Lomion

Rozdział IV: Przyszłość (Lomion)

72 postów w tym temacie

 

 

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

W odpowiedzi na jego przytyk kobieta odwróciła się i spojrzała na niego z kiepsko ukrywanym bólem w oczach. Na pozór niewinna uwaga Maxa musiała - z jakiegoś powodu - ugodzić ją bardzo mocno.

 

- To nie jest kwestia uprzejmości - odpowiedziała po dłuższej chwili, w trakcie której wyraźnie walczyła o powściągnięcie emocji - jestem.... chora. Dlatego zazwyczaj nie przyjmuję gości i tylko w taki sposób możemy porozmawiać twarzą w twarz.

 

Trudno było powiedzieć ile z tej wypowiedzi było prawdą, ale dzięki swojemu faux pas Max przynajmniej przekonał się że rozmawia z żywą, posiadającą emocje istotą. Nawet jeśli pośrednictwo iluzji sprawiało że rozmowa odbywała się jedynie pośrednio. O samych iluzjach Max wiedział niewiele, w szczególności nie pamiętał co takiego miałoby się stać gdyby którejś z nich dotknął. Rozpłynęłaby się w powietrzu? Rozstąpiła się przed nim? Wybuchła, spowijając wszystko hukiem eksplozji? Gdy postanowił to sprawdzić, wykorzystując fakt że gospodyni odwróciła się i poprowadziła ich w głąb domu, ale odkrył że nie stało się nic spektakularnego. Co prawda gdy podszedł bliżej to wyraźniej dostrzegł że obraz kobiety jest lekko przezroczysty i nieznacznie faluje w powietrzu, ale gdy dotknął ręką jej ubrania, ta po prostu przeszła na wylot, rzucając jedynie lekki cień na resztę "iluzji". Gospodyni zaś zdawała się wogóle nie zwracać na to uwagi, prowadząc ich przez niewielkie foyer znajdujące się u wylotu przedpokoju do sporej wielkości pokoju gościnnego.

 

9dd55044cfdd13c0332d54c391ed6fb5.jpg

 

Pokój urządzony był praktycznie i niemal minimalistycznie: znajdowało się tam kilka wygodnych, obitych skórą foteli, niewielki stolik i kanapa, a całości obrazu dopełniała ciemna, pokrywająca ściany boazeria i półki z książkami. Pokój, tak samo zresztą jak i inne odwiedzone przez nich pomieszczenia, był słabo oświetlony a ciemna boazeria, choć wyjątkowo elegancka i niewątpliwie ekskluzywna, jedynie potęgowała klimat nawiedzonego domu.

 

Gospodyni wskazała im wygodne, obite skórą fotele, sama zaś usiadła na umieszczonej po przeciwnej stronie stolika kanapie.

- No dobrze - powiedziała krótko gdy już rozgościli się na wskazanych miejscach - o co chodzi z tym dyskiem i dlaczego przyszliście z nim do mnie? - w tonie jej głosu nie pozostał nawet cień dobrego humoru.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

 

Max widząc ból w oczach Alyssa sam się niespodziewanie zmieszał. I chwile musiał pomyśleć, dlaczego? No bo w sumie… Co on tutaj właściwie robił? I… Czego chciał od tej samotne, wyblakłej gwiazdy? W sensie... Wiadomo, że chciał algorytmu. No, bo po to tu przyszedł, po to go Johns wynajął… Ale… Już przecież sam zdecydował, że nie odda mu tego dysku, że nie chce się z nim rozstawać. Więc, o co mu tak naprawdę teraz chodziło? I… W sumie...  dlaczego smutek tej kobiety tak go zmieszał? ShadowCrows… Chyba... Chyba naprawdę szanował jej pracę. Bo gdyby nie ona. Nie było by tego nagrania, które teraz tak bardzo chciał zachować.

 

Gangster zmienił swoje nastawienie i kiedy kobieta chciała się wybronić z hologramu i  wspomniała o chorobie słuchał jej słów uważnie i tylko pokiwał głową. Nie skomentował tego w żaden sposób. Trochę to nawet rozumiał, bo kobiety z wiekiem, zwłaszcza te niegdyś sławne  i wpływowe często wstydziły się tego co czas robi z ich ciałem. Nie chciał drążyć tematu, ale... Rąk nie potrafił utrzymać przy sobie i musiał samemu zbadać, ten  "czar iluzji". I co tu dużo mówić trochę żałował, że jedyny „czarodziej” wśród jego Hien jest tak mało komunikatywny, ale na szczęście ręka mu nie odpadła ani nawet nie zabolała.

 

W końcu "grecznie" usiadł, gdy iluzja wokalistki wskazała mu miejsce i kiedy zadała pytanie dłuższą chwile myślała, nad odpowiedzią. W końcu... Dla odmiany... Szczerą, odpowiedzią.

 

-Chcę od Ciebie algorytm do tej płyty. Gdy ją przesłuchałem stała się dla mnie bardzo ważna. Przypomniała mi wiele… Co w życiu musiałem poświęcić, tylko po o by przeżyć… - Powiedział Max przywołując na skórę swój tatuaż. Nie wiedział czy Allyssa mu uwierzy czy nie. On sam już nie wiedziałby czy sam sobie by uwierzył po cyrkach, które odprawiał żeby tu wejść. Ale taka była prawda. Chyba. Sam już nie był pewien.

 

-Mogę ci wiele za to dać. Wystarczy, że mnie o to poprosisz.

 

Przeniósł spojrzenie na Karę bo nie był pewien jak krasnoludka na to zareaguje. Czy jego towarzyszka już się domyśliła, że Johns nie dostanie tej płyty? Czy jeszcze uważa, że dalej są w tej samej drużynie? Miał tylko nadzieję, że nie zrobi nic głupiego. No przynajmniej do momentu aż wyjdą.

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

Kara delikatnie skinęła głową w potwierdzeniu, wyczuwając spojrzenie Maxa. Może nie orientowała się dokładnie co zamierza zrobić z dyskiem, ale rozumiała że nie chce go oddawać Jonesowi i akceptowała to.

 

- To nagranie Vincenta? - zapytała w sposób który sugerował że nie spodziewa się odpowiedzi. Jednocześnie spojrzała w bok, choć nie znajdowało się tam nic co mogło przyciągnąć jej uwagę - Pamiętam je.... Carrion studios, prawda? Na kilka dni przed jego śmiercią. - na chwilę zamilkła w zamyśleniu - Był taki młody... Graliśmy osobno, ale wzajemnie się inspirowaliśmy: Vincent, Shadowcrows i AnthraMax. Byliśmy "dawnymi przyjaciółmi", o których napisał na okładce. Gdy go zabrakło, nic nie było już takie jak dawniej. Część każdego z nas umarła wraz z nim - ponownie pogrążyła się w zadumie, tym razem dłuższej niż poprzednio. Ocknęła się jednak w chwili gdy Max zaczął się zastanawiać czy warto się wtrącić.

 

- Niewiele jest rzeczy których już nie posiadam i które chciałabym mieć - otrząsnęła się, a jej ton z melancholijnego znów stał się rzeczowy. Choć chyba także jednocześnie bardziej przyjazny niż wcześniej - z pewnością jednak chciałabym wiedzieć skąd masz ten dysk i co zamierzasz z nim zrobić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

Max widząc że chwilowo sprawę z Karą ma załatwioną przeniósł z powrotem spojrzenie na Allysse. Uśmiechnął się szeroko.

-Płytę mam od przyjaciela, za ocalenie mu życia. – odpowiedział nie za bardzo chcąc się wdawać w szczegóły.

- Oryginał chcę zachować. Resztę… Udostępnić. Taki skarb nie powinien być ukrywany przed innymi ludźmi. –  "I… W sumie gdybym sam przy okazji trochę na tym zarobił nie było by to takie złe."

-A co do tego co Ci mogę zaoferować… To jest tego całkiem sporo. Na przykład jeśli ktoś wisi Ci kasę zmuszę go do spłaty. Jeśli chcesz się kogoś pozbyć to zniknie. Chcesz… Stały dostęp do prochów, czy BTL, będziesz go mieć… - Po chwili milczenia Max przekrzywił lekko głowę i uśmiechnął się patrząc wymownie na gospodynie od góry do dołu i z powrotem.

- A może… Hmn… Cóż… Czujesz się po prostu samotna w tym wielkim starym domu i szukasz miłego towarzystwa…

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

Na wzmiankę o samotności uśmiechnęła się gorzko, ale tym razem lepiej ukryła swoje emocje i z jej twarzy nie dało się wiele wyczytać.

 

- Czy wiesz jak to jest, gdy występując na scenie przyciągasz tłumy? - zapytała pozornie zmieniając temat i odchylając lekko głowę do tyłu, by oprzeć ją o brzeg kanapy - Jesteś ponad całym światem. Na jedno twoje skinienie ludzie gotowi są rzucić wszystko i zrobić to o co ich prosisz, nieważne jak głupie by to było. To jak bycie bogiem - ludzi gotowi są cię czcić, byleś tylko zwrócił na nich uwagę. Nie ma znaczenia co to za ludzie: politycy, gwiazdy filmowe, ważniacy z korporacji, fixerzy, paserzy, shadowrunnerzy.... gotowi będą zrobić wszystko dla jednej krótkiej rozmowy z tobą.  

 

Zawiesiła na chwilę głos.

 

- I wciąż są gotowi to zrobić.... Część z nich wciąż chce się ze mną ożenić, nawet po tylu latach... - podniosła głowę i uśmiechnęła się szeroko, patrząc wprost na Maxa. - Ale mógłbyś sprawić mi przyjemność, jeśli zechciałbyś wraz ze mną posłuchać nagrania...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

Max zarechotał głośno kiedy kobieta wspomniała o małżeństwie. No na to się nie pisał!

-Gwiazdo śliczna chyba się nie zrozumieliśmy ja się do ślubu nie nadaję. Zresztą… Jak już musisz wiedzieć, to mam już rodzinę o którą muszę dbać. Ale… – zastanowił się patrząc na migotliwy hologram gwiazdy.

-Na upartego to mogłabyś ją nawet polubić. To nie są złe chłopaki. – Wstał by trochę rozruszać nogi i móc swobodniej gestyulować.

-A jeśli chodzi o to co mówisz… To o grze i o tłumie. To… możesz mi nie wierzyć ale „wiem” jak to jest! Bo widzisz, miałem taki sen… Grałem, chociaż nie umiem. Z przyjacielem, który dużo dla mnie znaczył. Ale… Już nie żyje… Publiczności… Nie pamiętam, ale pamiętam moc… Brzmienie muzyki… A naprawdę nie byłem wtedy naćpany. Zresztą cóż… jak mam być do końca szczery to naćpany miałem też ostatnio jakąś jazdę… I byłem bogiem, ale tak wiesz… "Prawdziwie". Słuchałem wtedy właśnie tej płyty… I… To było coś… Bardzo prawdziwego… Gdybyś chciała może jeszcze mam jakąś porcje Zen. – powiedział podekscytowany kładąc na stole odtwarzacz i płytę i próbując włączyć ją tak jak zapamiętał jak Appia to przy nim robiła. Może nie powinien tego robić ale tak bardzo chciał, że natychmiast zignorował wszelkie opory. Zresztą to tak jakoś czuł w środku, że trafił na kogoś kto może go troche zrozumie.

-I... wiesz co Allyss? Słyszałaś kiedyś o błękitnej hienie? - Zapytał chociaż nie spodziewał się za bardzo odpowiedzi z jej strony.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

- Taak.... Zdecydowanie się nie zrozumieliśmy - skwitowała krótko wypowiedź Maxa. - Zechciej proszę zostawić ten odtwarzacz tutaj i zanieść płytę do mojego studia na górze. Mam tam sprzęt o nieco większych możliwościach - a także, o czym wspominać nie musiała, także np. możliwość podpięcia odtwarzacza do zasilania, który bez tego nie chciał działać.

 

Dom_1.jpg

 

Przeszli więc w ślad za prowadzącym ich hologramem z powrotem do Foyer, gdzie znajdowała się niewielka winda, która komfortowo i niemal bezgłośnie zawiozła ich do górnej części domu. Alyssa nie wsiadła z nimi do windy, jedynie zamknęła za nimi drzwi (czy też raczej, biorąc pod uwagę jej niematerialną formę, poczekała aż drzwi same się zamkną). Gdy jednak znaleźli się na górze, oczekiwała na nich w tym samym miejscu w którym stała na dole. Stamtąd poprowadziła ich do pokoju który musiał znajdować się bezpośrednio nad pokojem gościnnym i który niewątpliwie był prywatnym, w pełni profesjonalnym i całkiem sporym studiem nagraniowym. Ta część domu, zarówno foyer jak i studio, była przestronna i jasna, głównie za sprawą umieszczonego w suficie świetlika, który przepuszczał do środka światło dzienne. Była to też dobra droga do środka, gdyby Max w przyszłości, z jakiś powodów, potrzebował dostać się do środka bez zaproszenia.

 

a431a83c-a359-402d-b11e-0ac96ea26e88.jpg

 

- Włóż proszę dysk tutaj - Alyssa wskazała Maxowi jedno z urządzeń, przypominające odtwarzacz który zabrał z muzeum. - i usiądźcie sobie wygodnie, ja zajmę się resztą. - mówiąc to sama także usiadła, i choć w zasadzie siedziała w miejscu, to gdy tylko pierwsze rytmy muzyki popłynęły z głośników, Max dostrzegł jak pokrętła i suwaki na panelu kontrolnym przesuwają się, muzyka zaś - choć była tą samą jaką słyszał wcześniej - zmienia swoje brzmienie. Poziomy głośności wyrównywały się, automatyczne filtry usuwały szmery, a włączające się kolejno, umieszczone w ścianach pomieszczenia głośniki sprawiały że dźwięk nie docierał już do niego z jednego kierunku, tylko zdawał się płynąć zewsząd jednocześnie i wypełniać całą przestrzeń. Jeśli wcześniejsze odsłuchanie płyty można było porównać do pływania po powierzchni oceanu, to obecne przypominało bardziej nurkowanie, głęboko w jego środku. A to nadal nie było wszystkim, co było zapisane na płycie - ścieżka simsensu wciąż pozostawała zaszyfrowana, profesjonalny sprzęt Alyssy mógł wykrzesać wszystko z pozostałej części, ale wciąż nie miał do niej dostępu.

 

Alyssa zaś słuchała nagrania z zamkniętymi oczami, siedząc wygodnie w fotelu i okazjonalnie poruszając ustami w momentach gdy wyłapywała znane jej fragmenty tekstu, albo poruszając swoim ciałem w rytm muzyki. Po odsłuchaniu dwóch utworów powoli wyciszyła dźwięk i otworzyła oczy, powracając do rzeczywistości.

 

- Tak, to zdecydowanie nagranie Vincenta.. - powiedziała po chwili milczenia, wyraźnie poruszona odtworzoną muzyką - Powiedziałeś wcześniej, że chciałbyś podzielić się nią z całym światem?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

Max chwile walczył z odtwarzaczem i chyba faktycznie zapomniał o jakimś bardzo istotnym szczególe. W końcu pozwolił hologramowi swojej gospodyni prowadzić się na wyższe piętro w celu odtworzenia płyty.

Kiedy weszli to cóż... Od razu zaczął patrzyć na sufit. No bo po co chciał się pchać kominem do rezydencji jak miał taką piękną szybę? W końcu przeniósł uwagę na pokój i całość dziwnego sprzętu który generalnie „coś” robił. I... Kiedy zaczęła płynąć muzyka to był wyraźnie rozdarty pomiędzy wsłuchanie się w nią a pozostanie tu i teraz. Ostatecznie z dwojga postanowił wybrać tą drugą opcję i strał sie nie wchodzić w dźwięki za głęboko chociaż nie było to zbyt łatwe bo one same wpływały w duszę... Jak bas... Z mimowolnego zamyślenia wyrwał go głos Allyss. Potrząsnął głową wracając do rzeczywistości.

-T-ak.. Tak... Tak chce zrobić. Ale zanim to się stanie muszę wiedzieć, czym się chce podzielić. Bo... Bo na płycie jest coś jeszcze? Prawda? – Zapytał. Było to z dwojga złego lepsze niż opowiadać o przed sprzedaży z ograniczonej ilości z zabezpieczaniem kopiowania.

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 


- Tak, na płycie jest jeszcze ścieżka Simsensu, poglębiająca wywoływane muzyką emocje - odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Ale powiedziałeś też wcześniej że chciałbyś na tym zarobić, jeśli będziesz miał taką możliwość. A musisz sobie zdawać sprawę tego, że dla potencjalnego nabywcy wartość tej płyty wynika z tego że jest to jedyna kopia. Po jej udostępnieniu wartość nagrania spadnie praktycznie do zera. Konflikt między jednym a drugim jest dość łatwy do zauważenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

Mówi się że życiem ludzi kierują dwie rzeczy „dostarczanie sobie przyjemności” i „unikanie cierpienia”. W przypadku Maxa było to głównie „dostarczanie sobie przyjemności”. Dlatego w tym krótkim zestawieniu łatwo było mu podjąć decyzję. Chciał mieć dostępu do całej mocy nagrania i walić teraz forsę.

-Jeśli muszę wybierać to chce posłuchać tego nagrani jak należy z odkodowaną ścieżką Simensu i walić to czy na tym stracę. Potem ją udostępnie. – „Taaa... Możliwe nawet, że będą na mnie przez to polować i strace robotę jako shadowsrunner. Ale… czego się nie robi dla prawdziwej sztuki?”.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

Alyssa popatrzyła na niego z satysfakcją. Nie ulegało wątpliwości, że odpowiedź Maxa przypadła jej do gustu. Jednocześnie jednak widać było że coś ją gnębiło i szuka odpowiednich słów by to wyrazić.

 

- Cieszę się że myślisz w ten sposób - powiedziała po chwili - i myślę że Vincent chciałby tego samego.... Pomogłabym ci odszyfrować to nagranie gdybym tylko mogła, ale... - zawiesiła na moment głos - straciłam do niego klucz podczas Załamania. Straciłam też wtedy wiele innych, niemożliwych do odtworzenia danych.... Wiem że powinnam zrobić kopie zapasowe, ale to nie były dla mnie dobre czasy. Straciłam wtedy bardzo wiele i nie zrobiłam wielu rzeczy które powinnam zrobić.... - Alyssa zdawała się pogrążać myślami w przeszłości, a ton jej głosu brzmiał wyraźnie melancholijnie, jednak jej skupione na pustym punkcie w przestrzeni spojrzenie oraz malujące się na twarzy skupienie sugerowały że zdaje się myśleć nad jakimś rozwiązaniem.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

1.jpg

MAX

Max pamiętał czas załamania. To były dobre czasy dla wszystkich gangów bez wyjątku. Łatwo można było się wkradać gdziekolwiek i brać cokolwiek. Oczywiście przyczyniło się to do tego, że każdy chciał zagarnąć dla siebie jak najwięcej i co za tym idzie często łamano rewiry innych. W grę wchodziła masa cennego staffu i część  gangów w konsekwencji się wyrżnęła. Ale sam Max dobrze wspominał te czasy. Dlatego po chwili wahania odpowiedział.

 

-To już przeszłość… Ale na przyszłość pamiętaj, że takie wahania sprawiają, że ulica rośnie w siłę i ja razem z moimi ludźmi możemy znacznie więcej, niż w normalnych warunkach kiedy trzeba generalnie „uważać”. Dlatego na przyszłość pamiętaj o ulicy, bo ulica się odwdzięcza. 

 

I... Po chwili milczeni dodał...

 

-Wiesz... Nie wiem jak ci podpowiedzieć. Nie znam się za bardzo na takich „cudach”, ale mogę Ci przekazać że wynajął mnie Johns i to jemu powinienem oddać płytę. I… Jestem prawie pewien, że potrafił by ją odkodować. Tylko fizycznie musiałbym ją stracić z rąk, a potem nie wiem czy udało by mi się ją odzyskać. -  "No i może działajac w ten sposósb pozostałbym w zawodzie shadowsrunnera trochę dłużej...Ale naprawdę nie o to mi chodzi."

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

- Jones? - zapytała wyraźnie zaskoczona, choć wcześniejszych słów Maxa słuchała z pobłażliwym uśmiechem. - Czy wiesz jak się nazywa? Albo jak wygląda?

 

Nie można było ukryć że mężczyzna miał wcześniej wiele okazji by wyjawić ten fakt, ale Alyssa póki co nie sprawiała wrażenia jakby miała mu to za złe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

 

Max uśmiechnął się lekko. Łamał zasadę fachu za zasadą fachu. Mało że nie miał zamiaru dostarczyć produktu, to jeszcze rozmawiał o "zleceniu" z osoba trzecią i jakby mu to nie wystarczyło to mówił, kim był jego mecenas. Stanowczo za bardzo zależało mu na tym dysku, ale nic nie mógł na to poradzić i gotów był powiedzieć wszystko co wie byleby tylko "poczuć" na skórze pełne brzmienie znalezionego utworu.

 

-To był Johnes. Ork. Krótko obcięty, czarno siwe włosy. Raczej pracownik korporacji. Miał żółte okulary i kurtkę stylizowaną na coś przeznaczoną do jazdy na motorze z kolcami na kołnierzu. Na szyi miał coś świecącego. Może jakiś chip. Nie wiem. A i jeszcze coś. Na czaszce miał śrubę z wytatuowanym trójkątnym. Tyle zapamiętałem. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 

 

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

- Marcus... - uśmiechnęła się jakby do siebie, po czym zwróciła się już bezpośrednio do Maxa - To Marcus McMannon, postać dość dobrze znana w branży muzycznej. Jest wolnym strzelcem, zajmującym się głównie wyszukiwaniem nowych talentów na ulicach i ich promocją... - przez chwilę coś rozważała, zanim pociągnęła temat - Zazwyczaj wyszukiwanie informacji o Jonesie jest nieopłacalne, bo każdy średnio rozgarnięty Jones wie że możesz tego spróbować, więc zabezpiecza się i ukrywa to co mogłoby ci się nie spodobać. Ale w tym przypadku działa to na twoją korzyść - Marcus zazwyczaj zajmuje się innymi rzeczami, więc podejrzewam że jest tylko pośrednikiem, zakontraktowanym przez kogoś kto nie ma kontaktów na ulicy albo nie chce być powiązany ze sprawą. A to oznacza że z Marcusem będzie się można łatwiej dogadać niż z jego pracodawcą.... - na tej twarzy pojawił się przebiegły grymas - bo widzisz, nie znam Marcusa osobiście... on zajmuje się bądź co bądź nowymi twarzami w biznesie... Ale mam znajomych, którzy mają znajomych i wielu moich znajomych jest także jego znajomymi. A to daje spore szanse by przekonać go do mojego punktu widzenia. - uwadze Maxa nie uszło że punkt widzenia Alyssy wcale nie musi być zbieżny z jego własnym, ale póki co działało to i tak na jego korzyść.

 

- Zdajesz się niedoceniać jak wiele kontaktów mam na ulicach - zmieniła temat, wracając do tego co Max powiedział wcześniej - ale pomyśl o tym że miałam naprawdę sporo czasu w swoim życiu by poznać ludzi których lojalność wykracza poza to co można kupić za pieniądze. Choć one oczywiście bardzo pomagają... - mówiła powoli, uśmiechając się i wyraźnie angażując emocjonalnie - I możliwe że nie zdajesz sobie sprawy jak dobrymi klientami jesteśmy dla Shadowrunnerów... Skandale, intrygi, plotki, skrywane romanse, kradzieże poufnych informacji... czasem po prostu zwykła demolka, opłacona przez zazdrosnego rywala.... Słowem wszystko to o czym możesz poczytać w brukowcach.

 

Trudno było od ręki ocenić, czy mówi to bo pogrążyła się w nostalgii, czy też ukryta jest w tym jakaś puenta...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

1.jpg

MAX

 

Max poruszył się w krześle jakby stało się ono nagle dla niego niewygodne, otrzymywał dużo za dużo informacji jak na jeden raz i niejasno zaczynał rozumieć, że nagle musi całkowicie zaufać Alis i jej kontaktom, jeśli chce posłuchać nagrania. A chciał… Mimo że resztki jego rozsądku kazał mu zrobić to co mówiła Appia czyli pozbyć się płyty.

 

Milczał przez dłuższą chwile tocząc wewnętrzna walkę. W końcu się odezwał.

 

-Chcę cię uszczęśliwić Alis i chcę odsłuchać, tę płytę, ale… Ten cały dysk, jest naprawdę „gorący”. Zginęła przez niego już jedna osoba - na szczęście nie z mojej ekipy. I… Nie wiem, czy wiesz, ale oprócz korporacji szuka go też Triada. Ale… Hmn… Cóż… Jak chcesz to ok możemy tak zrobić że spotkam się z Marcusem ponegocjować w twoim imieniu, ale najpierw chcę wiedzieć, czy ty wiesz co tak naprawdę jest na tej płycie? Dlaczego to tak działa… Tak mocno. I… Dlaczego tylu ludzi chce go mieć…A także chce zrozumieć...- wbił wzrok hologram kobiety.

 

-dlaczego żyjesz z duchami? Bo widzisz… Sam jestem Hieną i nie jedno widziałem, ale takim pomysł nawet mi wydaje się nieco dziwny. – Gangster wstał by rozprostować nogi i podejść do okna zastanawiając się czy to nie tu widział odbicie kobiety kiedy badał dom pod kontem włamania. Nie wiele myśląc postanowił dotknąć szybę. Chciał tu zostawić jakiś swój ślad.  

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

- Dlaczego? - Alyssa uśmiechnęła się, a Max w tym czasie wstał aby wyjrzeć za okno. Niestety dla niego, pokój nagrań znajdował się przy frontowej ścianie budynku, nad głównym wejściem. Balkon na tyłach domu i miejsce gdzie dostrzegł tajemniczą kobietę  znajdował się w zupełnie innej części, prawdopodobnie służącej prywatnym celom - nie jestem aktywna astralnie, więc mi to nie przeszkadza. A przy okazji skutecznie odstrasza ewentualnych prześladowców. Ale zaczynając od najbardziej konstruktywnej części, to wcale nie chcę abyś mnie uszczęśliwiał, wręcz przeciwnie. Wspomniałeś o Jonesie i o tym że przyjąłeś od niego zlecenie. Jeśli więc przewidujesz jakieś kłopoty będące konsekwencją tego że go nie wykonasz, to ja będę mogła pomóc tobie, nie na odwrót. Oczywiście jeśli chcesz.

 

- Zaś co do tego co jest na płycie, to obawiam się że odpowiedź będzie wyjątkowo mało spektakularna - kontynuowała bardziej poważnym tonem - Działa, ponieważ jest o tobie. Vincent, ja, i pozostali nie nagrywaliśmy naszej muzyki siedząc w wygodnych korporacyjnych apartamentach, dostarczając jedynie twarz widniejącą na opakowaniu syntetycznej zawartości, wspomaganej kosztownym napędzającym sprzedaż marketingiem. Zaczynaliśmy na ulicach i śpiewaliśmy o tym, czego sami pragnęliśmy. I czego, jak się okazało, pragnęły także miliony innych, żyjących wtedy na ulicach razem z nami. Byliśmy prawdziwi i autentyczni.... I ludzie odpowiadali na te cechy, bo znajdowali w sobie te same pragnienia. I ty, choć pochodzisz z czasów o dekady późniejszych, także je znajdujesz. I także odrzucasz sztywne, sztuczne zasady jakie korporacje chcą narzucić całemu światu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

1.jpg

MAX

 

Max słysząc o aktywności astralnej pokiwał głową z miną mędrca, jakby to mu wszystko wyjaśniało, chociaż nie wyjaśniło mu to absolutnie niczego. Ot zwykły czarodziejski bełkot. Zaś jeśli chodzi o odstraszanie intruzów, to akurat był w stanie zrozumieć całkiem nieźle bądź co bądź spotkanie ducha to „dziwne doświadczenia”. Cóż… Szkoda, że Zamar jest taki miało komunikatywny to może by i sobie coś z ekipą wyhodowali. Mogło by być całkiem zabawnie.

 

W końcu ponownie skupił się na słowach gospodyni. Kiedy wspomniała o tym, że mogła by mu pomoc uśmiechnął się do siebie a kiedy powiedziała o tym, że odrzuca sztywne zasady korporacji to poparzyła  na nią jakby urosła jej druga głowa. Zaoferowany sztywnym szybkim krokiem przeszedł się wzdłuż pomieszczenia. Zmieszany podrapał się po ogolone, pokrytej tatuażami skórze.

 

-Gush… Ja nie wiem czy odrzucam. Ja… Widzisz… Mi nigdy nikt nie zaproponował innej opcji. Ja nie znam innych opcji. Umiem zabijać. Staram się to robić dobrze. I… Dbam też o moją rodzinę… - Powiedział wbijając wzrok w hologram gwiazdy rocka.

 

-I… Tak jak nie wywiąże się ze zlecenia  to na pewną polecą głowy i będę musiał się ukryć. I nie tylko ja. – spojrzał na Karę.

 

-Poza tym są jeszcze moi ludzie nimi też będzie się trzeba zająć. Ale… - Max zawiesił dramatycznie głos rozglądając się wymownie.

 

-..jak widzę masz wielki dom, więc pewnie „kilku współlokatorów” nie sprawiło ci kłopotu… - wspomniał mimochodem dochodząc do wniosku, że dobrze by było żeby ktoś tu był i informował go na bieżąco co się dzieje, gdy on będzie rozmawiać z Marcusem. Alis mogła być tak tajemnicza jak se tam chciała ale gdzieś w środku budynku musi byś samotna przestraszona kobieta i dobrze było by ją znaleźć na wypadek gdyby jej dobre serce nie obejmowało Hien.

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

- Naprawdę? - odpowiedziała wyraźnie rozbawiona jego komentarzem o "innych opcjach" - i pewnie nigdy też nie musiałeś dotychczas wybierać, czy wolisz być korporacyjną marionetką bezwzględnie wykonującą zlecenia, czy też móc samodzielnie decydować czy nie zrezygnować z niego by zachować coś dla siebie?  - nie ulegało wątpliwości że ma na myśli dysk. I decyzję Maxa aby nie przekazywać go Jonesowi.

 

- Niemniej, nie to jest najważniejsze - kontynuowała poważniejszym tonem, przechodząc do meritum - jak powiedziałam wcześniej, nie musisz martwić się konsekwencjami nie wywiązania się z zadania. Żadne głowy nie polecą. Nie będzie żadnych konsekwencji. Załatwię to z Marcusem. Z Triadą też, jeśli będzie trzeba. To jest, o ile uda się faktycznie odszyfrować ten dysk, co wcale nie musi być takie proste. Znam tylko jedną osobę która może - i to naprawdę nie jest słowo na wyrost - może posiadać do niego algorytm.... On może nawet nie chcieć się z wami spotkać. Ale a drugiej strony, jeśli coś miałoby go przekonać, to tylko to że Vincent także by tego chciał, a po tylu latach od jego śmierci to naprawdę dobry czas by zwrócić jego muzykę światu... - milczała przez chwilę, pogrążona we wspomnieniach - jeśli zostawicie mi jakiś kontakt do siebie, to będę w stanie poprosić go by się z wami skontaktował. Przykro mi że nie mogę zrobić nic więcej, bo gdybym nie zgubiła swojej kopii algorytmu, odszyfrowałabym go tu i teraz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

1.jpg

MAX

 

Max popatrzyła dłuższą chwilę na Alis nie mówiąc ani słowa. „Chyba faktycznie miała rację”, że nie był "standardowym" wysłannikiem korporacji. Chociaż… Kasa też by się przydała, ale… Mimo wszystko... Z jakiś względów jednak chciał ten utwór dla siebie. Może… Maxa przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Może to jest niestety to… STAROŚĆ! Robi się przecież dziwnie sentymentalny od kilku lat... Nim się obejrzy całkiem zdziadzieje, chociaż pewnie szybciej go ktoś zastrzeli, albo co bardzie prawdopodobne wysadzi.

 

W końcu kiedy miał już jakoś na to odpowiedzieć. Alis kontynuowała i Max zachował jednak swoje myśli dla siebie. No bo w sumie co jej miał powiedzieć? Że myśli że chyba się zestarzał i zrobił sentymentalny? To było głupie, to już lepiej brzmiało, że nie chciał być czyjąś marionetką. Tak... to brzmiało o 100 procent lepiej!

 

-Dobra Marcusa zostawiam Tobie i Triade też. Masz mój kontakt...– Max podał swój commlink i wykorzystując okazję przysuwając się do kobiety.

 

-A teraz... posłuchaj... Na razie ci ufam. Bo widzisz... Nie dałaś mi podstaw bym zmienił zdanie, ale jeśli postanowisz komuś mnie sprzedać, albo wystawić, to cóż...  jak to przeżyje to zaręczam ci że znajdę sposób by dostać się do tego wielkiego domu i znaleźć Ciebie i to chodźbyś schroniła się w najmniejszej szczelinie i... naprawdę... nasza rozmowa nie będzie już...tak miła. - powiedział z zimnym i szerokim uśmiechem. W końcu ponownie zwiększył dystans.

 

-A jeśli chodzi o twój kontakt to nie przejmuj się potrafię przekonywać ludzi do współpracy i to nawet jakbym miał iść z nim na cmentarz i wykopać mu Vincenta, żeby mógł sobie potem pogadać z jego czaszką. I tak to nie jest przenośnia. Zresztą wykopał bym mu i jego ducha jakby się dało byleby ten utwór "naprawił".

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9a9e0569fbb123c5ada58da5cae7a345.jpg

 

 

Przez chwilę Alyssa patrzyła na niego w zupełnym bezruchu, tak jakby groźba odebrała jej możliwość działania, albo jakby po prostu oceniała jak zareagować. Bądź co bądź, trudno było określić emocje hologramu.

 

- I po co było psuć miłą rozmowę, szczególnie pod sam koniec? - odpowiedziała zimnym tonem, jakiego nie używała od chwili powitania. Jej usta wykrzywiły się jednak na moment w przekornym uśmiechu - Mam nadzieję że znajdziecie drogę do wyjścia? - zapytała w sposób będący bardziej stwierdzeniem niż pytaniem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

1.jpg

MAX

Max wstał i krótko skinął głową.

-Chodź maleńka, nic więcej tu nie załatwimy. – powiedział do krasnoludki i… naprawdę… Pojęcia nie miał co myśli Kara, ale puki nie zadawała dziwnych pytań było okey. Ważne, że nie rzuciła się mu do gardła wrzeszcząc gdzie moje wynagrodzenie. Cóż… Może  myślała, że ma jakiś plan. Tylko no… nie miał.

W końcu pokierował się do wyjścia zapamiętaną trasą postanawiając znaleźć jakiś najbliższy bar i zjeść coś porządnego przepłukując gardło, po nocnych tułaczkach.

Karze też w sumie by coś postawił w końcu razem z nim „traciła czas”.

Edytowane przez Red

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Alyssa nie poczuła się w obowiązku odprowadzić ich do drzwi, było jednak niemal pewne, że są obserwowani. Skoro bowiem hologram mógł zachowywać się w taki sposób jakby ich widział i słyszał, to najprostszym rozwiązaniem było, że tak jest faktycznie. Rozsądnym było więc założyć że nieobecność hologramu w żaden sposób nie ogranicza tych możliwości.

 

Z tego powodu nie odzywali się dopóki nie wyszli na zewnątrz, a potem na główną ulicę. Otaczająca ich cisza została w jednej chwili przerwana zgiełkiem miasta, który przypomniał im że znajdują się w centrum tętniącej życiem metropolii. Kontrast, w porównaniu do panującej w zaułku ciszy był jeszcze większy niż wtedy gdy do niego wchodzili. Co gorsza, przypomniał im też o tym, że znajdujące się w okolicy knajpy nie nadają się zbytnio dla nich - były drogie i ekskluzywne, zwracaliby więc na siebie uwagę, a co gorsza mogliby zwrócić uwagę ochrony, która "profilaktycznie" miałaby ich na oku. Do dyskusji o robocie knajpy takie jak "Electro" nadawały się dużo bardziej, tam więc po krótkiej rozmowie zdecydowali się udać. Nie był to co prawda ten poziom co Niagara, ale przynajmniej mieli pewność że byli wśród swoich. No i Joe autentycznie ucieszył się na ich widok, by po chwili zostawić ich samych z napitkami i nie naprzykrzać im się niepotrzebnie.

 

18qdfo278yb12jpg.jpg

 

Inną sprawą było że nie mieli znowu tak wiele do obgadania - na dobrą sprawę nie wiedzieli nawet jak długo przyjdzie im czekać na obiecany przez Alyssę kontakt. Godzinę? Dzień, tydzień, miesiąc? Na dobrą sprawę mogli w tym czasie zajrzeć do Appii i dać jej spróbować odszyfrować dysk ręcznie, by nie tracić czasu w wypadku gdyby przyszło im czekać faktycznie długo. Albo może jednak oddać dysk Jonesowi, aby zarobić nieco kasy? Kara wyraziła jednak przekonanie że Alyssa mówiła szczerze i że powinni jej zaufać i poczekać. Nie rozumiała co prawda dlaczego Max postanowił ją pod koniec potraktować tak ostro, ale i nie pytała o to. Zaznaczyła jedynie że nie zna się zbyt dobrze na ludziach, więc może nie mieć racji.

 

Nie musieli na szczęście czekać zbyt długo, bo jeszcze tego samego dnia wieczorem na commlink Maxa zadzwonił nieznany mu numer.

 

- Dobry wieczór, panie Max - odezwał się wydobywający się ze słuchawki głos. Głęboki, męski i niewątpliwie elektronicznie zmodulowany, aby uniemożliwić zidentyfikowanie. - zostałem poinformowany że pan i pańscy ludzie weszli w posiadanie pewnej rzeczy, która wzbudza moje zainteresowanie. Słyszałem też że pieniądze nie są jedyną rzeczą, jaka was interesuje. Z tego powodu chciałbym was spotkać i przedstawić pewną propozycję. Ręczę że będzie tak dobra, że nie będziecie chcieli odmówić.

 

Słuchając tego głosu Max nie mógł zignorować faktu że było to coś zupełnie nowego. Dotychczas, zajmując się tą sprawą natykał się albo na amatorów pokroju Freddiego, półprofesjonalistów typu Vertigo, albo ekscentrycznych emerytów w stylu Amandy czy Alyssy. Ten człowiek - kimkolwiek był - wyróżniał się na tym tle. I nie wynikało to tylko z elektronicznej modulacji głosu czy użytego do połączenia commlinka, który z pewnością był jednorazowy. Nawet dobór słów i sposób ich wypowiadania świadczył o tym że rozmawia z kimś, kto spędził na ulicach lata i wie jak się po nich poruszać. Może nawet innym Shadowrunnerem? Z drugiej strony, jeśli ktoś miałby trzymać w ręku klucz do odszyfrowania zawartości dysku i nie stracić go przez te wszystkie lata tak jak Freddy czy Alyssa, to z dobrą szansą powinien być zawodowcem. To mogło świadczyć o tym że kontakt Alyssy jest tym, kogo szukał.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1.jpg

MAX

Max pochłaniał spokojnie swojego sojoburgera. W sumie to naprawdę cieszył się że namówił Kare żeby tutaj przyjechali lubił być wśród swoich. A Joe od wielu lat był uważany przez Maxa za "swojego człowieka" dlatego gdy wszedł padli sobie w objęcia klepiąc się wzajemnie po plecach. Max naprawdę lubił takie rytuały.

I… Nie musieli długo czekać aż piwo stanęło na ich blacie. Max od razu zamówił jeszcze dwa sojoburgery i frytki. Jak jadł lepiej mu się myślało. Słuchał Kary, myślał o Appi i jadł. Może faktycznie ta cała Alyssa nie miała złych zamiarów i nie chciała wpuścić ich w jakiś kanał. Ale lepiej było jej uświadomić z kim ma odczynienia od tak na wszelki wypadek gdyby jednak coś kombinowała. W każdym razie ostrzegł ją.

Już ponownie miał się zagłębić w tematykę dysku dopijając piwo gdy odezwał się commlink. Odebrał wsłuchując się cybernetyczny pusty głos. Lekki dreszcz przebiegł mu po plecach. Gość był nie w ciemie bity… Tylko… pytanie czy chciał z nim współpracować, czy ugrać coś dla siebie? Bezpiecznej było założyć, że to drugie...

Max instynktownie przywołał na twarz szeroki uśmiech.

 -Witam. Czekałem na ten telefon. – spojrzał na Karę.

-Jesteśmy otwarci na rozmowę. Proponuje się spotkać na neutralnym gruncie Docklands, gdzie nikt niepowołany nie będzie przysłuchiwał się naszym rozmową.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

- Spodziewaliśmy się że będzie pan chciał się spotkać - odpowiedział cyfrowy, pozbawiony emocji głos - i dlatego zawczasu wszystko zorganizowaliśmy. Będziemy czekać przez najbliższe 30 minut na cmentarzu Kensal Green. Dokładne miejsce powinno być panu łatwo odnaleźć. Do zobaczenia.

 

I powiedziawszy to, rozłączył się. Kara zaś w tym samym czasie zaczęła przeglądać swojego commlinka, zapewne szukając informacji. Pod nieobecność Kary i Jacoba to na nią spadł ciężar zastąpienia obojga. I radziła sobie z tym całkiem dobrze, jeśli wziąć poprawkę na fakt że była z natury małomówna i udzielała informacji przy pomocy minimalnej możliwej ilości słów. Tak było i tym razem.

 

- To miejsce gdzie Vincent został pochowany - stwierdziła krótko. Max zaś kojarzył tę okolicę jako wąski pas ziemi wciśnięty pomiędzy rzekę a tory kolejowe, gdzie znajdowało się sporo magazynów i hal przeładunkowych, pilnowanych przez korporacyjnych właścicieli bądź pozostawionych na pastwę dość licznych gangów. Sam cmentarz miał jednak renomę miejsca gdzie działy się "dziwne rzeczy" i był raczej omijany...

 

Przypomniał sobie słowa, jakie powiedział Alyssie pod koniec ich rozmowy - czyżby piosenkarka postanowiła się na nim odegrać i celowo zasugerowała swojemu kontaktowi takie miejsce spotkania? A może humor Maxa był nie tylko ponury, ale także proroczy i faktycznie przyjdzie mu wykopać ciało Vincenta? Albo może ktoś chciał mu dać coś do zrozumienia i dlatego wybrał takie miejsce?

Jakby nie było, termin spotkania został wybrany tak, że jeśli chciał się do niego przygotować, to miał na to bardzo mało czasu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz