"Przemierzaliśmy Stany od wschodu po zachód i od północy po południe. Widzieliśmy różne miejsca i różne rzeczy. Tam jednak wszystko było inne. Ci ludzie... zachowywali się jakby wojna nigdy nie nastała. Jakby nigdy stary świat nie upadł..." - zasłyszane od kupców z San Francisco.
"Nigdy nie mów o tym miejscu synu. Zapomnij, że w ogóle o nim usłyszałeś. Nie ma go ani tu, ani w promieniu setki kilometrów. Ono nie istnieje..." - Kaznodzieja z Salt Lake City.
... Osada ...
- Pamiętam go dokładnie. Nazywał się Jonathan Harper i zatrzymał się tutaj na tydzień. Wyglądał tak jak na tym zdjęciu. No może był trochę bardziej zarośnięty na twarzy. Włosy też jakby trochę dłuższe miał. Mówił, że poluje na okoliczny gan gzajmujący się wytwarzaniem i przerzutem pokaźnych ilości jakiegoś leku czy narkotyku na wschód. Podobno gdzieś tu w okolicach zachowała się przedwojenna fabryka farmaceutyczna, którą mieli przejąć. Pierwsze słyszę o czymś takim ale być może świadczy to tylko o tym jak dobry jest ten gang.
Wychodził w nocy i wracał dopiero w południe. Nigdy nie mówił gdzie był ani co robił. Po przyjściu zamykał się w pokoju a jadł dopiero jak miał wychodzić. Dziwny był to gość. Zapłacił za tydzień z góry po czym z ostatnim dniem znikł razem ze swoimi rzeczami. Pokój był otwarty i pusty...
Jonatham Harper - przybył na zachodnią część Stanów 6 kwietnia 2060r. Był cenionym medykiem, chemikiem i fizykiem. Ostatnio widziany w okolicach Salt Lake City. Posiadał broń. Nagroda za odnalezienie. Zgłaszać do baru Boba Green'a.
Słyszałem o nim. Kręcił się tu jakiś miesiąc temu. Pytał okolicznych skąd mają leki. Nie wiem o co mu chodziło. Pajac jakiś pewnie.
Zgadza się, kojarzę go. Mieszkał tu przez 3 dni. Ostatniego dnia zniknął bez słowa. Na stole w pokoju leżała zapłata za nocleg - 10 ampułek z insuliną. Jest jednak coś co ekhm... *zgubił*. Ile jest to dla was warte ? Chodźcie na zaplecze, pokaże wam.
Znalazłem to schowane pod obluzowaną deską w pokoju gdzie nocował. Podpisane jego imieniem i nazwiskiem. Taśma magnetofonowa - najwyraźniej sprawna.
Cytat
Cytat
Cytat
20 dni później...
Gdzieś w stanie Utah.
Prince i Hogel przemierzali pustynię, przeciętą na pół asfaltową drogą, niczym niczym dwa przedwojenne wielbłądy. Przekrwione słońce spoglądało im głęboko w oczy dając wyraźnie do zrozumienia, że dalej nie przejdą, i albo gdzieś się schowają, albo zaraz zesmaży ich na popiół. W końcu jednak poddali się i runęli jak zwłoki w cieniu olbrzymich kamieni.
- Hej Prince ! Spójrz - wody tyle co szczur napłakał. - Mówiąc to zapuszczał oko do środka menzurki.
- Nie dalej jak za dwie godziny powinniśmy dotrzeć do Collbran.
- Myślisz, że Harper tam był ?
- Mam nadzieję. Jeśli faktycznie ruszył do Mesy to najprawdopodobniej zatrzymał się w Collbran gdzie Eddy Byton ma stację. Może tam coś o nim będą wiedzieli.
- Szlag, tyle zachodu przez jednego człowieka...
Prince nie odpowiedział. Przekazane mu wiadomości operacyjne miał pod groźbą śmierci trzymać za zębami. Mimo, iż Prince nie raz go już prowokował do tego by zdradził wszystkie szczegóły misji, on pozostawał niewzruszony. Harper nie był człowiekiem, którego ot tak po prostu mogłeś spotkać na ulicy w Miami i nie zwrócić na niego uwagi. Był cholernie szalonym gościem, którego należało trzymać w izolatce i nie pozwolić mu wyjść na powierzchnie. W razie konieczności - po prostu go rozstrzelać. Był jednak zbyt cenny i teraz dopiero przychodzi zapłacić za niego rachunek z nawiązką. Pazerność powojennego narodu zaczyna sięgać kresu. Tak się przynajmniej wydawało Prince'owi
- Pomyśl o tym ile nam zapłacą. - Po namyśle odparł Prince.
- Pieprzę to! Trzeci miesiąc jesteśmy poza Florydą. Stary, kurwa, grożono nam, ścigano nas, strzelano do nas a teraz zdychamy na pierdolonej pustyni! Czy ty wiesz jak daleko w mojej szanownej dupie mam ich gamble ?! - Hogel'owi puściły w końcu hamulce.
- Wiesz, że teraz odwrót się nie opłaca...
- Wiem bo najbliższa melina na wschód stąd jest jakieś 30 mil i zanim bym tam doszedł musiałbym wytracić resztę z pozostałych mi psich żyć.
- Kocich chciałeś powiedzieć. To koty mają...
- Sram na twoje koty! Człowieku!
Hogel AstonReszta dnia upłynęła im w podobnym klimacie. Gdy jednak tylko słońce zaszło, ruszyli w dalszą drogę przez pustkowia. Nie było jednak tak spokojnie się mogło wydawać.
- Prince. Prince ?! Słyszysz ?!
- Tak, silnik. - Mówiąc to odwrócił się za siebie. - Nie widać go jeszcze. Chodź, musimy się schować!
Zbiegli z asfaltówki na piach.Gnali jeszcze chwilę przed siebie gdy w oddali zobaczyli przeszywający ciemność reflektor.
- Padnij! Cholera padnij!
Maszyna gnała jakby była goniona piekielnym batem. Przecinała szosę niczym odrzutowiec mknąc przed siebie z zawrotną prędkością.
- Cały dzień nikt tu nie jeździł. Ale burdel... Kto się zapuszcza sam w takie pustkowia ? To pewnie jeden z tych gości których szuka Harper. - Odezwał się Hogel.
- Co ty, byłoby to za proste. Z resztą, jeśli Harper już tu był to on by... - Zszedł do szeptu. - Nieważne. Chodźmy, przejechali. - Uciął Prince.
- Co by był ?! Hej, hej - że niby co ? Wyjaśnij co jest z tym gościem nie tak ?
- Nie ma tu nic do wyjaśniania. To zwykły jajogłowy i musimy go znaleźć bo z tego jest kasa, rozumiesz ?
- Ta, jasne...
Prince Fox

Po godzinie żmudnego marszu, w oddali dało się zobaczyć połyskującą w blasku księżyca dużą tablicę - Welcome to Collbran. Strawiona w części przez rdzę robiła upiorne wrażenia. Z resztą jak większość na drodze. Nie to było jednak najważniejsze. Pół mili dalej czekała zapowiadana przez Prince'a stacja Eddiego Bytona. Jeden dystrybutor przykryty plandeką i zrujnowana knajpa.
- Ok, jesteśmy na miejscu. Mnie zostaw rozmowę. Ty odbezpiecz broń i uważaj na wszystko co się rusza. Ci goście z tego gangu mogą tu bawić a ja nie zamierzam być punktem kulminacyjnym tej imprezy.
- Spoko szefie. - Rozszczerzył się Hogel odkrywając swoje "nagryzione zębem czasu" uzębienie.
W środku jednak panowała cisza. W głównej sali nie było ani żywego ducha. Naokoło leżały porozwalane krzesła i potłuczone butelki. Prince wyciągnął z kabury rewolwer. Obeszli ostrożnie pomieszczenie po czym zaglądnęli za bar. Nikogo jednak tam nie było.
- Halo ?! Jest tu kto ? - Krzyknął Prince.
Po przeszukaniu całej knajpy obydwaj weszli na piętro gdzie znajdowały się pokoje noclegowe.
- Czysto, nikogo nie ma.
- U mnie też. Sprawdźmy ten. Kurwa co jest, wszyscy powyjeżdżali czy jaka cholera ?
- Prince... ? Prince ! Chodź tu, szybko... Szybko kurwa !
Prince wbiegł do małego pokoju i stanął obok, dosłownie sparaliżowanego Hogel'a. Na podłodze, przy łóżku leżał korpus ciała. Sam korpus od którego urąbana była głowa, dwie ręce i nogi. Kończyny porozrzucane były po pokoju całym umazanym we krwi.
- Ja pierdole...
- Patrz, jest głowa... Bez oczu i uszu ! Ty coś tu kurwa ma w zębach... Taśma magnetofonowa ! - Krzyknął Hogel.
Prince pospiesznie wyciągnął mały odtwarzać na baterię i wsunął do środka taśmę.
Cytat
- Co to u kurwy jest....
Prince i Hogel stali tak jeszcze przez dłuższą chwilę patrząc na siebie z niedowierzaniem. Zerwali się dopiero wtedy gdy usłyszeli ryk silnika dobiegający z zewnątrz. Rzucili się do okna lecz zobaczyli tylko zarys sylwetki na motorze oddalającej się na zachód. Po chwili widać było już tylko słup światła bijący od reflektora.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chcesz wziąć udział w pościgu za szaleńcem ? Chcesz dowiedzieć się czego szukał tajemniczy Jonathan Harper ? Kim był, co robił w Miami ? Jaką tajemnice skrywa w sobie Prince ? Czym jest tytułowa Osada ?
Napisz do mnie wiadomość z załączoną kartą postaci (herdalis.ods@gmail.com). Kartę stwórz na wzór tej Neuroshimowej, pomiń jednak część związaną z mechaniką i zastąp ją opisem (np. wyjątkowy inteligentny, silny, świetnie strzela z pistoletów etc.). Napisz co twoja postać nosi ze sobą, jak się ubiera (możesz również załączyć grafikę), na jaką chorobę choruje, w czym jest dobra a co jest jej słabym punktem . Nie pisz jej historii a napisz co teraz robi, czym się zajmuje. Opisz jej osobowość. Napisz również co sprawiło, że znalazła się jeszcze tej feralnej nocy (lub poranka) w Collbran (akcja kończy się na spotkaniu Prince'a i Hogel'a na dole w zajeździe).
Na tak wykreowane postacie czekam do następnego czwartku. Szukam 3 graczy dlatego jeśli zdarzy się, że więcej będzie chętnych to za Waszym pozwoleniem, wybiorę najciekawsze postacie i najlepiej wpisujące się w klimat. Niestety ale mam negatywne doświadczenia w prowadzeniu PBF dla większej ilości graczy.
Szukam przede wszystkim graczy którzy faktycznie będą chcieli grać. Tzn. będą odpisywać bez ciągłego proszenia, błagania etc. i nie będą marudzić ("bo to fizycznie niemożliwe", "to jest głupie", "ja się tak nie bawię" etc.). Generalnie poszukuje osób, które faktycznie lubią grać.
Za wszystkie nadesłane karty z góry dziękuje.
Pozdrawiam !
Użytkownik Herdalis edytował ten post 20 styczeń 2012 - 23:21

Pomoc











