Shartan

Ostatni z nich (Shartan)

67 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

x60vie.jpg

Mike Rain
 

Mike wiedząc, że ma jeszcze odrobine wolnego czasu postanowił odpocząć w swojej kajucie przed nadchodzącą wyprawą. Wolał nie ryzykować niepotrzebnych ran lub nawet śmierci wśród towarzyszy, yahg to nie byle kto. Możliwe, że na wzgląd na stare dzieje snajper zbyt bardzo denerwował się misją, stare widmo porażki ciągle zaglądało mu do głowy, może właśnie dlatego był głównie niechętny do nowych kompanii. Ucieszył go fakt, że Tori postanowiła go odwiedzić w swojej kajucie, myślał jakoby doktorka wyczytała jego czarne myśli i przyszła go ucieszyć, jakkolwiek nie była to myśl aburdalna, to nie wątpił w tą myśl przez chwlę.
- Dobrze Cię widzieć. - Po zdjęciu plastera dodałem. - Jesteś tutaj specjalnistką, nie mogło być inaczej.. o mnie się nie martw, już przez długi czas musiałem z tym uciążliwym okiem żyć. - Uśmiechnałem się pod nosesm i wróciłem do wypoczynku.

Mike zdołał stłumić już w sobie wszelkie wątpiliwości, zbyt wiele razy przyparły go do muru, dlatego jak najbardziej musiał myśleć obiektywnie. Nie wzruszył go widok martwych żołnierzy, nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś zdoła przeżyć ten atak, a jednak tak się stało i właściwie to poprawiło mu humor. Podchodząc do Danny'ego dostrzegłem licznik bomby, który był zatrzymany. 
Czyż to nie pow... - Z moich myśli wybudziła mnie Anaid, która wspomniała coś o obserwacji.
- Równie dobrze może być tutaj podłożona pluskwa. - Powiedział niepewnie, po chwili zwrócił wzrok na Vire, która podniesła działające radio.
 

Edytowane przez PoloxDisc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

sasviFhm.png

 

Urdnot Gavos

 

Lądowanie na planecie przebiegło bez problemów i wkrótce też suche powietrze promu zostało zastąpione przez wilgotne i ciężkie tropikalnej dżungli. Mako dobrze się sprawował przy przedzieraniu się przez ostępy, ale i tak całą misję należało wykonać samemu, poza pojazdem. Dobrze sobie zapamiętał wytyczne misji, a teraz też od początku nie miał zamiaru ryzykować ale zabrać się do solidnej roboty. Nie chwycił jeszcze w dłoń swojego młota, on był na prawdziwe problemy, póki co ściągnął z uprzęży Graala i odbezpieczył. Nie była to broń często spotykana, a niegdyś nawet w wielu systemach zakazana z powodu swojej zabójczej skuteczności. Dla krogan jednak nie było to przeszkodą w używaniu przeciw wszelkim większym przeciwnikom. Przemierzał tak dżunglę czujnie się rozglądając i uważając na zasadzkę ze strony ich "zwierzyny".

Pierwsze ślady oczywiście znaleźli w kompleksie. Bezużyteczni salarianie padli w walce, nie mając szans z Yaghem. A pozostała dwójka gdzieś zwiała w panice zapewne. Gavos mógł się tego spodziewać po tych jaszczurkach. Zawsze gdy robiło się gorąco to uciekały, by ewentualnie atakować zdradziecko i po cichu. Tak też czuł się od paru chwil, obserwowany co równie dobrze mogło oznaczać że patrzy na nich albo ich zwierzyna, albo jeden z ocalałych.

 

- Skoro to ocaleni to niech ruszą do nas tyłki i zdadzą raport. Jeśli nie mają zamiaru pomagać to niech nam nie wchodzą w drogę i nie przeszkadzają. - burknął wodząc wzrokiem po okolicy, ze strzelbą gotową do walki. Ale to nie Graal był jego główną siłą ale moc biotyczna, którą był gotów w razie problemów aktywować w postaci Bariery.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

    vira oxera.jpg

Vira Oxera

 

Sur'Kesh, jak na gust turianki, miało troszkę zbyt wilgotne powietrze. Nie narzekała, bo większość czasu i tak spędzą w pomieszczeniach, gdzie jest lepiej. Pierwszy raz odwiedzała tę planetę. Niestety za wiele sobie nie pozwiedza. Jej siostrze spodobałaby się tutejsza flora. Risa miała sporo roślin w mieszkaniu, okazy z Sur'Kesh na pewno by ją ucieszyły. Chociaż czy przetrwałyby warunki w ich ojczyźnie? Na pewno, w mieszkaniu Risa stworzyłaby odpowiednie warunki, o ile nie byłyby zbyt wyszukane. Może gdyby Alba zahaczyła o Palaven, to Vira zabrałaby jakąś ładniejszą roślinę ze sobą, niestety wcześniej o tym nie pomyślała, a teraz było trochę za późno na zabawę w botanika.

 

Cztery trupy, niezły początek. Gdzie inni? Chyba nie rozdzielali się, więc któryś uciekł? Po takim starciu nie zaszliby za daleko. Podeszła bliżej ciał, chcąc rzucić okiem na ekwipunek OZS. Gdyby coś ją zaciekawiło, pewnie wzięłaby to ze sobą, wszak nikt nie bronił. Dobrze wiedzieć, na jakie wyposażenie można liczyć u sił specjalnych. Sprzęt i informacja zawsze dobrze się sprzedawały.

Spostrzeżenie Egzekutorki trochę przykwasiło jej humor. Nie lubiła, gdy ktoś miał nad nią przewagę. Nie żeby obecność snajpera przesądzała o wyniku misji, nawet gdyby snajperem był yagh, czego nie podejrzewała. Być może jeden z ocalałych salarian zdołał znaleźć dogodną pozycję.

Gdy radio się odezwało, znajdowała się najbliżej, więc naturalnym było, że je podniosła i odpowiedziała na komunikat:

Słyszy. Co tu się stało? Gdzie jesteś? - w razie czego dobrze wiedzieć, gdzie go szukać, nawet jeśli byłby martwy przed spotkaniem grupy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Vira podniosła radio i nawiązała kontakt z osobą, która najprawdopodobniej szukała pomocy. Podeszła do niej Tori, która również chciała usłyszeć wyraźniej słowa przekazywane przez radio.

- Yahg. Nie mam pojęcia gdzie jestem. Udało mi się uciec. Tu w pobliżu jest jakieś duże drzewo. Może uda się wam mnie namierzyć.

W tym momencie łączność została zerwana, ale być może grupie udało mu się namierzyć skąd dochodził sygnał.

 

Anaid miała rację do snajpera, bo ten krótko po tym kiedy egzekutorka o nim wspomniała odezwał się do grupy.

- Wy tam na dole, kim jesteście? Informuje, że gdyby przyszło wam do głów coś głupiego, to trzymam was na muszce.

Wszyscy w grupie rozpoznali, że snajperem, który do nich mierzy jest salarianin.

 

Kiedy Gavos w myślach narzekał na salarian i szykował się do ewentualnej walki, Mike i komandor Foster zauważyli jednocześnie, że licznik bomby, który jeszcze chwilę wcześniej wstał w miejscu ponownie ruszył. Teraz do wybuchu bomby pozostało tylko 1 minuta i 56 sekund. Ten fakt stanowił obecnie spory problem, a do niekomfortowej sytuacji grupy doszło jeszcze to, że z dziury, która prowadziła do podziemnego korytarza dobiegł właśnie odgłos huku.

Edytowane przez Shartan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

sasviFhm.png

 

Urdnot Gavos

 

Kroganin uniósł głowę i spojrzał w kierunku skąd dochodził głos. Czy tamten dupek rzeczywiście myślał o atakowaniu w pojedynkę takiej grupy? Najwidoczniej jego głowa już nie pracowała normalnie po starciu z yaghem.

- Posłuchaj mnie salarianinie. Przybyliśmy tutaj by ocalić wasze tyłki i złapać yagha, którego wypuściliście. Okazuje się że nie dalibyście rady złapać nawet człowieka, a jedynie potraficie robić za ruchomy cel. Zatem masz wybór, albo złazisz tutaj i przedstawiasz nam całą sytuację co się tutaj wydarzyło albo spieprzaj do domu i zostaw robotę prawdziwym fachowcom. - warknął w kierunku tego, który w nich najwyraźniej mierzył. Specjalnie nie dawał większego wyboru jaszczurce, która chyba musiała sobie zdawać sprawę z tego, że nie ma szans i jedyne co jej pozostanie to udawanie chojraka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

pasted_image_0.png

Danny Foster

 

Zaginieni salarianie odnaleźli się stosunkowo szybko, ale po Yaghu nie było ani śladu. Rzucił kątem oka na ślady krwi prowadzące wgłąb korytarza, albo ranni Salarianie przeczołgali się aż tam, albo ktoś lub coś je tam zaciągnęło. Dostrzegł wypuklenie na ciele jednego z Salarian, wyostrzając wzrok ujrzał bombę. Foster ostrożnie nachylił się nad licznikiem, po czym spojrzał porozumiewawczo na pozostałych nie zdając sobie sprawy z obecności snajpera. Zorientował się dopiero, gdy ten wreszcie odezwał się do grupy.

Foster chciał odpowiedzieć, ale nim zdążył się odezwać, ubiegł go kroganin.

- Głupiego? Tutaj nie da się niczego zjebać bardziej. Jeśli nie zdążyłeś zauważyć, wszystko jest rozpierdolone, a twoi towarzysze martwi. Jedyna głupia rzecz jaką mogę tutaj zrobić, to rozebrać się i odprawiać z gołym chujem na wierzchu taneczny rytuał nad ciałami twoich pobratymców. - rzucił zgryźliwie. 

 

Musimy się stąd ewakuować. - odparł cicho - Podłożyli bombę, ale nie zdetonowali. Albo coś im przeszkodziło.... - nim skończył, licznik ponownie się uruchomił - Albo ktoś cały czas czekał, aż przybędziemy... - obrócił się w kierunku załogi, już miał wydać polecenie, gdy z korytarza dobiegł odgłos huku - Uciekajcie! Kiedy znajdziecie się w bezpiecznej odległości, znajdźcie osłony i przyjmijcie pozycje bojowe! 

Wypowiadając te słowa, komandor zdjął przewieszony przez ramię karabin i ruszył biegiem przed siebie, chcąc oddalić się jak najdalej od bomby, i znaleźć bezpieczną osłonę. Ktoś próbował ich załatwić. Pytanie, czy był to Salarianin, Yagh, czy może jeszcze coś innego? 

 

Edytowane przez Egzio

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

3gpYAtS.png

Tori T'mequa

 

 

Na prośbę kapitana Tori ruszyła za nim jak najdalej wyciągając uprzednio ciężki pistolet. Na tym rumowisku powinno się znaleźć parę skalnych półek lub drzew, za którymi można by się schować. W końcu to był Sur'Kesh, planeta obłożona drzewami i krzakami. Baza wyglądała jak po wojnie. Tylko pytanie było jedno. Kto zabił tych salarian? Czyżby to był Yahg? Jeśli tak to mają większy problem niż zwykła bomba i ktoś kto na nich prawdopodobnie polował, jakiś snajper albo coś. Jedno było pewne za dwie i pół minuty wszystko wyleci w powietrze.

Foster na pewno wiedział co robi - pomyślała uciekając ile sił w nogach. Lepiej jest uciekać niż odnieść obrażenia. Dobrze, że wzięła leki i parę medi-żelów na ewentualność. Jakby ktoś oberwał. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Vira Oxera

 

Po odebraniu wiadomości zaczęła się rozglądać za drzewem. Salarianin nie mógł przecież uciec zbyt daleko. Miała nadzieję, że gdy go znajdą, nadal będzie żył. Była ciekawa, jak przebiegło całe zajście i jak ktokolwiek mógł je przeżyć.

Geeez, a ten jeszcze chce się wygłupiać. Przynajmniej mamy komplet OZS, o ile czegoś przed nami nie ukryto. Znając życie, ukryto. Przytaknęła słowom kroganina. Siły specjalne mają zacne umiejętności, ale żaden snajper nie byłby w stanie zdjąć ich wszystkich. Nawet ten, którego Vira osobiście uważa za najlepszego.

Gdy komandor wydał rozkaz, pobiegła szukać schronienia, uprzednio zabierając radio i wyciągając pistolet. Czuła lekki dreszczyk emocji. Misja zapowiadała się interesująco.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

x60vie.jpg

Mike Rain
 

Mike potrząsną głową, by upewnić się, że licznik bomby na pewno ruszył. Tak było, nic się nie zmieniło. 
Licznik bomby znowu ruszył! Nie wygląda to obiecująco. - Spoglądnął na Danny'ego, który uprzedził go z wypowiedzią o bombie. Przed szukaniem kryjówki, Mike zawachał się przez chwilę i spoglądnął na snajpera, który do nas celował.
Równie dobrze mogłbym użyć mocy i... nie, nie ma czasu. - Wstrzymał się z używaniem mocy i wedle rozkazu Danny'ego pobiegł szukać schronienia, które zdołało by mnie uchronić.
Obyś nie okazał się głupcem, snajperze.

Edytowane przez PoloxDisc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Anaid Saylesiss

 

Na wieść o bombie, która ponownie zaczęła odliczać, po prostu westchnęła. Mając tyle lat na karku.. no chyba nic jej już nie zdziwi. 

Dlaczego mnie to nie dziwi? Nigdy nic nie może być proste.. Zawsze coś się komplikuje i wybucha. Normalne przecież.

Nie wyglądała na przerażoną, ni poruszoną tym faktem. Znajdzie osłonę tak, aby biotyczną sferą móc zasłonić jak największą liczbę osób z drużyny. Zawsze to coś, a cholera wie co salarianie zmajstrowali. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Salariańki snajper. Przez chwilę przyglądał się grupie.

- Nie jesteście zbyt mili.

Zdaniem salaranina komandor Foster i Gavos nie byli zbyt mili, ale mimo tego faktu ten zdecydował się jednak odrzucić broń. Jeszcze kilka lat temu wszystkie rasy galaktyki razem walczyły ze Żniwiarzami i to poczucie wspólnoty wciąż było jeszcze odczuwane przez członków wielu ras. Prawdopodobnie, te dawne braterstwo broni zdecydowało o tym, że snajper tak szybko dał się przekonać do odstawienia broni.

 

Komandor Foster po tym kiedy licznik bomby ponownie się uruchomił dał znać pozostałym by uciekali. Sam również miał taki zamiar, ale zauważył, że licznik bomby znów się zatrzymał. Tym razem do wybuchu brakowało 1 minuty i 54 sekund, ale na razie licznik stał w miejscu. Najwidoczniej musiał być uszkodzony. Nie mniej bomba z uszkodzonym licznikiem wciąż stanowiła realne zagrożenie. Pozostali zamierzali rzucić się do ucieczki albo ukryć się za jakaś osłoną, ale nikt z całej szóstki łącznie z komandorem nie zdołał zrealizować swych planów gdyż z dziury w podłodze wyskoczył na grupę yagh, który ich dosłownie staranował.

 

Jedynie Gavos utrzymał się na nogach i stał teraz naprzeciwko napastnika, który górował nad nim wzrostem. Było, to codzienny widok dla wszystkich obserwatorów i samego kroganina. Pozostała piątka siłą rozpędu yagha została odrzucona do tyłu i teraz leżała na ziemi. Przynajmniej mieli tyle szczęścia, że nie walnęli o ścianę. Salarianin widząc, to co dzieje się na dole natychmiast rzucił się w kierunku odrzuconej snajperki. Obecna sytuacja grupy nie była zbyt komfortowa czekała ich walka z rozwścieczonym yaghem w towarzystwie niestabilnej bomby, ale była i dobra wiadomość z korytarza przestały dochodzić odgłosy huku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

sasviFhm.png

 

Urdnot Gavos

 

Salarianin zszedł posłusznie z drzewa co dobrze wróżyło i wskazywało na inteligencję tak podobno znaną wśród członków jego rasy. A potem pojawienie się zwierzyny zniweczyło plany dalszej rozmowy i zmiany też lokalizacji z dala od bomby. W tej chwili kroganin skupił się na yaghu, który staranowawszy ich był o krok od Gavosa, gdy tymczasem reszta grupa "odleciała" na boki.

- I' Krogan!!!!! - z gardła Gavosa wydobył się okrzyk bojowy, gdy przeszedł do ataku. Aktywacja Bariery była już odruchowa, skoro wcześniej był przygotowany by jej użyć. A zaraz potem dał się słyszeć huk wystrzału gdy odezwał się Graal posyłając wprost w wielkie nogi Yagha ładunek trzech krótkich i zabójczych harpunów. Kroganin pamiętał że ich celem było złapanie celu a nie zabicie. Dlatego jeszcze póki co nie celował w głowę, a skupił się na spowolnieniu przeciwnika. Planował skupić na sobie pierwszy atak, by reszta jego drużyny mogła oflankować Yagha i skupić na nim ogień.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

3gpYAtS.png

Tori T'mequa

 

 

Asari aż “wystrzeliła” w powietrze widząc Yahga, który wyskoczył z tej dziury, gdzie wcześniej usłyszała hałas.

To był on - pomyślała, gdy poskładała fakty. Jako pierwszy do akcji ruszył Kroganin. Kroganie byli znani ze swej szarży na przeciwnika, dlatego ściągnął na siebie pierwsze ataki. Tori podniosła się wyciągnęła zza pleców Motykę zachodząc potwora od prawej flanki, zakładając, że Gavos ruszył w lewo. Biegła z wycelowanym w nogi karabinem i posłała kilka pocisków pod nogi Yahga. Na razie nie zawracała sobie głowy snajperskim Salarianinem, ale on też by mógł ruszyć się i pomóc, skoro taki groźny w słowach jest. Zdjęła oko z celownika i popatrzyła na reakcję potwora.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

pasted_image_0.png

Danny Foster

 

Danny gwałtownie rzucił się do ucieczki, nie mógł więc dostrzec licznika który zatrzymał się chwilę po jego natychmiastowej reakcji. Biegł wprost przed siebie, gdy nagle z dziury w podłodze, do której przeskoczenia przymierzał się komandor, wyskoczyło obrzydliwe stworzenie które natychmiast przystąpiło do ataku, szarżą odrzucając załogę ,,Alby'' w powietrze. Danny upadł z głośnym hukiem na ziemię, upuszczając karabin trzymany w dłoniach. Uderzenie odebrało mu na chwilę dech w piersi, gdy w końcu gwałtownie złapał powietrze, przeczołgał się w kierunku swojej broni. 

Pierdolone bydle.... - zaklął. Rozpoznał Yagha, widywał przedstawicieli tej rasy w trakcie szkoleń, gdzie pokazywano im animacje tych stworzeń na hologramach, ale nie mogło się to równać z ujrzeniem takiej istoty na żywo. Kroganin próbował obezwładnić stworzenie, w tym samym czasie Danny wycelował w bestię z karabinu, gotów strzelić w jego nogi, gdyby harpuny okazały się mało skuteczne. 

Edytowane przez Egzio

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

vira oxera.jpg

Vira Oxera

 

- Grr, cholera by to - mruknęła, gdy z impetem spadła na ziemię. Z poszukiwania gościa na drzewie na razie nici. Podniosła się z ziemi, spoglądając w stronę yagha. Niezła bestia. Zobaczenie takiej istoty na żywo zrobiło niemałe wrażenie na turiance, nie żeby miała mieć przez to jakiekolwiek opory w walce. Nie kłopotała się podnoszeniem pistoletu z ziemi, po który zamierzała wrócić po walce, wyciągnęła karabin. Mogła pomyśleć wcześniej i skonstruować jakąś sondę, chociaż kto wie, na ile by się uszkodziła przy "wejściu" yagha. Poza tym i tak mieli starać się go złapać.

Kroganin przykuł uwagę wroga, a Vira podbiegła tam, gdzie będzie miała dogodną pozycję do strzału. Kątem oka spostrzegła, że pani doktor jest po przeciwnej stronie yagha.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

x60vie.jpg

Mike Rain
 

Mike uśmiechnął się pod nosem widząc zachowanie Salarina. Przy tym właśnie chwilowym przyglądnięciu znienacka najemnik poczuł lekki ból i upadł na ziemię puszczając broń. Pierwsze co zrobił, to rozejrzał się szukając wyjaśnienia tej sytuacji. Zauważył yahg'a i resztę zdążył wywnioskować co się stało. Czemu akurat teraz? Psia krew. - Snajper podniósł broń, która daleko nie poleciała wraz z jego upadkiem i wstał rozglądając się za dogodnym miejscem do ustatkowania się ze snajperką, a następnie podbiegł tam. Zajął dogodną pozycję do strzału jak i własnej ochrony. Tam już wycelował w dłoń yahga, jednak Mike miał zamiar wystrzelić tylko w razie jakiekolwiek widocznego ataku ze strony yahga.

Edytowane przez Shartan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Harpuny, które posłał Gavos trafił w nogi yahga i trochę go, to spowolniło, ale i tak kroganin otrzymał od przeciwnika cios, który zdjął mu całą barierę za ledwie chwilę wcześniej aktywowaną. Tori zaszła yahga od prawej flanki i posłała pod jego nogi kilka pocisków, które sprawiły, że przeciwnik zwrócił się w jej kierunku. Harpuny rzeczywiście nie okazały się zbyt skuteczne dlatego Danny zdecydował się strzelić w nogi przeciwnika. Jednak pociski tylko drasnęły obcego.

 

Vira zdecydowała się na razie zostawiać pistolet, który teraz leżał na podłodze i wyciągnęła karabin, po czym pobiegła w miejsce gdzie miała by wygodną pozycje do strzału. Kiedy ją znalazła yahg ruszył w kierunku Tori. Mike zaś po tym jak wstał z podłogi i zajął odpowiednią pozycje wycelował z karabinu snajperskiego w dłoń yahga, który właśnie obrócił się ku Tori.

 

Anaid była jedyną osobą z całej szóstki, która jeszcze się nie podniosła. Chyba odczuła skutki uderzenia mocniej od pozostałej piątki. Salariańki snajper z kolei chwycił za snajperkę i strzelił do yahga. Niestety chybił. Być może dla tego, że cel był w ruchu, a być może dlatego, że wciąż odczuwał skutki poprzedniego starcia. Tak czy inaczej salarianin na obecną chwilę nie był zbyt pomocny w walce.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz