Aquaman

Teen Titans Vol 1 Issue #2: Bounded by blood... (Aquaman)

35 postów w tym temacie

My acolytes! BLEED THEM! Bleed them all! 

--Brother Blood

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Od odwiedzin władców Markovii w San Francisco minęły przeszło dwa tygodnie. Ich wizyta, rozpoczęta przytupem od starcia Teen Titans z zamachowcami na płycie lotniska, przeszła przez kolejne starcie bohaterów San Fran w Lord's Palace, a następnie zwolniła tempa, by zakończyć się wręcz nudnym, standardowym odlotem bez żadnych dodatkowych atrakcji w postaci kolejnych zamachów. Sama wizyta przyniosła efekt w postaci kilku umów handlowych, a także nawiązaniem niemal przyjacielskich relacji pomiędzy Tytanami, a księżniczką i księciem Markovii.

Jednak minione dwa tygodnie nie były tylko pasmem sukcesów Tytanów. Ich liderka, Spektralweb, od pamiętnego wieczoru w Lord's Palace, była nieobecna i nieosiągalna w żaden dostępny sposób. Nightwing sięgnął także po swoje kontakty w Justice League i Ziemia została mentalnie przeskanowana zarówno przez Miss Martian, jak i Martian Manhuntera, ale żadne z nich nie było w stanie zlokalizować Aurory. Nie było innego wyjścia, jak na chwilę obecną uznać ją za zaginioną i kontynuować poszukiwania.

Skład Teen Titans uległ zmianie nie tylko z powodu zaginięcia Spektralweb. W wieczór jej zaginięcia, kiedy Tytani byli w drodze na przyjęcie, kiedy jeszcze wszystko wydawało się być normalne i niezapowiadające żadnej katastrofy, Nocturne poszedł do Nightwinga i przeprosił go za kłopot, za zajmowanie czasu i podziękował za szansę, jednocześnie składając rezygnację z członkostwa w drużynie. Uznał, że nie jest gotowy, że zdecydowanie przeliczył swoje szanse. Postanowił wrócić w rodzinne strony i zająć się zwalczaniem drobnych przestępstw i wykroczeń.

Enforcer wytrzymał w Teen Titans dwa dni dłużej. Po tym czasie również na ręce Nightwinga złożył wypowiedzenie. On, podobnie jak Nocturne, uznał, że działanie na mniejszą skalę będzie efektywniejsze. Postanowił ponownie połączyć siły z kolegą z dzielnicy i walczyć jako duet. Życząc powodzenia Tytanom, z plecakiem zarzuconym na jedno ramię, opuścił Titans Tower, ruszając w miejsce, z którego tu przybył.

Jedynie Nymph, z osób, które dołączyły w ostatnim czasie, pozostała w zespole, otrzymując w Wieży swój własny pokój, a także częściowy dostęp do budynku dla swojej żony, by ta mogła spędzać czas z Leandrą także w tym miejscu. Tym samym Shani stała się honorowym członkiem Teen Titans.

Minione dwa tygodnie przyniosły także zmianę na stanowisku lidera. Nightwing, który do tej pory pełnił jedynie funkcję mentora i trenera, na czas akcji pozostając jednak w Wieży, postanowił wyjść z cienia i brać czynny udział w życiu Tytanów. Przynajmniej do czasu, aż w drużynie nie wyłoni się nowa osoba, która będzie mogła przejąć dowodzenie.

Zaś jedną z rzeczy, które Nightwing zrobił jako nowy lider Teen Titans, było odszukanie młodych bohaterów, którzy do tej pory działali gdzieś w cieniu, na mniejszą skalę, i wysłanie im zaproszeń, by dołączyli do zespołu.

 

 

Titans Tower,

Titans Island, San Fracisco Bay, San Francisco

1 października 2020 roku, godz 11:15

 

Czwartkowe przedpołudnie było leniwe, nie zwiastowało niczego niepokojącego. Od czasu wydarzeń z Lord's Palace, Terror Titans przebywali w zamknięciu. Niestety więzienie ARGUS to nie było więzienie policji San Francisco, a dyrektor Waller, nie była panią komisarz Grace. To utrudniało wiele spraw, jak choćby prowadzenie śledztwa. Samo uzyskanie zgody na przesłuchania wiązało się z ciągłym odbijaniem od ścian i starciami na argumenty. Oficjalne przesłuchanie Terror Titans miało się odbyć w dniu jutrzejszym. I miało to być ich pierwsze przesłuchanie - bowiem to, co udało się ustalić to przesłuchania tylko w obecności Teen Titans lub ich reprezentantów. To dawało Tytanom jeszcze jeden dzień na przygotowanie sobie pytań przed spotkaniem twarzą z twarz z przeciwnikami, którzy starali się stać negatywem Teen Titans.

Tymczasem, w kierunku Titans Tower, skąpanej w promieniach październikowego słońca, zmierzały dwie osoby. Dwie dziewczyny. Nightwing czekał już na nie na dole, przed wejściem. Nightwing będący całkowitym przeciwieństwem Spektralweb. Był zdecydowanie bardziej zaangażowany w to, co robiła drużyna. Nie unikał kontaktu z nimi, integrował się ze wszystkimi. Na co dzień, w życiu jakie wiedli w Wieży, był taki jak oni, był częścią drużyny, ze wszystkimi codziennymi obowiązkami jak zakupy, sprzątanie czy gotowanie. Podczas treningów, patroli, czy zadań, przejmował dowodzenie, zarządzał nimi w sposób, jakiego Spektralweb miała się dopiero nauczyć, gdyby miała na to czas. Ale czy pół roku to mało czasu? W byciu liderem chodziło przede wszystkim o predyspozycje ku temu. O otwarty umysł, znajomość zespołu, zdolność do nauki na błędach i umiejętność szerszego spojrzenia. Co więcej, Nightwing nigdy nie zostawił ich samym sobie. Nie koordynował walki gdzieś z tyłu, z bezpiecznego miejsca. On zawsze był z nimi, gdzieś obok, gotów wspomóc nie tylko swoją wiedzą, ale i umiejętnościami.

I tego wszystkiego będzie oczekiwał od przyszłego lidera Teen Titans - to im zapowiedział w chwili, kiedy obejmował to stanowisko.

A teraz, z szerokim i ciepłym uśmiechem witał obie dziewczyny, które przed nim stanęły.

Oczywiście nie miał zamiaru witać ich w pojedynkę. Chciał, by na dole czekała z nim cała drużyna.

- Jestem Nightwing - odezwał się, gdy tylko podeszły bliżej. - Oficjalnie witam w Teen Titans.

 

 

W tym samym czasie,

Opuszczony budynek gdzieś w San Francisco

 

Julien Connors był nastolatkiem, jakich wielu w tym mieście, w tym stanie, w tym kraju, a nawet na całym świecie. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Chodził do zwykłej szkoły. Miał przeciętne oceny, stałą grupkę znajomych. Był nawet przeciętnej urody.

Zapewne dlatego wielokrotnie zadawał sobie pytanie "Dlaczego?". "Dlaczego ja?".

Pytanie, na które miał nie poznać odpowiedzi.

Leżał na ziemi rozkrzyżowany. Nagi. Jego oczy wpatrywały się w sufit - szkliste, puste, martwe.

A na twarzy zastygła maska przerażenia i bólu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

yYHQjzG.png
Adalind "Ada" Brewster

 

Do tej pory zajmowała się jedynie drobnymi przestępcami w zachodniej części San Francisco, łącząc wieczorną zabawę w superbohaterkę z pracą blogerki. Dobrze, że sama była dla siebie szefem, inaczej z pewnością by nie wyrobiła, gdyby musiała o siódmej rano jechać do normalnej pracy. A tak, spała do południa, a potem zajmowała się rozwojem bloga, pisaniem i tymi wszystkimi innymi sprawami, by wieczorem wychodzić na ulicę i próbować choć trochę wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa w Sunset District. W końcu skoro miała już te dziwne zdolności, to warto było je wykorzystać w dobrej sprawie, czyż nie?

 

Tak samo pomyślała sobie, gdy okazało się, że Teen Titans rekrutują nowych członków. Może i sama nieźle sobie radziła na swoim terenie, ale działanie w grupie zawsze poszerzało horyzonty, nie tylko, jeśli chodziło o walkę ramię w ramię. Lubiła nowe wyzwania, poza tym praca w domu sprawiła, że trochę odsunęła się od ludzi, więc pora było to zmienić. Oprócz tego Tytani wciąż zdobywali nowych zwolenników i fanów, więc bycie częścią takiej grupy było czymś naprawdę fajnym. No a przede wszystkim było ekscytującą przygodą.

 

Ada lubiła przygody, więc nie zastanawiając się długo, wysłała maila na skrzynkę Tytanów, opisując swoją moc i dokonania w Sunset District. Na odpowiedź nie musiała długo czekać i tak oto znalazła się w Titans Tower z inną dziewczyną, blondyneczką w okularach, którą pewnie też zaprosili do drużyny. Nightwing zrobił na niej spore wrażenie - wyglądał na wyższego i lepiej zbudowanego, niż w telewizji i na zdjęciach z gazet, poza tym ładnie pachniał, co było dodatkowym plusem.

 

- Rozumiem, że nie przedstawiamy się z imienia i nazwiska, tak? Jestem Shoxx, ale możecie mówić mi też Ada. - Przedstawiła się pozostałym, uśmiechając się lekko. - Moja zdolność to kontrola elektryczności, czyli strzelanie wszelkimi wiązkami i innymi takimi. Zwykle jak nazbiera się we mnie za dużo energii, to staję się trochę nieznośna, więc gdyby do czegoś takiego doszło, nie gniewajcie się. Chociaż myślę, że macie tutaj jakąś salę treningową, gdzie będę mogła pozbywać się nadmiaru mocy, gdy się przeładuję, prawda? - Rozejrzała się po pomieszczeniu, zaciekawiona.

 

- No i jeszcze jedna rzecz. - Tym razem spojrzała na Nightwinga. - Dostaniemy jakieś kombinezony? Do tej pory biegałam po mieście w kapturze i z chustą zasłaniającą twarz, ale teraz to może być trochę niepraktyczne. Jakby co, w laptopie mam projekt kostiumu, jaki chciałabym mieć, mogę ci później pokazać. Podejrzewam, że nie będzie problemem, żebyś go dla mnie załatwił. - Odgarnęła kosmyk włosów za ucho i uśmiechnęła się delikatnie, zerkając po pozostałych. - Mam nadzieję, że szybko się zgramy i dobrze będzie nam się wspólnie pracować. - Zakończyła.

 

Edytowane przez Mashiro

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

lMXwk2O.jpg

Nicole Dove a.k.a. Who

 

Nicki była podekscytowana, do tego stopnia, że drobiła nóżkami idąc w kierunku bazy Teen Titans. Tym razem miało być inaczej, a ona czuła to już od samego początku i to nawet nie przez to, że świat wydawał się jaśniejszy i bardziej różowy przez jej okulary. Jasne różnobarwne koralikami w jej włosach odbijały światło, rzucając wokół niej tęczowe refleksy. Istna słodka dziewczynka, której brakowało tylko lizaka w ręku i zupełnie jakby na zawołanie wszechświata wyciągnęła z kieszeni chupa chupsa, oczywiście różowego - truskawkowego. Szybko wsadziła go do buzi, papierek chowając do tylnej kieszeni jeansów, z dziurami na kolanach. Zlustrowała idącą obok niej dziewczynę, zupełnie nie oceniającym spojrzeniem. Na lśniących od błyszczyku ustach gościł przyjacielski uśmiech. 

Dziewczyna nie rozmyślała o tym co działo się przed tym dniem. W ogóle nie lubiła myśleć o przeszłości, jak powiedział to jeden z azjatyckich filozofów: człowiek w depresji patrzy w przeszłość, ten mający lęki patrzy w przyszłość, a prawdziwie szczęśliwym da się być będąc w teraźniejszości. Ona rozumiała to aż nadto i starała się podążać za tą zasadą, dlatego w jej głowie rzadko pojawiały się myśli dotyczące czegokolwiek innego niż chwili obecnej. W tej chwili była tam gdzie chciała być i gdzie wreszcie miała się spełnić. Nie liczyła na nic, nie łudziła się, po prostu chciała być jak najlepsza w granicach swoich możliwości. 

Ambicja wedle niej była zabójcą marzeń. Człowiek aspirujący po więcej niż jest w stanie osiągnąć nigdy nie dosięgnie gwiazd, a Who chciała złapać wszystkie gwiazdy i przytulić je. Odpłynąwszy myślami do świecących gwiazd nie zauważyła konara, który z determinacją przebił się przez chodnik jakiś czas temu i stanowił pułapkę dla tak roztrzepanych osób jak Nicki. Dziewczyna potknęła się, desperacko zamachała rękoma, by spróbować utrzymać równowagę, co zapewne udałoby jej się, gdyby nie plecak, który miała przewieszony przez ramię i w którym miała cały swój dobytek. Obciążane prawe ramię, nie pomogło jej w utrzymaniu równowagi, a zsuwający się z ramienia plecak, tylko ułatwił sprawę grawitacji. Who poleciała jak długa, na szczęście nie prosto na bruk, a na swój wypchany rzeczami, łatany milion razy plecak. Pisnęła podczas upadku komicznie, co całkowicie pasowało do jej słodkiej powłoki. 

Podniosła się gwałtownie, jak oparzona i oblała się wstydliwym różem. Na dzień dobry taka gafa nie była tym co chciała pokazać Who, ale to nie miało już znaczenia, to była przeszłość. Teraz pozostało jej zebrać swoje graty z ziemi i z głupowato-słodkim uśmiechem ruszyć dalej, by w końcu stanąć, przed członkami Teen Titans. Dygnęła zdenerwowana rzucając krótkie

- Cześć - przyjemnym dla ucha głosem. Wyciągnęła lizaka z buzi - Ja jestem.. Who. Strasznie fajnie tu być wiecie, no pewnie wiecie, w końcu tu jesteście, no tego.. to ja już się zamknę - jeszcze szerzej się uśmiechnęła spoglądając na drugą nową, która od razu przeszła do konkretów. W tym czasie Who wyciągnęła różową puszkę oblepioną różnymi naklejkami zespołów rockowych i otworzyła ją kierując w stronę nowych kolegów i koleżanek.

- Ciasteczka? - Jedzenie jest dobre na przełamanie lodów. A czekoladowe ciasteczka są najlepszym jedzeniem.  

Edytowane przez Lunatyczka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kBdCLQU.jpg?1

August Sutton

 

Gusto pojawił się przywitać nowych Tytanów tak jak tego chciał Nightwing, ale nie pchał się do pierwszego szeregu. Jak z każdym nowym członkiem dotychczas, tak i teraz nie chciał się z marszu przyznawać przed obcymi kim jest w drużynie naprawdę. Zwłaszcza gdy wspominał przygodę z tajemniczą łuczniczką sprzed dwóch tygodni i fakt, że niedawnych dwóch rekrutów szybko jednak zrezygnowało.

Dlatego w towarzystwie Nightwinga pod wieżą stał zwykły na pierwszy rzut oka chłopak, którego niezwykłość mogła wynikać z tego, że na pewno nie był rozpoznawany jako jeden z Tytanów.

Jak się nad tym zastanowić, to czuł się trochę jak na jakimś spotkaniu rodziny, której nigdy nie widział. Trzeba się pokazać, powymieniać parę uprzejmości i uśmiechać do w sumie obcych ludzi bez powodu.

- Who? Tak po prostu Who? - zapytał zaskoczony, gdy przedstawiła się ta bardziej cukierkowa z nowych dziewczyn - To jakieś azjatyckie imię? - dopiero po chwili przypomniał sobie, że wypadałoby się przedstawić - Miło was poznać, jestem August.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Kraris z wyraźną ulgą powitała Nightwinga w roli lidera. Wprawdzie było wskazane, by w ich grupie wyklarował się ktoś zdolny do przejęcia dowodzenia, ale na chwilę obecną kosmitka nie widziała nikogo odpowiedniego do pełnienia tej funkcji. Nie wspominając nawet o kimś, kto byłby w stanie sprostać wizji ich aktualnego dowódcy. Kraris wiedziała jednak, o czym mówił mężczyzna. Znała to. Doznała tego. Prawdziwym przywódcą był ten, za którym pozostali dobrowolnie podążali. Nie ten, kogo słuchali z obowiązku. Czy w ich grupie ktokolwiek miał szansę na podobną funkcję?

Nie. Nie w tym momencie.

Nightwing miał tylko jedną… wadę? Zmuszał ich, by stali się prawdziwą drużyną. Oczekiwał, że będą spędzać razem czas. Zdawał się być wszędzie, co oznaczało, że nawet latająca kosmitka nie mogła cieszyć się samotnością w tym samym stopniu, w jakim robiła to przy Spectralweb. Kraris wiedziała, które bitwy może wygrać. W tej była skazana na porażkę, a skoro i tak miała przegrać, można przynajmniej zrobić to w swoim stylu.

Propozycja urządzenia przyjęcia powitalnego dla nowych członków TT była czymś, co mogło wyjść z ust każdego. Za wyjątkiem samej Kraris. A skoro sama to zaproponowała, oznaczało to, że nijak nie wymiga się od organizacji.

Może to było powodem, iż wydawała się mniej zdystansowana, gdy stała wraz z Tytanami i witała dwie nowe członkinie.

- Znamy swoje imiona – odparła na pytanie Ady. – Ale też mamy preferencje co do tego, jakie miano wolimy.

I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o mniejszy dystans.

- Dziękuję – dodała chwilę później, sięgając po ciasteczko.

A może jednak nie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

eRWipc8.jpg

Leandra Blossom

 

Leandra wynurzyła się z wód zatoki San Francisco, dopiero pod wpływem ponaglających (i pełnych jak najbardziej zasłużonej nagany!) okrzyków ptasich przyjaciół. Niegrzecznie było się spóźniać w takich okolicznościach! No ale najpierw poznała nowych przyjaciół, a potem musiała poznać ich rodziny, a potem jeszcze pobawić się z ich dziećmi i odwiedzić sąsiadów i jakoś tak zleciało! A przecież musiała wiedzieć z kim mieszka. Zatoka San Francisco była fascynującym miejscem, które tętniło życiem. 

Dlatego na miejsce zbiórki dobiegła mokra, naga i jeszcze w biegu machająca na pożegnanie uroczej rodzinie uszanek kalifornijskich.

 - Przepraszam! - pokajała się - miały mi dać znać wcześniej - spojrzała w niebo na ptaki - I nawet pewnie dawały, ale Sissi chciała mi pokazać swoje młode, mają już dwa miesiące i są absolutnie urocze, ale mieszkają trochę dalej, bo się boją dziwnych ludzi z wyspy, znaczy was i... - rozłożyła ręce w geście "no tak wyszło" - O, ciastka! - ucieszyła się - Cześć! - zabrała ciastko i schrupała je z uśmiechem - Jestem Leandra i naprawdę nigdy się nie spóźniam! - otrzepała się z wody - to był mój pierwszy raz, oni świadkami! - wskazała na znajomą część drużyny. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kClXj.png

Virgil Frost

 

Dużo się zmieniało w ostatnim czasie. W ekspresowym tempie nowi się pojawiali i znikali. Jednego dnia zyskali trzy nowe osoby, aby zaraz stracić dwóch z nich. No cóż... najwidoczniej nie każdy wytrzymywał humory Gargoyla... Ale ten przynajmniej miał Glaze'a. On wytrzymywał wszystkie jego zmiany nastroju i przykraszał je odrobiną humoru. Co więcej... zazwyczaj przykraszał je zanim jeszcze nastąpiły... taki był zajebisty. Niemniej została z nimi nowa, która wniosła wiele świeżości w mury ich wieży. Szczególnie, że w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła ich nieustraszona liderka. Na jej miejsce wskoczył jednak Dick i wziął się za przewodzenie. Virgil musiał przyznać, że całkiem nieźle mu to szło. Udało mu się też znaleźć dwie nowe osoby do zespołu. Tym razem były to dziewczyny co sprawiało, że w wieży na pewno nie będzie brakowało kobiecej obecności, bo o ile wcześniej mieli z Dickiem większość, to teraz przeszli do mniejszości. Sam Virgil przywitał ich w t-shircie i krótkich spodenkach machając im radośnie na powitanie.

- Iskierka! - Zawołał radośnie kiedy Shoxx mówiła co potrafi.

Równie entuzjastycznie zareagował na to co przyniosła druga nowa

CIASTECZKA!!! - Wręcz podbiegł i zgarnął od razu dwa podając drugie Augustowi.

A komfineson - Zaczął mówić z pełnymi ustami - Pefnie da się załafić... Chfilfa - Podniósł rękę przełykając ciasteczko - Mam coś dla was...

 

Jb0qd.png

Glaze

 

Virgil przemienił się w swoją lodową formę i po chwili w jednej i drugiej dłoni pojawiły się zrobione z lodu róże.

- Proszę. - Powiedział wręczając nowym po czym odwrócił się i z uśmiechem na ustach podszedł do Nymph i przesunął delikatnie koniuszkiem palców po jej ręce tworząc z lodu od nadgarstka po łokieć coś co wyglądało jak delikatna winna latorośl. Obszedł ją za plecami i to samo zrobił na drugiej ręce.

 

kClXj.png

Virgil Frost

 

Objął ją ramieniem zmieniając ponownie postać.

Powiedz mi... Mówiłem Ci już dzisiaj, że Cię uwielbiam? - Zapytał Nymph z zaciekawieniem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

b8JAWxw.png

Josiradei K'ahkol

 

Przyglądał się wieży, stojąc na początku drogi prowadzącej do niej. Po chwili ruszył przed siebie. Był otulony czarnym płaszczem z kapturem, dobrze wiedział jakie reakcje wywołuje u postronnych a nie chciał rozpocząć nowej znajomości od walki. Choć nawet płaszcz nie mógł zakryć jego wzrostu i masywnej sylwetki. Im bliżej podchodził, tym bardziej był zdenerwowany - Chyba nawet bardziej niż przed pierwszą walką z Łowczynią – przemknęło mu przez myśl. Mniej więcej w połowie drogi, gdy był już pewien że został zauważony, płaszcz zniknął ukazując zbroję w którą był ubrany. Słońce wydawało się odbijać od ostrzy i kolców którymi były ręce udekorowane, by zostać właściwie pochłonięte przez czerń reszty zbroi. Ruchem ramienia poprawił swój miecz dwuręczny przewieszony przez plecy. Zatrzymał się parę kroków przed grupą. Jestem Josiradei K'ahkol z klany Dr'ath z Równiny Nahhma – nie doczekawszy się reakcji, kontynuował - Towarzysze mówią na mnie Josi.

Popatrzył na Nightwinga. Jak rozumiem ty jesteś przywódcą tej Wieży Strażniczej. Otrzymałem Twoje zaproszenie i tak jak powiedziałem przez tele..... - urwał szukając odpowiedniego słowa w pamięci – Przedmiot do przekazywania głosu – dodał szybko – Będzie dla mnie zaszczytem wspomóc was w walce z niesprawiedliwością tego świat. Powoli zaczął się rozluźniać. Jak na razie nikt nie uciekł ani go nie zaatakował. Gadzi ogon do tej pory położony wzdłuż nogi powoli zaczął się poruszać na boki.

Edytowane przez Gusto
za

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kClXj.png

Virgil Frost

 

Stojąc obok Nymph zauważył kątem oka ruch. Podniósł wzrok i otworzył oczy ze zdziwienia.

Ej! Patrzcie jaki ufok! - Wskazał palcem na zbliżającą się postać. Po sekundzie jakby coś zaświtało mu w głowie i odwrócił się w stronę Emerald Guardian podnosząc otwartą dłoń w geście przeproszeni - Sorka Kraris.

Kiedy nowy podszedł i się przedstawił wyglądało na to, że jest kolejnym nowym nabytkiem. No to tym razem Nightwing się postarała. Virgil szeroko rozłożył ręce i uniósł do góry podchodząc do nowego.

Hola Jose. Que passa senor? - Podszedł do nowego i przyjrzał się kolcom. Wyciągnął rękę, aby palcem sprawdzić jeden z nich czy jest ostry, ale ponownie jego wzrok przykuł ruch. Spojrzał na ziemię.

Ej! Patrzcie jaki czad! - Obszedł Jose i pochylił się sięgając po końcówkę ogona - On ma ogon! Ale wyrąbiste. Ja też tak chce!

 

Jb0qd.png

Glaze

 

Ponownie przyjął lodową postać i po chwili z tyłka wyrósł mu lodowy ogon. Glaze obejrzał się za siebie... Skupił się, aby zmusić go do ruchów i ogon się poruszył.

- I co myślicie... albo nie.... nie mówcie... mam pomysł. 

Chłód znowu stężał wokół Glaze i z jego pleców wyrosły lodowe skrzydła. Wyszczerzony jakby właśnie uratował świat zaczął iść w stronę Nymph ze zgiętymi rękami i człapiąc jak dinozaur.

Jestem SMOKIEM!! RAAAAR!!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

lMXwk2O.jpg

Nicole Dove a.k.a. Who

 

Mina trochę jej zrzedła kiedy Augustus nie wziął ciasteczka, ale smutek okazywała raptem sekundę, bo po chwili jej twarz znów rozświetlił pełen szczerości uśmiech.

- Who, albo Niki, jak wolicie w sumie, naprawdę - dodała lekko speszona pytaniem blondyna. - i nie nie jest to żadne azjatyckie imię.. Who po prostu Who.. - wyciągnęła puszkę z ciastkami w kierunku Emerald Guardian, która jako pierwsza zdecydowała się zjeść ciasteczko od nieznajomej - no wiecie, to ma związek z... - urwała widząc nadchodzącą w ich kierunku całkowicie nagą kobietę spłonęła rumieńcem, ale nie widząc zaskoczenia ze strony innych tytanów wydała się sobie dziecinna w zachowaniu. Uśmiechnęła się do dziewczyny starając się wzrokiem omijać co bardziej newralgiczne części jej ciała. nie patrzec na sutki, nie patrzeć na sutki... cholera - spojrzała! Znów zarumieniła się, a kiedy przed jej twarzą pojawiła się róża z lodu jeszcze bardziej przybrała kolor dorodnego pomidora. 

- Dziękuję - wydukała, naprawdę nie patrząc co dalej robi lodowy chłopiec, bo to równałoby się ze spojrzeniem na naga nimfę. Ku jej zadowoleniu pojawił się ktoś, kto wzbudził jeszcze większe zainteresowanie. Roześmiała się, słodkim, zaraźliwym śmiechem widząc i słysząc reakcję Glaza na ich nowego towarzysza.

- Ejj, a umiesz latać na tych skrzydłach? - zainteresowała się lodowym tworem chłopaka, jednocześnie też wyciągając puszeczkę z łakociami w kierunku nowego.

- Ciasteczko?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

Kraris przywykła do widoku nagiej Leandry, co nie oznaczało, że przywykli wszyscy. Chociaż na pewno Virgil nie miał z tym problemów. Na planecie Kraris obejmowanie nagiej osoby wiązało się z dużą zażyłością. Na ziemi było nieco inaczej, ale zaskoczone spojrzenia nowych osób świadczyły o tym, że jednak nie jest to norma. Dlatego kosmitka zdjęła sportową bluzę i podała ją Nymph.

- Może jednak się ubierzesz? – zasugerowała.

Kosmitka była wysoka, więc bluza powinna zakryć bardziej strategiczne miejsca na ciele dziewczyny. Strategiczne niekoniecznie w bojowym znaczeniu.

Przybycie kolejnej osoby sprawiło, że ciało Kraris napięło się w gotowości do walki. Nightwing wydawał się jednak rozluźniony, ale pomimo tego, a może właśnie z tego powodu wyczekujące spojrzenie kosmitki spoczęło na ich przywódcy. Nowy nabytek był… mocno egzotyczny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

eRWipc8.jpg

Nymph

 

Dopiero sugestia Kraris przypomniała biednej nimfie, że znowu zapomniała się ubrać. Złapała za bluzę. Wystawiła w górę rękę, przez chwilę koncentrując się na ptakach, które w zorganizowanym szyku bojowym ruszyły na Glaze'a-smoka, broniąc mu dostępu do nimfy.

 - Ochłoń! - zażartowała Leandra, narzucając na siebie bluzę - Przepraszam, znowu zapomniałam się ubrać - uśmiechnęła się naprawdę przepraszająco - Ja i moje siostry... Rzadko używamy ubrań, gdy nie pełnimy żadnych funkcji reprezentatywnych ani czegoś w tym rodzaju - wyjaśniła pokornie nowym żeńskim nabytkom, które mogły poczuć się zgorszone. Nowy nabytek w zbroi i o zupełnie nieokreślonej płci nie wydawał się zgorszony, wiec jego/jej nie przepraszała. Rozejrzała się za to za swoimi ubraniami, które chwilę później wylądowały jej na głowie, usłużnie podane przez ptasiego przyjaciela. Skryta pod bluzą mogła chociaż założyć bieliznę i spodnie. A potem zapatrzyła się znowu na stworzenie, któremu bliżej było do zwierzęcia niż człowieka i próbowała rozgryźć płeć jaką sobą reprezentowało. Imię wskazywało na kobietę, głos na mężczyznę, ale był tak zniekształcony przez ilość żelastwa ze trudno było być pewnym na sto procent. Miecz na mężczyznę, który sobie coś rekompensuje, jednak zbroja na kobietę i to taką która stawia na ozdoby niż na praktyczność. Wojowniczki w tym rejonie ubierały się raczej dziwnie i niepraktycznie, z chlubnymi wyjątkami.  Wychodziło więc, że jednak kobieta. Może kobieta, która chciałaby być mężczyzną? Albo istota obu płci jednocześnie? Wzorem Hermafrodyta i biednej, zakochanej po uszy Salmakis? A zresztą co za różnica! Nowe towarzystwo! 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kBdCLQU.jpg?1

August Sutton

 

Gusto ręce opadły na widok nagiej Leandry. Znaczy jasne, to nie było aż tak nietypowe w jej wykonaniu, a i sam jako facet aż tak bardzo się przeciw temu nie buntował, było co oglądać, ale jednak były sytuacje, w których dziwactwa nimfy były naprawdę nie na miejscu. Na przykład teraz. Na szczęście Kraris podała Leandrze coś do zasłonięcia. Glaze oczywiście też nie pomagał ze swoim typowym zachowaniem idioty. Tak po prawdzie, to Gusto miał przemożną ochotę zasunięcia mu kopa w tyłek za jego wygłupy. Jak się nad tym zastanowić, to Virgil często wywoływał w nim ochotę zdzielenia kolegi.

- Zignorujcie go - polecił nowym wskazując Virgila - Uwielbia zachowywać się jak kretyn, a widownia tylko go nakręca.

Spojrzał na spóźnionego. Był dziwadłem nie mniejszym niż Gargoyle. Na pewien pokrętny sposób cieszyło to Augusta, nie będzie jedynym wybrykiem natury w drużynie. Miał ciekawy sposób wysławiania.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ArDN47f.jpg

Josiradei K'ahkol

 

Słowa Władcy Lodu jak i jego zachowanie były całkowicie zaskakujące i niezrozumiałe. Jednak gdy ręka powędrowało w stronę jego ogona instynktownie przesunął go poza zasięg, na szczęście zainteresowanie trwało dość krótko. Chociaż na słowo Smok spiął się cały gotowy na walkę, gdy zobaczył co tak naprawdę Władca Lodu zrobił uśmiechnął się. Natomiast słowa Jasnowłosej kobiety spowodowały że szybkimi ruchami ściągnął helm i przypiął do pasa.  Białe włosy jak zwykle opadły mu na prawe oko. Pociągła twarz o biało szarej skórze i czarnej zrogowaciałej: na nosie, wokół policzków i brody oraz rogi z boku głowy, wyraźnie podkreślały jego obcość. Delikatnie się ukłonił. -  Dziękuję Ci Pani.         

 Sięgnął do pojemniczka i przełamując "ciasteczko" na pół wyrecytował formułę grzecznościową swego klanu - Niech Bogini  Nahhma Ta Która Przynosi Pożogę wspomaga Twój Klan w łowach.         

 Mówił spokojnym głosem z dziwnym akcentem. Połowę "ciasteczka" odłożył z powrotem jednocześnie drugą wkładając do ust. Czarne oczy z jasno zielonymi obwódkami wokół jeszcze ciemniejszych źrenic zlustrowały scenę, która się przed nim rozgrywał. Znajomość zapowiadała się naprawdę interesująco.

Bogini! Nigdy nie jadłem czegoś tak dobrego.        

Swoją uwagę całkowicie skupił na Jasnowłosej kobiecie, ktoś kto robi tak dobre jedzenie musi być bardzo potężny. Ciekawe kiedy Nightwing przedstawi mu osoby, które miały w niedalekiej przyszłości walczyć razem z nim o Sprawiedliwość.

Edytowane przez Gusto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

yYHQjzG.png
Adalind "Ada" Brewster

 

Za ciasteczka podziękowała, ale z delikatnym uśmiechem przyjęła za to różę od całkiem przystojnego chłopaka, który potrafił zmieniać się w lód a oprócz tego gadał, jak nakręcony.
- Dzięki, widzę, że lubisz robić dobre pierwsze wrażenie - powiedziała do Virgila, wciąż się do niego uśmiechając.

Kraris natomiast była dość zdystansowana, ale Ada się w sumie nie dziwiła, przecież dopiero co tutaj obie z Who zawitały, a poza tym, może zielonowłosa po prostu miała taki charakter?  Nie każdy musiał być wulkanem pozytywnej energii. Leandra za to miała naprawdę otwarte podejście, zwłaszcza w kwestii ubioru, czy raczej jego braku. Gdy pojawił się mężczyzna, który wyglądem przypominał jakiegoś Rycerze Ciemności, Ada uniosła tylko brew i przywitała się z nim.
- Jestem Adalind, w skrócie Ada. Umiem strzelać prądem - powiedziała, patrząc na Josiego. - Możesz mówić mi też Shoxx.

Musiała przyznać, że w jego obecności czuła się trochę dziwnie, ale nie codziennie spotyka się zakutego w zbroję faceta z mieczem, który w dodatku wypowiadał się, jakby pochodził z innej epoki (i pewnie innej rzeczywistości). Nie angażując się już zbytnio w rozmowę czekała, co do powiedzenia ma Nightwing.

Edytowane przez Mashiro

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Titans Tower,

Titans Island, San Fracisco Bay, San Francisco

1 października 2020 roku, godz 11:15

 

- Nie martw się, nie powinno być problemu ze zorganizowaniem dla ciebie kostiumu - odparł z uśmiechem Nightwing.

Również i lider Teen Titans pokusił się na ciasteczko zaproponowane przez Who. Udało mu się nim nawet nie zakrztusić kiedy pojawiła się Nymph. Tak, jak i inni mieszkańcy Titans Tower, także i Dick przyzwyczaił się do tego, że Leandra częściej chodzi nago, niż w jakichkolwiek ubraniach. Dość szybko wypracował również patrzenie jej w twarz, kiedy z nią rozmawiał. Choć można było odnieść wrażenie, że w takich chwilach patrzył na nią, ale jej nie widział. Być może to była jego metoda. Jednak sądząc po zaskoczeniu, które odmalowało się na jego twarzy, nawet on nie spodziewał się, że na powitanie nowych członków TT, Leandra postanowi zaprezentować się w stroju Ewy.

Gdy na horyzoncie pojawiła się nowa postać, kolejny członek Teen Titans, jak się okazało kilka chwil później, Nightwing dostrzegł go pierwszy i przyglądał się temu, jak Josi ku nim podchodzi, z delikatnym uśmiechem na ustach. W dalszym ciągu spokojny i zrelaksowany, jak zauważyła Kraris, której instynkty i wpojone nauki nakazały gotowość do walki.

- Cieszę się, że jednak zdecydowałeś się dołączyć, Josiradeiu - powiedział Nightwing. - Ominęła cię prezentacja, zatem pozwól, że przedstawię ci pozostałych członków Teen Titans - wskazał dłonią na zielonowłosą kosmitkę. - To jest Emerald Guardian - jego dłoń wskazała na Nymph. - Leandra - następnie na Who. - Nicole - dalej na Shoxx. - Ada już ci się przedstawiła - następnie jego dłoń skierowała się ku blondynowi. - August - i w kierunku lodowego smoka. - Virgil znany też jako Glaze. A ja jestem Nightwing. Ale możecie mówić do mnie Dick. Dick Grayson - zrobił krótką pauzę. - A teraz, chodźmy do środka.

Gdy tylko przekroczyli próg wieży, Nightwing skierował się do windy.

- Czy na chwilę obecną macie jakieś pytania?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

lMXwk2O.jpg

Nicole Dove a.k.a Who

 

Dziewczyna zamknęła puszeczkę z ciastkami zostawiając resztę na później. Uśmiechnęła się tylko na uwagę zakutego w zbroję nowego, dumnie wypinając pierś. Pomachała mu wesoło kiedy Dick ją przedstawiał.

Potem zarzuciła na ramię ciężki plecak i podreptała, tak właśnie, podreptała, bo inaczej nie można było określić sposobu jej chodzenia, za Nightwingiem. Przekraczając próg Titans Tower, opuściła lekko okulary, które zatrzymały się na końcówce jej nosa i rozejrzała się dookoła brązowymi, roziskrzonymi radośnie oczami. 

- Wow! - nie mogła dlużej utrzymać ekscytacji w swoim drobnym ciałku, toteż musiała dać upust emocjom werbalnie. Idąc prawie potknęła się o własne nogi, tak bardzo będąc zaaferowaną zwiedzaniem nowego otoczenia. Skupiła się dopiero kiedy Nightwing zadał swoje pytanie. Nicole niemal podskoczyła wyciągając rękę i wykrzykująć "ja mam, ja mam!", powstrzymała  się jednak ograniczając się jedynie do szerokiego uśmiechu.

- Gdzie mogę zrzucić moje graty, czy dziele z kimś pokój? - oj jak bardzo by chciała - i gdzie jest grafik sprzątania? A no i kto tu gotuje? A no i jeszcze... albo nie - dodała na koniec reflektując się, że chyba chciała za dużo wiedzieć na raz. Nie przestawała się jednak przy tym uśmiechać. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

yYHQjzG.png
Adalind "Ada" Brewster


Musiała przyznać, że nie było tak źle, przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wrażenie. Każde z poznanych Tytanów miało swój styl bycia, chociaż zastanawiała się, jak te spokojniejsze, czy też wycofane osoby wytrzymują z tymi nieco bardziej wyrazistymi i energicznymi. Cóż, będzie mieć szansę przekonać się o tym na własnej skórze. Na stwierdzenie, że nie będzie problemu z załatwieniem kombinezonu, uśmiechnęła się tylko do Nightwinga i skinęła mu głową.

- Dzięki, jak będziesz miał chwilę, to podrzucę ci ten projekt do biura, czy cokolwiek tutaj masz - powiedziała wesoło i poszła za pozostałymi do środka.

 

Nicki właściwie wypytała się o podstawowe rzeczy, więc nie było sensu się powtarzać, choć na kwestię pokoju Ada również zwróciła uwagę.
- Właśnie, będziemy mieć tutaj własne kwatery, czy musimy jakoś dojeżdżać do bazy? Ja pracuję zdalnie, więc dla mnie nie będzie problemem przeprowadzić się do Wieży - rzuciła. - Z gotowaniem też nie ma problemu. Uwielbiam pichcić i ponoć jestem w tym dobra, więc z chęcią wezmę jakąś zmianę, jeśli coś takiego tutaj macie ustalone. Mogę nawet z kimś, przyda mi się pomocnik do obierania ziemniaków albo marchewki. - Uśmiechnęła się do Virgila i poruszała miarowo brwiami. - W ogóle nie mogę się doczekać, aż pokażecie cały kompleks, jak na razie jestem zachwycona. I wami, i miejscem.

 

Posłała im uroczy uśmiech. Nie chciała być zbyt nachalna, w końcu jeszcze ich nie znała zbyt dobrze, ale też nie zamierzała być wycofana i tworzyć sztucznej bariery, bo po prostu nie była taką osobą. Przygoda z Tytanami zapowiadała się naprawdę ekscytująco.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hIaJxho.jpg

Kraris Vazallush a.k.a. Emerald Guardian

 

- Mamy swoje pokoje – odpowiedziała pośpiesznie Kraris. Zrobiła to przed Dickiem, a powód błyskawicznej wręcz odpowiedzi stał się jasny, gdy zerknęła na Virgila. Spodziewała się, jaka wersja mogła paść z ust Glaze’a. – Sprzątamy też na zmianę, przynajmniej części wspólne. I gotujemy na zmianę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ArDN47f.jpg

Josiradei K'ahkol

 

Schował ogon pod mieczem i ruszył za resztą. Wnętrze wieży zrobiło na nim ogromne wrażenie. Rozglądał się zaciekawiony, wszystko tutaj był inne niż to do czego przywykł.  Dlatego też niezbyt zwracał uwagę na słowa innych. Lecz gdy Emerald Guardian wspomniała o obowiązkach i pokojach z jego ust wydobyło się  zaskoczone 

Własne pokoje?!?! -- ogon do tej pory schowany pod mieczem wyrwał się poruszając w górę i dół.

To mu przypomniało o zachowaniu Glaze'a

- Mam prośbę... Czy moglibyście nie dotykać mojego ogona. Do tej pory zbroja sam go pokrywał ale odkąd przeskoczyłem przez portal straciła całą moc. Muszę znaleźć płatnerza, który pomoże w jej zmodyfikowaniu. Będę również potrzebował pomocy z "Technologią" , nie rozumiem jej.-

Otworzył usta jakby chciał jeszcze dodać, ale głośne burczenie w brzuchu, które z pod zbroi bardziej przypominało warczenie jakiegoś zwierzęcia, mu przerwało.

Kiedy wyruszymy na polowanie? Nie jadłem nic od dwóch dni i jestem głodny - wyjaśnił przepraszająco.

 

 

Edytowane przez Gusto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kBdCLQU.jpg?1

August Sutton

 

- Tak jak powiedziała Emerald Guardian, mamy tu własne pokoje, sporo z nich jest zresztą wciąż pustych - postanowił uzupełnić nieco odpowiedź Kraris - Nie musicie też koniecznie przenosić się do wieży na stałe jeśli nie chcecie lub byłby to dla was kłopot. Chociaż zdecydowanie lepiej będzie to funkcjonować jeśli bylibyście na miejscu.

Na komentarza mrocznego rycerza tylko uniósł brwi w zdziwieniu. Z jakiej dziury Nightwing go wyciągnął?

- Eee... polowań raczej nie uświadczysz, nie ta okolica - i z grubsza nie ta epoka - Jak chcecie możemy najpierw przejść do pokoju wspólnego. Przygotowaliśmy dla was poczęstunek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Titans Tower,

Titans Island, San Fracisco Bay, San Francisco

1 października 2020 roku, godz 11:30

 

Titans Tower było wieżą, w której właściwie każdy poziom przeznaczony był do czegoś innego. Pierwotny skład Teen Titans, a teraz także Nymp i Shani, doskonale o tym wiedzieli, zaś nowi członkowie mieli się o tym przekonać już niedługo. Tymczasem to, na czym skupił się Nightwing, to zaprowadzenie całej trójki do ich pokoi, by mogli zostawić swoje rzeczy.

Jak się okazało, dziewczyny i chłopcy mieli pokoje na osobnych piętrach. I to była jedyna i główna różnica. Same pokoje nie różniły się między sobą. A przynajmniej nie w wersji podstawowej, gdyż każdy Tytan miał dowolność w zmianie wystroju własnego pomieszczenia. Póki co jednak, tak obie dziewczyny, jak i Josiradei zastali pokoje, których wyposażenie składało się z łóżka, nocnej szafki, dużej i przestronnej szafy, a także komody. Oprócz tego w każdym pokoju znajdowała się niewielka łazienka z kabiną prysznicową i toaletą.

Po tym, jak nowi Tytani zostawili swoje rzeczy w pokojach, Nightwing zaprowadził ich do części wspólnej, która była czymś w rodzaju ogromnego salonu połączonego z aneksem kuchennym. Przez umiejscowienie w wyższych kondygnacjach wieży, a także przeszklone ściany - z części wspólnej rozciągał się niesamowity widok na miasto i na zatokę. Dzięki temu Titans Tower była nie tylko ich siedzibą, była też doskonałym punktem obserwacyjnym.

Teraz zaś część wspólna miała posłużyć jako przestrzeń integracyjna dla starych i nowych członków zespołu. Pod sufitem zawieszony był wielki powitalny transparent, który wcześniej tego dnia pomagały wieszać ptaki, poproszone o pomoc przez Nymph. Na stole znajdowały się przygotowane przekąski i napoje, a z głośników płynęła cicho muzyka.

- Rozgośćcie się - zaproponował Nightwing. - Cieszmy się spokojem dopóki go mamy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

yYHQjzG.png
Adalind "Ada" Brewster

 

Baza Tytanów przypominała jej taki trochę bardziej zmodernizowany i przerobiony na potrzeby bohaterów hotel. Wszędzie prowadziły jakieś drzwi i korytarze, momentami nie wiedziała nawet, na którym piętrze się obecnie znajduje. Przez większość wycieczki po wieży po prostu oglądała, nie zadając żadnych pytań. Widok swojego pokoju przyjęła z delikatnym uśmiechem. Był przestronny, jasny, urządzony w stonowanych barwach, podłoga i część ścian były w drewnie. Duże łóżko wręcz zapraszało, by się na nim położyć.

 

7PLkd4p.png

 

Pewnie trochę jej zajmie, zanim się tutaj urządzi po swojemu, ale i nawet w wersji "na surowo" było bardzo przyjemnie. No a gdy Nightwing pokazał jej jeszcze niewielką łazienkę, to już była całkiem zachwycona. Nawet dobrze, że miała tutaj tylko prysznic, bo gdyby była wanna, za nic w świecie nie wyciągnęliby jej na jakieś drużynowe briefingi czy inne takie.
- Dobrze, że jest prysznic, a nie wanna, uwielbiam w niej siedzieć godzinami - rzuciła wesoło i wychodząc, zamknęła drzwi do łazienki.

 

Zostawiła swoje rzeczy w pokoju i ruszyła za resztą do miejsca, które okazało się wspólnym pokojem, w którym Tytani spędzali czas. Musiała przyznać, że widok stąd był obłędny. Przez dłuższą chwilę cieszyła nim oczy, przyglądając się panoramie miasta, aż w końcu usiadła i poczęstowała się jednym z krakersów serowych piętrzących się górką na talerzu.

- Macie tutaj naprawdę super, a ten widok... - Wskazała ciastkiem na okno. - Zapiera dech w piersi. Jak w ogóle wrażenia po pierwszej wspólnej misji? Bo media i internauci się rozpływają nad wami. - Uśmiechnęła się do nich, dłużej zatrzymując wzrok na Virgilu, jednak szybko spojrzała w bliżej nieokreślone miejsce w salonie. - Kiedy macie... znaczy się, mamy treningi i inne takie? Dostaniemy jakiś plan tygodnia, czy coś w tym stylu?

 

Gdy skończyła krakersa, sięgnęła po kolejnego. Jak to dobrze, że miała świetną przemianę materii.

Edytowane przez Mashiro

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kBdCLQU.jpg?1

August Sutton

 

- Fakt, widoczek mamy niczego sobie - przyznał Adzie - Częstujcie się śmiało - dodał wskazując na przekaski - Mam nadzieję, że nikt z was nie jest vege, bo w piekarniku grzeje się lazania.

Podszedł do stołu i nalał sobie pepsi.

- Treningi bywają o różnych porach dnia, również w nocy - w końcu tylko wtedy mogą trenować z Gargoylem, pytanie o grafiki zostawił Nightwingowi o odpowiedzi.

- Mówiąc o pierwszej wspólnej misji pytasz o tę sprawę z Łowcą sprzed kilku miesięcy? - dopytał jeszcze dziewczyny. Zaraz spojrzał jeszcze na Who i tego jaszczurowatego, Jose czy jakoś tak - Pozwolicie, że spytam, co właściwie potraficie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz