NiemiłosiernySamarytanin

Prawda zwycięży (NiemiłosiernySamarytanin)

89 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

- Coście tak zaniemówili młodziankowie? Po mojemu jeno jako najemnicy szanse mamy, ale też niewielkie. W czasie wojny jeno ludzie miecza i topora w cenie są.  Chyba że mnie przekonacie do czegoś innego...

Edytowane przez Araven

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

- Płatnerze i insza taka brać rycerstwu potrzeba, w cenie jest, - wzruszył ramionami łucznik - ale nijak na takich nie wyglądamy i zbyt łatwo wyszedłby łeż, gdyby trzeba było umiejętności pokazać. Za to skoro na miejscu chcemy się zapisać w szeregi obrońców, to mieniąc się najemnikami od samego początku  unikniemy  przynajmniej jednej pułapki przyłapania na kłamstwie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uznaje , że mój pomysł z rzemieślnikami nie był za dobry. A więc udawajmy najemników, walczyć umiemy.

Pozostał tylko jeden problem - kogo najemników? Dla kogo walczyliśmy przedtem? - Uśmiechnął się lekko, mimo poprzedniego ataku słownego na niego ze strony Jana.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

- Obecnie ja walczę dla Ciebie jako rycerza, Ty zaś jesteś młodym pełnym wiary katolikiem i pragniesz walczyć z heretykami. Płacisz dobrze, mnie tylko to interesuje. Heretyków nienawidzę jako i Ty. Taki jest plan mój i propozycja. Im prostszy tym lepszy. Spotkaliśmy się na Śląsku, stamtąd ruszyłem z Tobą. do Czech by z heretykami walczyć. Tako i nasz łucznik podobnie. 

 

Proponuję jak wyżej.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może to zasługa umiejętności Sambora, a może nieudolność chłopów, którzy zaczaili się przy trakcie, ale pomimo dyskusji o tym jakowy plan obrać i jaką tożsamość przybrać bez problemu Wasz zwiadowca dostrzegł przyczajonych za krzakiem trzech mężczyzn i wskazał ich ręką. Na ten widok przyczajeni tam mężczyźni najzwyczajniej stracili rezon, bo co innego atakować z zaskoczenia, a co innego stawić czoła trzem jeźdźcom, choć jeden chyba nadal postanowił trzymać się planu i wyszedł na trakt trzymając kuszę, lecz tą miast celować do Was skierowaną miał w stronę ziemi i nerwowo zerkał za leszczynę. A tam zakotłowało się po czym jeden z mężczyzn pędem puścił się przez pole byle dalej od traktu, a drugi wypadł na gościniec, zdawało się że wesprze kamrata z kuszą, ale miast dobyć jakowegoś oręża padł na ziemię i jął wydzierać się

-Pomiłujcie Panosze, pomiłujcie, żywot darujcie

Doprawdy widok był komiczny, ale pozostawało pytanie czy to nie element jakowegoś teatrum, które zwiastuje perfidną pułapkę. Niby w tej chwili macie przewagę, ale nie wiadomo co przyniesie chwila następna, no i teraz prócz wyboru nowej tożsamości musicie ustalić co czynić, czy spełnić prośbę grasanta, czy lepiej trakt oczyścić z bandytów, którzy innym podróżnym pardonu mogą nie dać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Dobra robota Samborze, jam ich nie wypatrzył.

 

Do chłopa zaś mówię:

Choć no tu samojeden nim ja Cię z kuszy ustrzelę alibo ten młodzian ze swego łuku.

 

Mówię to po czesku sam swoją konną kuszę ładując, co przy mojej sile i wprawie ręcznie robię bez użycia haka.  Chcę go jedynie wypytać. Nie wjeżdżam w krzaki czekam czy sam przyjdzie.

 

 

Edytowane przez Araven

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Delion powiedział bardzo cichym szeptem do Jana:

- Zabijmy go, przyjacielu, kto wie czy to nie jakaś pułapka, nas chcieli zabić, to niech życiem zapłacą.

Delion powoli i spokojnie wyciąga miecz i trzyma go w prawej ręce zwróconego ku ziemii. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Sambor rzeczywiście sięgnął po łuk, wraz ze słowami Jana przykładając do cięciwy strzałę. Lekko uniósł broń, przesuwając cel od stóp do głowy obwiesia trzymającego kuszę. Nie naciągał jeszcze, ale gotów był zrobić to i wypuścić śmiercionośny grot jednym, błyskawicznym ruchem. Z paskudnym, nie pasującym do młodzieńczej twarzy uśmiechem powiódł ramieniem w kierunku drugiego, leżącego i błagającego o łaskę, a później za uciekinierem, by, kiedy Delion właśnie  nachylał się nieco do kamrata, na powrót mierzyć już do grasanckiego kusznika.

- Za jedno mi, który. -  stwierdził zimnym, pozbawionym emocji tonem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

- Mnie takoż  zajedno kogo z kuszy ustrzelę a ja od maleńkości z konia strzelam. Chodź tu jako rzekłem obwiesiu pogadamy i pójdziesz do domu, Ty Delion rozgladaj się czujnie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Delion obrócił się powoli, przeszukując otoczenie w poszukiwaniu kolejnych bandytów, czy też innych pułapek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Po słowach Jana popartych czynami Sambora z klęczek podniósł się błagający o litość, widocznie albo miał najwięcej odwagi, albo był najbardziej zdesperowany

-Panosze darujcie żywot, my pierwszy raz złego się dopuszczamy, z głodu wszelako. Okolicę wojsko ograbiło, chaty popalili, bydełko zarżnęli, a żony i dziatki nakarmić trza bo z głodu pomrą. Litości błagamy - zawodził przekonująco zbliżając się do was z rękami na widoku, zarazem zerkając co i rusz na towarzysza który został za jego plecami, czyżby spodziewał się pomocy, choć Delion niczego podejrzanego nie spostrzegł.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Za blisko bratku nie podchodź, a co Ty tak do tyłu zerkasz, nie ma Was tam aby więcej? Nie łżyj mi tu tylko. Jak o Nas idzie to źle trafiliści, my biedni i takoż głodni. Bić się jednakowoż umiemy niezgorzej. napadanie Nas zaiste durnowaty to pomysł. Łup niewielki a straty takoż w ludziach można znaczne ponieść

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Proponuje go zabić. Widać po nim, że łże jak pies. - Powiedział głośnym, oficjalnym tonem, po czym dodał po cichu w kierunku Jana - Mogę spuścić mu łomot? Jeżeli go zostawimy w spokoju, może donieść innym o naszym przybyciu. Jesteś najstarszy, zdecyduj proszę. Kto wie czy to nie wysłannik tego księdza.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wstrzymaj się to zawsze zdążysz uczynić Delionie, na bok nieco odjedź byśmy w kupie nie stali.

 

Około 6 metrów przed nami każę oprychowi stanąć. Czujny jestem czy aby z chaszczy coś nam nie zagraża. Wypatruję czy to zwykły chłop czy raczej żołdak albo dezerter.

 

Stój bratku i gadaj prawdę, chłopi wy czy grasanci alibo i kto inszy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Delion zgodnie z prośbą kolegi odsunął się. Dalej trzymał miecz, ale nie atakował. Jeszcze raz rozejrzał się, tym razem szybciej niż poprzednio, po czym czekał na reakcję bandyty.

Edytowane przez Pezurn
zmiana "a" na "na"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Sambor gadanie zostawił kamratom, ale swego wierzchowca zmusił naciskiem łydek no nastąpienia się w bok, aby na oku mieć cały czas obu grasantów. "Niedoczekanie by jeden sobie z drugiego tarczę czynił." Rysim wzrokiem wpatrywał się w tego bardziej milkliwego, szukając potwierdzenia  w wyglądzie bandziora. Głodny? Biedny? A policzki aby to wpadnięte? A kałdun nie napchany kradzionym bydełkiem właśnie, albo i upchanymi gdzie łupami? ... Znał już przecie rabusiów niejednych i  dufał, że cokolwiek mu o statusie obwiesi na gościńcach ta obserwacja powie, więcej może niż wężowe języki ludzi tego rodzaju.

Edytowane przez Vadeanaine

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Gdy nie doszły grasant zbliżył się do całej grupy, można było dostrzec więcej z jego ponurej fizjonomi, a ta przedstawiała się nader żałośnie, łapcie z łyka porwane, koszula nadpalona, a i ślady pobicia jakoweś nosił

-Zerkam i sprawdzam czy czasem Mirko nie zrobi nic głupiego, dyć my tom kuszę obok drogi znaleźli, Mirko zarzekał się że widział raz jak jakiś giermek z takiej strzelał, to my mu ją dali coby na postrach było - skamlał chłop, a zwany Mirko właśnie jął robić głupią rzecz, mianowicie nie przymierzając do żadnych czynów cywilizowanych zlał się w lniane spodnie przy tym zaczynając złorzeczyć

-Żeby was pokręciło, po co nam był ten napad, mówiłem na mące z żołędzi podpłomyków napiec, padliny do polewki wrzucić, to mnie zganili, mówili że się pochorujem po tym, a mówię wam nic by nam nie było - wykrzykiwał wymachując teraz kuszą na wszelkie strony, aż bełt z łoża wypadł.

Zdaje się, że trefiliście albo na niezłych aktorów, albo na życiowych nieudaczników.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Delion zaśmiał się szyderczo patrząc na mokre spodnie Mirka. Nigdy wcześniej nie widział takiej ofermy. Po chwili jednak uśmiech znikł mu z twarzy.

 

- Dobra panie. Dawajże wszystko co masz, znaczy zbroję, tę kuszę, to oszczędzimy ci życia. Gaci ci nie każe oddawać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Milcz  Delionie Ty się mienisz rycerzem ? Chcesz grabić i zastraszać głodnych chłopów? Podobno kodeksu rycerskiego przestrzegacie? Kto Ci pas rycerski dał i za co? Jako zbój sobie poczynasz. Ja z ludu pochodzę drwalem byłem za młodu, teraz zamiast drzew łby ścinam. Bacz bym Twego z ramion nie zdjął. 

 

Wy zaś chłopi macie tu 5 praskich groszy to prawie wszystko co mam, kupcie sobie i rodzinom coś do zjedzenia i nie próbujcie więcej nikogo napadać bo tu Was ktosik ubije.

 

Ty Samborze takoż chcesz ograbiać tych głodnych buedakó z zawszonych koszul i obeszczanych portek?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Łucznik splunął tylko na pobocze, co musiało starczyć za cały komentarz na pytanie Jana oraz na widok tchórzostwa niedoszłych zbójników.  Łuk nieco ku ziemi skierował. Jednak baczniej popatrzył na chłopa z kuszą.

- Hola, zanim się rzucisz buty mego kamrata całować za te srebrniki, gadaj jeszcze za kogóż to nas wzięliście, *dobrzy* ludzie?  Bez różnicy wam było jacy podróżni na gościńcu się trafią? - zmrużył oczy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wpierw grasant na słowa Jana się ucieszył, wszak wskazywały że żywot ocali, ale potem się żachnął

-Panie dzięki wielkie, że nas nieszczęśników w opiekę bieresz, urazić nie chcem, ale co nam po piniundzach, nikaj jadła nie kupim, wsie wszystkie ograbione, a w Ceskim Brodzie bramy zawarte, nijak do miasta wstępu ni ma, o jatkach tamtejszych nam tylko pomarzyć - żalił się chłop, a na pytanie Sambora zrobił tylko wielkie oczy, widać musiał chwilę się zastanowić nad jego sensem

-Eee Panie, no różnica to była w ilości luda co gościńcem ciągnął, my czekalim na jaki mniejszy poczet, albo kilku podróżnych, nie lza było dużej hałastry napadać, a takie wczoraj i dziś z rana o tamoj ciągnęły - wskazał ręką kierunek na wschód, sugerujący, że zgodnie ze słowami Żiżki maruderzy Luksemburczyka ciągnęli na Kutną Horę. Stąd też i Czeski Bród mógł bramy zawrzeć, coby na grabieże się nie narazić. Otwartą kwestią pozostawało czy z chłopów da się jeszcze jakieś wieści wydobyć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Bierzcie grosze jako Wam dałem krzywda Was nie spotka od nas jako rzekłem, ten młodzik z mieczem nader wyrywny jest. Ci których widzieliście to był lud zbrojny? Coś słyszeliście komu służą cesarzowi czy innym panom? Pewnikiem coś gadali tak idąc a Wy mogliście sporo słyszeć. Pomyślcie i gadajcie co tam widzieliście dokładniej. 

 

Jak powiecie co tam jeszcze ciekawego widzieliście dam Wam trochę jedzenia. A wkrótce bramy Ceskiego Brodu otworzą to coś tam w jatkach i u piekarza kupicie.

Edytowane przez Araven

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Delion nie okazywał negatywnych uczuć. Chłodnym tonem powiedział w stronę Jana:

Przed chwilą chcieli nas zabić, a teraz im pomagasz?

Po czym rzekł do bandytów:

- Panowie, nie napadajcie już na nikogo. Można powiedzieć, że daruje wam życie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja oferta aktualna nadal, powiecie coś ciekawego to dostaniecie nieco jadła.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Na wieść o jadle chłopu zabłysły oczy, najwidoczniej za kęs strawy sprzedał by duszę

-Panie a skąd pewność, że bramy otworzą? Z panami miejskimi nigdy nie wiada, prędzej kijami obiją i przepędzą, ale dla dziatek zaryzykujem - rzekł popatrujac przy tym na kompana, po czym wyciągnął rękę po obiecaną zapłatę

-A jeśli o to wojsko się rozchodzi, to wyrozumować nic nie szło, po naszemu nie prawili, ale widać pobici byli, bo tom kuszę, co my ją mamy to oni do rowu wyrzucili, insze dobra też wyrzucali i konie popędzali. Widać śpieszyli się i pogoni co i rusz wyglądali, a jak rzekłem na wschód zmierzali, z e zzz - rzekł z namysłem rozprostowując i zginając na powrót palce - no więcej niż dziesięciu ich jechało - wyrzekł w końcu po namyśle - O Panie takie ptaki wymalowane na sobie mielił - wypali rad z siebie, że takową rzecz sobie przypomniał - Więcej nie widzielim, bo za dużo ich było i siedzielim jak trusie - zakończył wpatrując się uważnie w Jana

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz