Paranormal

Błąd Czasu (Paranormal)

269 postów w tym temacie

Poprzedni dzień upłyną wam na poznaniu bazy, działania Instytutu i członków drużyny.

Dziś miały rozpocząć się treningi i testy, mające zadecydować o włączeniu was w aktywny udział w dziele Instytutu.

 

***

Lydia, Harris

 

Obudzili się z samego rana, by zająć się przygotowaniami do testów. Dziś nowo przybyłych czekały testy sprawnościowe, pierwsza symulacja interaktywna, oraz ewaluacja psychologiczna.

Powinni być gotowi odpowiedzieć na pytania, oraz przeprowadzić testy.

W budynku dyskutowali już Stan, De oraz Maya.

Gdy rozmówią się między sobą i ewentualnie omówią wszystko z odpowiedzialnymi za testy, powinni dołączyć do testerów.

 

Mer, Richard, Adrian

 

Obudził ich dźwięk budzika, rozlegający się na całym piętrze. W ich szafach znaleźli dodatkowe ubrania - mundury i stroje sportowe, ale sądząc po podejściu Instytutu do mundurów, noszenie ich nie było obowiązkowe.

Do ich drzwi zapukał Troy, który nazbyt radosnym jak na blady świt głosem zaprosił ich na śniadanie - można by uznać, że zerwanie ich z łóżek uznał za zabawne zajęcie.

Przy stole w jadalni, gdzie czekało na nich śniadanie siedzieli już Sophie, Mike, May, Richard i Roger, z czego ostatnia trójka wyglądała, jakby spali dużo mniej niż należało.

- Zjedzcie porządnie - odezwał się poważnie Roger, jak zawsze pewnym głosem, nie dając poznać po sobie zmęczenia. - Czeka was długi dzień, a bez energii obniżycie sobie wyniki testów.

- Mówiąc o energii - zaczął Troy - czy to nie obowiązuje też przywódców tego przedsięwzięcia?

- Właśnie jemy śniadanie - May zignorowała zaczepkę, podczas gdy Richard wbił w Troya spojrzenie pełne groźby. Troy jedynie uśmiechnął się szerzej.

- To co, poznaliście się trochę? Roger i De nie odpuszczą wam bez pracy drużynowej, więc lepiej, żebyście umieli na sobie polegać. Na wasze nieszczęście nie pracujecie z naszym najbardziej przyjaznym towarzyszem - wskazał na Richarda.

- Zwyczajnie zazdrościsz im, bo sam nie jesteś w grupie testowej - Richard odezwał się pierwszy raz odkąd pojawili się w Instytucie. Miał głos wyprany z większości emocji.

- Ktoś musi pilnować innych spraw, gdy całe wasze towarzystwo skupia się na tej jednej misji... no może większość. Ty nie działasz w żadnej misji?

- W żadnej o której by Ci powiedzieli.

May westchnęła.

- Troy ma rację. Przynajmniej w sprawie poznania się. Będziecie działali w drużynie, lepiej żebyście potrafili się dopasować do działań pozostałych - odezwała się.

- I bez presji, od tego jak wam pójdzie, zależą tylko dalsze losy projektu - dodał radośnie Troy.

- I już wiemy, czemu nie bierzesz w nim udziału - od drzwi odezwała się długowłosa kobieta, której dotąd nie poznali. - Jestem Liz, historyk przydzielony do tej misji.

Edytowane przez Paranormal

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

Wstał o 6:00 i zanim z kimkolwiek porozmawiał przesiedział 2 godziny w gabinecie ponownie kartkując profile psychologiczne testerów. Stresował się, gdyż chciał wykonać najlepszą możliwą pracę.

Po godzinie lektury wstał i nie rozmawiając z nikim zawędrował po kubek kawy i wrócił do budynku naukowego, gdzie przystanął do Stana, De i Maya. Przywitał ich skinięciem głowy i gdy mógł wtrącił się.

-Jaki mamy plan na dzisiaj?  Ewaulacja psychologiczna po symulacji, by sprawdzić jakie będą ich odczucia, czy  przed nią?

Edytowane przez Rosomaq

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

Odezwała się De, jedna z dwóch poddowódców May.

- Najlepiej najpierw. Roger chce przeprowadzić testy fizyczne, skończymy symulacją. Może dowiesz się przed nią czegoś przydatnego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

Skinął głową na znak, że się zgadza. Podrapał się po podbródku i zaczał mówić:

-A więc jak odpoczna po testach fizycznych porozmawiam z nimi. Co myslicie o drużynie? Wydają się dość... no, nie powiem, są obiecujący. Jakieś rady na kogo w szczególności powinenem uważać lub kogoś, kto wedlug was potrzebuje więcej uwagi

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

Zaraz po sygnale budzika wstała, wyłączyła urządzenie i poszła odświeżyć się w łazience. Być może nie spała tej nocy tyle, co zwykle, ale ciekawość pierwszego dnia poważnych zadań w Instytucie szybko przegnała resztki snu, zwłaszcza w połączeniu z zimną wodą. Meredith znalazła w szafie mundur, ale  celowo wybrała swoje własne, prywatne ubranie. Ledwie zapięła guziki, a rozległo się pukanie.

To dopiero ranny ptaszek - podsumowała w myślach Troya. Jednak w jadalni także już było obecne grono agentów. Mer odruchowo pomyślała, czy ich harmonogram zakłada jeszcze wcześniejszą pobudkę, głównie jednak obserwowała. Brakowało niektórych obecnych na wczorajszym zebraniu. Dowódcy wyglądali zaś, jakby noc spędzili na szybkich przygotowaniach. Nic dziwnego. Nic, oprócz podobnej kondycji  milkliwego agenta, który poprzedniego dnia nie próbował nawet udawać chęci integracji. 

Meredith zajęła miejsce przy stole. Trzeba będzie pogadać z Troyem - założyła pierwszą część planu dalszego wypytywania ludzi. Uśmiechnięty i bezpośredni, o ile nie przesadza może uda się dowiedzieć czegoś o  "innych sprawach".  Mer zwróciła uwagę, czy ktokolwiek założył na  ten dzień mundur, a jeśli tak, to jaki.  Kod barw był przecież wszędzie.

Zabrała się za posiłek i przysłuchiwała rozmowie. Bez presji - uśmiechnęła się lekko - Oczywiście. Pozostali byli agentami, ale ona naprawdę lubiła rywalizację.

- Od jakich testów zaczniemy? - spytała.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

De zmarszczyła brwi. 

- Z mojej strony, Radar jest istotnym czynnikiem w misji. Trzeba sprawdzić, czy działa drużynowo. Nie wdał się w żadne konflikty, ale też przez cały okres pracy nie nawiązał z nikim bliskiej więzi. A my chcemy zgranej drużyny. Nie chcemy by naraził towarzyszy. Jeżeli po rozmowie z nim przyjdzie Ci do głowy pomysł jak możemy sprawdzić to w symulacjach, będzie dobrze. 

Wreszcie odezwała się Maya, lekarz Instytutu. 

- Mike i Adrian wydają się być zamknięci w sobie. Trzeba będzie popracować nad tym by się otworzyli i włączyli w zgrany sposób w drużynę. Mer jest intrygująca. Agentka May sama wybrała ją do tej misji, choć jest cywilem... i ma opinię niepokornego ducha. Chcemy wiedzieć, że jej pragnienie dawnej wiedzy nie narazi misji, ale May uważa, że właśnie jej spojrzenia potrzebujemy. 

- Myśleliśmy, że zaczniesz ich wypytywać już zaraz, przed, lub w trakcie treningu fizycznego. Chyba, że chcesz go obserwować lub uczestniczyć. Chcieliśmy dobrać im partnerów do treningów, by zobaczyć jak poradzą sobie we współpracy z kontrastującymi i podobnymi do siebie charakterami. Tutaj też Twoja ocena się przyda. 

 

 

Mer

 

Sophie nosiła strój podobny do tego u reszty Agentów, ale zamiast spodni miała spódnicę. Szara koszula, szara spódnica z czarnym paskiem, czarna kurtka i buty na obcasie... one też raczej nie należały do munduru. Mike miał na sobie niebieską koszulę z emblematem Agentów i czarne spodnie. Richard - mrukliwy Agent i Richard, który przybył do bazy w tym czasie co ona, tak samo jak Adrien i Roger ubrali się na czarno. Strój May byłby odbiciem tego, jaki miała na sobie Sophie, gdyby nie płaskie buty i spodnie, zamiast spódnicy. Troy nosił białą koszulę, ale z rozpiętymi mankietami. Nowo przybyła, Liz, miała również czarne spodnie i marynarkę, oraz szara koszulę. 

May zauważyła spojrzenie Mer, ale rzuciła jej tylko pytające spojrzenie, nie odzywając się na ten temat. 

- Dzisiaj chcemy poznać wasze możliwości i słabości. Rozmowę ewaluacyjną musieliście przechodzić już nieraz, więc nie będzie to nic nowego i mamy nadzieję, minie szybko - to powiedziawszy, May skierowała wzrok na Rogera. 

- Tak, chciałbym też już oficjalnie sprawdzić wasze możliwości fizyczne. Co prawda będąc w czyimś umyśle będziecie musieli radzić sobie z jego zdolnościami, ale trochę praktyki nie zaszkodzi. Do tego sprawdzimy też jak radzicie sobie ze współpracą i rywalizacją. 

- Ostatnią rzeczą dziś będzie pierwsza z symulacji. Nie powiemy wam co w niej będzie, byście zareagowali naturalnie, ale ma sprawdzić waszą zdolność rozwiązywania problemów - zakończyła May. 

Nikt zdawał się już nie zważać na to, że Mer była cywilem, czy na jej strój. Patrząc na May i sposób w jaki traktowała podwładnych, zależało jej na efektach, nie formalnościach. Z drugiej strony, oznaczało to, że o dodatkowe informacje należy pytać, bo zakładała, że brak protestów oznacza zrozumienie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Adrian Hale

 

Wstał krótko po tym, jak rozległ się dźwięk budzika. Przeciągnął się i od razu poszedł się odświeżyć. Pukanie do drzwi rozległo się, gdy kończył się ubierać. Założył czarne buty, a także spodnie i koszulę z długim rękawem, które były w tym samym kolorze. Rękawy podwinął do łokci. Wyszedł z pokoju, dołączając do Troy'a i reszty. Zeszli na dół, w końcu mieli zjeść śniadanie. Adrian zajął wolne miejsce przy stole i od razu zaczął jeść, dopiero wtedy zdając sobie sprawę, że naprawdę jest głodny. Zaczął jeść, przysłuchując się także rozmowom prowadzonym przy stole, jednak sam nie zabierał głosu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

Zmarszczył czoło i zastanowił się chwilę.

-Jak będą wyglądały testy fizyczne? Jakie będą przed nimi zadania, bo jestem naprawdę zainteresowany jak będą ze sobą współpracowali. Chetnie bym to oglądał.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

De znów zabrała głos. 

- Roger jest za nie odpowiedzialny i jest teraz z drużyną, by wybrać kogo dobrać z kim. Plan był taki by zestawiać ich w drużyny do walki. Nierówne, tak by musieli współpracować. Dwie walki na osobę, jedna z kimś z kim ich style i osobowości powinny się zgrywać i druga, gdzie musieliby współpracować z kimś z kim są zupełnie różni. Wydaje mi się, że ostatnio myślał o zestawieniu Meredith z Richardem albo z Sophie, ale nie wiem czy w roli sojusznika, czy przeciwnika. Jeżeli zechcesz, możesz pomóc w dobieraniu drużyn. Znasz Rogera, ceni każdy głos w dyskusji - w głosie Agentki słychać było lekką kpinę, ale podszytą sympatią. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

Ech, psycholog. Już w Ośrodku przywykła do koniecznych rozmów z doktorami, tak jak do każdej innej wymaganej formalności, które trzeba było odhaczyć, aby w spokoju zająć się ciekawszymi zajęciami w każdej  pozostającej wolnej chwili. Też  miała nadzieję, że tutejszy nie będzie maglował ich zbyt długo. Nieznacznie uniosła brew, gdy May wspomniała o symulacji. Rozwiązywanie problemów mogło oznaczać dosłownie wszystko. Ciekawe.

- Praktyka nigdy nie zaszkodzi - uśmiechnęła się mniej oficjalnie niż zwykle. Nawet ładnie. -  Współpraca i rywalizacja. Taka jak wczoraj? Sportowa?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith

 

Roger skinął głową.

- Teraz nie mówimy już o zbijaku i innych zabawach. Czeka was sparring, ale rzucimy was na głębszą wodę. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

Błysk wspomnienia. Wspomnienia z przeszłości, czy też tego, co wydawało się przeszłością. Walka. 

Meredith też skinęła gestem zrozumienia i chociaż przez myśl przemknął jej,  między całą rzeszą wariantów i oczekiwań, także nikły cień niepewności jak sobie poradzi, to  przede wszystkim w oczach odbiła się iskra żywego zainteresowania. Szybkie i mimowolnie taksujące spojrzenie przemknęło  po współtowarzyszach, zatrzymując się na ułamek sekundy dłużej na tych, których wcześniej  lub podczas wczorajszych zajęć niemal nie zdołała poznać w ogóle.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harris

 

-Taaa, wolałbym najpierw ich obejrzeć w akcji. Myślę, że Roger ten jeden raz poradzi sobie beze mnie - stwierdził po czym się szeroko uśmiechnął i sekundę potem dodał - Nie mogę się doczkeać, aż z nimi wszystkimi porozmaiwam i będę wiedział na czym stoimy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Richard Carter

 

Obudził go dźwięk budzika. Nie dadzą ludziom pospać. Ten gość ma niezłą radochę z tego, że nas budzi. Udał się do łazienki by się odświeżyć. Kiedy, to już nastąpiło opuścił ją. Stanął przed dylematem wyboru stroju. Mhm? Po chwili wahania zdecydował się na strój sportowy w który się przebrał. Zszedł na dół na śniadanie.

- Widzę, że dobrze wybrałem strój, skoro czekają nas sparing.

Edytowane przez Shartan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lydia Simmons

 

Lydia, jak to Lydia. Spać nie chce, bo pracować trzeba. Badania, badania i jeszcze raz badania. No, ale nie ma wpływu na to czy przyśnie nad notatkami. Tym razem tak było, więc zdziwiona ocknęła się nad ranem. Z ulgą stwierdziła, że tym razem nie miała koszmarów. Pośpiesznie ogarnęła się, jak to roztrzepany naukowiec. Dziś wyjątkowo nałożyła czarne spodnie, gdyż czułaby się dość niekomfortowo. Odruchowo dotknęła dłonią swojego kolana i skrzywiła się.

-Przeklęte.. - mruknęła pod nosem.

Kiedy zeszła po swoją jakże codzienną i ogromną porcję kawy. Widząc tyle osób, zmieszała się trochę. Uśmiechnęła się, a potem pośpiesznie wycofała. Ruszyła na miejsce spotkania, aby omówić testy. Po cichu dołączyła do nich, popijając gorący napój bogów, który budzi do życia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mer

 

Richard jest chudy i nie wygląda na tak silnego jak jego towarzysze, ale coś w nim świadczy o tym, że się nie poddaje.

Troy zdaje się być silny, ale nie tak zdecydowany jak jego kolega. 

Sophie była najtrudniejsza do odczytania. Szczupła, drobna, bez bardzo widocznych mięśni, ale poruszała się z gracją i sprawnością właściwą ludziom, którzy dużo trenują. 

 

Meredith, Richard, Adrian

 

Roger skinął głową. Spojrzał na swój komunikator. 

- Dobrze przewidziane. Jeżeli już zjedliście, przygotujcie się do treningu, odczekajcie z pół godziny i widzimy się na siłowni. Wszyscy już tam byliście. Richard, dołączysz do nas? 

- Chcesz, żebym walczył? - chłopak spojrzał na niego z niedowierzaniem. 

- To nie ma być zwykły sparring. Potrzeba nam zróżnicowanych warunków. 

Richard wymienił z May spojrzenia i wyszli z jadalni, za nimi podążyła Sophie. 

 

 

Harris, Lydia

 

Maya wysłała komuś wiadomość. 

- Jeżeli to wszystko, możecie do nich dołączyć. Liczyliśmy na to, że zaczniesz od psychologicznej ewaluacji, więc teraz jedli śniadanie... to będzie trochę opóźnienie w naszym planie. Kolejne opóźnienie z dostosowaniem symulacji po tym jak podasz nam sugestie... Wyrobisz się z rozmowami przed obiadem? Wtedy podczas niego możesz nam przekazać sugestie co do dalszej pracy z nimi, zanim poprowadzimy symulacje. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Adrian Hale

 

Gdy usłyszał o tym, że będą walczyć i niedługo widzą się na siłowni pomyślał, że jego strój może nie być do tego odpowiedni. Aktualnie lepszym wyborem byłby strój sportowy, przynajmniej tak mu się wydawało.

- Będziemy walczyć? To może pójdę przebrać się w strój sportowy - powiedział bardziej do siebie, niż do kogoś, kto mógłby go słuchać. Skończył jeść i wstał od stołu, następnie skierował się z powrotem do swojego pokoju. Tam przebrał się w sportowy strój i wyszedł z pomieszczenia, kierując się w stronę siłowni.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

Zdziwiła się najpierw, gdy jak duch przemknęła przez jadalnię Lydia, a jeszcze bardziej zdziwiła się ostatnią wymianą zdań pomiędzy agentami, ale nie dała tego poznać po sobie. Dokończyła pozostały łyk herbaty. Adrian, mruknąwszy coś do siebie, wyszedł. Meredith obiecała sobie już się nie dziwić. Spojrzała na Mike'a.

- Jestem ciekawa jak nas przydzielą - uśmiechnęła się.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith

 

Mike miał niepewną minę.

- Nierówne warunki. Każą walczyć silnym przeciwko słabszym?

 

 

Edytowane przez Paranormal

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lydia Simmons

 

Zamyśliła się.

Mam cichą nadzieję, że mnie nie wcisną na ten sparring. Kolejny raz od nowa zaczynać? Nie.. nie.. dziękuję.. Jeszcze któreś by mi kolano rozwaliło.. Nie. Stanowczo nie.

Przytknęła palce do ust. Sprawne oko mogło wyłapać jej lekką panikę w oczach.

Cholera.. A co jeśli? Nie no.. Jestem dobra w taktyce znanej całemu światu, czyli taktycznym odwrocie. Jak duch przemknę i nawet nie będą wiedzieli, że jestem na sali. Kurde.. KURDE! Jasne, że mnie zobaczą. Przecież zawsze mam pecha... A może nie iść? Wtedy tym bardziej zauważą. A May, Roger i Richard.. pierwsze zamrozi wzrokiem, drugie walnie przemowę, a trzeci będzie marudzić i docinać.. I weź tu człowieku coś rób.. A wykręcić się badaniami? ... Nie.. nie przejdzie.. bo mam badać ich. No super Lydia. SUPER. Teraz to Ty się kobieto módl. Oj módl się kurde.

Westchnęła.

-Już mamy tam iść? Okej.. - mruknęła.

Po cichu opuściła pomieszczenie i dosłownie, ślimaczym tempem szła w stronę sali treningowej. Ba! Serce to jej waliło tak, jakby zaraz miało wyskoczyć z klatki piersiowej. Cóż ująć? Lydia zaczęła się stresować. W sali treningowej stanęła w kącie tak, aby nikt jej nie zauważył. Przynajmniej miała taką nadzieję. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

- Zróżnicowane - poprawiła odruchowo. -  Jesteś  tu dłużej. Nie przechodziłeś jeszcze tych testów?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mer

 

Mike zamrugał, później zmarszczył brwi.

To samo mówiłaś na zebraniu. A ja, że przybyłem tu wczoraj, jak wy. Prosto z Akademii, razem z Adrianem. A testy są raczej specjalnie dla nas. Instytut wybiera ludzi według własnych zasad.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

- Procedura tylko na tę misję? - też lekko zmarszczyła czoło - Z ludźmi nie zaangażowanymi w tę misję? - wyraźnie nawiązała do tego, co Troy mówił o Richardzie i zawiesiła spojrzenie na rudowłosym rannym ptaszku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mer

 

Troy odpowiedział na spojrzenie.

Większość z nas nie jest tu z powodu tej misji. Instytut działa od prawie 30 lat. Żyjemy tu i pracujemy... I współpracujemy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Meredith Hunter

 

Dowiedziała się  o projekcie od Mike'a, ale praktycznie okazywało się, że wiedział  o szczegółach tyle samo, co ona. Niewiele. Ciekawe skąd ten pośpiech w organizacji misji? - pomyślała znowu. Dopóki trwały jeszcze przygotowania, stawiała sobie różne hipotezy; prawdopodobne,  mniej prawdopodobne,  dziwne, optymistyczne i przeciwnie, ciemne, aż do mrocznych. Wypełniała  je danymi, przestawiała, patrzyła na ilość luk tak dużą, że gdy zmieniała warianty, czasami znikały nie tylko  pionki, ale całe symboliczne "pola bitew". Doprawdy było to interesujące, ten pośpiech, ta niemal nerwowość, gdy upatrywano w komentarzach przewidywań niebezpieczeństwa, ta ostrożność i podkreślanie, że w przeszłości mają się nie mieszać. W zestawieniu z testami  mającymi polegać na sparingach. Chaos, jaki nie był do pomyślenia w szkole, pracy lub Ośrodku. Ale to właśnie z chaosu rodzą się światy.

Być może nieoczekiwanie dla towarzystwa Meredith uśmiechnęła się.

- I właśnie dlatego pytam. Zróżnicowane warunki współpracy... Właściwie jaki skład jest przydzielony do tego konkretnego projektu?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz