Marass

[R]: Honor for All (Marass)

228 postów w tym temacie

IUpW70J.png

 

 

 

1846

5. dzień Miesiąca Pieśni

Hotel Captain’s Chair

Dzielnica Destylarni

 

Powietrze pachniało tutaj inaczej.

Mogło się wydawać, że Dunwall jest jednym wielkim organizmem, albo - mechanizmem - jak uwielbiały podkreślać nagłówki brukowców. Zunifikowanym, silnym, odpronym na przeciwności mechanizmem. Perłą w koronie cesarstwa. Metropolią, która przed laty oparła się Szczurzej Zarazie. Symbolem zjednoczonego państwa.

To nie była prawda. Nie do końca w każdym razie.

Tutaj, w Dzielnicy Destylarni na Bulwarze Johna Claveringa powietrze pachniało inaczej niż w innych częściach miasta. Jeden głęboki wdech nie pozostawiał złudzeń, że Dunwall nie jest jednolite. Ożywcza bryza ciągnąca od nabrzeża morskiego dodawała energii i wyostrzała apetyt. Rzeka Wrenhaven, otaczająca całą dzielnicę malowniczym meandrem, utrzymywała odpowiedni poziom wilgotności, a rejsy wypoczynkowe po Wrenhaven reklamowane były jako najlepsze remedium na astmę.

Żyć, nie umierać. - jak mawiał Aleksy Berlioz, słynny literat, zamożny na tyle, by móc pozwolić sobie na apartament w Dzielnicy Destylarni. Oczywiście, mawiał zanim nieopatrznie nie stracił życia w przykrym wypadku, nie zauważając nadjeżdżającego powozu szynowego, który z precyzją chirurga oddzielił jego pełną górnolotnych sentencji głowę od korpusu.

Gdyby jednak Aleksy Berlioz częściej opuszczał dystrykt najbogatszych, wiedziałby, że nie wszędzie żyje się tak dobrze.

Na przykład w Zatopionej Dzielnicy powietrze wciąż pachniało rozkładem. Mimo że od Szczurzej Zarazy minęła już niemal dekada. Zapach zbutwiałego drewna, mokrych murów i sierści szczurów wciąż były nie do wytrzymania. Niezależnie od tego, jak wielkie podatki ściągała cesarzowa Emily Kaldwin, by inwestować w odnowę niegdysiejszego centrum finansowo-przemysłowego, jakim była Zatopiona Dzielnica.

Jeszcze inaczej powietrze pachniało w Dzielnicy Krawców. Nigdy nie miała dobrej renomy, to prawda, ale odkąd odkryto, że tran wielorybi, po odpowiednim przetworzeniu staje się silnym narkotykiem, okazała się całkiem zamożnym dystryktem. Czarny rynek zawsze generuje zyski. Żadne bogactwa nie zniwelują jednak zapachu tranu: agresywnego, nieprzyjemnego, uderzającego w nozdrza.

Nie, Dunwall nie było jednolite.

 

Ale ich to przecież wcale teraz nie obchodziło. Siedzieli na osłoniętym tarasie hotelu Captain’s Chair wdychając świeże, morskie powietrze. Świtało, a wokół budynków unosiła się lepka, ożywcza mgła, zwiastująca ciepły dzień. Kelner nalewał herbatę z imbryka, przemykając wokół gości jak cień. Trybiki stojącego zegara poruszały się miarowo, koła zębate odmierzały kolejne minuty.

Przybył punktualnie.

Kelner, który przemykał wokół zgromadzonych jak cień, teraz ulotnił się jak cień. Zostali sami: Kruki, cesarski obrońca Corvo Attano i dźwięk gongu zegara, wybijający pełną godzinę.

 

yBqKnoR.png

 

 

20 dni wcześniej

 

1846

13. dzień Miesiąca Klanów

Dunwall Tower

Komnaty Cesarzowej


 

Młody, gładko ogolony rudzielec wydawał się kwintesencją ruchu. Chodził w tę i z powrotem, wydeptując wyraźną ścieżkę w miękkim i bez wątpienia horrendalnie drogim dywanie w komnacie cesarzowej. Szybkie ruchy nie pasowały do jego spiętej, wyprostowanej sylwetki, dopasowanego i skrojonego na miarę uniformu, ani do mechanicznej prawej ręki, przytwierdzonej do korpusu czarnym, skórzanym pasem.

Gdzie ona jest?

Och! Wiedział doskonale, gdzie ona jest! Gdzieś na dachach Dunwell Tower ucieka od monotonii obowiązków. Pewnie wymknęła się ze swoich komnat, by umknąć tym nudnym starcom z Parlamentu, którzy znowu chcieli przedyskutować kwestię rozlokowania ścian światła przed budynkiem. A może to przez ten projekt, dotyczący zwiększenia wież strażniczych na obrzeżach miasta, który ciągle leżał nietknięty? Wspominała przecież, że wciąż nie jest pewna, czy powierzenie znaczącej części ochrony miasta zmechanizowanym wynalazkom jest takim doskonałym pomysłem. Tak, w takich momentach Emily wymykała się na dachy Dunwall Tower, by poobserwować panoramę miasta, odpocząć od papierkowej roboty i trudnych wyborów.

Dźwięk otwieranego okna nie był głośny, ale sprawił, że mężczyzna, jakby automatycznie, zatrzymał się i stanął na baczność.

- Wasza wysokość! - wykrzyknął z pomieszaniem ulgi i zdenerwowania, kiedy Emily Kaldwin z gracją wylądowała na dywanie. - Dachy nie są odpowiednim miejscem dla waszej wysokości. - stwierdził żałośnie, wciąż wyprostowany jak struna.

Emily wzruszyła ramionami, rzucając niedbale płaszcz na oparcie krzesła. - Wychodki też nie są odpowiednim miejscem dla waszej wysokości, a przecież muszę z nich korzystać. - uśmiechnęła się tym uśmiechem, który wydawał się miły, ale kończył wszelkie dyskusje. Zresztą, jej rozmówca najwyraźniej nie zamierzał w dyskusje wchodzić. Westchnął tylko ciężko.

- Lord Protektor czeka w komnacie bawialnej. - rudzielec zakomunikował rzeczowo, pozbywając się z twarzy wszelkich emocji. Widocznie fakt, że Emily jest cała i zdrowa przywrócił go do prawidłowego rytmu.

- Dziękuję, Konradzie. - cesarzowa skinęła głową, energicznie ruszając do wyjścia.

Konrad Malloy, były Rewident, gwardzista na usługach jej wysokości patrzył jak sylwetka Emily znika za drzwiami. I, na bogów, nie zgarbił się ani odrobinę.

- Doigra się. Kiedyś naprawdę się doigra. - mruknął do siebie, ściągając brwi, co nadało jego twarzy poważny wyraz. Zbyt poważny. Nie pasujący do mężczyzny w jego wieku.

Promienie zachodzącego słońca odbijały się od metalowej konstrukcji, zastępującej rękę. Trybiki poruszyły się, kiedy Konrad Malloy sięgnął po płaszcz cesarzowej, składając go z pedantyczną dokładnością.

Być może, gdyby zwalczył zamiłowanie do porządku, zauważyłby, że słońce, jakby na chwilę zaszło, a w komnacie zrobiło się odrobinę ciemniej. Być może, zauważyłby, że przez ościeżnicę, w której przed chwilą pojawiła się Emily wygląda zakapturzona postać. Być może, zauważyłby kuszę skierowaną w jego stronę.

Ale nie zauważył. I kiedy tak stał tyłem do okna, poczuł tylko dziwne ukłucie w szyję. Zanim zorientował się, że to wcale nie był jakiś uporczywy insekt, zawartość strzałki usypiającej dostała się do krwioobiegu.

Nie zdążył nawet krzyknąć, kiedy upadał na podłogę.

 

 

yBqKnoR.png

 

 

1846

5. dzień Miesiąca Pieśni

Hotel Captain’s Chair

Dzielnica Destylarni

 

Corvo Attano rozsiadł się wygodnie na profilowanym fotelu. W bladym słońcu poranka wyglądał na zmęczonego. Zresztą, czy kiedykolwiek tak nie wyglądał? Posiwiałe już lekko włosy miał zmierzwione, jak zawsze, ponadtygodniowy zarost, jak zwykle, żył własnym życiem, a większe i mniejsze zmarszczki okalały jego oczy. Uwydatniły się, kiedy się uśmiechnął.

- Ze wszystkich mian, jakimi was obdarzają, najbardziej lubię Kruki. - odchylił się wygodnie na fotelu. Rzeczywiście, lubił to miano, powtarzał je często i wcale nie przeszkadzało mu, że wymyślili je przeciwnicy Lojalistów, wyrażając się o współpracownikach Corvo z nieukrywaną pogardą. Wszak większość z nich nie posiadała nawet tytułów szlacheckich, nie mówiąc już o doświadczeniu wojskowym. Po prawdzie, część miała nawet przeszłość dość szemraną, ot co! Z takimi nigdy nic nie wiadomo.

Lord Protektor, przywykły do niechęci arystokracji, która swojego czasu okrzyknęła go przecież Zamaskowanym Przestępcą, nic sobie z tego jednak nie robił. Kruki mu się podobały i tyle.

Cóż, Corvo Attano może był odważny, zdeterminowany i pełen poświęceń, ale za cholerę nie miał gustu.

- Przejdę do rzeczy od razu i powiem to tylko raz. Nigdzie tego nie zapiszę i nie nagram na audiografie. - to była jego standardowa formułka. Hasło, po którym nie pozwalał, by ktoś mu przerywał. Nawet nie musiał sprawdzać, czy słuchają uważnie. Słuchali. - Jak wiecie, dokładnie dwadzieścia dni temu odnotowaliśmy próbę włamania do komnat cesarzowej. Próbę, dodajmy, udaną i niezwykle, jakby to ująć... specyficzną. - skrzywił się, sięgając po filiżankę i odsłaniając piękny pistolet z ornamentowanym, mosiężnym uchwytem. - Od razu wykluczyliśmy chęć bezpośredniego zamachu. Po pierwsze dlatego, że włamywacz wybrał moment, w którym Emily nie było w komnacie, a po drugie dlatego, że obecnego tam gwardzistę uraczył strzałką usypiającą. Nie zamierzał zabijać. Uprzedzając wasze pytanie: z komnaty nic nie zniknęło, nawet najdrobniejsza kosztowność. Wręcz przeciwnie… - nozdrza mu zadrgały. Niektórzy już rozpoznawali ten tik. Corvo był poruszony, tak właśnie zdradzał swoje wzburzenie. - Pojawiło się tam coś, czego wcześniej nie było. Ktoś podrzucił Emily przesyłkę.

Zamilnkął. Odstawił na stół szklankę z filiżanką i otarł usta serwetką.

A potem wstał nagle, podchodząc do drzwi prowadzących na taras. Wyciągnął za fraki kelnera, który jeszcze przed chwilą ulotnił się jak cień po przyniesieniu herbaty. Wszystko trwało sekundy, a po chwili podsłuchujący nieszczęśnik leżał na wznak na posadzce, po tym jak Corvo zdzielił go porządnie ornamentowanym, mosiężnym uchwytem pięknego pistoletu i starannie zamknął drzwi.

Nie mieli pojęcia jak go zauważył. Jasne, był Lordem Protektorem, ale na bogów, czy Lord Protektor dostaje w pakiecie umiejętność przenikania wzrokiem ścian?

Corvo nie dał im czasu na snucie hipotez. Stanowczym ruchem ręki uspokoił zgromadzonych. - Zajmę się nim później. - pistolet na powrót wylądował w kaburze. - Musicie wiedzieć, że śledztwo dotyczące tego, kto włamał się do komnat cesarzowej, jest dla mnie obecnie priorytetem. Znajdę włamywacza. - powiedział to tonem tak spokojnym i pewnym, że nikt nie miał wątpliwości, żę tak się w końcu stanie. - Od was chcę czegoś innego. Waszym zadaniem będzie ta nieszczęsna przesyłka.

 

 

yBqKnoR.png

 

 

Honor for All

 

 

Hej! Witajcie drodzy Czytacze i Wszyscy Zainteresowani Bardziej lub Mniej! Witajcie po tym być może przydługim wstępie, będącym w swej istocie znaczącą częścią openingu pierwszej przygody w planowanej sesji Dishonored. Pisanie sprawiło mi czystą radość, jaram się przy tym niemożebnie i chciałabym, żebyśmy razem zanurzyli się w bogaty świat Dishonored! Poniżej technikalia i najważniejsze informacje.

 

 

Kim są postaci graczy?

 

Kim tylko chcecie, ale przede wszystkim - współpracownikami Lorda Protektora, ojca cesarzowej, człowieka równie kochanego, co nienawidzonego - Corvo Attano. Jesteście zaufanymi ludźmi, specjalistami do zadań… specjalnych, których Corvo starannie sobie wyselekcjonował. Co to oznacza? A no to, że musieliście popisać się czymś, co cesarskiego obrońcę urzekło, albo co czyni wasze postacie niezwykle cennym nabytkiem. Może ktoś z was prowadził szemrane interesy w jednej z biedniejszych dzielnic miasta i chłonąc plotki poznał kulisy zamachu na cesarzową? Może ktoś z was stał się jednym z najbardziej obiecujących studentów Akademii Filozofii Naturalnej i zasłynął jako zdolny wynalazca? A może ktoś z was wykazał się niezwykłą odwagą ratując mieszkańców z płonącej kamienicy, a wasz heroiczny czyn nie pozostał niedostrzeżony? Pozostawiam wam tutaj otwartą furtkę i chcę podkreślić, że wasze postaci nie musiały działać na szeroką skalę. Musiały natomiast zrobić coś, co zwróciło uwagę Corvo.

 

Corvo nazywa was Krukami i to dobrze oddaje charakter waszej pracy. Pracujecie incognito, wypełniając powierzone zadania. Należycie do nielicznej grupy zaufanych mu ludzi. Nie pojawiacie się w Dunwall Tower, nie zasiadacie na ucztach u boku cesarzowej. Jesteście mieszkańcami Cesarstwa, prowadzącymi swój własny żywot i wynajmowanymi, kiedy przychodzi na to pora. I chociaż żyjecie poza głównym nurtem cesarskich spraw, to jesteście ludźmi zaufanymi i rzetelnymi. Słowem - Corvo wie, kogo werbuje.

 

 

Czy postaci graczy muszą się znać?

 

Nie, nie muszą. Słyszeli o osobie i znają podstawowe informacje na swój temat. Mogli się spotkać kilka razy przed misją, żeby dogadać szczegóły, ale nie wymagam na starcie rozbudowanych relacji. Oczywiście, zakładam, że okażecie dobrą wolę, żeby się dogadać, ale do nawiązywania przyjaźni nie zmuszam. Jeśli ktoś ma taką ochotę - to droga otwarta, przyjmę to nawet z drżącym z zadowolenia serduszkiem, ale nie jest to wymagane ;) 

 

 

Czy znajomość gry jest konieczna?

 

Nie, w żadnym razie. Tak jak wspominałam w poście, dotyczącym badania rynku, nie stawiam wymogu znajomości gry, bo gra to przede wszystkim świat, w który można się wklimacić grając, ale też świat bardzo dobrze opisany na wiki Dishonored. Ja początkowo buszowałam wyłącznie po angielskiej, ale jakoś szybko zorientowałam się, że polska jest prawie identyczna. Znaczy, przetłumaczono w niej chyba wszystko, co znajduje się na wiki anglojęzycznej, więc jeśli ktoś ma problem z językiem/woli czytać po polsku to naprawdę na spokojnie można.

 

Wymagana jest za to znajomość świata przedstawionego i, jak wspominałam, ogólny dobry feeling steampunku. Nikogo nie będę z niczego odptywać i w razie wszelkich niepewności/wątpliwości czy pytań walcie śmiało, ale po prostu wychodzę z założenia, że dobrze jest znać świat, w którym się gra.

 

 

Czas i miejsce akcji

 

Akcja sesji rozpoczyna się między wydarzenami z pierwszej i drugiej części gry. Mamy rok 1846, a więc jest już dziewięć lat po Szczurzej Zarazie (akcja pierwszej odsłony rozgrywała się w roku 1837).

Po śmierci Jessamine Kaldwin opiekę nad młodą Emily Kaldwin przejął Corvo Attano, sprawując funkcję cesarskiego doradcy, aż do osiągnięcia przez nią pełnoletności. Obecnie Emily ma 20 lat, jest władczynią ogólnie akceptowaną, uznawaną za rozsądną, choć czasem nieprzejadnaną, co, oczywiście, nie wszystkim przypada do gustu.

 

Jeśli zaś chodzi o miejsce akcji, to oczywiście, Corvo związany jest przede wszystkim z Dunwall, więc znacząca część waszych działań w przyszłości będzie się tutaj rozgrywała, jednak pierwszą misję zaczniecie w drodze do Morley - najmniejszej i najbardziej zbuntowanej politycznie wyspy Cesarstwa, która została przez nie podbita jako ostatnia. Morley w swoim klimacie wzorowane jest trochę na obiegowym wyobrażeniu o Szkocji - pochmurnej, mglistej i szarej, ale jednocześnie urzekającej widokami. Słynie między innymi z sadów jabłkowych i wrzosowisk łagodnych stoków górskich porośniętych przez orchidee.

 

 

Mechanika

 

Gramy na Savage World (dzięki, Marta!)!

Od razu się przyznam, że jest to dla mnie pierwsze zetknięcie z podręcznikiem, ale wertuję go sumiennie od kilku dni, więc mam nadzieję, że jakoś sobie wszyscy poradzimy. Sawydże przypadły mi do gustu, bo są dość elastyczne i ładnie do Dishonored pasują. Nie wymagały nawet wielu zmian na poziomie konstruowania karty postaci. Szczegóły odnośnie tego, jak zaadaptowałam sposób rozgrywania inicjatywy w walkach itd. podam w odpowiednim temacie sesyjnym.

 

Podstawą jest podręcznik główny (dostępny po polsku), ale jeżeli chcecie posiłkować się innymi, na przykład przy wymyślaniu przewag i zawad to nie ma problemu. Z tym, że musicie mi podesłać ich dokładny opis ze wskazaniem z jakiego podręcznika go wzięliście.

 

Okej, to teraz najważniejsze! Jak w zasadzie ma wyglądać rozpiska mechaniczna karty postaci na zdishonoredowanych Sawydżach?

 

  • Rasa - w Dishonored wcielacie się w ludzi, to jasne. W związku z powyższym zaczynacie grę z jedną, darmową przewagą. Jeśli jednak chcecie pokombinować trochę bardziej, możecie wykorzystać system tworzenia ras i wybrać dla swojej postaci, zamiast darmowej przewagi, dwa punkty zdolności. Przykładowo, jeśli stwierdzacie, że wasz bohater pochodzi z mroźnej Tyvii, zamiast wybierać przewagę, możecie dać mu +2 do opierania się warunkom naturalnym (warte jeden punkt) oraz, na przykład, odporność na trucizny lub choroby (jeden punkt). Nadwyżkę punktów można niwelować punktami ujemnymi, ale nie przesadzajcie w tej zabawie, jeśli już się na nią zdecydujecie ;) 

 

  • Współczynniki - rozdzielacie punkty według wytycznych w podręczniku.

 

  • Przewagi i zawady - tak jak wspomniałam - możecie posiłkować się przewagami i zawadami zawartymi w innych podręcznikach, jeśli dacie mi wcześnij znać, co i jak, żebym klepnęła. To, co jest tutaj ważne to to, że bohaterowie nie mają mocy nadprzyrodzonych, toteż wszelkie przewagi z nimi związane odpadają. Jeśli chodzi o zawady, tutaj znajdziecie listę zmienionych zasad i zawad zakazanych.

 

  • Ekwipunek - tutaj chciałabym tylko informację, czy zabieracie ze sobą w podróż coś specjalnego. Pamiętajcie, że jedziecie na misję, na którą wysyła was Corvo, a to oznacza, że zapewni wam potrzebne wyposażenie (dokumenty na przejazd, apteczki, pożywienie, leki, uśmierzające ból, czy odtruwające organizm, zapas amunicji itd.). Jeśli jednak chcecie mieć ze sobą coś specjalnego (pięknie zdobiony sztylet-pamiątkę po dziadku? papugę, powtarzającą podstawowe słowa? lunetę? dodatkowy rewolwer?) to w granicach rozsądku pozwalam na wszystko. Chodzi wszak nie tylko o praktyczne przeznaczenie, ale i, żeby ekwipunek określał wasze postaci.


 

Wzór karty postaci

 

  • Avatar - fajnie, jakby avatary były w miarę jednolite stylistycznie. Ogólnie nie specjalnie trawię arty mangowo-animcowe i niezbyt mi do świata pasują, ale poza tym feel free ;) 

 

  • Imię i nazwisko

 

  • Wiek - co wam w duszy gra, ale w granicach rozsądku. To znaczy, chciałabym jednak, żeby postaci wyszły poza wiek dziecięco-nastolęcy, tak osiemnaście w górę byłoby okej i, żeby nie były zbyt wiekowe, bo starość generuje jednak określone problemy i trudności

 

  • Pochodzenie - Corvo jeździ po świecie. Sam pochodzi z Serkonos i jest pierwszym imigrantem, pełniącym funkcję Lorda Protektora, także nie widzę przeciwwskazań, żeby wasze postaci pochodziły spoza Gristolu. Corvo mógł was z równym powodzeniem odkryć w Tyvii, co w Morley, tutaj nie ma problemu. Jedyny warunek to taki, że postaci urodziły się i wychowały w granicach Cesarstwa (z jasnych, politycznych względów). Pomysły na ucywilizowanego członka plemienia, zamieszkującego Kontynent Pandazyjski nie będą przyjmowane.

 

  • Charakter

 

  • Historia - może być w punktach, może być zwarta opowieść, i absolutnie nie musi być długa :) Ogólnie - pozostawiam to Wam. Dla mnie najważniejsze jest, żeby w historii zawarte było w jaki sposób nawiązaliście relacje z Corvo. 

 

  • Stosunek do świata - w jaki sposób wasi bohaterowie zapatrują się na postępującą ekspansję wynalazków? co sądzą o mechnizowaniu się przestrzeni miast? jak się w tym wszystkim odnajdują? jak reagują na krzykliwe artykuły w gazetach, że w niedalekiej przyszłości zmechanizowane konstrukty będą bronić porządku na ulicach miast? jaki mają stosunek do religii? co sądzą o kulcie Odmieńca? a co o Kongregacji Wszechludzi? jaki jest ich stosunek do rządów cesarzowej i do przykrych wydarzeń związanych z zabójstwem Jessemine Kaldwin? Ot, szczypta naprawdę podstawowych informacji, które jakoś ulokują bohaterów w kontekście świata przedstawionego :)
     
  • Mechanika (głównie na tym etapie interesują mnie przewagi i zawady)

 

Chciałabym, żeby koncepty były jawne. Jasne, nie musicie dzielić się swoimi tajemnicami i pełną historią czy stosunkiem do świata z innymi, ale dzięki temu wszyscy będą wiedzieć, jakie typy postaci zostały zaklepane i, myslę, to dobra okazja, by off game zapoznać się z postaciami współgraczy.

 

Liczba graczy: 3-4. Tak po prawdzie najbardziej optymalna jest dla mnie czwórka śmiałków. Nie chciałabym tej liczby przekraczać, ale przy mniejszej też widzę fajne możliwości. Ogólnie - nie róbcie zbyt wielu kart, nie chcę nikogo odrzucać :D

 

Termin końca rekruty: 18.07, update: 24.07 Jak widzicie - czasu jest sporo. Z tym, że od 14-16 praktycznie nie będę dostępna, bo się przeprowadzam i trzeba się w nowym lokum ogarnąć. Tak więc, jeśli mielibyście jakieś Ogromnie Ważne Kwestie Do Przedyskutowania to nie zostawiajcie ich proszę na ostatnią chwilę!

Plus, do osiemnastego myślę, że ładnie sobie już do końca Sawydże w głowie poukładam, więc ten dłuższy termin jest też terminem na moje ostateczne ogarnianie mechaniki.

 

 

W razie wszelkich pytań walcie śmiało! <3 Chętnie odpowiem na wszystkie, tym bardziej, że zakładam, że o milionie rzeczy zapomniałam! I w ogóle, jesteście super, jeśli to wszystko przeczytaliście! W sumie nawet, jeśli nie przeczytaliście to i tak jesteście :D

 

edit:

Wszystko, czego wymagam odnośnie znajomości świata Dishonored znajdziecie tutaj:

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

OMG OMG steampunk, sewydże (<3 <3 <3), Berlioz z odciętą głową, nie mogę tego przegapić :D

Ale kim zagram to pomyślę jak wrócę z Dream Haven :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jasne, luzik, czasu jest mnóstwo!

I czekałam na docenienie Berlioza, znaczy, długo nie czekałam, ale wiesz <3 :D  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzień dobry, zgłaszam się! B)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Poznam świat i dam znać, ale jestem zainteresowany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Yaaay, miło widzieć zainteresowanych <3

A co do świata - to zamierzam jeszcze zrobić krótkie streszczenie najważniejszych informacji o nim. Myślę, że może to ułatwić jego ogarnianie ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Cały czas myślę, czy zdążę ogarnąć i świat, i mechanikę .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mechanika jest banalnie prosta - oczekuję od Was tylko ogarnięcia mechanicznej strony Karty Postaci, to kilkanaście stron w podręczniku :) 

Ale, jeśli ktoś z Was reflektuje na przedłużenie terminu - nie ma sprawy. Dajcie mi tylko znać wcześniej ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Okej, na PW padło pytanie dotyczące jednej z zawad, więc dokładnie przejrzałam ich listę i wprowadzam pewne zastrzeżenia:

 

1. Arogancki

(Twój bohater nie sądzi, że jest najlepszy. On to po prostu wie. Nieważne, czy chodzi o szermierkę, kung fu, bieganie – na całym świecie nie ma nikogo, kto mógłby się z nim równać. Co należy udowadniać przy każdej sposobności. Niestety, postaci nie wystarczy, że zwycięży. Musi zmiażdżyć przeciwnika. Zawsze, gdy ktoś rzuci choć cień wątpliwości na jej prymat, gotowa jest rzucić wyzwanie, upokorzyć oponenta i w ten sposób udowodnić swoją wyższość. Jest typem człowieka, który podczas pojedynku wytrąci broń z ręki wroga, by ją podnieść, wręczyć z powrotem i uśmiechnąć się szyderczo. Aroganccy bohaterowie zawsze szukają „godnego” przeciwnika do walki, a poplecznikami przejmują się tylko, gdy ci wejdą im w drogę.)

 

W podręczniku zawada ta opisana jest jako poważna, ja akceptuję jej drobną wersję. Znaczy, wasze postaci mogą być aroganckie tak, jak w wymienionym wyżej kontekście, ale zachowują się tak tylko w kontekście wrogów i nowo poznanych NPCów, którzy mogą tę zwadę stosownie wykorzystać lub niechcący "uruchomić", a nie popleczników i współpracowników.

 

2. Dzieciak

Odpada z jasnych względów - nie tworzycie postaci dzieci.

 

3. Jednoręki i Jednonogi

Jak najbardziej akceptowane, przy czym jako zawady drobne. Zakładam, że będziecie mieli jakiś substytut ręki czy nogi, jeśli na tę zawadę się zdecydujecie. W końcu to steampunk, możliwości jest sporo :) Tym bardziej, że jestem otwarta na to, by postać nie miała ręki, nogi czy oka nawet nie jako zawadę, a to, czym dysponuje zamiast nich, może mieć specjalne zdolności (do dogadania).

 

4. Jednooki

Do przedyskutowania czy zawada jest drobna czy poważna.

Jeśli decydujecie się na szklanę oko, które na przykład ma zdolności powiększające - zawada jest drobna i wcale nie musi skutkować minusami akurat w testach widzenia przestrzennego (przy dobrym, mechanicznym oku w zasadzie w ogóle nie ma ujemnych współczynników, znajdziemy jednak coś innego). Jeśli wasza postać chodzi z przesłoniętym okiem - również drobna (nie liczy się minus do testów Charyzmy).

 

5. Krwiożerczy

(Twój bohater nigdy nie bierze jeńców (chyba że właśnie pilnuje go przełożony). Będzie mieć przez to problemy we wszystkich kampaniach wojennych, jeśli dowódcy nie tolerują takiego postępowania. Ponadto, bohater otrzymuje modyfikator -4 do Charyzmy w kontaktach z osobami, które znają jego krwiożercze skłonności.)

 

Zawada ta przedstawiona jest w podręczniku jako poważna. I tutaj znowu casus Aroganckiego. Nie mam problemu, żeby wasza postać miała krwiożerce zapędy w opisanym wyżej kontekście, ale jesteście częścią drużyny i postać musi w tym drużynowym duchu działać.

 

6. Pacyfista

(Twoja postać całkowicie potępia przemoc. Drobna zawada oznacza, że może walczyć jedynie w sytuacjach skrajnych, gdy nie ma innego wyjścia. Dopuszcza
też śmierć więźnia lub bezbronnej ofiary. Poważny Pacyfista nigdy nie będzie walczyć z żadną żywą istotą, niezależnie od okoliczności. Może się bronić, ale nie zrobi nic, co mogłoby zranić żywe, świadome stworzenie. Pamiętaj jednak, że złe istoty: nieumarli, demony i im podobne to już zupełnie inna bajka. Poważny Pacyfista może niekiedy stosować przemoc, o ile zadaje przy tym niegroźne obrażenia, np. walcząc gołymi rękami. Oczywiście, zrobi to dopiero w sytuacji zagrożenia.)

 

Wyłącznie jako drobna. W Dishonored, a zwłaszcza w kontekście cesarskiej służby, nie ma miejsca na prawdziwy pacyfizm. Ale jako drobna zawada - jak najbardziej!

 

7. Poszukiwany

(Twoja postać popełniła niegdyś zbrodnię i jeśli zostanie pojmana, trafi do więzienia. Zawada zakłada, że w świecie gry istnieje prawo i wymiar sprawiedliwości, który je egzekwuje. Waga zawady zależy od tego rozmiaru przestępstwa. Bohater, który notorycznie nie płaci mandatów (w świecie, w którym jeździ się samochodami) będzie posiadał drobną zawadę – podobnie obciążony jest ktoś ścigany za poważniejsze przestępstwo, popełnione daleko od miejsca akcji. Oskarżenie o zabójstwo to w każdym przypadku poważna zawada.)

 

Dopuszczam, ale jako drobną, znaczy, przestępstwo popełnione poza Dunwall. Bo załużmy sytuację, że postać włamała się do domu arystokracji i jest za to ścigana. Następnie owa arytokracja widzi, że postać je sobie posiłki w Hotelu Captain's Chair i wesoło dyskutuje z Corvo. Arytokracja się burzy i naciska, by postać aresztować. W takiej sytuacji Corvo, albo przystałby na naciski, albo postanowił trzymać postać w cieniu, bo jest dla Kruków cennym nabytkiem. Drugie wyjście wydaje się okej, ale jest dla mnie dość kłopotliwe. Wolałabym więc jednak, żeby było to przestępstwo popełnione poza Dunwall. Może być w Gristolu, w innym mieście albo, najlepiej na innych wyspach.

 

8. GłuchyŚlepiec

Odpadają, gdyż nie macie nadprzyrodzonych zmysłów/umiejętności, którymi można byłoby te braki zastąpić.

 

Dodedytuję też tego postac do tematu rekrutki, żeby nikt zainteresowany nie musiał błądzić po komciach ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Akurat nadrabiam Dishonored II i jestem zajarany Mechaniczną Rezydencją :D A Savage dobrze znam więc chętnie się zgłoszę :) Chyba jakiś inżynier al'a Piero będzie :D 

I pytanie raczej nie dla mnie, ale warto zadać. Można mieć znak odmieńca? :D 

edit sorry, nie doczytałem dokładnie ;) 

Edytowane przez Rafal3920

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Yup, nie można, gracie absolutnie niemagicznymi postaciami ;)

 

I Mechaniczna jest przewspaniała <3 <3 <3 A grasz Corvo czy Emily, tak z ciekawości? :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Póki co kontynuuję jedynkę jako Corvo :D 

A tak z ciekawości: klimatem sesji celujesz bardziej w to, co (niektórzy) znamy z pierwszej, czy z drugiej części?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uniwersum Dishonored znam. Co prawda w drugą część nie grałem, bo mój komputer jej zwyczajnie nie przetrawi. Ale jedynkę skończyłem, także ogarniam i chętnie się zgłoszę. 
Raczej jakimś strzelcem z niezdrową obsesją do sztuki. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Rafal3920 napisał:

A tak z ciekawości: klimatem sesji celujesz bardziej w to, co (niektórzy) znamy z pierwszej, czy z drugiej części?

To jest, powiem Ci, bardzo trudne pytanie ;) Tym bardziej, że mam wrażenie że klimat dwójki zmienia się w zależności od tego, którą postać się wybiera :D Ja, oczywiście, gram Emily.

Ale wracając do pytania - będzie jednak mniej polityki niż w obu częściach. Oczywiście, specyfika sesji zakłada, że trochę jej będzie, ale nie celuję na chwilę obecną w odgrywanie wielkich intryg politycznych. No i zaczynamy w Morley, co przypomina nieco emigracyjny klimat dwójki. Reszta jednak zależy od Was :)

 

Z innych rzeczy, związanych z ogólnym klimatem gier - na pewno chciałabym wprowadzić Punkty Chaosu i sobie rozkminiam jak to z Sewydżami współgra, żeby oddać sposób, w jaki świat reaguje.

 

@Mephisto, super, strzelców nigdy za mało. Tak jak miłośników sztuki, zresztą!

 

Ale, hej, nie deklarujcie mi się tak zawzięcie, bo jak ja Was wszystkich poupycham na  statek płynący do Morley? :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak to w życiu bywa, przez kilkanaście dni rekrutacji moja koncepcja postaci będzie się w pewnych aspektach rozwijać, a w innych zwijać, niemniej mój panolek na bank będzie arystokratą  z doświadczeniem polityka-dyplomaty:

 

Steampunks_on_Stairs_10_van_13_6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przepiękne ma te sztuczne oko :D <3 

 

Pisałam już Thorongilowi, że wrzucę najważniejsze info o świecie skompilowane z wiki i to zrobię, żebyście nie musieli bez sensu latać po linkach, ale okazuje się to bardziej czasochłonne niż myślałam, więc jeszcze mi pewnie trochę czasu zajmie :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Avatar do postaci musi być czyimś cosplayem, czy może być rysunkiem? Mam taki który by mi pasował, nie animcowy, ale wciąż rysunek. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może być rysunkiem! :) Podziel się!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A u mnie na razie taki avatarek.

473068_1.2.jpg

 

No chyba, że coś innego wpadnie mi w oko.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Coś takiego. Nie będę ukrywał, moja postać raczej będzie specyficzna

22aafe5e6e952902295f3ce27036e77f.jpg
Ale do artystycznej duszy to pasuje 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ooo, intrygujące, czekam na koncept :D 

I w ogóle  tak patrzę i patrzę na awki i brak parytetów widzę! :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak się wyrobię z ogarnięciem wszystkiego, to  myślę o takiej pani:

 

Spoiler

1c57bb982d85ae579bdb116455a85f79-d5w7o18.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Fanuję <3 

 

I z rzeczy, które mi się nasunęły, tworząc opis wydarzeń świata: w tej wersji wydarzeń wszyscy związani bliżej lub dalej z dworem wiedzą, że Corvo jest ojcem Emily. To nie są insynuacje tylko fakt ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W zasadzie, jestem w stanie spróbować stworzyć koncept już teraz, znaczy no zaraz. 

Edytowane przez Mephisto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Luzik, naprawdę nie ma pośpiechu, ja sobie tylko wesoło spamuję, ale deadline jest do za ponad dwa tygodnie, więc na spokojnie :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość
Ten temat jest zamknięty i nie można dodawać odpowiedzi.