Obi

Rozdział I: Grzeszne Przyjemności(Obi)

17 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

Południowa część Sylvenory nie jest dzielnicą o wysokim poziomie bezpieczeństwa. Kręci się tu sporo podejrzanych osobników o dość nieczystych intencjach. To właśnie tu, jeżeli wiesz gdzie szukać, możesz nająć ostrze na jedno, szybkie zlecenie lub zakupić truciznę, która sprawi, że twój wróg umrze w śmiertelnej agonii.

Najważniejszymi elementami tej części były magazyny. Wybudowane z cegły i sprowadzonego drewna czy budulca stworzonego z jaskiniowych olbrzymich korzeni bądź wielkich grzybów. W tych mierzących ponad osiem metrów budynkach lokalni kupcy i przemytnicy przetrzymywali towar.  Często można było się także spotkać z wymuszeniami, prostytucją oraz przemocą. Każdy pilnował własnych pleców i nikt nikomu nie spieszył z pomocą. Zdarzał się oczywiście wyjątek buntowniczego elfa.

Południowa część była także gospodarzem wszelkich knajp i tanich przybytków oferujących rozmaite rozrywki. Hazard, walki gladiatorów czy handel informacjami oraz niezbyt legalnymi substancjami i przedmiotami.

"Damulka Warta Grzechu" była swego rodzaju centrum rozrywki w tej dzielnicy. Z zewnątrz mogła przypominać tani zamtuz czy podejrzaną spelunę. Dwupiętrowy budynek w otoczeniu magazynów nie wyróżniał się na tle innych budowli. Widniejący nad drzwiami wejściowymi szyld przedstawiał kobietę odzianą w skąpą szatę i przyozdobioną biżuterią.  Artysta miał tu pole do popisu.

Tego mrocznego i ponurego  dnia siedziałeś w kącie sali karczemnej wraz ze swoim przyjacielem, Illar'em, który zamówił dla waszej dwójki tutejszy specjał zwany "Grzechem Damy" - trunek mieszający słodki smak  z ostrym i palącym język posmakiem. Purpurowa ciecz  rozlana została na dwa drewniane puchary.

2ec3ksh.jpg

Illar był średniego wzrostu o atletycznej budowie ciała Ishtarem o szpiczastych uszach, które jedno z nich było przyozdobione srebrnymi kolczykami. Miał wyzywający wyraz twarzy i zdarzało mu się zadzierać nosa. Często przeczesywał swą białą czuprynę, a jego ciemnoczerwone oczy wypatrywały czegoś interesującego.  Illar był specjalistą od zamków, pułapek i szybkich ucieczek. Zwykle nie unikał walki w zwarciu, ale zdarzało mu się używać kilka niecnych sztuczek typu kopniak w krocze czy sypnięcie piekącym piaskiem.

W tym dniu, Illar odziany był w skórzaną zbroję, dodatki do niej w postaci butów, rękawic, kaptura, spodni i karwasz.  Za plecami znajdowały się dwie pochwy w których  spoczywały dwa, długie , stalowe miecze.

- Nudzę się - powiedział biorąc łyk trunku - Ostatnio nie wydarzyło się nic interesującego, a ta stagnacja mnie dobije. Potrzebuję adrenaliny, przygód, jakiegoś balansowania między życiem, a śmiercią - zaczął swój wywód łotr -Powiedz mi, przyjacielu - zwrócił się do ciebie - Czy masz podobne myśli?

 

Edytowane przez Obi

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

 

 

Rzeczą raczej rzadką wśród Inkubów i Sukubów było preferowanie siedzenia w barze dla samego alkoholu, niźli dla spotkania nowych ofiar. A jednak, zdecydowanie czułem się lepiej siedząc tu i pijąc. Ironiczne, a może raczej nie w naszym stylu. Tak, to było to. Wziąłem łyk fioletowej cieczy. Mieszanki smaków zawsze były dla mnie przyjemne. Słodycz połączona z pikanterią była w ten zabawny sposób trafna względem mnie. Zresztą, jak cały ten bar.
Nawet jeśli była to okolica w której ciężko zaufać komukolwiek, samo towarzystwo osoby którą mogłem nazywać przyjacielem było odświeżające. Chociaż, muszę przyznać, że to co powiedział złapało mnie trochę z zaskoczenia. Do tego stopnia, że odstawiłem pucharek i zacząłem jeździć palcem po jego krawędzi gapiąc się przez kilka sekund w dal. Analizując jego słowa. Czyżby on też dostrzegł jakie to wszystko monotonne i nudne?
Mam nadzieje, że było to kilka sekund...

Gdy wreszcie poskładałem myśli w całość spojrzałem na niego. Z lekkim uśmieszkiem, będącym czymś na granicy uwodzicielskiego i rozbawionego, czasami nie mogę pozbyć się nawyków, nawiązałem kontakt wzrokowy.

- Ty znudzony? - zapytałem spokojnie, - Sądziłem, że w twoim fachu raczej o to ciężko. Ale wiesz... - uśmieszek zniknął, szybko został zastąpiony wyrazem twarzy, który rzadko przybierałem publicznie. Wyrazem zmęczenia. - Od dłuższego czasu, dzień w dzień, marzę o tym przeżyć coś ciekawszego niż to co na ogół robię. Czuje jakby od dwudziestu lat nic się dla mnie nie zmieniło. Co prawda zauważyłem to dość niedawno, ale cholera. Mam dość Illar. Więc tak, mam podobne myśli i też potrzebuje adrenaliny. Jeśli masz jakiś pomysł... - przestałem jeździć palcem po krawędzi pucharku, oparłem łokieć o stół i podparłem dłonią głowę, jak zwykle w ten sposób który miał dodać mi tej kontemplacyjnej tajemniczości. Kolejny nawyk. - Mów. Zamieniam się w słuch. - zakończyłem cały wywód wpatrując się uważnie w oczy Ishtara.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2ec3ksh.jpg

 

- Wyobraź sobie, że łotr może czuć nudę. Naprawdę! – powiedział z lekkim oburzeniem Illar – Wszystko zależy od rodzaju skoku – mruknął łotr – A ostatnio moje zlecenia były… irytujące i nudne – dodał. Illar umilkł słuchając twoich słów i upił łyk trunku. Ishtar odstawił kielich i uśmiechnął się do ciebie

- Marzy mi się dobra eskapada w ruinach, a jestem na dobrym tropie by załatwić nam zlecenie. Matrona Larssea i Matrona Maghemi zaczęły ze sobą rywalizować o sympatię cesarzowej i obie szukają śmiałków, którzy wyruszą do przerażającego i niebezpiecznego Labiryntu Myśli – wyjawił dość emocjonalnym tonem głosu – Zainteresowany? – zapytał

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

 

Trochę nie chciało mi się wierzyć, że praca Illara bywała szczególnie nudna, chociaż jakby się zastanowić nie znałem się na jego fachu. Nie miewałem w zwyczaju nigdzie się włamywać. Zawsze wchodziłem zaproszony, przez osoby szukające przygód. Ale, to nie czas by odbiegać myślami od tematu, miałem inne rzeczy do przemyślenia.

 

Rywalizacja nie raz rodziła ciekawe wydarzenia, ale rywalizacja o sympatię samej Cesarzowej, ilość intryg, knowań i brudnych zagrywek, nie koniecznie za śmieszną cenę, a do tego ogólnych napięć sprzyjała ciekawym wydarzeniom. Eskapada do Labiryntu Myśli była zdecydowane rzeczą intrygującą i emocjonującą. Uśmiechnąłem się tajemniczo i wziąłem kilka kolejnych łyków trunku. Pozwoliłem spłynąć mu do żołądka i spojrzałem na przyjaciela, dalej z tym tajemniczym uśmieszkiem.

- A zatem eskapada do Labiryntu Myśli? - pozwoliłem sobie powtórzyć. - Och, niebezpieczeństwo było by zaiste wielkie. Taka wyprawa to nie byle co. A pewnie i płatna, skoro potrzebują śmiałków, to raczej nie za darmo. Co? - było to pytanie retoryczne, po którym nachyliłem się nieco w kierunku Illara. - Jestem bardzo zainteresowany, ale chętnie poznam więcej szczegółów. - oznajmiłem spokojnie. Szczerząc się w sposób który ukazywał znacznie więcej radości niż powinien.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2ec3ksh.jpg

 

 

- Owszem, Labirynt Myśli. Dobrze usłyszałeś - powiedział łotr uśmiechając się łobuzersko.

Illar popijał trunek, a gdy wtrąciłeś o zapłacie, Ishtar zrobił zdegustowaną minę.

- Uwierz mi, że gdyby to było za darmo, to byśmy o tym nie rozmawiali. Mam swój honor i swoją cenę - odezwał się nieco buntowniczym tonem, a następnie zastukał palcami o blat stołu, szukając odpowiednich słów na temat matron

- Cóż, Matrona Larssea pragnie uwodnić, że nie tylko jest damą na salonach, ale również i przedsiębiorczą, nie bojącą się wyzwań mroczną elfką, która zawsze dostanie to czego chce. Jest też czarodziejką i rady miejskiej, podlegającej cesarzowej. Z kolei Matrona Maghemi to właścicielka gildii  skupującej wszystkie surowce służące do wytwarzania broni, pancerzy czy biżuterii. Ma majątek, który wykorzystuje do swoich planów i nie zdziwiłbym się, gdyby miała dodatkowo asa w rękawie w tym wyścigu. Od kilku lat żywi urazę do rodu Larsseii. Coś je kiedyś poróżniło i do tego czasu wciąż rywalizują ze sobą w każdym aspekcie. Powiadają, że jest bardzo, ale to bardzo niebezpieczna. Lepiej się trzymać od niej z daleka.

Elf przerwał, dając tym samym tobie czas na przetrawienie nowych informacji.

-Sam labirynt to stara kolonia Illithidów, których to garstka została przydzielona do pilnowania czegoś.  Coś zmusiło ich do zmiany siedliska i zapewne to najbardziej mnie intryguje. Na pewno w tym labiryncie będą wszelkiego rodzaju pułapki i chodzące eksperymenty Łupieżców. Domyślam się, że Matrony pragną czegoś, co zachwyci samą Cesarzową.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

 

W starym siedlisku Illithidów na pewno było wiele ciekawych obiektów, nie ulegało to wątpliwości, temu też zastanawiało czego konkretnie mogą chcieć obie Matrony. Nie miałem teraz niestety czasu nad tym myśleć, zajmę się tym nieco później.

- Szczerze wątpię żeby było to coś co łatwo zdobyć. - oznajmiłem biorąc kilka łyków swojego trunku. - To tylko moja spekulacja, ale może to właśnie to czego ta, "Garstka Łupieżców" która tam została pilnuje. - rzuciłem krótko spoglądając na Illara, po czym przejechałem palcem po krawędzi naczynia.

- Powiedz mi jeszcze, której z nich zamierzasz pomóc? - zapytałem uśmiechając się lekko. - Masz jakieś preferencje? Któraś płaci więcej? - doprecyzowałem pytanie. Nie byłem do końca pewny której z nich bardziej opłaca się pomóc.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

2ec3ksh.jpg

 

- Jestem świadom tego wyzwania, mój drogi przyjacielu – powiedział Illar – Doskonale przemyślałem sprawę nim zacząłem rozważać cały ten pomysł. We dwóch za dużo nie zdziałamy, dlatego też musimy zbudować drużynę – sugestywnie zawiesił głos, by po chwili odpowiedzieć na zadane twoje pytanie – Larssea. Ma kontakty w dworze i jest bliżej Cesarzowej. Nie interesuje mnie gildia wytwórcza, jaką ma Maghemi, ale ona mogłaby więcej zapłacić, zaś Larssea ma więcej do zaoferowania. Tu mam jeszcze dylemat – dodał smętnie się uśmiechając, po czym upił łyk trunku – Dodatkowym problemem będzie ta drużyna. Wiem, że sami nie damy rady.

Edytowane przez Obi

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

 

Aż przypomniały mi się słowa jakiegoś człowieka, "Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę". Były teraz zaskakująco trafne. We dwóch nie dalibyśmy rady. Znałem dość sporo osób, ale czy którakolwiek z nich nadawała by się na taką wyprawę? Trudno powiedzieć. Ale pewnie Illar kogoś zna.

- Jeśli chodzi o drużynę, wierze w to, że znasz kogoś kto by się nadawał. Ale jednak, co do dylematu dla kogo pracować, Larssea zdaje się być opcją nie tylko rozsądniejszą, ale i zdecydowanie ciekawszą. Gildia gildią, pieniądze nawet jeśli przydatne, są nudne. Ale ktoś mający kontakty w dworze brzmi bardzo intrygująco - oznajmiłem chwytając kielich w dłoń i oparłem się wygodnie, oparłem jedną rękę o drugą i założyłem nogę na nogę. Uśmiechnąłem się cwaniacko. - Nie sądzisz?

Edytowane przez BigbysHand

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2ec3ksh.jpg

- Znajdą się jakieś chętne ptaszyny, tylko trzeba je odpowiednio skusić – powiedział Illar z nutką obietnicy w głosie, a następnie dokończył trunek.

 - Niech zatem będzie Larssea, obyśmy się na niej nie zawiedli – ostatecznie skwitował i uśmiechnął się – Kończ swój trunek, przyjacielu, bowiem wzywają nas ważne sprawy. Nie każmy za długo czekać naszej nowej szefowej – powiedział wstając ze swojego miejsca

Nie było tu już więcej słów do dodania. Pierwszy krok został ustalony i nadszedł czas na jego wykonanie.

****

Kilka chwil później staliście już na zewnątrz. Illar przeciągnął się rozprostują swe ramiona i przekręcił kilka razy głową.

- Zasiedziałem się trochę – mruknął – Ruszajmy – dodał

Nim zdołaliście podjąć jakieś działania w kierunku północnej części miasta, coś rozproszyło waszą uwagę. Pościg. Grupa strażników miejskich uzbrojonych w długie miecze, włócznie i  zębate koła ruszyło w pogoń za uciekinierką.

dvouc6.jpg

 

Białowłosa kobieta przypominała elfkę, choć wcale nie musiała nią być. Jej karnacja wyróżniała się na Tel mieszkańców Podmroku. Śniada, muśnięta promieniami słońca, sprowadzało raczej skojarzenia o powierzchni niż mrocznych tunelach. Strój, jaki miała na sobie ta kobieta pozostawiał wiele do życzenia. Koralowa bielizna ozdobiona muszelkami i ciemnozielonymi pnączami.

Niebieskie oczy zestresowanej dziewczyny napotkały waszą dwójkę

- Proszę, pomóżcie mi! – zawołała z wyraźnym błaganiem.

Kobieta biegła w waszą stronę.

- O nie… szykują się kłopoty – powiedział Illar – Czy ja powiedziałem o nie? – zapytał po chwili majac głupkowaty wyraz twarzy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

- Owszem mój drogi, powiedziałeś o nie - rzuciłem przyglądając się uważnie uciekinierce i grupie strażników, potrzebowała pomocy, ale jednocześnie strażnicy byli nieco zbyt blisko... co tu robić. Nie chciałem za bardzo zwracać na siebie uwagi. W zasadzie, na mnie nie powinni jeszcze jej nawet zwrócić. Wątpię w to, żeby zwykli strażnicy mieli nader silną wolę. Zerknąłem na elfa. - Mam pomysł... - oznajmiłem spokojnie i znowu spojrzałem na strażników.
Delikatnie wyprostowałem palce lewej dłoni i ruszając lekko nadgarstkiem, zbierając siły magiczne w dłoni, podniosłem dłoń do góry, zatrzymując ją pod podbródkiem, dalej ruszając lekko palcami. Po chwili skierowałem dłoń w kierunku strażników, ale nie opuściłem jej, zerknąłem jeszcze na dystans pomiędzy nami, nimi i tą elfką po czym starając się objąć zaklęciem każdego ze strażników użyłem zaklęcia Chaos szepcząc pod nosem formułkę w języku piekielnym. Oby tylko to zadziałało.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dyskretne rzucenie zaklęcia zostało zakończone sukcesem. Strażnicy gwałtownie zatrzymali się, kiedy trafił w nich urok. Na początku jeden z nich pochylił się przed siebie, by następnie cofnąć się o krok, dobyć broni i zaatakować  najbliższego kompana, który nie spodziewał się gwałtownego ataku. To wystarczyło by wywołać całkiem solidne zamieszanie. Strażnicy stracili chęci na pogoń za dziwną elfką, która znalazła się przy was.

- Zmywajmy się stąd – zaproponował Illar, po czym ruszył przed siebie.

Nie mając innego wyjścia pobiegłeś za nim, a uratowana przez was niewiasta podążyła waszymi śladami.

****

dvouc6.jpg

 

-Dziękuję – powiedziała, gdy tylko znaleźliście się w bezpiecznej odległości. Przechodzący mieszkańcu rzucali zaciekawione spojrzenia.

- Jesteś elfką z powierzchni? – zapytał Illar

Białowłosa pokręciła głowę.

- Jestem Syreną – odparła

- Oh, co za egzotyczne stworzenie. Co możemy z tobą zrobić? – zapytał

- Proszę, pomóżcie mi znaleźć jakieś schronienie. Uciekłam od mojego mistrza, który trzymał mnie w magicznej klatce i pokazywał swoim gościom – rzekła z błaganiem w oczach

- Przykro mi, ale ja i mój przyjaciel mamy pewne zadanie do wykonania – rzucił łotr

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

Przyjrzałeś się z nieukrywanym zaciekawieniem elfce, mało tu takich, a przynajmniej istot o jaśniejszej karnacji, a Sukuba bym poznał. Illar uprzedził mnie jednak swoim pytaniem i zagadka jej pochodzenia i tego czym była została szybko rozwiązana.
Syrena co? No no... niezła zdobycz. Hah... głupie żarciki. Przywaliłbym sobie gdybym mógł.

- Zaiste, bycie zwierzęciem w klatce jest niezbyt przyjemne, ale kolego już wspomniał, jesteśmy zajęci. Chyba, że... Umiesz coś? - zapytałem, ale szybko zorientowałem się, że może źle mnie zrozumieć, zanim odpowiedziała uniosłem dłoń - Nie obchodzi mnie twój talent do tańca czy śpiewania, chce wiedzieć czy umiesz walczyć. I jak skuteczna w tym jesteś. No, mogą być też inne talenty, bardziej przydatne w sytuacjach kryzysowych - doprecyzowałem przyglądając się jej spokojnie, opierając głowę o lewą rękę delikatnie chwytając swój podbródek kciukiem i palcem wskazującym, a rękę o drugą. Może się przyda... a skoro ma wobec nas dług.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2ec3ksh.jpgdvouc6.jpg

 

Syrena zrobiła zaskoczoną minę, gdy padło z twoich ust pytanie o jej ewentualnej przydatności.

- Kiedyś posługiwałam się łukiem - odparła - Potrafię też dogadać się z morskimi stworzeniami, a także umiem walczyć sztyletem – dodała szybko

- To dość standardowe umiejętności - zauważył Illar - Słyszałem, że wasza rasa słynie ze zdolności umysłu

- Owszem - potwierdziła - Potrafię zmusić kogoś, by oddał mi swoją wolę albo uśpić grupę w wrogów. Mogę także poczęstować ich ostatnim pocałunkiem

- Co o tym myślisz? - zwrócił się do ciebie, łotr – Niekoniecznie przydatne umiejętności – skomentował talenty syreny

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

Liczyłem na to, że będzie chociaż trochę bardziej przydatna. Gadanie z rybami, walka sztyletem? Od walki sztyletem miałem już jednego specjalistę. A gadanie z rybami... no o ile Łupieżcy Umysłu nie zaliczają się jako owoce morza to się nie przyda.

- Uśpienie grupy wrogów jest chyba najprzydatniejsze z tego co umiesz. Co nie świadczy o twoich umiejętnościach zbyt dobrze - stwierdziłem po czym zerknąłem na mojego towarzysza, - Mogę powiedzieć tyle, zmywaj się. Nas tu nie widziałaś, ja nie widziałem tu ciebie. I powodzenia. - oznajmiłem po czym kiwnąłem głową do Illara na znak żebyśmy się już zbierali.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

2ec3ksh.jpgdvouc6.jpg

 

Syrena przez dłuższy czas trzymała swoje spojrzenia na twojej osobie. Skinęła tylko głową i oddaliła się od waszej dwójki.

- Mądra decyzja – powiedział Illar, a następnie uśmiechnął się lekko i ruszyliście dalej.

****

W drodze do północnej części miasta nie napotkaliście już żadnych problemów.  Tym razem nikt was nie niepokoił. Ta dzielnica Sylvenorry zdecydowanie się różniła od południowej części. Tutaj panował porządek, przepych oraz obecność licznych gwardzistów, którzy byli gotowi interweniować w każdej najmniejszej sprawie. Co bogatszy szlachcic mógł sobie pozwolić na prywatną ochronę oraz liczne, magiczne zabezpieczenia. Jeszcze inni prowadzili menażerie z coraz to dziwniejszymi stworzeniami.

Idąc ulicą minęliście karczmę „Srebrny Dzban”. Duży, dwupiętrowy budynek był dodatkowo zdobiony srebrnymi płytkami.

- Ciekawe czy znajdą się tu jacyś awanturnicy, którzy by poparli naszą sprawę? – zapytał Illar – Chcesz zajrzeć do środka? – zaproponował

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5c87ec2180b500e02221d74bdb1d4a6f.png

 

Zdobienia srebrem na karczmie były czymś co mnie zastanawiało. Nie z powodów bycia niezwykle podejrzanym, ale po prostu proste pytanie "po co?". Taki przerost przepychu nad estetyką. Chociaż, jak mógłbym oceniać, nie znam się na architekturze i jestem tylko Inkubem, a nie specjalistą budowlanym.

- Mam wrażenie, że spotkamy tu raczej grupę szlachciców szukających zabawy, niż awanturników. Ale kto wie, może nam się poszczęści. W końcu nie takie rzeczy się zdarzały. Prawda? - odpowiedziałem Illarowi analizując budynek od zewnątrz. Chociaż wiedziałem, że zbyt wiele mi to nie da. - Wchodźmy. Skoro już tu przyszliśmy możemy i zajrzeć - odpowiedziałem po czym ruszyłem do wejścia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Illar wyglądał na zadowolonego, gdy usłyszał twoją odpowiedź.

- Sprawdźmy, co Srebrny Dzban kryje – rzucił łotr, po czym ruszył za tobą

Karczma nie prezentowała się przeciętnie. To już można było odnieść na pierwszy rzut oka. Ściany były ozdobione przez obrazy i srebrzyste wzorki wijące się tuż wokół ram. A same dzieła sztuki? Były oczywiście z najwyższej półki.  Przedstawiały sceny z życia Ishtarskiej szlachty oraz kapłanek.

Nikt też nie zapomniał o srebrnej statule przedstawiającej wojownika dzierżącego długą włócznię i okrągłą, płaską tarczę.

Więcej tu było oczywiście wydzielonych lóż niż wolnych stołów ustawionych gdzie popadnie.  Nie można było oczywiście zapomnieć o dobrze zaopatrzonym barze, przy którym stał młody karczmarz ubrany w szarą, jedwabną tunikę, czerwony fartuch i ciemne spodnie. Spojrzenie jego złotych oczu zatrzymało się na waszej dwójce.

Tego dnia, o tej porze Srebrny Dzban gościł pustki.

- Nie spodziewałem się czegoś takiego – rzucił Illar  - Czemu tu nic się nie dzieje? – zapytał karczmarza

- Za wczesna godzina – odparł karczmarz

- Cóż, w takim razie nic tu po nas – powiedział do Ciebie, Illar

 

*****

Rezydencja Matrony Larssei należała do pilnie strzeżonych i ogrodzonych budynków. Nie wystarczył tu kamienny, wysoki mur, który został dodatkowo nasączony strażniczymi murami. Musiały być także obecne niewielkie wieżyczki z kusznikami, którzy obserwowali co się dzieje.

Zbliżyliście się ostrożnie do bramy wejściowej. Oczywiście po drugiej stronie czekał komitet powitalny w postaci Ishtarskiej ochrony złożony z siedmiu strażników. Miecze, tarcze, włócznie, oszczepy, a nawet dziwne zakrzywione ostrza. Tak prezentowało się ich uzbrojenie.

- W jakim celu tu przybywacie? – zapytał jeden z nich

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz