NiemiłosiernySamarytanin

Prawda zwycięży (NiemiłosiernySamarytanin)

36 postów w tym temacie

Delion uśmiechnął się lekko. Przez moment wyglądało to, jakby nie miał nic do powiedzenia, jednak po chwili znów pierwszy odpowiedział kapłanowi:

 

- Proponowałbym wpierw pomyśleć o znaku, resztę obmyślimy w drodze do Kolina. Nie ma czasu do stracenia, im szybciej zabierzemy się do roboty tym lepiej. No ale jednak znak trzeba ustalić tu. Polecam zrobić tak - Na właściwej bramie, jeśli udałoby się dostać komuś z nas na nocną wartę, lub odwrócić uwagę współstrażników, zakreślić węglem koło z kropką w środku. Chyba, że ktoś ma lepszy pomysł, kompani? - rzekł, po czym usiadł na swym miejscu i wypił szklankę mleka, gdyż lekko zaschło mu w gardle.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ośmielony wcześniejszą aprobatą Sambor ledwo tylko czekał aż wybrzmi pytanie Deliona i od razu wszedł w słowo.

- Z naszej strony nie jeden, a nawet więcej znaków uczynić możem. Oznaczenie bramy nie musi budzić podejrzeń - zaczął szybko, ale widać było, że w miarę mówienia mityguje się sam, jakby zaraz miały paść słowa nazbyt śmiałe lub zgoła nieprzystojne -  Wystarczy, że znak będzie częścią, wybaczcie, - młodzik  opuścił wzrok - dzieła jakiegoś ohydnego, tym lepiej im bardziej wulgarnego i godzącego w... eeee... cześć... - chrząknął i, skoro już zaczął, dokończył znów spoglądając na hetmana - ... choćby Waszą. Takowy uczynić można bez oglądania się nawet, czy inny strażnik oczy wytrzeszcza, czy nie.  Nadto przypadkiem można wylać opodal bramy czegokolwiek byle smrodliwego okrutnie. Smrodliwego bardziej od zwykłych odorów posterunku, czego jak nie oczy, to nos zwiadu na pewno nie przegapi. A ostatecznie i czerwonego kura można puścić nieco dalej od bramy w mieście, przy wiodącej od niej ulicy, to dodatkowo by uwagę obrońców odciągnęło do złej strony murów. Znaczy... Dla nas dobrej - urwał, niepewny czy nie przekroczył granic śmiałości dozwolonej przy hetmańskim stole.

Edytowane przez Vadeanaine

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nad znakiem pomyślimy jeszcze.  Oznaczyć bramę możemy tą na zachód od tej właściwej by wroga zmylić. Farbą ja oblejemy jaką tkaniny barwią czerwoną najlepiej. Kupimy ją na miejscu albo białym wapnem. Mości hejtmanie możemy Was już opuścić by szczegóły z bratem Ambrożem obgadać, on Wam i tak wszystko przekaże. Przygotować się musimy. Przespać co nieco takoż. Prowiant zabrać, broń naostrzyć. Musimy zapamiętac jak ów górnik wygląda coby go rozpoznać, gdyby cesarscy jakowegoś agenta zamiast niego podstawili.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

-Pomysł z karykaturą wydaje się paradny, naprawdę zabawne byłoby gdyby to doprowadziło miasto do zguby, ale poprzestańmy na oblaniu bramy wapnem. Paszkwil mogą inni podchwycić i wtedy nie połapiemy się którą bramę atakować. Czerwony kur nie raz pomagał dobywać miast, ale wolelibyśmy uniknąć większych zniszczeń, także to ostateczność - poinstruował hetman

-A co do Havelka, to drugiego tak rudego człeka nie znam, no i niemal zawsze się garbi, mówi że to nawyk ze sztolni coby łepetyną o nic nie zawadzać, z nikim go nie pomylicie - dodał Ambroż

-Zatem bywajcie i niechaj Bóg wspiera Was w zbożnym dziele - wyrzekł hetman wstając zza stołu, dając tym samym znak że audiencja zakończona i teraz poza odebranie funduszy od Ambroża musicie już radzić sobie sami. Tak oto staliście się tajnymi agentami, pytanie co los Wam przyniesie w zamian, póki co zdaje się, że kolejny spacer bo ksiądz już przekraczał drzwi od kuchni i jął się kierować ku wyjściu. Otrzymał się dopiero na ulicy

-No huncwoty - rzekł nieco poufale - spotkajmy się pod ratuszem nowomiejski w południe, tam z kasy wydam Wam pieniądze, ino mocne juki weźcie - rzucił na pożegnanie kapłan i ruszył w swoją stronę zostawiając Was sam na sam z przygotowaniami do wyruszenia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Delion zamyślił się. Patrząc na odchodzącego kapłana rozmyślał o swojej przyszłości i o tym, czy będzie żył za 11 dni. Kto wie co może się wydarzyć. 

Co ma być to będzie. Oby klecha nas w maliny nie wprowadzał. Chociaż wygląda na zaufanego. - Pomyślał i popatrzał na swój miecz i okrężną tarczę przypiętą do pasa, po czym

odwrócił się do swoich towarzyszy i rzekł:

 

- No panowie, to ja idę do chałupy prowiant przygotować, wodę nalać do butli i miecz naostrzyć, jeśli jakaś zguba mi się nie przytrafi w drodze to u zenitu powinienem być pod ratuszem.

 

Po tych słowach wyszedł, udał się do swojej chatki, jeżeli tak bezpiecznie dotarł to zapakował w wór chleb, nalał wodę do bukłaku, naostrzył miecz i jeśli dalej nic wartego uwagi się nie wydarzyło, udał się na miejsce spotkania.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bracie Ambroż chcecie nam dać 5000 groszy praskich? Toż to majątek i wielki a nieporęczny worek monet. Myślę jak sobie z tym poradzić. Może weźmiemy konie albo jakiś niewielki wóz, pieszo tyle srebra nieść i nieporęcznie i niebezpiecznie. Co myślicie druhowie? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Idąc za Ambrożem Sambor dumał już nad tym, kogo przyjdzie udawać w Kutnej Horze. A miał nad czym dumać i przypominać sobie. Młodzieńcza zuchwałość także kazała myśleć o tym, czy przy okazji wywiedzieć się zdoła cosik dla osobistej, własnej a zapiekłej już w grubej warstwie gniewu pomsty. I myśl ta zaraz zasnuła lico ponurym cieniem.  Podniósł wzrok dopiero na słowa towarzyszy. Trochę nieobecnie kiwnął głową w stronę Deliona, przeczesał palcami jasny kosmyk włosów opadający krnąbrnie na czoło i zmarszczył brwi w wyrazie zdziwienia wywołanego dopiero teraz wyobrażeniem  oferowanej kwoty. Po podziale na trzech, worki może nie byłyby wielkie, dałoby się upchnąć w juki, koc chociażby, spyżą jaką zamaskować, żeby nie kusiły. Ale i tak przy  kontroli jakiej rzecz wielce ryzykowna, jeszcze by kto pomyślał, że mennicę w Kutnej obrabowali...

- Nie łatwiej byłoby to w kosztownościach... - mruknął.

Edytowane przez Vadeanaine

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 

Zakładam,że Ambroż się oddalił .

Przyjdzie nam razem głowy nadstawiać trzeba by się poznać co nieco Jan z Piławy jestem, może piwko wychylim nim wyruszymy.  Skąd Wy tu się znaleźliście? Ja już u Czechów dawniej bywałem nim wojna z Luksemburczykiem nastała i nim 4 artykuły ogłoszono.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Na próbę zagadnięcia przez najemnika nikt nie zareagował, Delion już był daleko, a Sambor mamrotał coś pod nosem oddalając się w tym samym kierunku co Ambroż, zapewne obaj zdążali na kwatery po dobytek, tak więc i Jan nie mając nic do roboty podążył do siebie.

 

***

 

Zbliżało się południe gdy na nowomiejski z różnych stron wkroczyła cała trójka, z oddali obserwował już ich kapłan, niedawno jego agenci donieśli mu, że nikt nie zrejterował, ani nikomu nie chwalił się tym co usłyszał rano. Również świeżo upieczeni agenci dostrzegli księdza wyczekującego ich pod ratuszem, towarzyszył mu chłopak który wczoraj Was zawezwał, co ciekawe trzymał za uzdy trzy chabety, czyżby ktoś miał dołączyć do ekspedycji. Gdy zbliżyliście się dostatecznie dzwony na wieży ratusza zaczęły bić, a Ambroż ruszył w Waszą stronę

-Zapraszam do środka, nie ma co zwlekać, zrazu pokwitujecie mi odebranie funduszy i nie będę Was zatrzymywał - ponaglił kapłan wskazując drogę do kantorka w ratuszu, w którym to na stole piętrzyło się kilka mieszków i kupka wszelkiego rodzaju błyskotek i klejnotów, czyżby Ambroż dosłyszał słowa Sambora? To pytanie od razu nasunęło łucznikowi kolejne, czy zaraz przy wszystkich ksiądz będzie go strofował za to że śmiał go pouczać, choćby po cichu i prywatnie.

-Tysiąc groszy macie w dobrej monecie, resztę w klejnotach, podpiszcie mi że owo dobro otrzymaliście - podsunął Wam kartę pergaminu - Jak kto niepisaty starczy krzyżyk postawić, dorzucam Wam z czystego serca owe wierzchowce co pacholik trzyma je przed wejściem - paplał dalej, gdy Wy maczaliście pióro w kałamarzu i kreśliliście bazgroły po karcie. Gdy skończyliście Ambroż posypał kartelusz piaskiem i pchnął po stole majątek w Waszą stronę - Z Bogiem boży wojownicy - wyrzekł z namaszczeniem czyniąc w Waszym kierunku znak krzyża, po czym opuścił pomieszczenie, widać owo krótkie błogosławieństwo musi starczyć za pożegnanie, bo albo kapłan do takowych nie nawykł, albo nagliły go inne pilne sprawy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Delion uśmiechnął się w stronę kompanów. Wyprawa może okazać się niebezpieczna, ale do odważnych świat należy i do końca życia wypominałby sobie tchórzostwo, gdyby odmówił.

Po chwili rzekł z widocznym zadowoleniem:

- No to co, panowie, komu w drogę temu kopa! A więc ruszajmy czym prędzej do Kolina, idę obejrzeć swojego rumaka, widzieliście chyba, iż konie czekają na nas przed wejściem.

Po tych słowach wyszedł z kościoła i podszedł do chłopca z zapytaniem:

- Witam. Te konie, zgaduję, dla nas na ekspedycje?

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jan wzruszył ramionami, kompani nie byli chętni do pogawędki, może uważali się za coś lepszego od nisko urodzonego najemnika. Zobaczymy jak młodzieniaszki poradzą sobie w czasie drogi. Za dużo krwi to oni chyba nie widzieli. 

 

- Ano obejrzeć konie warto, mam nadzieję kamraci że jeździć konno umiecie? I konia w trasie oporządzić?

 

Oceniam konie, czy to aby nie chabety jakieś, zbyt dobre też być nie powinny by uwagi na nas nie ściągnąć. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz