walczyć. Na Akt, który doprowadził do rozłamu. Ludzie ich potrzebowali, a gdy superbohaterowie potrzebowali świata, ten się od nich odwrócił. Wydał… regulację.

A wracając do zadań bojowych…

Temp zdarzało się także myśleć. Jak w tej chwili, gdy dostrzegła dwóch ochroniarzy i mózg całej operacji. Całkiem spory mózg, nawiasem mówiąc. Mając na uwadze tych więźniów, których jeszcze dało się uwolnić, Jess nie traciła czasu.

Wszystko wydarzyło się niemal w tym samym momencie. Rzuciła ognistą kulą w mózg operacji, sama zapłonęła, zmieniając postać, i poleciała, by dokończyć dzieła z wielkogłowym w razie gdyby ktoś zdołał zasłonić go przed pierwszym atakiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

f5jv8t.giflp27ye.gif

Ravager; Sharptime

 

Helicarrier,

Gdzieś nad Bostonem

20 sierpnia 2021 roku

 

Ból w różnej postaci i różnej mocy towarzyszył mu od zawsze. Dlatego obezwładnił go tylko na chwilę. Z każdą chwilą dowiadywał się więcej o możliwościach Swordsmana i jego oręża. Nie wyczerpał jednak jeszcze arsenału i pomysłów jak dorwać drania. Jeśli tego nie zrobi Hydrant dorwie jego i tak skończy się walka Maksymiliana Krugera. A na to nigdy się nie zgodzi dopóki ostatni Hydrant nie będzie martwy, albo gdy On sam nie wyzionie ducha, ale nawet po śmierci będzie prześladował Hydrę i wszystkich jej przydupasów.

 

Kara była chwilowo wyłączona z walki, Marvel i Lilith zajęte eliminacją łucznikowatego. Pozbyli się na razie Andrei, ale Swordsman wciąż był śmiertelnym zagrożeniem. Kathy była jednak gotowa do działania.

- Strzelaj do Swordsmana, zajmij jego uwagę - wydusił na wewnętrznym. Katherine nie trzeba było dwa razy powtarzać, wyjęła przypasanego do uda Glocka model 2020 i zaczęła strzelać do Hydranta, klasycznymi pociskami z zakazaną amunicją odłamkową. Nabój po wbiciu się w cel rozpadał się na kilka odłamków powodując maksymalne obrażenia ciała.

Max w tym czasie dobył jedynego egzemplarza broni, który trochę już ulepszyła Carol, przestawił kciukiem na "amunicję" czystej energii i strzelił w Hydranta.

Może to poskutkuje. Albo trafi go On albo Sharptime. Swordsman nie był pieprzonym teleporterem i nie mógł odeprzeć wszystkich ataków lecących na dodatek z różnych stron. Chyba.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz