1 post w tym temacie

Sesja na życzenie, temat powstał dla celów formalnych. 

 

 

Slavery.jpg

Deliver us ♬♪♩

 

Błoto!

Piasek!

Wody!


Szybciej!

Błoto, podnieś, piasek, ciągnij, wody, wstań
Szybciej!


 

Przeciętny obywatel Zapomnianych Krain drży na myśl o owianych paskudną sławą Czerwonych Czarnoksiężnikach. Mimo to, wpływy Thayczyków w światowym handlu wciąż rośną. Ten lud swe bogactwo i wygody zyskał dzięki pracy setek niewolników, licznym intrygom oraz sprzedaży swych magicznych usług. A teraz, w czasach w których świat podnosi się z kolan po wielkim kataklizmie magicznym, ich interesy mają się nawet lepiej! 
  
Przed laty, krajem rządziła rada ośmiu potężnych magów znanych jako Zulkirowie. Podczas chaosu związanego ze Splugawieniem Magii, Szass Tam  sprytnym zagraniem zdobył sobie przychylność ludu, a dalej, pokonawszy swych politycznych oponentów, obwołał się regentem i ostatecznie stał się największą potęgą w Thay. To on odpowiedzialny jest za to, że kraina która tak silnie bazowała na magicznej potędze nie upadła jak powinna, ba, bardzo szybko podniosła się z kolan. 

Z racji wspomnianego kryzysu magicznego wiele niezwykłych, czarodziejskich przedmiotów uległo zniszczeniu. Sam Splot uległ zmianie, a w związku z tym wiele receptur i schematów musi ulec poprawkom. Aktualnie wytworzenie magicznych przedmiotów stało się trudne oraz kosztowne. Popyt na nie? Wzrósł gwałtownie. A Czerwoni Czarnoksiężnicy gotowi są sprzedać każdemu, kto zapłaci odpowiednią sumę, urządzenie czy artefakt czyniący wszystko co sobie tylko klient wymarzy. Wszystko. W przeciwieństwie do wielu królewskich czy rządowych kolegiów magów, którzy czasem po prostu załamują ręce, twierdząc że takiej usługi jeszcze dostarczyć nie potrafią. 


Spekuluje się nawet, że obdarowując głowy państw sąsiadów wasale Szass Tama zdobywają w ten sposób wpływy. Wpływy, które potem skrzętnie wykorzystują, by wpływać na światową politykę. Dzięki temu pociągają za sznurki, czyli to, co zawsze było ich pieprzoną ambicją. Oczywiście, to tylko... plotki, bo żadna koronowana głowa nie przyzna że na decyzje co do przyszłości ich kraju wpłynął jakiś zakapturzony, podejrzany typ i banda jego "kontraktorów". 

No właśnie, bo tę machinę finansową napędzają też najemnicy oraz poszukiwacze przygód, zarówno rodowici thayjczycy jak i chętni wielu sąsiednich krain. Traktowani są o wiele lepiej niż niewolnicy, czasem nawet lepiej jak obywatele kraju w samym Thay. Poza granicami państw różnie się na nich reaguje; ciekawością, strachem, nieufnością, klienci zazwyczaj radują się na ich widok. 
 Nazywani są "kontraktorami". 
 Łasi na zysk zobowiązują się wspomóc przedsiębiorców z Thay w prowadzeniu biznesu, ochronie i dostarczeniu magicznych przedmiotów od sprzedawcy do klienta. Podejmując się takiego zlecenia po raz pierwszy nie wiedzą, w co tak naprawdę się pakują.

 

Oto historia jednego z takich... interesów życia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość
Ten temat jest zamknięty i nie można dodawać odpowiedzi.