L'riot

Krok Pierwszy - Odcienie Szarości (L'riot & Sheila)

57 postów w tym temacie

W6vT1ab.png

Lee Adelheid Ceres

 

Serce biło jej tak jakoś mocniej kiedy tego słuchała, oczy błyszczały a w głowie układały się myśli o tym co to mogło znaczyć. Jej rodzina miała jakąś tajemnicę, tajemnicę która teraz stała się udziałem jej i Brie. Coś wielkiego co dopiero zaczynały widzieć. 

- Przed czym mamy się chronić? Jak to wszystko się zaczęło? Skąd wiadomo, że oni... dziadek i ciocia naprawdę nie żyją? - pytania same pchały się jej na usta. - I tak. Obiecujemy.

Miała szczere intencje dotrzymać tej obietnicy. I nadzieje, że uda się w praktyce.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Babcia spojrzałą na nie i uśmiechnęła się smutno. - Gdyby dziadek żył wróciłby do mnie. Obiecał mi to. - Jej palce mimowolnie sięgnęły do medalionu. - On nie był jednym ze Strażników. - Pokręciła głową. -Nie… Jestem pewna, że zmarł, gdzieś, tam. - Wbiła wzrok w okno. - Silje? - Prychnęła cicho. - Nie wiem. Prawdopodobnie także. Uprzedziła mnie... - Zamilkła na chwilę jakby rozważała jak wiele im powiedzieć. Spojrzała na nie. - Wasza prababka powiedziała mi, że musi coś sprawdzić i jeśli coś się jej stanie to będziemy wiedzieć. A potem przyszła informacja o jej śmierci. - Wzruszyłą lekko ramionami. - Ona miała w pobliżu drugą posiadłość. W miasteczku Tyndam. Zaraz za zielonymi Drzwiami. - Wyjaśniła. - Byłam tam kiedyś, bardzo dawno temu. Może tam coś jest. Nie wiem. Najbliższe nas Drzwi powinny być bezpieczne, ale coś się stało. Coś złego o czym nie chciała mi powiedzieć. Dlatego chcę byście uważały. - Powiedziała z powagą. - Jeśli Silje trafiła na kłopoty, z którymi ona, ze wszystkimi swoimi umiejętnościami, nie była w stanie sobie poradzić to było to coś śmiertelnie niebezpiecznego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

e04dBaO.png

Brieana Ceres

 

- Zielone drzwi? - powtórzyła za babcią spoglądając kątem oka na Lee, ale nie przerywała starszej kobiecie. Dopiero po jej ostatnich słowach westchnęła, wiedząc, że przez babcię przemawia mądrość, której im na pewno brakowało. Weszły po samą szyję w nieznaną im wodę i nawet nie zabrały ze sobą kapoków. 

- Jesteśmy we dwie babciu, poradzimy sobie - uśmiechnęła się nieśmiało, nie wiedząc do końca ile chcą powiedzieć babci o dzienniku i ich odwiedzinach za drzwiami. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W6vT1ab.png

Lee Adelheid Ceres

 

Przytaknęła siostrze. Były dwie i to dawało im przewagę. Chyba. Taką miała nadzieję.

- Będziemy uważać, tylko... - usiadła koło staruszki. - Im więcej wiemy o  całej sytuacji tym łatwiej nam będzie uważać. Co to są Strażnicy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Babcia westchnęła. - Strażnicy to... - Zamilkła. Nie były pewne czy to dlatego, że szukała odpowiednich słów, starała sobie przypomnieć coś co słyszała dawno temu czy też może rozważała ile im powiedzieć. Pokręciła głową. - Wszystko co wiem jest, dosłownie, z drugiej ręki. Wasz dziadek opowiadał mi historie o swoich rodzicach i Strażnikach, ale to były tylko opowieści, które on sam słyszał jako młody człowiek. A Silje... - Zacisnęła na chwilę usta. - Po tym jak wróciła, waszego dziadka już nie było i… Nigdy nie rozmawiałyśmy o tych sprawach. - Znów zamilkła. Musiała wspominać swoje dawne spotkanie z Sil gdyż na jej ustach pojawił się grymas, a na czole zmarszczka, która uwypuklała się zawsze ilekroć babcia się irytowała.

- Strażnicy Schodów lub po prostu Strażnicy tak nazywali się ludzie, którzy potrafią otwierać Drzwi i kroczyć pomiędzy światami. Wasz dziadek często mówił, że Schody same wybierają swoich strażników i wzywają ich do siebie kiedy są potrzebni. Nie wiem na ile w tym prawdy. Jego ojciec, Elijasz był Strażnikiem. Pochodził z rodziny, w której w każdym pokoleniu pojawiali się Strażnicy. To było coś niezwykłego, dziadek mówił, że tak się normalnie nie działo. No Sil oczywiście też była Strażniczką. A dziadek albo nie został wybrany, albo nie miał talentu do tego, ale jakoś nauczył się to obchodzić. Nigdy nie zrozumiałam jak. - Pokręciła głową uśmiechając się ku starym wspomnieniom. - To była jakaś bardzo skomplikowana matematyka. Wasz dziadek mieszkał tu w Anchorage. Zachodnia Willa tak naprawdę nasz, wasz, dom rodzinny. Należał do pradziadka. Potem dziadka i mnie. Po tym jak pradziadek zaginął i dziadkowi udało się znaleźć sposób na to by otwierać inne Drzwi, szukał go. - Ponownie się uśmiechnęła. - Razem go szukaliśmy. Chodziliśmy między tymi wszystkimi cudami… - Znów zapatrzyła się w przestrzeń. - A potem, potem ja byłam w ciąży z waszą mamą, a dziadek wyruszył na swoją drugą samotną podróż. - Wbiła w nie spojrzenie. - Nigdy nie wrócił. Silje pojawiła się kilka lat później. Oczywiście wiedziałam kim jest. Widziałam jej zdjęcia. Zgodziłyśmy się, że lepiej będzie jeśli ona zamieszka w Zachodniej Willi i będzie pilnować Drzwi. - Ton i mowa ciała babci sugerowały, że “zgodziłyśmy się” to synonim na “Silje zadecydowała, a ja nie miałam nic do powiedzenia”. - I to tak naprawdę wszystko. Pamiętam jeszcze różne opowieści. O Wielkiej Wojnie z… To, to było takie dziwne słowo... - Pokręciła głową i uśmiechnęła się do nich przepraszająco. - Chyba sobie nie przypomnę. Ale dziadek mówił, że kiedyś, dawno temu, była wielka wojna, która miała miejsce pomiędzy wieloma światami. Wrogowie po kolei zdobywali światy i tylko Strażnicy Schodów stanęli im naprzeciw. - Zmarszczyła brwi. - To chyba dlatego się tak nazwali. Albo zostali nazwani. Nie pamiętam. Strażnicy wygrali, ale… Nie pamiętam dokładnie. Coś, albo ktoś im pomógł. Dziadek mówił, że po wojnie wiele światów było uszkodzonych i część Strażników zamiast tworzyć swoje własne domeny i imperia porzuciło swoje Krainy by naprawiać to co mogło zostać naprawione. Takimi osobami byli Elijasz i Silje oraz ich przyjaciele. Ale tych ostatnich nigdy nie poznałam. Ziemia była jednym z takich światów. Dlatego pradziadek i dziadek tu zamieszkali. Co robiła wtedy Silje nie wiem. - Prawie dodała “ i nie pytałam”. W ogóle babcia, i zawsze tak było, ilekroć o niej mówiła, sprawiała wrażenie jakby miała o coś do niej pretensję. Oczywiście dotąd myślały, jak i każdy w rodzinie, że powód jest zgoła prozaiczny - Silje prowadziła specyficzny, nieakceptowany przez babcię, styl życia. Ale, i wiedziały o tym doskonale - na jakimś poziomie niemal fizycznie czuły to - było to coś bardziej osobistego. Zapewne związane z dziadkiem i przeświadczeniem babci, że winę za to co się stało w jakimś stopniu ponosiła Silje.

Babcia odetchnęła głęboko pozbywając się na chwilę zagniewania i poczucia straty, które kuło ją w serce. Wstała ze stołka i skinęła na czajnik, w którym, w trakcie historii, zdążyła się zagotować woda.

- No? - Popędziła je. - Herbata się sama nie zrobi, a sernik nie nałoży. Dalej dziewczęta, nie dajmy wszystkim na nas czekać. - Magiczna chwila pełna wspomnień o innych światach, naprawianiu ich i wojnie zniknęła, a babcia znów była tą babcią, którą znały całe życie: ciepłą, ale stanowczą kobietą, która maniery i wywiązywanie się ze swoich obowiązków, ceniła ponad życie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W6vT1ab.png

Lee Adelheid Ceres

 

Oczy błyszczały jej, chciała wiedzieć wszystko, już w tej chwili. Być może dziadek próbował wrócić, może jeszcze gdzieś tam był. Ciekawe czy mogły go znaleźć? Jakieś ślady musiały być w gabinecie z obrazem.

- Nie ważne z której reki pochodzą twoje informacje, są najlepszym co mamy i naprawdę bardzo się nam przydadzą - powiedziała, usiłując sobie ułożyć wszystko w głowie. - Ale po kolei. Kin była ciocia Sil? I czy wiemy od czego to się zaczęło w naszej rodzinie? Ile to już trwa?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Babcia, oczywiście, zanim odpowiedziała popędziła je do krojenia ciasta i robienia herbaty.

Dopiero kiedy to - oraz podanie ich w saloniku - miały za sobą, zabrała je ponownie do kuchni pod pretekstem poważnej rozmowy. Rozmowa, którą wszyscy uznali jako rozmowę o testamencie ciotki była... W pewnym sensie właśnie o tym. 

- Nie jestem pewna - powiedziała dłubiąc widelczykiem w serniku - czy jesteście gotowe by usłyszeć kim była Sil. Powiedzmy na razie, że była Strażniczką. Miała wiele imion i jak już powiedziałam wcześniej nie była waszą ciotką tylko prababką. Do tego była prawdziwą wiedźmą. - Zrobiła pauzę marszcząc brwi po czym dodała. - W wielu znaczeniach tego słowa. Wasz dziadek nie wiedział czy było coś od czego to się zaczęło, ani tym bardziej ile ten stan rzeczy trwał. Jego ojciec był już bardzo stary kiedy opowiadał mu te wszystkie opowieści. Na pewno nie był jedynym potomkiem Eliasza, ale nie poznał nigdy swojego starszego rodzeństwa. Na prawdę nie jestem w stanie wam w tej sprawie więcej powiedzieć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz