Aquaman

Teen Titans Vol 1 Issue #1: Royal family dillema... (Aquaman)

171 postów w tym temacie

Jb0qd.png

Glaze

 

Spirala ponurej rozpaczy jeszcze bardziej wciągała Glaze'a kiedy do całości jego przemyśleń swoje trzy grosze dorzucił gospodarz Maxwell Lord. Może to wszystko w ogóle nie miało sensu. To całe bawienie się w superbohaterów... skoro źli i tak przychodzili... skoro oni ich motywowali do złego... skoro... Świetną robotę? Słowa Kraris przebily się do lodowego chłopca... No jaha że świetna... No i wspaniała... Nie no kobitki znały się na rzeczy, trzeba było im to przyznać. Uśmiech zawitał ponownie na twarzy Virgila kiedy zarówno Kraris jak i Nymph doceniły jego dzieło, a ten cały Lord po prostu się nie znał, a Gargoyle... hmmm... Gargoyle chyba zaraz sprawdzi czy Lord umie latać. Coś trzeba było z tym zrobić. Ale najpierw należało wyjaśnić jedną rzecz.

Kim jest Chione? - Zapytał, ale zanim zdążył uzyskać odpowiedź pan Lord kontynuował swoje zarzuty - Chwilę... zaraz mi odpowiesz.

Doskoczył do gospodarza z uśmiechem na ustach i objął go ramieniem wokół szyi.

Święta racja. - Przyznał i poklepał go dłonią po połach marynarki. - Gdyby nie my to by ich tu nie było. Ale co do motywowania to nie. Nie zmotywowaliśmy ich. My ich zmusiliśmy do tego. - Dodał z dumą - Gdyby nie my to każdy z nich z osobna by rozrabiał w innej części miasta i zabijał tam inną grupę niewinnych ludzi. Ale jesteśmy my i się boją. Tak... boją się, bo wiedzą, że jak zaczną broić to my im skopiemy tyłki. No i siedzą cicho i się organizują, bo osobno nie mają szans więc próbują grupą. Ale z jakim efektem to widać. Nawet razem są do bani, bo my jesteśmy po prostu tacy zajebiści. - Wyciągnął w górę rękę w stronę Gargoyle'a szykując się na high five, ale jako że jego towarzysz nie był w nastroju to zaraz wycofał rękę. - Uuuu... Ale wie pan co. - Dodał konspiracyjnym szeptem do gospodarza - Ja bym go nie denerwował. Jak się wkurza to wyrzuca rzeczy za okno... Raz nawet mnie wyrzucił z naszej wieży... Ale sobie zrobiłem zaraz zjeżdżalnię i zjechaaaaaaałem na sam dół. - Virgil wykonał ręką gest markujący taki zjazd -  Zajebista rzecz taka ślizgawka z wysokości siódmego piętra, polecam i jakby co... Wiem - Oderwał się w końcu od gospodarza jakby olśniony - Możemy sprawdzić jak by to było bez nas. Niech pan sobie wybierze któregoś z tych tutaj, ja go Panu rozmrożę i staniemy sobie z boku i nie będziemy przeszkadzać. Może być?  - Klasnął i zatarł ręce rozglądając się po przeciwnikach. - To co? Którego, a może... którą? - Dodał zalotnym głosem pochylając się w stronę gospodarza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Any6df7.jpg

Gargoyle

 

- Tyy...! - Gusto już sięgał łapami ku miliarderowi, ale się powstrzymał. A może to dlatego, że Glaze nagle się ocknął i znów zaczął paplać baz ładu i składu, nie najgorzej odwracając, czy raczej rozpraszając uwagę Gargoyle'a.

- O czym ty znowu...? - konsternacja zastąpiła gniew, jak zwykle ciężko było mu nadążyć za rozumowaniem przyjaciela - Nieważne... - potrząsną głową - Powinniśmy ich wypytać - zwrócił się do Glaze'a skoro już poruszono temat roztapiania Terror Titans.

Na koniec odwrócił się do trójki dziewczyn i Enforcera.

- Z wami wszystko w porządku? - spytał nieco dłużej zatrzymując wzrok na Emmie, by w końcu przenieść go na Kraris - Jak księżniczka?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Czy Kraris potrzebowała tego telefonu? Potrzebowała, by ktoś przejął kontrolę nad całą sytuacją? Nie. Raczej nie, ale mimo wszystko odczuła pewien rodzaj ulgi, słysząc mentora Teen Titans. A może powodem tego uczucia był kojący głos Nightwinga.

- Wszystko w porządku – powiedziała, wiedząc, że jest to tylko część prawdy.

Jej rasa nie kłamała. Szczerość stanowiła podwaliny egzystencji na jej planecie, dlatego wiedziała, że musi dodać to, co zmieniało obraz sytuacji.

- Przeciwnicy wydają się być pod kontrolą. Nie odnotowaliśmy strat w ludziach. Część może być poturbowana, ale nie wydaje się, by czyjeś życie było zagrożone. Komisarz jest już powiadomiona o sytuacji. Powiedziałam, że przynajmniej jedno z nas chce być obecne podczas przesłuchania. Ci… Te osoby wzorowały się na nas – powiedziała, marszcząc brwi. W jej głosie zaszła jedynie subtelna zmiana. – Nie ma z nami Spectralweb. Wysłałam jej przed chwilą wiadomość, ale to nadal dziwne. Jako nasza przywódczyni powinna śledzić wydarzenie, na którym byliśmy. Właściwie… powinna z nami być. Jej milczenie jest niepokojące.

Na podobną krytykę przywódczyni nigdy nie zdobyłaby się wobec reszty zespołu, ale Nightwingowi była winna pełną szczerość. Nadzorował ich działalność. Jego morale nie zależy od przywódczyni, która nie stała u ich boku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lord's Palace

Śródmieście, San Francisco

13 września 2020 roku, godz 21:39

 

Lord ściągnął brwi jeszcze bardziej, przez co wyglądał niemniej groźnie niż Gargoyle, a było to nie lada wyczynem. Jednak wyraz jego twarzy zmienił się, kiedy padła propozycja ze strony Glaze'a. Mimowolnie spojrzenie ich gospodarza przesunęło się po Terror Titans zamienionych w lodowe rzeźby. Po drodze musiał też dostrzec wpatrzonych w niego monarchów Markovii i agenta Faradaya. Tak, Maxwell Lord zdecydowanie nie miał sojuszników wśród osób, które znajdowało się teraz na sali.

- Może innym razem, lodowy chłopcze - odparł Lord. - Będę miał was na oku, Teen Titans.

To powiedziawszy, wyminął Glaze'a i ruszył w kierunku księcia i księżniczki.

Tymczasem Emma uśmiechnęła się do Gargoyle'a. Z tym samym uśmiechem, pełnym wdzięczności, spojrzała po wszystkich stojących wokół niej Tytanach.

- Byliście niesamowicie. Jesteście - poprawiła się. - niesamowici. Lord nie wie o czym gada. To miasto ma szczęście, że tu jesteście i go bronicie - zapewniła.

Ledwo przebrzmiały jej słowa, do ich uszu dotarła wypowiedź władcy Markovii.

- Nie, panie Lord, poradzimy sobie. Raz już skorzystaliśmy z pańskiej gościnności i moja siostra niemal przypłaciła to życiem. Powinien pan lepiej zadbać o zabezpieczenie tego miejsca i okazać jakąkolwiek wdzięczność osobom, dzięki którym to przyjęcie nie zamieniło się w krwawą jatkę. Nie, proszę nic więcej nie mówić. Żegnam.

Jednak książę Brion nie skierował się do wyjścia. Otaczając siostrę ramieniem, podszedł do zgromadzonych Teen Titans.

- Mam nadzieję, że mimo tego co widziałem, w tym kraju potrafią okazywać wdzięczność - zaczął. - Raz jeszcze chciałem wam bardzo podziękować za interwencję, za ocalenie życia mojej siostry i zebranych tu gości. I... - zawahał się, zerkając w kierunku Kraris, która stała teraz w oddaleniu od reszty Tytanów. - jeśli to nie problem, Tara wróciłaby od razu z wami do Wieży. Jej rzeczy przyślę jutro. Doba, jak ustaliłem z Emerald Guardian.

 

Tymczasem Kraris, stojąca poza zasięgiem słuchu pozostałych członków Teen Titans, zrelacjonowała Nightwingowi sytuację. I po jej słowach zapadło na kilka chwil milczenie. Jedynym co świadczyło o tym, że jej rozmówca się nie rozłączył, był jego oddech, słyszalny po drugiej stronie.

- W Titans Tower też jej nie ma - odparł z namysłem. - Byłem pewny, że jest. Nawet widziałem jak jakiś czas temu szła do swojego pokoju, ale teraz... teraz jest pusto. Nie ma też śladu po jej zbroi i dronach - Nightwing znów zawiesił głos. - Jest jeszcze jedna sprawa, ale o tym powiem wam już na miejscu. Jeśli sytuacja jest opanowana, to wracajcie jak najszybciej do Wieży. Przesłuchanie może poczekać do jutra.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Słowa Nightwinga nie oznaczały niczego dobrego. Spectralweb miała w zwyczaju zaszywać się bez słowa ze swoimi robotami, ale nie znikała z wieży. Właściwie zazwyczaj łatwo ją było odnaleźć. Również druga informacja nie oznaczała niczego dobrego. Cokolwiek chciał im powiedzieć Nightwing, Kraris zaczynała wątpić, czy im się to spodoba.

- Dobrze. Jak tylko przekażemy Terror Titans policji, wrócimy do Wieży. Jest jeszcze coś… Księżniczka ma spędzić u nas dobę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

eRWipc8.jpg

Nymph

 

-  To zaszczyt, nie problem, Wasza Wysokość - oznajmiła Nymph i ukłoniła się dworsko. Umiała się przecież zachować, krew i pochodzenie ją zobowiązywały. Zobowiązywały ją też do całej galopady nieczystych myśli, gdy patrzyła na króla, ale to był jej chleb powszedni na tyle, że żadna z tych myśli nie znalazła odbicia na jej twarzy - Proszę jednak o wybaczenie, teraz muszę się oddalić, by odzyskać coś przed wyprawą do Wieży - skłoniła się raz jeszcze, kilka pierwszych kroków zrobiła tyłem, a potem odwróciła się i pobiegła. Laska Bogów i najprawopodobniej co najmniej zirytowana Shani. Lepiej było nie sprawdzać, co wyjdzie z takiego połączenia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Any6df7.jpg

Gargoyle

 

Gusto uśmiechnął się w odpowiedzi na pochwałę Emmy. Nie przeszkadzało mu nawet, że tak naprawdę pochwałę dostali zbiorczo. Liczyło się, że go pochwaliła. Dodatkowej satysfakcji dodał widok Lorda, który jak niepyszny odszedł od królewskiego rodzeństwa. Może i cieszenie się z tego było niskie, ale Gargoyle'a zdecydowanie nie obchodziło go w tej chwili.

Za to na wieść, że Emerald Guardian wyprosiła dla księżniczki wizytę w wieży, oczy zrobiły mu się wielkie jak dolarówki. Nie przypuszczał, że Kraris potrafi być taka... miła. Zwykle jest strasznie sztywna.

- Jasne Wasza Wysokość, to nie problem. Miejsca jest dość. - odparł wykrzywiając pysk w uśmiechu i wyciągając dłoń ku Tarze. Wcześniej co prawda ją odrzucili, ale teraz... teraz dziewczynie należało się trochę rozpieszczenia i marzeń, po tym jak dali plamę i pozwoli ją zranić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jb0qd.png

Glaze

 

Nah... przywykliśmy. Całe miasto ma nas na oku gdzie się nie pojawimy. - Odpowiedział na zbycie ich przez Lorda kiedy ten koło niego przechodził. Powrócił wzrokiem do lodowej rzeźby, która przechowywała w sobie władającą lodem przeciwniczkę. Sprawdzał, czy aby się nie uwalnia? Tak czy inaczej obserwował ją przez chwilę w skupieniu.

Pochwały ze strony Emmy lodowy chłopiec zbył machnięciem ręki i z udawaną skromnością rzucił od niechcenia.

Oj tam, oj tam.

Zanim jednak temat pochwał i wspaniałości Teen Titans zdążył w pełni rozkwitnąć i Glaze zdołał się nim nacieszyć i rozdmuchać go do jeszcze większych rozmiarów dosłyszeli głos króla. Królewsko zrównał z błotem gospodarza i podszedł do bohaterów dnia przekazując im radosną nowinę.

Super!!! - Podsumował całą sytuację Glaze i podszedł do księżniczki  - Pokażemy Ci wszystkie fajne miejsca - Sięgnął ręką jakby pokazywał coś na horyzoncie - Wszystkie śmiercionośne bronie Emertald Guardian... Wszystkie gadżety Spectralweb... Moje zabawki... Szafę z fikuśnymi kostiumami Gargoyla... Możemy go nawet razem powkurzać... Mówię Ci będzie przednia zabawa. Moja codzienna rozrywka. On jest taki pocieszny jak się złości. No sama zobacz. - Wskazał ręką na swojego towarzysza z szerokim uśmiechem na twarzy. Wzrok jednak znowu mu uciekł w kierunku lodowej rzeźby a uśmiech delikatnie przygasł dodając twarzy nieco... zamyślonej powagi... czy to było w ogóle możliwe u lodowego chłopca? Trwało jednak krótką chwilę, po której Glaze ponownie spojrzał na Gargoyla, aby wrócić wzrokiem do księżniczki. - Wiem... Przelecimy się jeszcze T-Jetem. Co Ty na to?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lord's Palace

Śródmieście, San Francisco

13 września 2020 roku, godz 21:40

 

Usłyszała ciche westchnięcie Nightwinga.

- W innych okolicznościach nie miałbym nic przeciwko. Nawet bym was do tego zachęcał, ale teraz... - zawiesił na chwilę głos. - Jeśli nie da się tego odkręcić, trudno. Ale lepiej upewnij się, że to będzie tylko doba. Żadnego wydłużania tego czasu - dodał. - Czekam na was w Wieży. Bez odbioru.

 

Księżniczka słuchała Tytanów z lekkim uśmiechem. Wydawała się być zachwycona całą sytuacją i jednocześnie speszona. Jako osoba publiczna, należąca do rodziny królewskiej, zapewne niejednokrotnie miała do czynienia ze znanymi osobistościami. A mimo to, przy nich, nastoletnich bohaterach, wydawała się być bardzo speszona.

- Najlepszy plan, jaki słyszałam - zapewniła.

 

 

Lord's Palace

Śródmieście, San Francisco

13 września 2020 roku, godz 21:50

 

Powrót do Wieży musiał jeszcze poczekać. Potrzebowali przekazać przestępców policji, jednocześnie pilnując, by żaden z nich się nie uwolnił. Nic jednak na to nie wskazywało. Glaze spisał się naprawdę świetnie tworząc te lodowe pokrywy, które zabezpieczyły Terror Titans.

Kiedy do ich uszu dochodziły odgłosy syren, Tytani wiedzieli, że lada chwila będą wolni i będą mogli wrócić do domu. Tym bardziej, że znajdowali się teraz w komplecie, cali i bezpieczni. Nymph również była już wśród nich, ze swoją laską i żoną. Shani, zgodnie z przypuszczeniami Leandry, stanowiła rosnące zagrożenie dla ochrony z każdą chwilą, kiedy ci uniemożliwiali jej powrót na górę, by sprawdzić stan małżonki. Jednak kiedy tylko dziewczyna zobaczyła, że Leandra jest cała i zdrowa, złość zniknęła jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. I teraz, kiedy obie znajdowały się ponownie na górze, Shani wyglądała na bardzo ukontentowaną.

Gdy drzwi windy się otworzyły, spojrzenia Tytanów powędrowały w tamtą stronę. Jednak wbrew oczekiwaniom i przypuszczeniom, do pomieszczenia nie weszli reprezentanci policji San Francisco. Fakt, ludzie, którzy weszli do środka byli przyodziani w kombinezony taktyczne, kamizelki kuloodporne i uzbrojeni byli jak na wojnę, jednak ich mundury miały inne barwy i oznaczenia. Nie mówiąc o tym, że kobieta, która wysunęła się przed szereg, nie tylko nie była żadnym znanym ich policjantem, ale też nosiła inne umundurowanie.

- Porucznik Lyla Michaels-Diggle, ARGUS - przedstawiła się. - Przybyliśmy po pojmanych przestępców.

Po tych słowach otworzyły się również drzwi wyjścia ewakuacyjnego, przez które weszła kolejna grupa zbrojnych, prowadzona tym razem przez komandosa, którego strój i uzbrojenie, na pierwszy rzut oka, były bardziej zaawansowane niż pozostałych żołnierzy.

Samo ARGUS nie było im obce. Chociaż nigdy dotąd nie zetknęli się z nimi osobiście, wiedzieli, że była to organizacja rządowa. Wykształciła się z Cadmusa jakieś pół roku po tym, jak dyrektorem generalnym została Amanda Waller. Również pani Waller dowodziła ARGUSem. Co więcej, ARGUS miał tak wysokie uprawnienia, że w razie konieczności mogły mu podlegać wszystkie dostępne siły rządowe, mógł korzystać z baz organizacji takich jak FBI, czy CIA, do tego posiadając własne, bardzo bogate technologiczne zaplecze. I jeśli ARGUS przybyło po Terror Titans, to policja San Francisco nie mogła temu w żaden sposób zapobiec.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Any6df7.jpg

Gargoyle

 

Gusto miał bardzo złe przeczucia co do entuzjazmu i pomysłów Virgila. Zwłaszcza że przyjaciel czerpał niekłamaną przyjemność z wprawiania Gusto w stan irytacji. A mając kogoś nowego przed kim będzie mógł małpować, to nie mogło się dobrze skończyć. Szczęśliwie dla większości Gusto i Gargoyle pozostawali osobnymi postaciami. Będzie musiał pogadać z Glaze'm by dopilnować by tak pozostało.

 

Tym miał się jednak zająć już w wieży, a na razie pozostawało czekać na policję. Kiedy jednak zamiast policji zjawili się agenci ARGUSA, znaczyło to, że sprawy właśnie dodatkowo się skomplikowały. Te rządowe sztywniaki pewnie będą chciały ich spławić, a nie ma mowy, żeby Tytani dali się spławić w tej sprawie.

- Super, doprawdy - odparł agentce - Ale wciąż musimy ich przepytać, więc...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Kraris nie wnikała w to, w jaki sposób na miejsce przybyli agenci ARGUSA zamiast wezwanych funkcjonariuszy policji. Wiedziała jednak, że jeśli nie chcą stanąć po przeciwnej stronie barykady, którą to stronę wybrali Terror Titans, nie mogli się sprzeciwić. Nie w tej sprawie.

- Czy możecie nam zagwarantować obecność podczas przesłuchania? – zapytała, zerkając na Gargoyle’e.

Nie tylko ją interesowali nowi przeciwnicy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jb0qd.png

Glaze

 

Glaze spodziewał się, że będzie jak zawsze. Przyjdzie policja. Zabierze złoli do samochodów chłodni i ich wywiezie w bezpieczne miejsce. No bo trzeba wiedzieć, że odkąd w mieście pojawił się Glaze to policja zainwestowała w samochód chłodnię do przewożenia obezwładnionych przez lodowego chłopca przestępców. Szkoda tylko, że nie grał wesołych melodyjek jak wozy z lodami. Kiedy na górę weszli ludzie, to wbrew oczekiwaniom Glaze'a okazało się, że to nie policja a ARGUS. No... to trochę komplikowało sprawy. No ale przynajmniej pozostali też nie chcieli im ot tak oddać zdobycznych przestępców na słowa Kraris Glaze zaśmiał się lekko.

No jasne... - Odpowiedział zanim zdążyła to zrobić Pani porucznik - W końcu my ich złapaliśmy. Są Pani Pani porucznik. - Lodowy chłopiec zrobił zamaszysty gest rękami a następnie odwrócił się i spojrzał jeszcze raz na lodową przeciwniczkę - Poza tą. Tej jeszcze potrzebujemy. Może ją Pani odebrać od nas z wieży za trzy dni. A potem... - Glaze klasnął w dłonie -  ...potem czekamy na zaproszenie na przesłuchanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lord's Palace

Śródmieście, San Francisco

13 września 2020 roku, godz 21:50

 

Porucznik Michaels-Diggle zerknęła w kierunku Gargoyle'a, który odezwał się jako pierwszy z Tytanów.

- Więc poczekacie na swoją kolej - odparła twardo. - ARGUS ich przejmuje.

Następnie jej spojrzenie przeniosło się na Emerald Guardian.

- Tak - przytaknęła. - Do tego otrzymała upoważnienie. Więźniowie będą przesłuchiwani w waszej obecności. Lub waszego reprezentanta.

Głowa agentki ARGUS obróciła się raz jeszcze, by tym razem spocząć na Virgilu. Także i tym razem, na odpowiedź pani porucznik nie musieli długo czekać.

- Żadnych wyjątków - stwierdziła. - Mam jasne rozkazy. Zabieramy wszystkich.

 

 

Rozstrzygnięcia mechaniczne:



Gargoyle żeby osiągnąć sukces musiał wyrzucić 18.

Na kostkach wypadło 8 = porażka.

Ze względu na Mistrust jako Gargoyle, było o 3 Column Shifts trudniej.

 

Glaze żeby osiągnąć sukces musiał wyrzucić 11.

Na kostkach wypadło 6 w tym naturalne 1 = porażka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Any6df7.jpg

Gargoyle

 

Gargoyle warknął delikatnie.

- Byliśmy pierwsi, nie możecie rozstawiać nas po kątach - może było to niedojrzałe podejście, ale w końcu są TEEN Titans. Trochę niedojrzałości powinno być wpisane w ich grupę - I jakoś nie widziałem, żebyście coś w ich sprawie zrobili. A no tak, przecież nic nie zrobiliście, przyszliście na gotowe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Kraris skinęła głową na potwierdzenie kobiety. Dotychczas przekonała się, że Ziemianie raczej nie słyną z prawdomówności, ale nie miała innego wyjścia, jak uwierzyć. Jeśli straci wiarę we wszystkich Ziemian, pozostanie na tej planecie stanie się jeszcze bardziej uciążliwe.

Najwyraźniej jednak nie wszyscy podzielali jej przekonania.

- Glaze, Gargoyle, wystarczy – powiedziała stanowczym tonem. – Będziemy przy przesłuchaniu. Kilka dni niewiele zmieni.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jb0qd.png

Glaze

 

Chwila, chwila... Jakich wyjątków? Jakie przejmuje. On ma racje - Powiedział do Kraris wskazując na Gargoyla. - My ich złapaliśmy i my decydujemy czy i komu ich przekazujemy. - Spojrzał ponownie na panią porucznik - Nie możecie tak sobie wejść i powiedzieć, że wy ich bierzecie. Tak robią złodzieje, a złodziei łapiemy i oddajemy ich w ręce policji. Jak sami sobie złapiecie złoli to możecie ich sobie brać. Jak my ich złapaliśmy, to może ich wam przekażemy, ale na pewno nie z takim podejściem, co to to nie. Jak więc robimy Pani Porucznik? Współpracujemy, czy nie? - Glaze oparł się delikatnie o zamrożoną lodową - Bierzecie pozostałych, a tą za trzy dni od nas, czy wychodzicie i nie bierzecie nikogo?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Lord's Palace

Śródmieście, San Francisco

13 września 2020 roku, godz 21:51

 

Jeśli Gargoyle i Glaze chcieli cokolwiek osiągnąć swoimi pyskówkami i zachowaniem, osiągnęli tyle, że komandosi ARGUS poprawili chwyt na swoich karabinach, ich spojrzenia nabrały czujności, a ciała zdradzały gotowość do natychmiastowego działania.

Jedynie osoba najbardziej zainteresowana, która ewidentnie tutaj dowodziła, pozostawała niewzruszona. Porucznik Michaels-Diggle musiała być przyzwyczajona do wszelkich objawów niesubordynacji.

- Mam inną propozycję, Glaze - odparła agentka ARGUS. - Odstępujecie i zabieramy te mrożonki albo aresztujemy także was za stawianie oporu i utrudnianie śledztwa federalnego. Co ty na to, bohaterze?

 

 

Rozstrzygnięcia mechaniczne:

Glaze żeby osiągnąć sukces musiał wyrzucić 11.



Na kostkach wypadło 13=sukces.

Ten wynik daje również +1 Column Shift.

Wynik Perswazji Glaze'a to 2RAPs.

Jednak jest to wynik niższy niż SPIRIT pani porucznik, więc Perswazja jest nieudana.

 

Porucznik Michael-Diggle żeby osiągnąć sukces musiała wyrzucić 9.

Na kostkach wypadło 12=sukces

Ten wynik daje również +1 Column Shift

Wynik Perswazji pani porucznik to 3RAPs.

Jako, że ilość RAPs jest równa SPIRIT Glaze'a, Perswazja jest udana.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jb0qd.png

Glaze

 

- Serio? - Zapytał zdziwiony Glaze. - Naprawdę chcę Pani walczyć? Co ja mówię, oczywiście, że Pani chce. Jednym ruchem zamroziłem tych tutaj. - wskazał na otaczających ich Terror Titans - Jednym ruchem mogę zamrozić was wszystkich zanim podniesiecie broń. To nie ja utrudniam tylko Pani. Dostanie Pani to co chciała tylko musi poczekać chwilę na tą tu. Ona nigdzie nie ucieknie, zapewniam, a i tak jej Pani w tym czasie nie przesłucha, bo jest w bryle lodu. Ma Pani swoich żołnierzy ze swoimi spluwami... ale wie Pani co... nasze są większe. Inaczej to nie my, a wy byście łapali takich jak Ci.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Kraris tego nie rozumiała. Wiedziała, że Glaze jest… mało dyplomatyczną osoba, ale do tej pory nigdy nie postrzegała go jako zagrożenie. Do tej chwili. Do momentu, w którym zagroził osobom uprawnionym przez władze tego państwa do przejęcia więźniów.

Teen Titans powinny być postrzegani jako jedność. Kosmitka doskonale rozumiała, że tylko silna wewnętrznie grupa ma szansę dobrze funkcjonować, ale nie mogła poradzić nic na to, co się stało. I co jeszcze mogło nastąpić.

Kraris stanęła między Glaze a agentką, plecami do tej drugiej. Czy uważała ją za mniejsze zagrożenie? W tej chwili tak.

- Glaze, przestań. Skończ to zanim staniesz po tej samie co Terror Titans. W tej chwili niczym się od nich nie różnisz.

Napięte mięśnie. Stanowczość na twarzy. Glaze był towarzyszem broni, ale w tej chwili stali po przeciwnych stronach. Kraris nie sądziła, że ta sytuacja wywoła w niej aż taki smutek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Any6df7.jpg

Gargoyle

 

Gargoyle, choć nieraz pozwalał kierować się wybuchom gniewu, nie był takim idiotą. Kraris miała rację, że przecież i tak będą mogli ich przepytać. Jak zwykle wykazywała się rozsądkiem. W przeciwieństwie do pewnego mrożonego półgłówka.

Nawet jeśli udałoby się im pokonać wysłany oddział, następne zaczęłyby na nich polować, a cały PR szlag by trafił. Gusto był pewny, że Lord też by się chętnie do tego wówczas przyłożył. Nie, Gusto nie chciał być znowu celem polowań.

- Glaze, Kraris ma rację. Rzucisz się na agentów, to dostaniesz tą samą łatkę co ci tutaj - wskazał Terror Titans - I wyrzucisz w błoto swoją bohaterską reputację. - dodał jeszcze wiedząc jak dla ego Virgila liczyło się by być widzianym jako bohater.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jb0qd.png

Glaze

 

No i wyszło na to, że w godzinie próby został sam. Wtedy kiedy ich najbardziej potrzebował... Ale zamiast stanąć za nim i go poprzeć, to stchórzyli i stanęli przeciw niemu. Nawet nie wiedzieli... A teraz nie była pora aby im tłumaczyć. Nie przy tych wszystkich ludziach dookoła. Na to nie było teraz czasu. Gdyby dalej się opierał pewnie musiałby walczyć i z nimi, a tego nie chciał. W końcu byli jego przyjaciółmi. Zdradzieckimi, wbijającymi nóż w plecy, ale przyjaciółmi.

Pozwalając im kraść co do nich nie należy wy też wyrzucacie swoje łatki bohaterów. Stajecie po stronie złodziejstwa. - Glaze pokręcił głową ze smutkiem. - Wiecie co... walcie się. - Odwrócił się na pięcie i poszedł do okna przez które bez namysłu wyskoczył i tworząc sobie zjeżdżalnie ruszył w drogę. Wiedział, że musiał coś wymyślić. Kradzież z placówki Argus nie wchodziła w grę. Szczególnie, że wszyscy obrócili się przeciw niemu. Musiał to rozegrać inaczej. Ale sam nie da rady. To zaś oznaczało, że musiał poszukać wsparcia. A pomóc mu mogła jedyna osoba, która o wszystkim wiedziała. To zaś oznaczało, że Virgil będzie musiał się spakować i polecieć do Gotham. Albo spróbować go sprowadzić tutaj. Może najpierw spróbuje, a potem pojedzie...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz